Oj, przydałby się księgowy. I z pięciuset zbrojnych.

System: Exalted, druga edycja

Skład i prowadzenie: ci co ostatnio.

MW: Nie sądzę, aby w High Realm [języku klasy rządzącej] był sposób na powiedzenie „Twój stary jebie kozy”.
J: „Twój szanowny rodziciel utrzymuje stosunki intymne z rogacizną”?
E: W dodatku koza to parzystokopytne.
J: Nie wiem, nie zaglądałem. W gumiakach była.

[Charm Hunter’s Harvest sprawia, że okoliczne drzewa i krzewy owocują strzałami]
J: Where is life, there is hope. Where is life, there is ammunition!

[Rozmowa z wściekłym duchem wody]
MW: Cholera, trzeba go wpuścić w kanał jakoś… znaczy, yyy…

MG: Wy wróciliście z zalanego pola…
P: Sam jesteś… yy…
MG [patrząc ciężko]: Pole. Ryżowe.
P: Ja tak tylko.

E: A po drodze uczę go dobrych manier.
MW: Nie, etykietę to ja mam. Zastępczą.

MG: Nassev się zdrzemnął podczas wykonywania kata, ty w czasie medytacji.
P: Niezła medytacja.
MG: Chrrrr-zzzz… Otwiera czakry.

MG: Jest już nawet trochę po zmroku, więc wasza karawana kieruje się na lampiony, które niechybnie wskazują wam drogę.
E: Erm, wyobraziłam sobie że zbaczamy z drogi i grzęźniemy w błocie po osie… mułów…

[Prefekt radzi sobie z nagłą wizytacją Dragon-Blooded poprzez próbę zasypania ich raportami…]
MW: Śmierć przez tysiąc pieczątek.

[…Nieudaną próbę]
P: Założę hełm, obudźcie mnie za godzinę. Kurna, godzinę życia mnie gość kosztował…
E: Dobra, jak gość skończy, mówię mu tak: na jutro chcę widzieć to samo, w zwięzłych punktach, na jednej kartce papieru.
MG: Gość milknie na chwilę, rzucę mu na Staminę, czekajcie… [turl] Okay, nie zemdlał, zbladł tylko…
E: Mój szef tak robi. Działa bardzo dobrze.

[Charmy dopalają nie tylko umiejętności bojowe – ale także np.
Biurokrację]
P: …odpalasz ten Charm, przeglądasz papiery i już znasz układ sił w instytucji.
E: Kto komu co liże, gdzie smarować…

MG: Jesteś w o tyle dobrej sytuacji, że wydajesz rozkaz „Zróbcie zaciąg”, a on się musi martwić o budżet, szkolenia…
E: A my czytamy streszczenie na jednej kartce. Jesteśmy prezesem tej firmy!

MG: No, w Chinach nawet zaciąg do armii odbywa się niespiesznie i zgodnie z procedurą. „Nie jesteśmy przecież barbarzyńcami…”
MW: ISO 9000.

[Wykryliśmy ślady żywiołaka ziemi]
E: Czy jestem w stanie prześledzić jakoś, skąd przyszedł?
P: Z dołu.

MG: Natrafiacie na gazebo.
MW: Zostawiamy je w spokoju, lepiej nie zadzierać z gazebo.

P [do E.]: …A oprócz tego twoja skóra produkuje naturalną toksynę.
MG: Kapie ci z porów.
[Drużyna się składa]

MG: Brama chwyta cię zębiskami, miażdży, czujesz jak z tych zębów coś spływa i cię pali…
P: Hm, rozumiem. Ała.

E: No, mój wierzchowiec nie wyraża emocji zadem.
MG: Ty też nie.

E: Gdybyśmy wiedzieli że idziemy na poziomki, wzięlibyśmy brzytwę.

P: …Ale on jest strasznie twardy!
MG: No kurna, osiem lethali [„wyparowań” obrażeń], strasznie twardy. A ty ile masz, co?
P: Dziewięć, ale ja mam zbroję.
MG: A on jest z drewna!

Reklamy

One thought on “Oj, przydałby się księgowy. I z pięciuset zbrojnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s