Archiwum kategorii ‘ideefixe’

Great outdoors

11 grudzień 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

K: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że na ostatniej sesji coś zatopiliśmy.
E: To była lekka wtopa.

[Palmtop z zaszyfrowanymi danymi]
MG: Ale przypominam, że to szyfrowanie jest sprzed dwudziestu lat.
K: A, spoko, to zaraz coś znajdziemy.
A: Wpisz w Google, sam zdeszyfruje.

[Aplikacje biznesowe w sieci]
K: …Prócz tego na cloudzie możesz liczyć różne modele biznesowe, wtykasz tam różne dane, komputujesz, on ci wypluwa jakieś zalecenia, ty je ignorujesz bo masz lepszego nosa, potem tego żałujesz…

MG: Masz jakiś skill biznesowy?
K: No raczej.
MG: Więc podłapałeś…
[parsknięcia, śmiechy]
K: Nigdzie nie byłem! “Co złapiesz jak mi zrobisz”

[Planujemy wyprawę w obszar klęski ekologicznej]
A: Po prostu weźmiemy dwóch przewodników, jednego rozpakujemy na miejscu, jak ten pierwszy zginie.
K: Jeden zginie na samym początku, żeby ten drugi się zesrał.

[Planowanie weszło w fazę zakupów]
K: Zastanawiam się, czy by nie wziąć rozwieraka hydraulicznego takiego wielkiego.
MG: Planujesz tym razem spotkać wielką kobietę?

[Łączność w ruinach]
A: Zawsze możemy rozciągać sobie światłowód.
K: Moczowód sobie rozciągniesz, jak o zbrojenie zahaczysz.

[Organizujemy wstępny wypad, z NPCem jako przewodnikiem]
NPC: A, i nie jeździmy w czerwcu.
MW: Czemu?
NPC: Bo to okres pylenia.
[cisza, grupa patrzy po sobie ze zgrozą]

[Piknik w środku Puszczy Białowiesko-Augustowskiej]
E: A mają może ogórki kiszone?
A: Ogórki kiszone trzeba sobie samemu ustrzelić.

A: Nie, stary, miotacz ognia nie, podpalony szczur prócz gryzienia będzie cię jeszcze parzył…

K: A komu potrzebna biologia?
MW: Wiesz co to jest komórka – i to tyle.
A: Tak, trzymam tam narzędzia.

[Poszukiwania rozkładu jazdy dron patrolowych, którym nie chcemy się rzucać w oczy]
K: Na stronie ZTMu znalazłeś.
E: Droneo.pl
A: Jakominę.pl

K: Kłody trzeba piłować, ciąć na mniejsze kawałki, przeciągać, potem się trzeba zmęczyć, narzekać że ja to jestem od HR a nie od noszenia drewna…

[Zmutowany rosomak wylazł z nory, obwąchał samochód, oznaczył]
MW: Znakomicie, wygraliśmy. Będzie klepało, ale samochód śmierdzi jak puszcza.
K: Ha! Teraz mamy Rosomaka!

[Nocujemy w samochodzie]
E: W Puszczy B-A nie ma tylu turystów co w Yellowstone, więc niedźwiedzie nie nauczyły się otwierać konserw.

MG: Budzicie się, kiedy coś uderza w samochód.
K: Zakładam hełm z epoki i włączam wzmacniacz obrazu.
MW: Wyciągam gogle, są w kieszeni kamizelki… dobra, nie spałem w kamizelce, szukam…
E: Zawijam się bardziej w śpiwór i udaję, że mnie nie ma.

MG: Nietoperze zlatują się do tego otwartego drzewa, obsiadają środek, po czym drzewo się tak powoli zamyka.
[pauza]
E: Mieliśmy okazję zaobserwować unikalny rytuał godowy.

Zniszczyliście bezcenny zabytek!

17 listopad 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

MG: Wy nie widzieliście nigdy nylonowej linki.
E: A on tak? Dlaczego?
MW: Bo tak, no.
E: Najwyraźniej ma jakąś historię której my nie mamy.
A: Tak naprawdę jest cyborgiem, a nie studentem.
MW: Tak, bierz kij i idź przodem, odkryłeś moją tajemnicę i nie mogę pozwolić ci przeżyć. Zapierdalaj!
K: Bo będzie strzelał pod nogi! Za czasów wojny był faszystą!

MG: Zrób sobie jakiś tam test.
MW: Hehe, “turl, jakiś tam wynik”?
MG: I co, mam opisać jakiś tam efekt?

[Grzebiąc kijem w szlamie wzbudziliśmy wielki bąbel gazu, odskakując stłukliśmy żarówkę - efektem był...]
MG: Potworny wybuch! Proszę natychmiast wykonać test akrobatyki.
[wyniki testu - ja zdałem znakomicie, K. wcale, E. i A. tak sobie]
MW: Haha! Evasion!
K: On nie bierze żadnych obrażeń, ja całość, a E. i A. połowę?
MG: A zabawne, bo dokładnie tak.
[Evasion występuje w DND i jest nieodmiennym atrybutem rogue'a - czyli odcinek kolejny nieustającego serialu pt. "bo MW to zawsze thiefem gra"]

MG: Tracisz wystające elementy urody.

MG: Zombiak wiesza się na tobie, ryczy coś, gryzie, dźga cię bagnetem…
MW: Zajebiście, dokładnie mój pomysł na udany wieczór.

[Na scenie pojawia się zarośnięty, brodaty gość, od trzech lat ukrywający się w starej bazie]
Emi: Masz tu jakieś – mieszkanko?
Henryk: Kurwa, jej to tylko jedno w głowie. No dawaj, zaprowadź ją, dawno tego nie miałeś, my się tu – rozejrzymy. Kurna, piętro wyżej leży taki gość, z nim też chciała…
Malec: Nie, jego chciała ciągnąć do siebie do mieszkania…!

Wiśniak: A czemu ma nie disować? To jego natura.
Henryk: A postrzelić cię w stopę? Szlam byś teraz żarł! Z mojej natury, takiej dobrej, podniosłem cię z błota i użyłem do osłony przeciw zombiakom!

[Robimy plany zbicia wielkiej kasy na sprzedaży starych fantów na Allegro]
Wiśniak: Ale będziemy musieli sprzedawać po troszku, bo załamiemy rynek.
Malec: Patrz, ochroniarz a jaki kumaty.
Henryk: Wpadł do szlamu, to dlatego. Potem mu minie.
Malec: Taki Algernon zasilany szlamem?
Henryk: Iszlamabad.

MG: Kurna, ja różne rzeczy chciałem prowadzić tej drużynie, survival horror, konspiracje, coś w stylu “obcy są wszędzie” – a i tak wychodzi zawsze komedia.
MW: No co ty, to jest normalna reakcja na szok! Pamiętasz “Shaun of the Dead”?
MG: No ale oni byli Angolami.
K: A my jesteśmy Polakami. Ale też z Londynu.

[Zupełnym przypadkiem zatopiliśmy wielką, tajną bazę]
K: No, co by nie mówić, zrobiliśmy to z wielką pompą.

MG: Dostaniecie ode mnie po cztery ekspy, a MW dostanie piątego…
MW: …Za zatopienie kampanii?
MG: No, nie zatopiliście, coś wykombinuję…
MW: Kampania jest chwilowo pod wodą, liczy się jako zatopiona.

A: Nieno, stary, ile nam zajmie kurs płetwonurkowania teraz?
K: Ale ja mówię o działaniach bezsensownych i niezbornych, a nie przemyślanych i metodycznych.

A: Jak gwałtownie ta woda tam runęła?
K: W skali gwałtowności – od chuja i trochę.

K: Grunt żeby się nie osunął zamek, bo mi zmiażdży samochód.

Another level

3 listopad 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

[Nadal zwiedzamy tą samą tajną bazę, w której napotkaliśmy nanotechnologiczne zombie - tym razem zeszliśmy poziom niżej, do maszynowni zalanej wodą]
Henryk: Nie wiem czemu jesteś taki oporny.
Malec: Wiesz, to te wszystkie zombie.
Henryk: I co, spodziewasz się zombie-ryb? Zombie-leszcza?
Malec: A spodziewałeś się zombie-żołnierzy?
Henryk: Znaczy co, zombie-nurek? Jak zobaczysz fajkę, wal zaraz obok fajki.

K: Nie mam nic takiego, kurwa. Jestem zarządzaczem, artystą, pilotem, ale do cholery nie monterem.

K: Może to trzeba odkręcić?
MW: Kwadratową klapę?
K: Może ma pod spodem jakiś gwint…?
MW: Gwint na kwadratowej klapie?

MG: Jakbyście mieli dozymetry jak na łodzi podwodnej, zrobiłyby się szare.
MW: E, przez następne pół roku nie będziemy się kręcić koło otwartych reaktorów i będzie dobrze.

[Przeglądamy pliki na cudzym komputerze]
MG: Rzucajcie na Analizę danych.
K: Meh. Dziewięć.
MW: Osiem. Nie jestem od tego.
E: Dwadzieścia.
K: No tak, HR – masz doświadczenie w czytaniu cudzych maili.
MG: Dobra, przeglądasz te maile…
K: …I wyrzuciłabyś go z roboty.

MW: No kurwa, na napierdalanie łomem w ścianę wyrzuciłem dziewiątkę.
MG: To pokazuje, do czego się nadajesz.
E: Może jesteś po prostu ułomny.

MG [do A.]: A ty nie idziesz dalej, nie jesteś w stanie.
K: Dzik o sile 1 pozostanie tutaj, aż ktoś go pokona.

E: Tutaj nikt nie znajdzie twojego pawia.

Emi: A ty w swojej karierze studenta nie byłeś na medycynie?
Malec: Jakoś nie, wole rzeczy które jak je stuknąć młotkiem robią -pong- a nie -splat-.
MG: I tak dobierasz kobiety?

[Heroicznie powstrzymaliśmy się od pyrgania trzymetrowym kijem podejrzanego znaleziska - nietkniętego rozkładem ciała]
MG: A ty jak?
K: A ja pyrgam. Nie wiem po co oni mają Ciekawość, ale ja mam bo lubię pyrgać.

[Niespodziewany telepatyczny kontakt ze znaleziskiem!]
MG: Słyszysz w swojej głowie głos, rezonuje jak na stadionie…
MW: No tak, w końcu jest pusta.

MG: Nie, nie reagujesz na bodźce zewnętrzne, jesteś w środku swojej głowy…
MW: Jaki tam jest krajobraz?
MG [milczy w stuporze]

MG: Wielkie boisko piłkarskie, na środku twój mózg wielkości piłki.
MW: Tak długo jak nikt go nie kopie, jestem zadowolony.
A: Tylko nie wiedzieć czemu piłka jest do siatki.
MG: Nie, do tenisa – jest mała, zielona i włochata.

E: Wiecie co mnie korci? Podejść do niego i pogilgotać go po stopach.
MW: Jak po stopach to pół biedy.

A: Jeśli to jest pół-boss, to co będzie całym bossem?
K: Dwa razy taki gość. Z erekcją.

[Gość okazał się nadspodziewanie żywotny i bardzo spodobał się Emi]
K: Masz ochotę mieć go w domu, wynieść go sobie, usunąć jakoś tego kolesia który ci się zalągł w mieszkaniu nie wiadomo dlaczego…
MW: W domu go mieć to jeszcze pół biedy.
K: Wszędzie!
MW: W aucie, ehe…

K: To co, może go wyniesiemy?
MW: Nie wiem, czemu nucisz melodyjkę z “Sąsiadów”.
K: Ja wiem.
MW: W dywanie?
K: Parę razy nam upadnie…

[K. ciągle nuci "Sąsiadów"]
MG: Nie wiem czemu ciągle mam złe wizje wynoszenia tego kolesia. “O, zaczepił masztem!”

Nano-zombie?

21 październik 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

A: …a trupy powodują, że wymiatasz. Wymiotujesz.

[Malca najpierw poraził prąd, a potem...]
MG: Siłownik zrywa się z takiego wielkiego mosiężnego bolca i potężna tuba…
MW: …Rozprostowuje się z całą siłą tam gdzie był mój ryj?
MG: Twoja klatka piersiowa, tak.
MW: Co za jebany dzień. Nie, cofam to, bardzo dobry dzień! Dobry!
K: No. Żyjesz.

MG: Pamiętasz tą scenę w “Top Secret” jak wchodzili do tajnego tunelu?
MW: Tą jak wciskali się pod łóżko?
E: Co to jest “Top Secret”?
MG: Kuuuuurde. No dobra, przeciskasz się przez tą szczelinę i widzisz tunel autostrady. Przynajmniej takie masz wrażenie.
E: Ale razem z ruchem?

MG: Jeżeli kiedykolwiek w erpegach zrobię podziemną wylęgarnię dinozaurów wystrzeliwanych przez jezioro, kill me and end my misery. No, chyba że to będzie Exalted.

E: Zaczynam się czuć jak w środku jakiegoś horroru.
A: Dlatego powinniśmy się rozdzielić.

K: Dobra, kurna, jak chcesz to się rozdzielaj. My poczekamy na umówiony sygnał…
MW: …Krzyk.
K: …A wtedy usuniemy cię z komunikatorów.
MG: I przestaniemy obserwować na blipie.
K: “K. ignoruje tag #pomocy”.

MG: Przewiesiłeś ją przez pierś…
MW: No co ty, czy ja głupi jestem?
K: Tak ma latać z pepeszą na wierzchu, przy ludziach?

A: A, mam ją [tj. Eri] jeszcze w zasięgu?
K: Tak, możesz do niej strzelać.
E: Dziękuję?

A: Mam coś ciężkiego pod ręką?
MG [wskazuje na E., której postać straciła przytomność]
K: No, to jedyna twoja szansa żeby się przydać w tej walce.

E: Ej, a może sprawdźcie czy żyję?
K: Nie, jesteś upaprana w radioaktywnym szlamie, masz garsonkę całą w śluzie i zombiak się na ciebie rozlał. Nie będziemy cię dotykać, brzydzimy się.

K: W okolicy coś zajebiście jebie. To ty.

K: Co jest, żołnierze?
MW: Braaaaaains.

Dzicz nadmorska

8 październik 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

Malec [do Emi]: Ty masz jakiegoś faceta?!
Emi: No mam, ale to taki wiesz – dochodzący…
[parsknięcia]
Henryk: No, to dobrze że dochodzący. Jakby był niedochodzący, to by na pół przepiłował.
[śmiech]
Emi: No co. Lepszy dochodzący niż taki – niedojda…

[Emi rozmawia z rodziną]
Emi: …Ale ta praca ma perspektywy. Teraz może i jestem popychadłem, ale potem będę starszym popychadłem, a za parę miesięcy to ja będę popychać.
Henryk: Nie chcę cię martwić, ale za parę miesięcy będziesz starszym popychadłem sztabowym.

[Wykupujemy nocleg w "przytulisku artystycznym"]
MG: Musisz na przykład zaznaczyć w kwestionariuszu czy jesteś pełnym czy częściowym weganinem…
A: Jak się jest częściowym weganinem?
MW: Tylko w środy.

[Trójmiasto]
E: Oceanarium nadal jest?
K: Fokarium.
E: To w Sopocie na deptaku.

Henryk: Właśnie, a propos rękodzieło, twój facet nie ma nic przeciwko temu że wyjeżdżasz na dziesięć dni z jakimiś chłopami?

MW: Henrykowi spod spódniczki wystają jaja i pepesza?
A: Mi też, na pewno mam jakąś pepeszę.
K: Tak, stanowimy idealny duet. Będziemy się smyrać pepeszami.

Kulty i kompetentni pracownicy publiczni

17 wrzesień 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

A: Aha, moja postać zaczynała jako krawężnik na Ursynowie, więc trochę przemocy było.
K: Dostałeś wpierdol w drodze do pracy. Skakałeś na koncercie Peji!

MG: Komisja “Nieprzyjazne Państwo”.

MW: Jaka ona jest etnicznie?
MG: A co, znasz się na tym?
MW: Nie chodzi mi o to, czy ona jest Czukczą czy Jakutką, tylko czy jest Rosjanką czy taka bardziej skośna.
K: Czukczę to on by poznał, gdyby pędził reny.

[Rozmowa z religijnie zakręconą NPC]
MG: …Jest w stanie w jednym zdaniu powiedzieć ci, że Jezus wybuchł nad Tunguską…
MW: ?!
K: Silniki manewrowe mu odpaliły, no.

[Wpadliśmy z wizytą do Henryka]
Malec: Kurwa, ale chata. Rozumiem że karton po twojej lodówce jest wielkości całego mojego mieszkania?

Wepchnęliśmy paluchy gdzie nie trzeba. Znowu.

9 wrzesień 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

MW: Kto idzie pierwszy?
K; Thief.

[Chłodnia w opuszczonej "enklawie rolniczej"]
MW: Tajna baza nie tajna baza, wytyczne Sanepidu trzeba spełniać.
E: Alieny nie mogą leżeć w tej samej lodówce co kaszanka.

K: A są te ruskie konserwy z obcym?

MG: Skończę im, a potem pięć minut dla ciebie.
A: A, znaczy odniosłem obrażenia.
K: Zaraz możesz odnieść.
MW: I odłożyć tam skąd wziąłeś.

K: Kurwa, każdy się w dzieciństwie bawił eternitem. Ja miałem nawet ulubiony kawałek!

[Spanikowany NPC]
MG: On biegnie, krzyczy, obija się o ściany… No teraz masz “Blair Witch Project”.
A: Nie widziałem “Blair Witch Project”.
MG: Ja też nie.

A: Plus dziesięć do Determinacji, byłem w policji.
MG: Byłeś operatorem drony, całą przemoc oglądałeś w telewizji.
K: A tu ktoś zmarł ci w ramionach. Jakbyś był trochę cieńszy to też byś zmarł.

MG [do MW]: Jeszcze raz mi przerwiesz i twoją postać spotka coś takiego, że Hieronim Bosch obsrałby szorty.

[A. szuka danych w internecie]

A: No wiesz, coś jak Pandora, ale nie do muzyki a do karabinów maszynowych.

A: Jeśli ta drona jest wielkości samochodu to czemu na nich po prostu nie wylądowałem?
MW: To nie do nas pytanie.

Emi: Nie obrażaj mnie! Użyłeś słowa “pudernica”!
Malec: Kobieta i bez lusterka?
Emi: Moja stara jest wizażystką i doradza w TVN, dlatego ja tego Nie Robię ™.
K: Twoja stara doradza w TVN?

Malec [do Wiśniaka]: Kurwa, na następne wejście jedziesz w wiadrze na głowie.
Henryk: To będzie rezonował i słychać będzie metaliczny pogłos.

MG: Po ożywionej dyskusji – goście najwyraźniej usłyszeli jak wrzeszczycie do siebie o sentrygunach…
[Dłuższa dyskusja o wrzeszczeniu do siebie przez pomieszczenie]
MG: No wiesz, jak rozmawiacie ze sobą a trzeci gość coraz głośniej usiłuje się włączyć do rozmowy…
K: Dobrze że megafonu nie miał.

K [do A.]: Poza tym jesli korporacja Zawisza Czarny szuka w tobie mikromaszyny szpiegowskiej, to szuka magnetofonu szpulowego w twojej kiszce stolcowej – jak nie znajdą, wszystko jest OK.

MG [jako NPC składa propozycję Malcowi]: Właśnie, możemy panu dać ten dyplom w końcu.
K: Hahaha, wyjebią go z akademika! Do pracy będzie musiał pójść!
Malec: Wie pan, doceniam dobre chęci, ale dziękuję, nie.
MG: Ja tylko chciałem pomóc.

…I trzydzieści metrów liny.

30 lipiec 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

[dzwonek do drzwi, słychać rozmowę na nutę "dziękuję, nie jestem zainteresowany", po czym J. wraca]
E: Zbawienie?
J: Multimedia.

MW: Nigdy nie pamiętam, które to jest to co spada, meteor czy meteoryt.
J: Meteor się pali, meteoryt napierdala.
K: Meteoryt to jest meteor, który już.

[Malec usiłuje niedrogo nauczyć się walki wręcz]
E: A studenci to nie mają obowiązkowego wuefu?
J: Zaliczył dawno temu, na piłkę wodną.
K: Chyba na fajkę wodną, udało mu się wkręcić że jedno i drugie na tym samym basenie.
J: Ssij końcówkę!

[Jedziemy przez zdewastowane i porzucone tereny rolnicze]

K: O kurwa! Jednogłowy brahmin!

[Przełazimy przez płot, Henryk podsadza Malca]

Henryk: Nie jesteś 150 kg wieprzem?
Malec: Nie, ale jak chcesz to mogę wziąć wór piachu na plecy.

[Jak przez ten płot w miarę wygodnie przetransportować resztę grupy?]
A: To proste, podjeżdżamy jednym samochodem a drugi wciągamy…
MW: Kurwa, do połowy zdania to brzmiało rozsądnie.

K: Musimy sobie zanotować – “rzeczy do zabrania następnym razem: karabin snajperski, przyssawka…”

MG: Klapa odskakuje, blokuje się z trzaskiem, pod nią…
A: …Headcrab.
MG: Jak jeszcze raz powiesz headcrab na tej sesji…!

[W teoretycznie opuszczonej enklawie rolniczej napotykamy na sentry guna, postanawiamy zajść go z boku przełażąc przez mur]
MW [do A]: Chodź no tu, postawny jesteś, przydasz mi się.
K: Ostateczne rozwiązanie!
MW: Stań no pod murkiem.
K: O, widzę że klasycznie! Nie “Co to tam leci?”, nie “O, popatrz tam!” tylko “Stań pod murkiem”…

Eli: To na pewno elektrolaser, miałam takie na szkoleniu.
Malec: Szkoleniu? Z czego ty masz szkolenia?!
Eli: Z tłumienia zamieszek.
Malec: To gdzie ty pracujesz?!
Henryk: W HR. Pewno negocjuje ze związkami.

[Wszędzie zaspawane drzwi]

MW: Następnym razem trzeba wziąć termit.
K: Termit żaba.

MG: Za bramą widzisz wkopany bunkier, a w nim następny sentry gun, ale taki [gest] obwisły.
K: Próbuje nas zwieść!

[Wiśniak wlazł do podziemnego korytarza, gdzie został obryzgany napalmem przez miotacz ognia, który na szczęście nie odpalił, Henryk się z niego nabija]
A: Czy mogę mu jebnąć w tym stanie?
MW: Nie wkurwiaj człowieka z zapalniczką.
MG: To jak, pomaga mu ktoś?
K: Dobra, zajaramy i wyciągamy go.
[Śmiech]
K: Nie kiepować do środka!

[Po wyciągnięciu i wytarciu Wiśniaka, korytarzem jako pierwszy idzie Henryk i jego zestaw czujników]
K: Dobra, możecie schodzić.
[Pauza]
K [śpiewa]: A my tak łatwopalni…

Prawie normalne życie

22 lipiec 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

Malec: Nie jestem przyzwyczajony do takich ilości stresu.
Wiśniak: Studentem jesteś.
Malec: Nie wiem jak twoje, ale moje studia nie obejmowały znajdowania takich ilości trupów!
Wiśniak: Fakt, trzeba było iść na archeologię.

[MG opisuje mi radości mieszkania w masowcu, a gracze wspominają...]

A: Jak mieszkałem Za Żelazną Bramą, to w każdą sobotę, przez dziesięć lat chyba, koleś o ósmej rano zaczynał wiercić. Co on robił?
K: Wiercił, sam powiedziałeś.

J: …Albo na górze mieszka dentysta.
K: Dentysta udarowy! Leczy zęby starym posągom! “Zrobię tu panu wkładzik ceramiczny, żeby się nie rozsypało na pierwszej bułeczce…”

K: Ty lubisz techno, a oni stukanie w rury.

[Kontrola dokumentów w miasteczku studenckim]

MW: Pokażę im kartę i niech się odpierdolą, prawdziwym studentem jestem.
E: Genuine organic student.

E: Ten tazer jest kablowy? To najprościej będzie złapać za kabel…
[Cała grupa wybucha rykiem]
MG: Rzucaj na Budowę, już!
[Jeden rzut później]
MG: No to się trzęsiesz.
E: Lekcja na całe życie…

MG: To jest specjalista od prostych robót dla prostych gości.
E: My jesteśmy tanie dranie, tanie dranie niesłychanie…

Z kamerą i gnatem poza miasto

7 lipiec 2009

System: ideefixe, kampania “urban explorers

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

MG: Jakoś się wyróżniacie spośród normalnych ludzi, macie hobby, potraficie korzystać z komputera bez pomocy…
K: …rąk i nóg…

J: A organizowałeś kiedyś event pod tytułem “zbiorowy pogrzeb martwych dzieci”?

Henryk: No, ja latam sterowcem, wyświetlam reklamy, robię fotografie, zrzucam ulotki albo gaz pieprzowy, co tam kto zamówi…

[Wiśniak ogląda chroniony obiekt zdalnie, za pomocą drony]
MG: Nie masz dobrej łączności, myślę że nie każda drona ma moduł GSM…
K: …Tylko pager napierdala, wywiesza flagę “w lewo”… [gestykuluje]

[Na obiekcie alarm załączył się z powodu zająca-samobójcy który rzucił się na druty]
A: I co, nie wystawiła mi się flaga że zające tak nie robią?
K: Pierwszy raz widzisz zająca, stary!
A: Widziałem kiedyś pasztet!
K: No to to co widzisz teraz to jest półprodukt do pasztetu.

E: Nasze namioty mają system Quick-Erect.

J: Ciemno jak w dupie u sudańskiego palacza.

A: Kasiasta laska?
E: Ja nie jestem kasiasta, moi rodzice są kasiasci.

[W eksplorowanym właśnie schronie napotykamy na zaskakujące znalezisko - pierwsze z wielu]
K [do E.]: Ile razy oglądałaś szkielety ludzi którzy umarli z głodu?
A: No, jest z HR…

E: Moment, biobreak. Nie mówcie nic ciekawego, dopóki nie wrócę.