Dziennikarz – naturalny wróg polityka

System, skład i prowadzenie: bez zmian od tej sesji.

MW: Jest godzina 22, czy wiesz gdzie jest twoja drona?

A: …I to był błąd. Mamy w drużynie dwóch facetów, obu hetero, dwie kobiety, obie homo i jednego aseksa. Kto będzie podrywać facetów w celu zdobycia informacji?

[…i padło na aseksa]
MW: Nie ma sprzętu żeby skonsumować znajomość, ale podrywać może.
L: Nieno, to zależy od stopnia konsumpcji. Usta mam, nie wycięli mi ich.
M: You eat proteins from a plate, you know.

[Arliv spędza noc sylwestrową w Internecie, ze znajomymi]
Arliv: Nie jesteśmy aspołeczni, jesteśmy zsocjalizowani inaczej!

[Robkiewicz zapisuje się do kółka łowieckiego, celem zdobycia pozwolenia na broń myśliwską]
MG: Powinieneś się przyzwyczaić do myśli, że przez pierwsze pół roku będziesz miał do czynienia głównie z trąbką.
M: Będą cię usta boleć…

MG: Muszę otworzyć taki fajny plik z klasyfikacją przestępstw.
L: Nie wiem, po co ci klasyfikacja przestępstw.
MG: Powiedzieć ci?
L: Nie, wolę żyć w nieświadomości.

Kozub: Kto ma ochotę poprzeglądać brukowe tygodniki?
Deraltine: Ty!
Kozub: Nieee….

[Kandydaci na prezydenta]
MG: Jeden ma image młodego ojca narodu, bo nie powiem że brata narodu…
E: Właśnie zrobił naród?
MG: Tak, jeszcze mu się nogi trzęsą.

[Po lekturze mnóstwa brukowych czasopism]

Kozub: Dowiedziałem się też co faceci lubią w seksie najbardziej. W końcu.
Munn: To może ktoś mnie w końcu poinformuje?

Robkiewicz: Kiedyś was zabiję.
Munn: Wtedy przestaniemy ci płacić.
Robkiewicz: Jak was zabiję to już nie będę potrzebował żeby mi płacili.
Deraltine: Tak, będziesz na utrzymaniu państwa. Przez dłuższy czas.

[Scena przed domem polityka]
MG: Więc matka jest we łzach…
Deraltine: Och, matka we łzach, córka marnotrawna, yess…!
Munn: Tak!
Deraltine: Co za materiał!

MG: Załatwienie sobie wejścia do obozu pracy jest proste…
L: Ale ja chcę z wyjściem!
MG: …Trzeba zabić i zjeść żonę i dziecko.
L [sceptycznie]: Ale kara śmierci jest.
MG: To trzeba je tylko trochę nadgryźć.

[W drodze na odwiedziny w obozie pracy – broń postaci została skonfiskowana]
Robkiewicz: Umiesz się bić?
Deraltine: Nie. Po co? Mam pistolet. To znaczy, [smutno] nie mam…

Robkiewicz: My jesteśmy prawdziwymi żołnierzami, wśród nas pedałów nie ma!
[M i L parskają śmiechem]

Deraltine: Porzucił ją, a ona zeszła na drogę występku! [Kiwa głową ze zrezygnowaniem] Jezu, ale my jesteśmy okropni…

Munn: Ja po prostu mam życie dzielone na dwie części. Wychodzę z domu, pracuję, robię swoje, wracam.
Deraltine: Tak, jak Rudolf Hess!

A: I ona się nic nie rusza?
M: To jest żona stacjonarna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s