What happens in Nexus, stays in Nexus

[W środku kłótni z raczej potężnym NPC]
J (do MW): Wiesz co, idź, obejrzyj sobie jakieś przekładnie. Przekładnie ci dobrze robią.

Grają:
Rake: kasta Zenith, mnich Niezwyciężonego Słońca, prawa dolna bijąca ręka boga: J.
Sonja: kasta Night, ninja babe: E.
Xenon: kasta Dawn, operator ogromnej dwuręcznej kosy: C.
Surya: kasta Twilight, mag rakietowy, okultysta i zawołany łucznik: MW.

Prowadzi: P.

C: Zamurowało go na widok maszynerii.
J: Jakiej maszynerii? Trzymetrowa kobieta! Wyobrażasz sobie ten cyc?

[Dyskusja o pulpitach sterowania Słońcem]
MW: …Poza tym idealny interfejs jest dyskretny i pojawia się jak jest potrzebny.
E: Znaczy co, kokpit samolotu nie robi na tobie wrażenia, niedobry jest?
MW: Pewnie. Idealny kokpit samolotu miałby dwa przyciski: „lecieć” i „nie lecieć”.

NPC (pilotka Słońca): …A ja chętnie dostarczę wam pomocy…
J: …Z pokładu tej fully armed and operational BATTLE STATION!

[Słońce przechowuje też zapis wszystkiego, co widać z góry – i dostaliśmy do tych zapisów dostęp]
MW: Dobra, to zaczynamy od ważnych rzeczy, pierdołami zajmiemy się później – buduar Cesarzowej!
J: Jakiej cesarzowej?
E: Po co?
MW: Kurna, nie rozumieją.
C: Ja wiem! Tam jest system obronny!
MW: Jak rany, pracuję z pedałami. Wyświetlę im na jednym z tych ekranów taką wielką parę cycków, może wtedy do nich dotrze.

J: No zrozum nasze zdziwienie, nigdy dotąd nie okazywałeś zainteresowania…
MW: Że ty nie widziałeś żebym okazywał to nie znaczy, że tego nie robiłem!
E: Czekaj, rozumiem – Suryę kręcą tylko cycki na ekranie!

MG: Co robicie w Nexus?
C: Na dziwki!
MW: Nieee. Najpierw zjeść, potem się umyć, a potem na dziwki.
E: Xenon ma inne priorytety, on jest naturalistą.
J: Podpachistą naturalistą, nawet.

J: Jego [Xenona] sława wiązacza kóz jest taka, że nawet do stolicy dotarła. Gumiaki musiał wynaleźć, żeby mu kozy nie uciekały.
C: Do przyblokowania nóg kozie wąski cebrzyk też się nada.
MW: A tam cebrzyk – maselnica. Wyjąć wkład ze środka i już.
J: Jeszcze się masło ubije jak Xenon będzie energicznie sobie poczynał.
MW: A chciałbyś potem jeść takie – a nie, to się je sprzeda.
E: Niezły macie model biznesowy.

[Dzielimy się pokojami w karczmie, przypada mi jedynka]
MW: O, świetnie, nie będe musiał wieszać krawata na klamce.
MG: Musiałbyś mieć krawat jeszcze.
MW: Skarpetek. Onuc. Czegokolwiek.
J: Maselnicy.
MW: If maselnica is rocking, don’t come a-knocking.

J: Scavenger market.
C: Zaraz obok sklepu dla overlordów.
J: Na białe koty 30% zniżki, jeśli brać je w zestawie.
C: Ale grzbiet mają już wygłaskany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s