Toto, I’ve a feeling we’re not in Creation anymore

System: Exalted

Skład i prowadzenie: ci co ostatnio.

[E. wychodzi, w międzyczasie rozmawiamy o broni w Exalted]

E [wchodząc]: Coś mnie ominęło?
P: Porównywanie wielkości broni.

MG: Pustynia odkształca się, jakby coś pod nią sunęło – a potem przy burcie wystrzeliwuje fontanna piachu z której wynurza się coś jakby wielki robak, gąsienica…
E: Unikasz słowa na „cz”?

[P. stara się oswobodzić połkniętą przez robala postać E.]
MG [do P.]: …Ale to nie ty jesteś w głębokiej dupie.
E: Myślałam że to raczej głębokie gardło.
MG: I tak nie jest dobrze, nie?

MG [do E.]: Widzisz przed sobą światło – i nie jest to światło odbytu.

MW: …Skoczę z rei, wbiję się w tego robala mieczem i rozpłatam go od metaforycznej czapki po metaforyczne ciżmy!

[E. znowu została połknięta]
E: Nie wiem, czy ja wyglądam jakoś szczególnie smacznie że ciągle mnie coś żre?
MW: To przez tą zbroję, jak z krabami. Jak coś jest pancerne, to w środku jest smaczne mięsko.
J: Może to robal-jarosz. Dlatego żre drewno.
[postać E., Tepet Zarya, jest Aspektem żywiołu Drewna]

[Walka z wielką kobrą z otwartym kapturem]

P: Jedno czyste cięcie, pod kaptur.
MW: Jak ci się uda to wiesz jak będziemy mogli na ciebie mówić?
P: No?
MW: „Zerwikaptur”.
MG: Nie, to jakby ściął trzy kobry jednym zamachem.

[Walka z zylionem szkieletów]

MG: Rzucajcie test Odwagi.
E: Dwa sukcesy.
P: Trzy sukcesy.
MW: Zero. Cholera, nie mam szczęścia na kościach dziś.
E: Chciałeś powiedzieć, że nie masz szczęścia do kości?

MG: Zero sukcesów? OK, jesteś shaken, masz minus jeden do wszystkiego.
MW: Tak? Wydaję punkt Willpower żeby zrzucić efekty, bohatersko skreślam jedną kratkę, trzeba więcej niż – eee – pięć tysięcy szkieletów żeby zachwiać moją odwagą!

MW: Jestem pierwszy, tak? To zrobię test marchewkowy i sprawdzę czy jak szkieletowi odciąć głowę to pada.
MG: Wytłumacz mi tylko jedno, co to ma wspólnego z marchwią? Czy jak odetniesz bałwanowi marchew to go to zatrzymuje? Wyjaśnij mi to!

P: A przepraszam, tak mi się odbiło dedekami.
MG: I co, masz teraz niesmak?

P: Wyskoczę wysoko w powietrze, nabiorę mocy, naładuję nią daiklavę i spadnę na tą stertę kości z możliwie największej wysokości – jak coś tam jest w środku to chcę w to walnąć z całej siły!
[Pauza]
P [do MG]: Daj kosteczkę…?
[Dodatkową kość za ładny opis]

[W stercie kości był, oczywiście, wielki kościany potwór]
MW: Doskakuję do kolesia, biorę szeroki zamach i wyprowadzam jedno, czyste cięcie w coś co u człowieka byłoby wrażliwym miejscem. W kolano, znaczy.
[Śmiech]
MG: Miałem taką wizję, MW wiszącego z mieczem wbitym w krocze kolesia!
MW: Tak, już widziałem że nabieracie powietrza żeby coś powiedzieć.

[Kościany potwor wykonuje atak – MG z niedobrym uśmiechem potrzasa dwiema garściami kostek na trafienie]
MW: O cholera, nie podoba mi się ten odgłos…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s