Prawie normalne życie

22 lipiec 2009 - autor: majorwitek

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

Malec: Nie jestem przyzwyczajony do takich ilości stresu.
Wiśniak: Studentem jesteś.
Malec: Nie wiem jak twoje, ale moje studia nie obejmowały znajdowania takich ilości trupów!
Wiśniak: Fakt, trzeba było iść na archeologię.

[MG opisuje mi radości mieszkania w masowcu, a gracze wspominają...]

A: Jak mieszkałem Za Żelazną Bramą, to w każdą sobotę, przez dziesięć lat chyba, koleś o ósmej rano zaczynał wiercić. Co on robił?
K: Wiercił, sam powiedziałeś.

J: …Albo na górze mieszka dentysta.
K: Dentysta udarowy! Leczy zęby starym posągom! “Zrobię tu panu wkładzik ceramiczny, żeby się nie rozsypało na pierwszej bułeczce…”

K: Ty lubisz techno, a oni stukanie w rury.

[Kontrola dokumentów w miasteczku studenckim]

MW: Pokażę im kartę i niech się odpierdolą, prawdziwym studentem jestem.
E: Genuine organic student.

E: Ten tazer jest kablowy? To najprościej będzie złapać za kabel…
[Cała grupa wybucha rykiem]
MG: Rzucaj na Budowę, już!
[Jeden rzut później]
MG: No to się trzęsiesz.
E: Lekcja na całe życie…

MG: To jest specjalista od prostych robót dla prostych gości.
E: My jesteśmy tanie dranie, tanie dranie niesłychanie…

Powinniśmy byli skręcić w lewo w Albuquerque

11 lipiec 2009 - autor: majorwitek

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

C: Jako że ja jestem paralitą, a E. potrafi się skradać i ma do tego Charmy, to jest taki plan żeby owinąć mnie bawełną i żeby E. mnie wzięła na barana.
J: Z punktu widzenia mechaniki to jest zajebisty plan. Nawet z minusami za obciążenie będzie robiła mniej hałasu niż C. luzem…

E: Nie wiesz, czemu ja mam traumę.
J: Bo zadajesz się z nami.
E: Ale nie wiesz czemu ja mam traumę z powodu Dead Can Dance…!
J: Bo zadawałaś się kiedyś z kim innym.

MG: Dość przekonująco to zagrałeś…
J: Nawet na dudach mogę to przekonująco zagrać!

[C. kaszle]
E: Staraj się, przynajmniej się staraj zachować ciszę…

[Poszliśmy nie tam gdzie trzeba i znienacka nie jesteśmy już w kanałach Thorns]
MW: Wydłubię trochę tego ze ściany i sprawdzę czy to jest to co myślę.
MG: No, grudki takiego czarnego metalu…
MW: Wiją się i piszczą cienkimi głosikami.
J: Soulsteel z chomików.

MG: Jak tak idziecie to w pewnym momencie któreś z was zrobiło trochę hałasu, na kości nadepnęło czy potrąciło kamyk…
MW: Nawet wiem kto.
J: Czemu wszyscy patrzą na Xenona?

[MG opisuje monstara: coś w rodzaju kobiety w ciąży, z odczepianym morderczym płodem]

D. [żona MG, z offu]: Że coooo?
MG: No taki stwór. Mam obrazek, chcesz zobaczyć?
D: Ludzie tu jedzą!

MG: Nie powiedziałeś, w którego celujesz.
C: No tak. To w najbliższego, celuję w tą babę co wypuściła tego noworoda co mnie pogryzł.

MG: W otworze temperatura spada ostro, nie to że krew ci zamarza…
J: -pting-! [gestem pokazuje nagle sterczące sutki] Ale nie, mam skromną szatę…

[Kolejna walka]
J: O ja pierdykam, mój Join Battle rządzi. Przyłączyłem się do bitwy zanim się porządnie rozpoczęła i skończę ją zanim się zacznie!

[Wróg przejął kontrolę nad Suryą]
MG: Wal go, masz w pełni uzasadnioną okazję.
J: Nie, to nie jest high school: założyłbym mu śmietnik na głowę i zamknął do szafy…

[Surya rzucił się na Xenona i bezskutecznie usiłuje skręcić mu kark]
J: No podejdę i zdejmę tego natrętnego melepetę…

MG: Dobrze wymierzyłeś, niestety na tym chodniczku wylądowałeś ryjem.
E: Forma tygrysa nie pomogła.
MW: Za to wyglądasz jak perski tygrys.

Z kamerą i gnatem poza miasto

7 lipiec 2009 - autor: majorwitek

System: ideefixe, kampania “urban explorers

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

MG: Jakoś się wyróżniacie spośród normalnych ludzi, macie hobby, potraficie korzystać z komputera bez pomocy…
K: …rąk i nóg…

J: A organizowałeś kiedyś event pod tytułem “zbiorowy pogrzeb martwych dzieci”?

Henryk: No, ja latam sterowcem, wyświetlam reklamy, robię fotografie, zrzucam ulotki albo gaz pieprzowy, co tam kto zamówi…

[Wiśniak ogląda chroniony obiekt zdalnie, za pomocą drony]
MG: Nie masz dobrej łączności, myślę że nie każda drona ma moduł GSM…
K: …Tylko pager napierdala, wywiesza flagę “w lewo”… [gestykuluje]

[Na obiekcie alarm załączył się z powodu zająca-samobójcy który rzucił się na druty]
A: I co, nie wystawiła mi się flaga że zające tak nie robią?
K: Pierwszy raz widzisz zająca, stary!
A: Widziałem kiedyś pasztet!
K: No to to co widzisz teraz to jest półprodukt do pasztetu.

E: Nasze namioty mają system Quick-Erect.

J: Ciemno jak w dupie u sudańskiego palacza.

A: Kasiasta laska?
E: Ja nie jestem kasiasta, moi rodzice są kasiasci.

[W eksplorowanym właśnie schronie napotykamy na zaskakujące znalezisko - pierwsze z wielu]
K [do E.]: Ile razy oglądałaś szkielety ludzi którzy umarli z głodu?
A: No, jest z HR…

E: Moment, biobreak. Nie mówcie nic ciekawego, dopóki nie wrócę.

Ponure klimaty krain umarłych

22 czerwiec 2009 - autor: majorwitek

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

J: …A czy możemy zostać konsultantami?
MG: Jakimi konsultantami?
E: Konsultantami do spraw wygrzewu!

MG [jako NPC]: Sądzę, że przekażą nam na jakiś czas budynek i tam się rozłożycie.
MW: W kontekście Thorns [miasta umarłych] to nie jest najlepszy dobór słów.

[MG opisuje wszechobecny ponury nastrój krain cienia]
J: …Mąka jest pełna plew, nawet ogórki się nie kiszą…

[Złowrodzy rycerze mroku mają pretensjonalne imiona]

J: A wyobraźcie sobie, że jeden deathknight zajmuje się plagami i nazywa się “Ta Choroba, Po Której Krwawisz Z Odbytu”…

[Jesteśmy we wspomnianym wcześniej Thorns]

J: No i to jest rozwiązanie problemu gołębi w mieście: gołębie-zombie. Przynajmniej nie srają.
[Dalej nastąpiła parominutowa głupawa pt. "jak gruchają gołębie-zombie"]

J [do E.]: A ty rozejrzyj się za metodami wkradnięcia się do miasta, obejmującymi…
MW: …paralitów.

J: Idziemy się najebać, idziemy zakisić a potem dopiero idziemy po pamiątki.
MG: Zakisić? W Thorns?
J: No, będzie leżała jak kłoda, ale poza tym OK.

MG: No, widzicie jak do knajpy wchodzą dwa duchy, biorą dwa piwa…
J: …I szmatę do podłogi.
MG: Nie, jedzą i piją normalnie.
MW: I nie wylewa im się?
MG; Nie, są materialni całkiem, bladzi, smutni, umarli…
J: A po czym to widać?
MW: Są sztywni i skrzypiący.

[Konkluzja dłuższej dyskusji o nieumarłych]

MG: …No, to jest po prostu inny typ urody!
MW: Zleżała! I zamiast dezodorantu używa się naftaliny, bo mole cię jedzą!
[Śmiech]
MW: Och, toczy mię robak! Kaszl, kaszl, o ten!

J: To już drugi posiłek w tym tygodniu, czuję się strasznie obżarty.

[Nieznacznie wychodzimy z popijawy]

J: Siedem sukcesów, mam wymówkę roku! “Przepraszam bardzo, od dzieciństwa cierpię na wstydliwą chorobę o której nie chcę mówić, mianowicie wypada mi odbyt…” – i wszyscy pokiwają głowami ze zrozumieniem…
MW: I pójdziesz, wlokąc wystający z nogawki…
J: …Tak, wszyscy wiedzą że całą noc będę…
MW: …Wtykał pogrzebaczem…
J: …I nawet jeśli ktoś usłyszy z mojego pokoju dziwne odgłosy to ominie szerokim łukiem.
C: Pomóc ci? Jestem już trochę napruty!

E: No, mi koedukacyjny pokój nie przeszkadza.
MW: Nawet jak Rake wyjmie pogrzebacz?
J: Właśnie miałem deklarować, staram się zrobić tyle dziwnych odgłosów żeby Sonja mogła się wymknąć cichaczem…
C: Pamiętasz że deklarowałem pomoc?
J: Tak, zaraz się wtoczysz zionąc alkoholem, “daj, teraz ja POMANEWRUJĘ!”

Szkolenie z dyskrecji pilnie potrzebne

31 maj 2009 - autor: majorwitek

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

[Zdryfowaliśmy]

MW: “Wczorajsza kawa”
E: ?
MW: Astronauci na ISS tak nazywają wodę z recyklera odpadów.
P: To więcej niż chciałem wiedzieć.

[W mieście coś wybuchło, łuna pożaru, obserwujemy z wieży...]

Rake: …Ale słychać szczęk broni!
NPC – wysoki stopniem wojskowy: Pewnie się biją.
Surya: Dziękujemy, pułkowniku oczywistku.

[Nabijania się z caste marków ciąg dalszy]
C [do MW]: Masz światła mijania, połowę tylko!
MW: Sam jesteś to co powiedziałeś.
E: On ma słoneczko GG, więc pomyśl co gorsze.

[Zastraszanie jeńców]
C: [gestykuluje dziwacznie]
Grupa: [patrzy w zadziwieniu]
C: Wydłubuję czubkiem kosy brud zza paznokci. Jestem ze wsi, wiem co robi wrażenie na takich jak ja.
MW: Jakbyś był ze wsi, wiedziałbyś że tak się nie da.
C: Bardzo się staram!
MW: Jak upierdolisz sobie palec to dopiero zrobisz wrażenie.

P: W piwnicy beczki, butelki – winnica.
E: Winiarnia chyba?
P: Tak, oczywiście.
E: Winnica! Pola, winorośle…
MW: Słońce napierdala…

[Zakradliśmy się do piwnicy z wrogami, najciszej jak umieliśmy]

C: Wycelowuję w niego kosę i STRZELAM!
J: E, chodź, potrzebuję żeby mnie ktoś przytulił, TERAZ.
E: Potrzebujemy zrobić pogadankę na temat dyskrecji.
J: Potrzebujemy zrobić pogadankę na temat ŻYWCEM!
(Strzelanie energią z kosy umożliwił Xenonowi charm Iron Raptor Technique)

C: Uśmiecham się możliwie opętańczo.

J: Zwiąż ich.
C: Jak mam ich związać, klasycznie czy po japońsku?
MW: A pomyśl, to jest zwykły chłopak z farmy. Ciekawe na jakich zwierzętach ćwiczył?
J: A ja myślałem że gumofilce to szczyt wyrafinowania.

Koniec epoki bohaterów

23 maj 2009 - autor: majorwitek

System: Dungeons and Dragons, Dawnforge

Grają:
William – tank, healer, człowiek-orkiestra: K.
Tazs – mag-elektryfikator: O.
Graem – rogue, mimo że fighter: MW.
Elaine – funkcjonalny odpowiednik półboga, wsparcie dystansowe z imponującym wyglądem: E.

Prowadzi: J.

E: Przybyły mi trzy czary siódmego poziomu!
O: A mi dwa kilo.

O [do MW]: Jak ty się wyrażasz o Mistrzu Gry!
K: Zginie zaraz.
O: Ale wiesz że on zginął już tyle razy że go to pierdoli?

E: To mój król, więc podchodzę do niego z pokorą.
MW: No, my jesteśmy raczej anarchosyndykalistyczną komuną, więc nie uznajemy króla.
K: E, to nasz król. W sensie my go tu sprowadziliśmy, więc jest nasz.

J: Chromatic to są kolorowe smoki właśnie. Czerwone, żółte… nie, nie ma żółtych smoków.
O: Ale za to żółty śnieg jest.
J: Białe, lekko przybrudzone.

J: Miałeś jakiś czar do łączności telepatycznej, nie?
O: Tak, Telepathic Bond.
MW: Bond. Telepathic Bond.

J: Kto zostaje z królem?
E: Ja. To mój król. Jak będzie trzeba to i podnóżkiem mu będę.
J: Nanóżkiem. I innymi rzeczami też.
MW: Naplet… eee…

MW: No dobra, idę do krasnoludów. Mam szacun u nich i krasnoludzkie nazwisko.
O: I krasnoludzką brodę. No dobra, brodawkę.
E: Czym się różni krasnoludzka brodawka?
O: Ma cztery takie włosy. I zapas żywności.
K: Tak, smalcem jest nasmarowana. I ma paszport?
E: ?
K: Bo przekracza granice obrzydliwości!

K: Postarajcie się jakoś tak skoordynować, żeby nie pierdolić bez sensu podczas finalnej walki, co?

O: A ja pamiętam. W tej sali wizji, gdzie prawie zabiłem resztę drużyny magią…
MW: O której z tych okazji mówisz, bo wszystkie mi się ZLAŁY!

[Patron Williama transcendował i stał się pierwszym bogiem świata Dawnforge]

MW: O, stary. You knew him before he was big.
K: Startup.

J [jako król, do E.]: …A ty zawsze będziesz ozdobą tego dworu.
E: Ejno! Mam skille też!
O: No to zostaniesz żoną. A czy z umiejętności to potrafisz otworzyć butelkę wina bez korkociągu? [zasysa]

K: Nie było mnie przez sześć minut, ostatnia rzecz jaką mam zapisaną to że zawsze będziemy mile witani na dworze; nie wiem, eksplodowaliście coś po drodze i już nie jesteśmy…?

[Postacie spędzają pięć lat na działalności zgodnej z upodobaniami i talentem]
J: A ona leczy ziemię.
E: “Dobra, tu postawcie tamę…”
O: Nieno, tama jest wbrew naturze. “Bobry, tu postawcie tamę.”
J: Jak ona się z tymi bobrami komunikuje?
O: Odkrywa wewnętrznego bobra.
K: A bobry wyłażą i ogonami o wodę. Bóbr klepie do nich, a bobry klepią do niej.
J: Aura of bóbr.

Dziś głównie walka

16 maj 2009 - autor: majorwitek

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnego dwuręcznego miecza: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

MG: Teraz Rake i wodne potwory.
MW: Brzmi jak nazwa kiepskiego zespołu.
C: Albo marnego horroru.
E: Albo marnego pornosa!

J: Nadstaw się, Zuzanno!

[Wodne potwory atakują przez wskoczenie na przeciwnika i wciśnięcie mu się do środka]
J: Wyobraź sobie gorącego, niechcianego ślimaka.

[Rake w porę przypomniał sobie pieśń, której użył w przeszłym życiu do uwięzienia potężnej bogini]
MG: Słowa zaczynają się od “O piękna pani, władczyni mórz…”
E: “…Nie będziesz długo władczynią już”?

[Opisuję kombo które mam zamiar sobie wykupić]

MW: …No, i wtedy wpadam do ciemnego pokoju pełnego kolesi i widać tylko błyski wystrzałów – a potem wychodzę…
MG: Tylko będę musiał pamiętać żeby umieścić ci kolesi w ciemnym pokoju.
J: Jak będzie trzeba to sam ich tam zapędzę!

J: W końcu pasterz rozumie też, że nie pasie tych owieczek ot tak, tylko po to, żeby je opierdolić. Choćby z wełny.

Metapost i Świątynia Zagłady

5 maj 2009 - autor: majorwitek

Dawno nie było searchtermów.

“jak goci spędzają sylwestra” (dwa hity – ale się nie dziwię, sam jestem ciekaw)
“jaki jest snieg” (czy to pytanie pułapka?)
“otwieracz do konserw instrukcja” (zawsze mi się wydawał dość intuicyjnym narzędziem)
“jestem po terapii i nadal jest zle w malzenstwie” (tutaj nie szukaj odpowiedzi)
“racje zywnosciowe dla owczarka” (Purina podobno dobre psie żarcie robi)
“penis domowej roboty” (najbliższy mężczyzna powinien mieć przy sobie)

Król w karbonicie. Zupełnie jak nowy.

3 maj 2009 - autor: majorwitek

System: Dungeons and Dragons, Dawnforge

Grają:
William – tank, healer, człowiek-orkiestra: K.
Tazs – mag-elektryfikator: O.
Graem – rogue, mimo że fighter: MW.
Elaine – funkcjonalny odpowiednik półboga, wsparcie dystansowe z imponującym wyglądem: E.

Prowadzi: J.

[Lris, postać J., po ostatniej walce leży i nie reaguje na bodźce, mimo że żyje...]

K: Skoro on leży, to jest taki plan żebyśmy go zanieśli do lasu elfów, skąd go wzieliśmy. Rękojmia.
O: Może jeszcze jest na gwarancji.

J: Lamia, ściągaj tę pilotkę, zobaczymy czy jest odporny na pokacycki.
K: Pokabobra zrób.

K: Możesz go zabić i wskrzesić, ale to marny plan.
MW: Czemu, przejście przez tamtą stronę resetuje.
E: Have you tried turning it off and on again?

K: Goła laska z Charyzmą 26 powoduje, że staje ci w każdej wodzie!
E: Nawet ciężkiej?
J: Nawet królewskiej!

J [kończąc opis]: …Na grzbiecie lodowego smoka niepozorna figurka.
O: No. Więc jadę na tym smoku…
[Śmiech]
O: Ta, w dupę mi zimno, dostałem wilka i ten wilk wyje…

E: Jak ja się zapadłam potąd [pokazuje do piersi] to on głębiej i nic nie widzi.
J: Naturalna pływalność. Królewna Niezatopka.

[Zionięcie poniszczyło magiczne przedmioty, ale nie wszystkie]
E: Dobrze że napierśnik ocalał. Miałabym z cyckami na wierzchu walczyć? Wiecie jak to przeszkadza?
O: Nam!

[Walka!]
J: Robale zrobiły swoje…
MW: …Robale mogą odejść!

O: “Natrzyj mnie wazeliną zanim zardzewieję!”

[Czas trwania czaru
Endure Elements a podróż przez lodową pustynię]
K: Tylko wiecie, nie wiem czy nie mamy 13×10 minut. Nie czujcie się źle, chciałem tylko na spotkaniu statusowym zaadresować problem…

J: Nie ma takich rzeczy jak dracolich. Nekromancja nie jest jeszcze tak rozwinięta.
O: Wreszcie jakieś pole do popisu dla mnie!
K: Startupa załóż.

J: …Że jest -70 stopni poznajemy po tym, że psy w zaprzęgu pękają na zakrętach.

O: Lecę za nią. I trochę z dołu.
J: Wind beaver flash.
MW: …Technique.
[Śmiech]
E: Na pewno jest taki charm w Exalted!

[Wyliczamy argumenty których możemy użyć w dyplomatycznej rozmowie]
K: Poza tym razem mamy 52 levele!
MW: No właśnie, jakieś anse? Nie? No.

[Tłumaczymy Elaine sytuację]

K: Otóż mamy tutaj legalnego, prawdziwego i licencjonowanego króla Kingsmarch. Od dwóch lat. Zamroziliśmy go i czekamy na odpowiedni moment, i to jest teraz. Znaczy nie teraz-teraz, tylko za jakiś tydzień-dwa, jak się możnowładcy pokłócą. Tyle leżał, poleży jeszcze tydzień, nie zepsuje się.
MW: Co więcej, mamy nie tylko legalnego króla, ale i papiery na niego!

O: I teraz pomyślcie, jedzie koleś ze sztandarem i wszystkim, dojeżdza do armii, odwraca się i tak [kciuk w górę]
K: I na plecach ma ledowy wyświetlacz – KING
O: FOLLOW ME
MW: No dobra, teleportujmy się po niego, co?
K: Tylko światła mu zmienimy na karmazynowe, pomarańczowe królowi nie przystoją.

Podwodne życie z bandą Solarów

18 kwiecień 2009 - autor: majorwitek

System: Exalted, kampania “reinkarnowani wybrańcy bogów kontra władcy zaświatów”

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnego dwuręcznego miecza: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

J [o Xenonie]: No, ty też wyglądasz jakbyś był synem kowala.

MG: Wiesz że takich miejsc trzeba unikać. Słyszałeś opowieści o wybuchającej mansie, ale niezbyt dokładne.
J: Z trzeciej ręki. Pierwsza i druga nie zdążyły odbiec zbyt daleko.

[Pigułki na oddychanie pod wodą działają przez godzinę]

C: Można je doładowywać pod wodą?
MW: Zależy czy się rozpuszczają. Trzeba będzie sprawdzić.
MG: Wyglądają jak takie czekoladowe kulki.
J [scenicznym szeptem]: Problem w tym, że to czopki!

MW: Będziemy potrzebować ze dwa worki…
[chichoty]
MW: …Albo nawet po jednym na głowę…
[rechot ogólny]

[Nurkujemy, scena jak z "Otchłani", wszędzie ciemno...]

J: Chciałbym powiedzieć że w związku z tym że Niepokonane Słońce nas wybrało, to wybrało nas także po to, żebyśmy nigdzie kurwa nie musieli chodzić po ciemku. Wzium, rozjarzam się!

MG: Ja próbuję bez skojarzeń, ale z wami się nie da.
[pauza, wszyscy oglądają narysowaną przez MG mapkę]
C: To wygląda jak jajnik. Z uszami.

MG: Zanim dopłyniesz, opada ci szczęka.
MW: Zawisam w wodzie i gapię się na mansę w podziwie.
J: Pod wodą nie widać że się ślini.

MG: Nie rozumiesz tej dokumentacji. Tam są wzory na przepływy Esencji. To jest technomagia najwyższych lotów.
J: Suwak logarytmiczny ci zmiękł.

[Wynurzyliśmy mansę w celu dokonania napraw]

MG: Teraz mansa może nie działać z powodu niewłaściwego położenia względem otoczenia.
E: Stoimy na kanale.
MW: Wolałbym określenie “w suchym doku”.

E: A Alicja [sztuczna inteligencja kierująca mansą] współpracuje?
MG: Współpracuje, oczekiwała brygady naprawczej.
J: Czworo Solarów jako brygada naprawcza, strasznie się zdewaluowali…
C: Fachowiec od tyłu.
J: Pokazują buttcrack?
MW: Ale to świetlisty buttcrack!

E: Paradoks Xenona: jak to jest że on siedzi i się wierci w czasie medytacji, a potem i tak ma wypiard?
J: Fasolówka.