Dryf i głupoty, ale to też potrzebne przecie

System: DND Dawnforge

Skład:

William: niby healer, ale strasznie tłucze: K.
Graem: niby fighter, ale rogue: MW.
Elaine: niby charyzmatyczna i groźna, ale leczy: E.
Lris: niby wizard, ale nie smaży na frytki: J.

Prowadzi: O.

[Tazs wyjeżdża]

MW: Staram się nie myśleć o jego sprawach rodzinnych.
K: Tak, nie ma się co wpierdalać między demony a zakąskę.

E: Zrobiliśmy mu sporą przysługę! Oddaliśmy mu nie tylko kowadło, ale i ojca!

K: …I chciałbym się zaszyć.
[Cisza, pojedyncze parsknięcie]
E: Gdzie byś się chciał zaszyć, w lesie?
K: Nie, w bibliotece! Tam poznałem moją Mariolkę!

[MG dzwoni telefon]

MW: Znowu szopka spada ze schodów.
E: No co ty, to Czajkowski.
MW: Czajkowski spada ze schodów.
K: Z szopką.

K: Silence?
E i K razem: I kill you!

MG [jako inteligentny miecz]: Poćwicz trochę, brzuch ci rośnie.
MW: Jeszcze ze dwie takie uwagi i poszukam głębokiego jeziora.

MG [nadal jako miecz]: No postaw się w mojej sytuacji – przez 150 lat nikt…
K [wcina się]: …Z tak wielkim bebechem nie trzymał mnie w dłoni!

[E ruszyła „w miasto”, szukać rozrywek wśród elfów i trafiła na tańce]

E: To ja się teraz oddaję rozrywkom ruchowym? I jestem jak kłoda?

[Telepatyczna rozmowa trójstronna miecz-K.-MW.]

K [do miecza]: Jakbyś miał coś ważnego to też mów. Tylko wiesz, między ósmą a szesnastą, bo potem odpoczywam…

MG: Masz taki czar i go nie używasz?
K: No powiedz, a jaką przygodą byłoby podróżowanie, jakbyśmy mogli zapierdalać nad terenem z prędkością 60 kmh, nie nękani przez baterie obrony przeciwlotniczej?

[Nabijają się ze mnie, znowu…]

MG: No stary, ani z ciebie łabądź ani wydra! W wodzie, ale w sumie chuj wie co…!
MW [do E]: A wiesz co jest najgorsze? Mają rację…

K: A ty żarłeś serce giganta wcześniej!
MW: Bo jest zdrowe! Zobacz ile razy zginąłem, a nadal łażę!
K: Jak to dobrze marynarzom – ciągle giną i wciąż łażą.

E: O., ty masz jakąś obsesję na punkcie cycków!
O: Jak każdy facet.
J: Ja mam mniejszą.

K: Na pewno będą się ślinić, przylezą jak ślimaki: „Wyszorować pani plecy, heeeeee? Takie mam owłosione ręce, prawie jak gąbeczka…!”

[Zdryfowaliśmy na głupie filmy]

J: A propos „The Core”, mówiłem ostatnio znajomemu jak wygląda podróż do wnętrza Ziemi: -brr-, -brr-, -psst-. A dobrze opancerzonym pojazdem: -brr-, -brr-, -brr-, -psst-.
K: No, to tak jak podróż w stronę Słońca w „Sunrise”, co? -psssst-.
J: Nie, gradient przyrostu temperatury jest mniejszy.
K: OK, -pssssssszszszszttttt-.

[William referuje swojemu patronowi efekty przebywania za magiczną barierą, która odcina od świata]

K: …Shaper wszedł w końcu, a ja miałem bardzo kiepski kontakt. Jak to wyglądało po stronie serwera?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s