Ktoś tu Bugim manipuluje

26 Styczeń 2012 by

D: C., jak cię słucham, to mam ochotę, żeby mnie ktoś uderzył szpadlem!

System: Warhammer, pierwsza edycja.

Grają:
Kat, najemnik, elfka – D.
Inge, medyk, eks-najemnik, człowiek – C.
Max, strzelec, halfling – J.
Johann, banita, eks-podżegacz – MW.

Prowadzi: P.

[Podczas rozmowy z niemym naukowcem, komunikującym się za pomocą tabliczki i kredy, wpadają skrytobójcy i mordują naukowca celnie rzuconym nożem]
MG: …Kunz z rozpędu pisze jeszcze…
MW: …”aaaargh”.

[Kat rzuca się na skrytobójców, poniewczasie orientując się że jest ich czterech]
D: Aj, to był głupi pomysł. Ale jesteście za mną, tak?
MW: Nie, ale kontynuuj.

MG: [Dowódca skrytobójców] pokazuje coś do nich, ale rozumiesz, bo to język bojowy. Może z lekkim akcentem, ale nadal bojowy.

C: Patrzymy na niego wzrokiem sugerującym tęsknotę za rozumem.

J: Nasz kolega banita ma rację.
MW: Banitą jestem z przypadku, zasadniczo jestem studentem. Jakbyś studiował na uniwersytecie w Nuln…
J: …To też byś został banitą.

[Wyprawa na Jałowe Ziemie]
J: Gramy w misie-patysie! Wrzucamy patyk po jednej stronie mostu, a po drugiej sprawdzamy, w co zmutował!

J: Ty jesteś wykształcony, to mi powiedz: co było pierwsze – troll czy most?

C: W umiejętnościach mam „Uniki” – czy prokrastynacja też pod to podchodzi?

J: Mam „Opiekę nad zwierzętami”.
MW: Znaczy, że umiesz je opiekać.

D: Dziękuję bardzo, dokładnie tego mi było trzeba – mutant z macką większą niż [patrząc na J.] ty!
MW: Skąd wiesz, jak wielką on ma mackę?

J: O rany, mogę mieć 89 zręczności. Bo mam 59 podstawy, z jakiegoś powodu.
D: Czemu nie zostałeś złotnikiem? Albo fałszerzem?
J: No idea. Za to pomyśl, co mogą zrobić moje zręczne palce.
MW: Bez problemu odebrać bardzo skomplikowany poród u krowy.

Port wielki jak świat

12 Styczeń 2012 by

MG: No i zepsuliście im nastrój na wieszanie…

System: Warhammer, pierwsza edycja.

Grają:
Kat, najemnik, elfka – D.
Inge, medyk, eks-najemnik, człowiek – C.
Max, strzelec, halfling – J.
Johann, banita, eks-podżegacz – MW.

Prowadzi: P.

D: A ty co sobie zrobiłeś?
MW: Studenta.
D: Magii?
MW: Nie, uniwersytetu.

D: Ale student to podstawowa profesja przecież?
MW: Tak, potem zostałem podżegaczem, a teraz jestem banitą.
MG: Taka naturalna progresja.

D: Masz 21 lat i już jesteś banitą?!

MG: Halflingi nie są bardzo bitnym ludkiem.
J: We came after the battle – to cook your dead.

MW: Graffiti w społeczeństwie w którym większość nie umie czytać to ciekawy pomysł.
C: Romani ite domum.

[Słuchamy plotek]
D: Fala zabójstw? Bo znaleźli czterech ludzi z poderżniętymi gardłami? Przez rok? W MARIENBURGU?
J: Ale ludzi!
MW: Ale znaleźli!

[Lincz]
NPC: …Sprzedał mi jajko Z DWOMA ŻÓŁTKAMI! Ani chybi wylęgnie się z takiego…
MW: …Kura Chaosu!

What happens in Nexus, stays in Nexus

5 Styczeń 2012 by

[W środku kłótni z raczej potężnym NPC]
J (do MW): Wiesz co, idź, obejrzyj sobie jakieś przekładnie. Przekładnie ci dobrze robią.

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

C: Zamurowało go na widok maszynerii.
J: Jakiej maszynerii? Trzymetrowa kobieta! Wyobrażasz sobie ten cyc?

[Dyskusja o pulpitach sterowania Słońcem]
MW: …Poza tym idealny interfejs jest dyskretny i pojawia się jak jest potrzebny.
E: Znaczy co, kokpit samolotu nie robi na tobie wrażenia, niedobry jest?
MW: Pewnie. Idealny kokpit samolotu miałby dwa przyciski: „lecieć” i „nie lecieć”.

NPC (pilotka Słońca): …A ja chętnie dostarczę wam pomocy…
J: …Z pokładu tej fully armed and operational BATTLE STATION!

[Słońce przechowuje też zapis wszystkiego, co widać z góry - i dostaliśmy do tych zapisów dostęp]
MW: Dobra, to zaczynamy od ważnych rzeczy, pierdołami zajmiemy się później – buduar Cesarzowej!
J: Jakiej cesarzowej?
E: Po co?
MW: Kurna, nie rozumieją.
C: Ja wiem! Tam jest system obronny!
MW: Jak rany, pracuję z pedałami. Wyświetlę im na jednym z tych ekranów taką wielką parę cycków, może wtedy do nich dotrze.

J: No zrozum nasze zdziwienie, nigdy dotąd nie okazywałeś zainteresowania…
MW: Że ty nie widziałeś żebym okazywał to nie znaczy, że tego nie robiłem!
E: Czekaj, rozumiem – Suryę kręcą tylko cycki na ekranie!

MG: Co robicie w Nexus?
C: Na dziwki!
MW: Nieee. Najpierw zjeść, potem się umyć, a potem na dziwki.
E: Xenon ma inne priorytety, on jest naturalistą.
J: Podpachistą naturalistą, nawet.

J: Jego [Xenona] sława wiązacza kóz jest taka, że nawet do stolicy dotarła. Gumiaki musiał wynaleźć, żeby mu kozy nie uciekały.
C: Do przyblokowania nóg kozie wąski cebrzyk też się nada.
MW: A tam cebrzyk – maselnica. Wyjąć wkład ze środka i już.
J: Jeszcze się masło ubije jak Xenon będzie energicznie sobie poczynał.
MW: A chciałbyś potem jeść takie – a nie, to się je sprzeda.
E: Niezły macie model biznesowy.

[Dzielimy się pokojami w karczmie, przypada mi jedynka]
MW: O, świetnie, nie będe musiał wieszać krawata na klamce.
MG: Musiałbyś mieć krawat jeszcze.
MW: Skarpetek. Onuc. Czegokolwiek.
J: Maselnicy.
MW: If maselnica is rocking, don’t come a-knocking.

J: Scavenger market.
C: Zaraz obok sklepu dla overlordów.
J: Na białe koty 30% zniżki, jeśli brać je w zestawie.
C: Ale grzbiet mają już wygłaskany.

Zawsze pod górkę

23 Grudzień 2011 by

MG: Powiedzcie mi…
Wszyscy gracze chórem: Miiiiiiii!

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

[Namawiamy żonę MG do przyłączenia się do kampanii, wymieniając wiele dobrych powodów]
E: …Poza tym przydałyby się jakieś drugie cycki w drużynie.

C: W [poprzednim miejscu pracy] chodził czasami bezpiecznik i sprawdzał co kto ma w szufladach. Ja miałem w szufladzie kartkę z napisem TO MY, TROCINY.

[Zdecydowaliśmy się na tańszy, acz dyskretniejszy środek transportu]
MG: Innymi słowy, wybraliście klasę ekonomiczną a nie biznesową.
J: Nie, lecimy Boeingiem a nie Concorde’em.
MW: Tak, bo chcieli nas przeszukiwać i zaglądać nam w biznesplan.

MW: Mam dwie pieczątki, jedną oficjalną pieczątke Scavenger Lorda, a drugą z napisem „A idź Pan w chuj”.
C: A masz pieczątkę z foką i napisem „Foka aprobaty”?
MW: Nie, na następnym levelu sobie wyrobie.
C: Jaki jest następny level Scavenger Lorda?
J: Scavenger Overlord.

[The morning after]
C: Jestem Exaltem…
E: …Twoje kace też są epickie.

[Przeciwnik z ogromnym mieczem, nazywanym z racji wyglądu "zaostrzony blat od biurka"]
J: Myślisz że on by się powstrzymał? Jakby mi wypłacił, tobym Ikeę zobaczył.

Ruszamy w podróż

17 Grudzień 2011 by

E: Wycior do czyszczenia czakry?

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

[Z jakiegoś powodu słuchaliśmy piosenek poetycko zaangażowanych]
E: Ej, „Nagła Smutku Kotwica” to niezła nazwa charmu.

C: Altimeter – przyrząd do sprawdzania jak stroją altówki.

[Wybieramy się w podróż statkiem]
MG: Podchodzisz do trapu…
J: …It’s a trap!

J: Jak kocha to wróci, jak nie kocha to wróci jak zgłodnieje.

J: No ile Xenon może mieć tych kos bojowych? Jedną, dwie? Pięć?
E: Haha, mam wizję kołczanu pełnego kos!
MW: Nie nie, nie kołczanu – takiej torby jak na kije do golfa.

Gwiazdy nie są w porządku

1 Grudzień 2011 by

[Xenon oparł się na astrologicznym symbolu i wyzwolił zawartą w nim magię]
J: Symbol Maiden of Endings. Odpadła mu końcówka.
MW: Zorientuje się dopiero jak zdejmie spodnie.

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: nieobecny, chwilowo jako NPC
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

[Astrologiczny symbol najwyraźniej obłożył Xenona klątwą...]
J: Może mu horoskop postawić po prostu?
MG: O, stary. Śmierć. Astrologowie z którymi rozmawiacie albo wychodzą od razu, albo przekazują wam to w różne zawoalowane sposoby.
J: Gwiazdozbiór Kotwicy ma prosto w dupie.

[...klątwą która sprowadzała na niego morderczego pecha]
E: Tylko kosę mu trzeba czymś owinąć, bo się potnie.
MW: Nie, kosę zostawi w domu. Damy mu kij owinięty pianką montażową: jest Exalted, będzie rozpierdalał i tym.

[Dwudziestu wrogów napada nas przy zatrutej kolacji]
MG: Na zewnątrz słychać krzyki „Zaczęło się!” „Dawaj do środka!”
J: To jest Wyld Hunt, ale zdezorganizowany.
E: Bieda-Wyld Hunt.

[W kluczowym momencie walki klątwa przypomniała o sobie]
MG: …potyka się o nogi gościa którego właśnie strzelił w pysk, zatacza się na gościa przed nim i nabija prosto na jego miecz, po czym pada, rzęzi i zaczyna wymiotować kolacją.
MW: Happy Tree Friends!
E: Xenon jest tym łosiem!

[Charm Respect Commanding Attitude]
J: Szanowni nieprzyjaciele, nie wiem czemu pojawiliście się akurat w trudnej porze kolacji, gotów jestem podzielić się z wami moim ryżem i warzywami gotowanymi na parze, ale żywię szczerą nadzieję że udacie się…
MW: …W chuj…
J: …I nigdy się już nie zobaczymy.
MG: Napastnicy patrzą po sobie, szurają nogami, mówią „Przepraszamy” i idą sobie.

[Opatrywanie Xenona, który oprócz pchnięcia mieczem wyrzygiwał truciznę]
MW: Zostało w nim coś?
MG: Noooo…
MW: Z trucizny, nie z kolacji.

MG: Xenon to silny chłopak był…
J i E chórem: Jest!

Jesteśmy skazani na los ekipy remontowej

17 Listopad 2011 by

[Przygotowania do sesji]
MG: Solar żywi się dużą liczbą kości.

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

[Zwiedzamy Akademię]
MW: Dormitoria i womitoria.
E: Miejsca potrzebne studentom.

[Dostałem nowy gadżet, zasadniczo smartphone'a z czasów Pierwszej Ery i bawię się funkcjami]
E: Możesz sobie ten budzik nastawić w tryb miłej pani Marysi albo Helgi ze ścierą: „WSTAWAJ, SZÓSTA!”

J: Dragonblooded to myśmy u siebie widzieli z pięciu! My chłopy ze wsi, jego [wskazując na C.] tośmy granatem od pługa oderwali!

[Czas wolny]
J: Albo wiesz, spytam kogoś lokalnego – jest tu jakieś dojo?
MG: No pewno.
J: Niech mnie tam zaprowadzą.
MW: Potrzebujesz spuścić wpierdol jakiejś szkole walki?

C: Jest jakaś opcja żebym sobie poćwiczył szermierkę?
E: Kosą?

[Rake użył charmu Tiger Form]
J: Ja mam teraz kocie odruchy.
[MW parska]
J: No co?
MW: Wyobraziłem sobie, jak sikasz koło kuwety.

MG: On strzela z tego wielkiego działa…
MW: Niee, z pistoleciku strzelam.
J: A gdzie masz działo?!
MW: W domu zostawiłem. Wybraliśmy się na wycieczkę, nie na wojnę.
E: Myślałam, że dżentelmen działo nosi zawsze ze sobą?

C: „Stary, zabiłem tunel!”

MW: Jak się regeneruje Willpower?
E: Musisz się porządnie wyspać…
C: …Albo zrobić coś zajebistego.
J: Zdjąłeś majty przez głowę, stary! Nie codziennie trafia się taki feat!

J: Swoją drogą jakbym siedział w łaźni owinięty w ręcznik, a obok siedział demon trzeciego kręgu, też w ręczniku, to czułbym się jednak nieswojo.
C: Łaźnia to teren neutralny, nie przy paśniku!

[Uszkodzoną mansę zwiedzać należy w strojach ochronnych]
J: Czy doskonale zaizolowany mag może rzucać czary?
C: Tylko wewnątrz skafandra.
E: Co dzieje się w skafandrze, zostaje w skafandrze.

MW: Dobra, kto ma roota do tej fabryki?

[Dwoje niezorientowanych w temacie poszło zwiedzać mansę]
MW: Jeśli to przeżyją, będę im musiał udzielić jakiegoś przeszkolenia.
J: Jeśli to przeżyją, będziemy ich musieli zabić. Za bardzo szanuję Exaltation, żeby ją pozostawić w rękach dwojga matołków.

Ostateczna konfrontacja z zakończeniem sezonu

17 Listopad 2011 by

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[W niepozornej fontannie w podziemiach mieszkał żywiołak wody, który napadł Balina]
Pl: Nawet woda stwierdziła, że pora żebyś się wykąpał.

MG: Przed wami formuje się istota składająca się w całości z wody…
Pl: To tylko 10% więcej wody od nas.
MG: …Ale ta woda jest brudna, mętna…
MW: Żywiołak szlamu?

Pl: Ten moment Lovecraftowskiego horroru, kiedy siedzisz na sraczu i nagle robi się ciemno – i zastanawiasz się czy ktoś zgasił światło czy pękły ci gałki oczne?

Obwoźny obóz pracy

3 Listopad 2011 by

[Bezskutecznie poszukujemy przykładu filmu, który oddaje setting]
L: Taki „Był sobie kosmos„.
MW: Tak, nakręcony przez Ridleya Scotta.

System: jednostrzałówka, skazańcy wśród postapokaliptycznych ruin międzyplanetarnej cywilizacji

Ruda, była żandarm, wielokrotne zabójstwo, piętnaście lat: M.
Spike, były admin, cyberterroryzm i morderstwo, dziesięć lat: L.

Prowadzi: MW

[Opisujemy setting]
M: Czuję się jak dziecko, siedzicie we czworo i opowiadacie mi bajkę.
MW: Braci Grimm.
L: Z ilustracjami Stasysa.
E (z offu): Albo Geigera.
MW: Nie, za mało śluzu.
Z (w tym samym momencie): Ilustracja Geigera to trzeszczałaby w radioaktywnym środowisku.

M: A jak ta cała nasza planeta wygląda?
MW: Hmm, hmm – jak Polska w 1982 roku.
M: Nie było mnie wtedy na świecie!

M: O, to ja będę siedzieć za to, że w sklepie puściły mi nerwy i wymordowałam połowę ludzi.
Z: Dlaczego akurat w sklepie?
MW i L chórem: Bo tam była kolejka.

Z: O kurde, no tak, kolejki! Rany, jakby zrobili GTA w PRL…!
MW: E, ile osób byś skosił rozpędzonym Trabantem?
L: Jakby zrobili GTA w PRL, to nie byłoby samochodów!

L: Jestem absolutnie niewinny, z rozprzestrzenianiem Wirusa to nieprawda, a teściowa sobie zasłużyła.

M: Ale czemu on mieszkał z teściową?
MW i L chórem: Bo nie ma własnego mieszkania.

[Wyścig po skafandry, Ruda wyszarpała sobie odpowiedni...]
MW (do L.): Ty też masz odpowiedni rozmiar – i też dla kobiety. Nie masz pasującej kanalizacji.
L: O, chuj.

[Eksploracja wraku statku kosmicznego, gracze przedostali się przez otwarty kosmos, otworzyli śluzę i wchodzą]
L: Wciągamy nasz pojazd do środka i zamykamy śluzę. Nie ma go co zostawiać na zewnątrz, jeszcze go konkurencja zobaczy i zrobi nam Grand Theft Maneuvering Unit.

[Mapa na ścianie opuszczonego statku]
M: Korytarze pewno też mają swoje kolory i oznaczenia, trzeba to wszystko spisać.
L: E7, poziom Konik.

[Korytarz pełen jest śmieci - poprzecinanych na pół przedmiotów]
L: Trzymetrowy drąg by się przydał.
MW: Niestety są tylko półtorametrowe.

[W awaryjnej szafce gracze znaleźli antyczne butle z tlenem]
MW: Co więcej, mają też pasujące gwinty.
L: Bogu niech będą dzięki za Galaktyczny Instytut Standardyzacji.

Trzy ćwierci od ostatecznej konfrontacji

27 Październik 2011 by

MW: A przypomnijcie mi, po co my tam… a, przedwieczne zło, już pamiętam.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Gadamy o pierdołach, jak to przed sesją]
MG: Moim marzeniem jest mieć szafę rackową zrobioną z poszycia lotniskowca.
Pl: Myślę że doceniłyby to k4+2 osoby.

[Natrafiliśmy na magiczną pułapkę]
Pl: Ty, ale na razie to weź teoretycznie tylko tą pułapkę obejrzyj, jak się będziesz brał praktycznie to daj znać, wyjdę.
MW: Niee, w ogóle nie będę się brać praktycznie, spiszę instrukcję i zostawię to krasnoludowi.

[W końcu teleportowaliśmy krasnoluda przez drzwi, ale zapomnieliśmy ustalić metody komunikacji, tymczasem zirytowana pułapka zieje na całe pomieszczenie płomieniami]
P: Jedno zionięcie na tak, dwa na nie.

[Krasnolud wyciągnął kilof i zaczął kuć]
Pl: Kuje, znaczy że żyje. Chyba że krasnoludy tak mają, że w stanie agonalnym kują…?
MG: To by tłumaczyło sporo z ich kultury.

P: Chowam kilof, zabezpieczam go najpierw…
MW: Żeby ci nie wypalił wewnątrz Bag of Holding?
MG: Nie naładowany kilof raz do roku sam kuje.

[Zionięcia pułapki prócz zadawania obrażeń obniżały też statystyki]
P: O, nieźle go trafiło.
Pl: No weź, Wisdom spadł mi o 1/4. Jakby mi wyrwali jeden ząb mądrości!

Pl: To lekko upokarzające, że zombie jest szybszy od nas.

MG: Glitterdust!
MW: Wyglądamy jak ten tam, z Twilighta.

[W podziemiach pełnych undeadów przydaję się tylko jako operator różdżki z czarami leczącymi]
MW: Kurde, Kapitan Healbot.
Pl: Healbo Baggins.

[Dość makabryczna scenka rodzajowa - zastawiony stół, a wokół niego dwunastu okrutnie zamordowanych biesiadników]
Pl: A ta wesoła gromadka?
MW: Ma wyjedzone mózgi, wiele nie zrobi.
MG: Przeceniasz rolę mózgu w fantasy.

Pl: Ja spróbuję rzucić Fireballa.
MW: Jak to kurwa spróbujesz rzucić? Zacina ci się?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.