They’re taking the hobbits to Isengard!

System: jednostrzałówka z symboliczną mechaniką, jawna tajna policja w świecie który nie jest Planescape’em

Grają:
Jaszczurowaty szermierz-samochwała: E.
Duch-wampir, podzwaniający łańcuchami: K.
Ściśle trzymający się prawa pancerny koleś z kosą i kodeksem: MW.

Prowadzi: H.

[Mission briefing]
MG: …No i w jednym z tych światów jest gość który nazywa się Sauron i trzeba mu odebrać potężny magiczny pierścień.
MW: Dlaczego? Popełnił jakieś przestępstwo?
K: Weź w tym swoim kodeksie sprawdź, na pewno coś znajdziesz.

[Dostaliśmy tomiszcza materiałów, które zapoznają nas ze światem]
E: To ja rzucę na nie taki czar, żeby się automatycznie zrobił indeks! Na pewno mam takie coś! [Na boku, półgłosem] Cholera, za dużo Exalted…

MW: Czytam te akta, czytam, po czym wyjmuję oficjalny druk i ołówek.
MG: ?
MW: Wystawiam temu światu mandat.

MG: Gość [Sauron] mieszka na takim płaskowyżu z wulkanem…
MW: Wulkan? Zatruwanie środowiska naturalnego. I na pewno nie ma na niego licencji.
K: A czy urząd kontroli przestrzeni powietrznej ma wpisane loty Upiorów Pierścienia?

K [do MG]: Ale słyszałeś, że mam takie małe bags of holding, w których trzymam łańcuchy i nimi dzwonię, a potem wciągam je jak odkurzacz kabel?

MG: O hobbitach nic w aktach nie napisano.
E: A propos, słyszeliście że jest taka teoria, że hobbici to Żydzi?
K: A co, teraz przy okazji Marca wyszło?

MG: Wierzchowce wam mogą dostarczyć, nie ma problemu.
K: Chodzi mi raczej o taran, no wiesz: „pole, las, woda, wieś, nadszedł czas – taranie nieś”. Po pierwsze żebyśmy budzili respekt jako przedstawiciele władzy, po drugie żebyśmy zapierdalali szybko i do celu.

MG: Wokół doliny [Rivendell] jest bariera, która wykrywa złych.
MW: E, to nas nie wykryje. Ja jestem Praworządny Urzędowy, E. jest Chaotyczna Wyszczekana, a K. jest Chaotyczny Przezroczysty.

E: Chcę znaleźć jakieś pomieszczenie, na pewno jest, w którym mogę poćwiczyć wypady.
K: Z okna se poćwicz!
E: W końcu jestem szermierzem.
K: Chyba defenestratorem.

E [do K]: Proszę mnie tu nie smagać tymi łańcuchami.
K: Masz łuskę.
E: Ale to nieuprzejme – smagać damę.
K: Weź, jaką damę? Dama nie ma steku!

MG: …I jest nawet coś o fajkowym zielu.
K: Fejkowe ziele. Mandat. Nie dość, że ziele, to jeszcze podróba.

[Po okolicy krąży chmara przepatrującego zakamarki ptactwa]
K: To rzucamy taki czar, że wyglądamy jak wielki drapieżnik co żre chmarę ptactwa, wielki, czarny, ma taaką paszczę i ma żółte oczy jak Stirlitz!

MG: Całej wioski [orków] nie zeżresz, mają szamana.
K: Szamana? To jego zeżrę najpierw – jak sama nazwa wskazuje, od niego trzeba zacząć śniadanie.

[Walka z Drużyną Pierścienia]
MW: Jako że próbuję jeszcze pokojowego rozwiązania, nie chcę ich zapierdolić. Próbuję im tylko upieprzyć dłonie i stopy.
MG: Ludzkie panisko…

[K. znalazł Pierścień, pada na niego wzrok Saurona]
MG: Wszystko wokół staje się rozmyte, eteryczne, jakbyś sam nie był eteryczny, czułbyś się nieswojo.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s