Another level

System: ideefixe, kampania “urban explorers”

Grają:
Emi, androgynicznej urody korpodrona z HR – E.
Wiśniak, krótko ostrzyżony ochroniarz z firmy “Zawisza Czarny” – A.
Henryk, drobny przedsiębiorca z branży teleoperacyjnej – K.
Malec, nieudany student, obecnie kurier motocyklowy – MW.

Prowadzi: J.

[Nadal zwiedzamy tą samą tajną bazę, w której napotkaliśmy nanotechnologiczne zombie – tym razem zeszliśmy poziom niżej, do maszynowni zalanej wodą]
Henryk: Nie wiem czemu jesteś taki oporny.
Malec: Wiesz, to te wszystkie zombie.
Henryk: I co, spodziewasz się zombie-ryb? Zombie-leszcza?
Malec: A spodziewałeś się zombie-żołnierzy?
Henryk: Znaczy co, zombie-nurek? Jak zobaczysz fajkę, wal zaraz obok fajki.

K: Nie mam nic takiego, kurwa. Jestem zarządzaczem, artystą, pilotem, ale do cholery nie monterem.

K: Może to trzeba odkręcić?
MW: Kwadratową klapę?
K: Może ma pod spodem jakiś gwint…?
MW: Gwint na kwadratowej klapie?

MG: Jakbyście mieli dozymetry jak na łodzi podwodnej, zrobiłyby się szare.
MW: E, przez następne pół roku nie będziemy się kręcić koło otwartych reaktorów i będzie dobrze.

[Przeglądamy pliki na cudzym komputerze]
MG: Rzucajcie na Analizę danych.
K: Meh. Dziewięć.
MW: Osiem. Nie jestem od tego.
E: Dwadzieścia.
K: No tak, HR – masz doświadczenie w czytaniu cudzych maili.
MG: Dobra, przeglądasz te maile…
K: …I wyrzuciłabyś go z roboty.

MW: No kurwa, na napierdalanie łomem w ścianę wyrzuciłem dziewiątkę.
MG: To pokazuje, do czego się nadajesz.
E: Może jesteś po prostu ułomny.

MG [do A.]: A ty nie idziesz dalej, nie jesteś w stanie.
K: Dzik o sile 1 pozostanie tutaj, aż ktoś go pokona.

E: Tutaj nikt nie znajdzie twojego pawia.

Emi: A ty w swojej karierze studenta nie byłeś na medycynie?
Malec: Jakoś nie, wole rzeczy które jak je stuknąć młotkiem robią -pong- a nie -splat-.
MG: I tak dobierasz kobiety?

[Heroicznie powstrzymaliśmy się od pyrgania trzymetrowym kijem podejrzanego znaleziska – nietkniętego rozkładem ciała]
MG: A ty jak?
K: A ja pyrgam. Nie wiem po co oni mają Ciekawość, ale ja mam bo lubię pyrgać.

[Niespodziewany telepatyczny kontakt ze znaleziskiem!]
MG: Słyszysz w swojej głowie głos, rezonuje jak na stadionie…
MW: No tak, w końcu jest pusta.

MG: Nie, nie reagujesz na bodźce zewnętrzne, jesteś w środku swojej głowy…
MW: Jaki tam jest krajobraz?
MG [milczy w stuporze]

MG: Wielkie boisko piłkarskie, na środku twój mózg wielkości piłki.
MW: Tak długo jak nikt go nie kopie, jestem zadowolony.
A: Tylko nie wiedzieć czemu piłka jest do siatki.
MG: Nie, do tenisa – jest mała, zielona i włochata.

E: Wiecie co mnie korci? Podejść do niego i pogilgotać go po stopach.
MW: Jak po stopach to pół biedy.

A: Jeśli to jest pół-boss, to co będzie całym bossem?
K: Dwa razy taki gość. Z erekcją.

[Gość okazał się nadspodziewanie żywotny i bardzo spodobał się Emi]
K: Masz ochotę mieć go w domu, wynieść go sobie, usunąć jakoś tego kolesia który ci się zalągł w mieszkaniu nie wiadomo dlaczego…
MW: W domu go mieć to jeszcze pół biedy.
K: Wszędzie!
MW: W aucie, ehe…

K: To co, może go wyniesiemy?
MW: Nie wiem, czemu nucisz melodyjkę z „Sąsiadów”.
K: Ja wiem.
MW: W dywanie?
K: Parę razy nam upadnie…

[K. ciągle nuci „Sąsiadów”]
MG: Nie wiem czemu ciągle mam złe wizje wynoszenia tego kolesia. „O, zaczepił masztem!”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s