Nowa porcja monstarów oraz stalker, Warhammer style

System: Warhammer.

Skład i prowadzenie: ci co ostatnio.

MG: Skończyło się na tym, jak zdradzieckimi ciosami w plecy zabiliście Wojownika Chaosu…
E: Ale zjadł nam norsemana.
MW: Ale tylko do połowy.

MG: Chaos, chaos, CHAOS!

[Spotkanie ze zwierzoludźmi]

Z: Szarżuję!
MG: Na którego?
Z: Na silniejszego!
MG [patrzy na Z. w oczekiwaniu]
Z: Groźniejszego! Większego! No nie są przecież klonami, różnią się!
MG: No, jeden ma mackę na… nie, przepraszam. Sprawdźmy którego Z. uważa za silniejszego… [turla kostką]

MW [do MG]: Ty, jakie oni mają zęby? Jak mają kozie głowy, to powinni mieć zęby trawożerców.
MG: Ten twój ma takie pokrzywione, wielkie kły, jebie mu z mordy…
Z: No nieee, będziecie mu teraz…
MW: Robić diagnostykę ortodontyczną! Tak!

[Magnus miażdżącym ciosem młota rzucił na kolana zwierzoczłeka]

Magnus: Tak! [do Sigurda] Tak się walczy, wracaj do łowienia ryb!
MW: Bujaj się, rybami mam ich okładać?
E: Aaaa, wyobraziłam sobie że zamiast tłuc ich włócznią walisz ich pstrągiem…!
MW: Nie, pstrągiem nie, martwy halibut byłby w sam raz, płaski…
E: …Oczy ma po jednej stronie…
MW: …No właśnie.
Z: Ale to zaostrzony byłby lepszy.
MW: Jak się zeschnie, to będzie miał ostre płetwy na brzegach.
MG [patrzy w pewnym osłupieniu]

MG [do Z]: Piękna, dziewiętnastoletnia szlachcianka rzuca ci pełne wdzięczności spojrzenie, kiedy opatrujesz jej klatkę piersiową…
MW: Gapię się bezczelnie.
Z: A ja zachowuję spokój ducha.
MW: Jassssne że zachowujesz…

[„Tak, zabiliśmy Wojownika Chaosu, ale zwłoki, eee, już ich tam nie ma…”]
MG: Kapłan cię nie wyśmiał…
Z: …Bo był akurat zajęty?

MG: Nie, wyznawcy Ulryka mają pewnie jakąś Walhallę, inni bogowie wyoutsourcowali życie pozagrobowe Morrowi…
[Gremialny śmiech]
MG: Aaa, wyobraziłem sobie hinduskiego obsługanta, „witamy w życiu pozagrobowym, pan niezadowolona, pan złoży zażalenie…”

[Z norsemana zostało, cóż, dolne pół]

E: A są jakieś modlitwy, żeby zmarły nie wrócił?
MW: No, ten to wiele nie zaszkodzi.
Z: Ta, co może zrobić, skopać dupę?

[Pada, zimno i ponuro – jak to w Warhammerze]
MG: Wiesz, palenisko rozpalono dalej, tam pod dachem…
Z: …Ale zgasło, tak? I zatonęło w bagnie. Jasne.

[Końcówka długiej rozmowy, podczas której brat Magnus usiłował nakłonić postacie do wejścia do spaczonego przez Chaos miasta]
NPC, zwierzchnik Magnusa: Połowa zysków z wszystkiego, co wyniesiecie z miasta – jeżeli dojdziecie do katedry i zdacie relację z jej stanu. Kto idzie?
Sigurd: Ja idę! [do Magnusa] No widzisz, dlatego brat Gotfryd jest kapłanem, a ty – mimo trzeciego krzyżyka na karku – nadal jesteś akolitą.

[Po dłuższej rozmowie na temat plagi, jaką w renesansie byli żacy]
MG: Problem studentów w okolicy nie istnieje…
Z: …Został rozwiązany przez Chaos…
MG: …Więc to była, hehe, akademicka dyskusja.

MG: Widzicie kamienicę, ma dwa piętra a zamiast trzeciego – okręt. To dość popularny motyw, magowie w takich mieszkają…
Magnus: Nigdy nie zrozumiem sztuki nowoczesnej. Dwudziesty trzeci wiek schodzi na psy. [spluwa na ziemię]

MG: Kolejność inicjatywy: Theodora, Sigurd, Ingrid, wielki pająk, Magnus.
Z: Tak, ja jak zwykle po zombiakach. Oraz gadającym mchu i oddychającym domu.

H: Kurna no, wszędzie są. Podniesiony garnek potrafi zawierać snotlinga, albo i całą rodzinę.
E: Podniesiony garnek spontanicznie generuje snotlinga?

Z: Obsrane życie.
MG: Obsrane życie to wiesz.
Z: Snotlingi mają, wiem.
(Dlaczego snotlingi mają obsrane życie – wytłumaczenie dwa odcinki temu.)

[Miasto spaczone przez Chaos jest zupełnie jak Strefa z „Pikniku na skraju drogi”…]
MG: Końcówkę kija tak ci szarpnęło i zmieliło, przestała się nadawać do czegokolwiek.
MW: No i gdzie byście byli, jakby nie trzymetrowy drąg? No gdzie?
E: Mój drąg nie jest trzymetrowy.
MW: Już nie jest.
Z: Przypuszczam że bylibyśmy w domu, przed kominkiem, z rodziną…

[…Jednym z efektów jest to, że osoba która zaśnie w mieście – przyrasta do podłoża]
E: Nie śpię! Zwiedzam!

Z: Rzucam na placyk kamień. Nie pękł, nic go nie sprasowało, nie skręciło, nie dostał nóg i nie uciekł, nie wyrzuciło go?
MG: Nie.
Z: To wchodzimy na placyk.
E: A tam wilczy dół!
MG: Ta, i horda zwierzoludzi.
MW: Taka zwykła, analogowa…

E: To ja wyskoczę z ukrycia z pałką, wrzasnę i rzucę się na orka!
MG: To przerażające co mówisz. Słyszałaś kiedyś taką teorię, że większość normalnych ludzi w takiej sytuacji ucieka…

MG: Pierwszą rzeczą którą zobaczyłeś, jak spojrzałeś na orka jak na trofeum, był kredens na jego plecach. Nie sądzę żebyś teraz miał czas grzebać mu po szufladach.
MW: Kurwa, następnym razem jak będę grał czymś wielkim i silnym, będę nosił na plecach kredens. Plecak jest dla mięczaków.

MG: To idziecie szybko czy ostrożnie?
Z: Szybko i ostrożnie.
MG: Ta, i może jeszcze tanio?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s