System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”
Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.
Prowadzi: P.
J: …A czy możemy zostać konsultantami?
MG: Jakimi konsultantami?
E: Konsultantami do spraw wygrzewu!
MG [jako NPC]: Sądzę, że przekażą nam na jakiś czas budynek i tam się rozłożycie.
MW: W kontekście Thorns [miasta umarłych] to nie jest najlepszy dobór słów.
[MG opisuje wszechobecny ponury nastrój krain cienia]
J: …Mąka jest pełna plew, nawet ogórki się nie kiszą…
[Złowrodzy rycerze mroku mają pretensjonalne imiona]
J: A wyobraźcie sobie, że jeden deathknight zajmuje się plagami i nazywa się “Ta Choroba, Po Której Krwawisz Z Odbytu”…
[Jesteśmy we wspomnianym wcześniej Thorns]
J: No i to jest rozwiązanie problemu gołębi w mieście: gołębie-zombie. Przynajmniej nie srają.
[Dalej nastąpiła parominutowa głupawa pt. "jak gruchają gołębie-zombie"]
J [do E.]: A ty rozejrzyj się za metodami wkradnięcia się do miasta, obejmującymi…
MW: …paralitów.
J: Idziemy się najebać, idziemy zakisić a potem dopiero idziemy po pamiątki.
MG: Zakisić? W Thorns?
J: No, będzie leżała jak kłoda, ale poza tym OK.
MG: No, widzicie jak do knajpy wchodzą dwa duchy, biorą dwa piwa…
J: …I szmatę do podłogi.
MG: Nie, jedzą i piją normalnie.
MW: I nie wylewa im się?
MG; Nie, są materialni całkiem, bladzi, smutni, umarli…
J: A po czym to widać?
MW: Są sztywni i skrzypiący.
[Konkluzja dłuższej dyskusji o nieumarłych]
MG: …No, to jest po prostu inny typ urody!
MW: Zleżała! I zamiast dezodorantu używa się naftaliny, bo mole cię jedzą!
[Śmiech]
MW: Och, toczy mię robak! Kaszl, kaszl, o ten!
J: To już drugi posiłek w tym tygodniu, czuję się strasznie obżarty.
[Nieznacznie wychodzimy z popijawy]
J: Siedem sukcesów, mam wymówkę roku! “Przepraszam bardzo, od dzieciństwa cierpię na wstydliwą chorobę o której nie chcę mówić, mianowicie wypada mi odbyt…” – i wszyscy pokiwają głowami ze zrozumieniem…
MW: I pójdziesz, wlokąc wystający z nogawki…
J: …Tak, wszyscy wiedzą że całą noc będę…
MW: …Wtykał pogrzebaczem…
J: …I nawet jeśli ktoś usłyszy z mojego pokoju dziwne odgłosy to ominie szerokim łukiem.
C: Pomóc ci? Jestem już trochę napruty!
E: No, mi koedukacyjny pokój nie przeszkadza.
MW: Nawet jak Rake wyjmie pogrzebacz?
J: Właśnie miałem deklarować, staram się zrobić tyle dziwnych odgłosów żeby Sonja mogła się wymknąć cichaczem…
C: Pamiętasz że deklarowałem pomoc?
J: Tak, zaraz się wtoczysz zionąc alkoholem, “daj, teraz ja POMANEWRUJĘ!”