Dawno, dawno temu, gdzieś w odległej galaktyce…

System: Star Wars, prawie kampania handlowa.

Grają:
Bren Green, napierdalacz i spec od gadania – K.
Caithee Karr, patologicznie optymistyczna pilot-mechanik – L.

Prowadzi: MW.

MW: To nie jest czas wojny domowej i nie są ciężkie czasy dla Galaktyki.
L: Jest miło i przyjemnie?
MW: Tego bym nie powiedział.

MG: …I przestawił temperaturę w statku na 24 stopnie.
K: W porównaniu z poprzednim sukinsynem, który mroził nas 12 stopniami – dwukrotna różnica.

Kai: Gotuje ten zielony, chyba że ja będę miała trochę czasu.
Bren: Ten zielony gada jak kapitan, jak native – niech ci to da do myślenia.

[O warunkach mieszkaniowych w habitatach Cavaturian, obcej rasy]
K: Na przestrzeni takiej jak ten pokój pewnie by mieszkało małe miasteczko i park rozrywki.

K: W ekwipunku – maskotka, pluszowy Aqualish.

Kai: Miałam na myśli jakiś lepszy lokal, ale ten też będzie dobry, wygląda… rustykalnie.
MW: Tak, to jest knajpa do której przymiotnik „rustykalny” pasuje, jeśli się jest patologicznie cheerful.

MG: Otwiera się przednia klapa i wylatuje taka… -pssshhh-… [pokazuje] smakowita para.
L: Pewnie ma taki specjalny dyspenser smakowitej pary.
MG: …I wyjeżdzają…
K: Porcje szarego goo ucharakteryzowane na dania które zamówiliśmy.
MG: Nie, dania, dania.

Bren: Może zamówimy jakiś stek ze…
Kai: Stek ze stekowca?
MG: Nie mówcie takich rzeczy głośno, ktoś może wziąć do siebie.
L: A co, są tu jakieś stekowce?
MG: A rzuć sobie na Alien Species
(Stekowce były, na szczęście nie dosłyszały – inaczej byłaby rozróba)

L: No nie wiem, może on płaci za mnie?
K: Taka jesteś miła?

MG: Sprzedają tu absolutnie wszystko.
Kai: To może bym sobie kupiła assassin droida do ochrony, bo nie mam ani blastera ani umiejętności walki wręcz…
MG: Dobra, przesadziłem z tym „absolutnie wszystko”.

[Kai poderwała przygodnie napotkanego pilota i skonsumowała znajomość w hoteliku]
MG: Zostawił ci 30 kredytów na stoliku.
K: Ohohohoho!
L: Ejno! [Pauza] To miłe.
K: Przedłuż rezerwację i szyld wywieś.

K: Prowadź księgę przychodów i rozchodów.
MW: I płać podatki.
L: Nie no, to z karty ryczałtowej jest.
K: Mogę cię ochraniać… stręczyciel, hehehe.

K: Mam w ekwipunku wpisaną fajną pochwę na ramieniu.
MW: Ale sobie nie sięgasz.

[Firma transportowa, w której pracują postacie, zdobyła superwielki kontrakt]
MG [jako NPC]: Jeśli wszystko pójdzie dobrze, przed nami świetlana przyszłość.
K: Działo jonowe…

MG: Zamontowanie jakiejkolwiek broni to wizyta w stoczni.
L: A nie ma żadnych takich…
MG: Strap-onów? Nie.
L: Chodziło mi o podwieszane pody, ale niech ci będzie…

MG: Rzućcie sobie na Alien Species, jeśli ktoś ma.
L: Ja mam 2D+1. [malutko]
K: Gratulacje, to znaczy że widziałeś kiedyś aliena.

[K. dwa razy rzuca krytyczny pech na manewry w zerowej grawitacji]
K: Wszystko jest pod kontrolą, jak mi nie wierzysz to możesz skonfrontować [rzuca garść kostek] swojego Cona z moim Conem.

[Postacie odnalazły jedną ocalałą osobę we wraku statku]
L: To wrzucamy go w drugi skafander, włączamy grzanie na maksa i zanosimy go do naszego statku.
K: Już częściowo ugotowanego.

Bren: Skontaktuj się z siłami porządkowymi i poinformuj ich, że mamy zestrzelony statek, jednego żywego, jednego martwego i jednego przechwyconego, i NIECH PORZUCĄ TEN WRAAAAK I LECĄ TU!
Kai: Ty dzwoń.

[Rozmowa z kapitanem statku]
Kai: Myślałam o tym, żeby na miejsce [ukrycia się piratów] wysłać oddział składający się z komandosa.
K: O ty stara torbo.
Bren: Proponuję na wypadek, gdyby porwanej potrzebna była pomoc medyczna wysłać oddział składający się z komandosa i ratowniczki.

[Załogant-NPC sklecił z fragmentów wraku pojazd, który składa się głównie z potężnego silnika]
Bren: Ja chciałem wam powiedzieć przed startem tym pojazdem że jestem bardzo zadowolony z życia.

Kai: A katapulty nie ma?
Chatterjee [NPC-konstruktor pojazdu]: Katapulta… wiedziałem że o czymś zapomniałem. Ale i tak by nie zdążył użyć.

Kai: Nie możemy wolniej?
Bren: Nie bardzo.
MG: Prędkość zadziwiająca… prędkość absurdalna.

MG: Grota skalna. Na szczęście nie ma stalaktytów ani stalagmitów, bo bylibyście fucked.
K: Są stalagnaty! Aaaa!

MG: Podejście od strony wrogiego statku może być niezłe, bo zasłoni was od kopułek [bazy].
L: Chyba, oczywiście, że w statku ktoś siedzi. Wtedy lepsze będzie podejście od strony kopułek, bo nas zasłonią przed statkiem.
K: Dobre rady zawsze w cenie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s