A więc pan też jest mrówką?

System: Wolsung

Dramatis personae:
Erich Krieg, ogr zabijaka z Wotanii: M
Mary-Ann Crawley, skandalizująca córka bogatej arystokratycznej elfiej rodziny z Alfheimu, dziennikarka i republikanka: L
Emma Wilcox, guwernantka Mary-Ann i jednocześnie tajny szpieg Wotański: K
Prowadzi Z.

Z: Co się ostatnio działo?
L: Jakiś gubernator Nowego Ness zaoferował nam podniesienie bogactwa o 1 poziom na tę sesję  albo jakiś absolutnie śmieciarski gadżet z jedną cechą, więc powiedzieliśmy mu, gdzie może go sobie wsadzić i wzięliśmy czasowe bogactwo, to będziemy mieli na statku na balowanie i na panów negocjowalnego afektu.
Z: To był wicekról! No dobra, czy ktoś inny podejmuje się bardziej obszernego podsumowania poprzedniej sesji?

K: Poznałam jeszcze trolla, który zawrócił mi w głowie.
L: Bo miał cztery kostki.
M: Nie, tylko trzy.
L: Zaraz, co, to my rzucamy tylko dwoma?
M: Tak, jesteśmy kompletnymi patałachami.

M: Erich Krieger, czarodziej.
Z: Jaki czarodziej?
L: Czarodziej alkowy.
K: Łotrzyk alkowy. Wojownik alkowy.
M: Wojownik to buduaru.

L: Nie wiem, czy szydzenie z Mistrza Gry przed sesją jest optymalną strategią.
K: Będziemy z niego też szydzić w trakcie sesji, to się wyrówna.

Z: … złoto, srebro, heban, dąb, drewno tekowe…
M: Heban-dąb? To coś jak żelazobeton?

K: Czy jej nie można tak jakoś związać, zakneblować i zostawić?
L: Nie na tym polega rola guwernantki.

M: Są jakieś stoły bilardowe?
Z: Są.
M: Na statku?!
Z: … no dobra, nie ma.

M: Co to znaczy, że test jest trudny?
Z: Nie wiem.

[M i K nie wzięli swojego egzemplarza, więc znowu mamy tylko jedną podstawkę – dyskusja o tym, że fajnie byłoby móc kupić polską wersję elektroniczną]
L: … kupiłbym sobie ebooka…
Z: Ale uważają, że jesteś złodziejem i spiracisz, więc musisz ściągnąć sobie z chomika.

K: Nie może być tak, że jakaś arystokratka źle się prowadzi! To kwestia edukacji młodzieży [spogląda na L.], muszą wiedzieć, że takie wzorce nie popłacają!
L: Reedukacji.

L: Alfred jak?
M: Nie zapisuj, przed chwilą nie miał jeszcze imienia.
K: Lokalny enpec.

Z: Jest za wcześnie żeby rzucać jasne podejrzenia…
M: To może chociaż niejasne podejrzenia?!

M: Jak się jest ogrem i widzi 300-metrową statuę to się robi, co się musi.
Z: Mówi HALT!
K i L (równocześnie): OGER-ZEIT!

[ogr dostaje karteczkę wyznaczającą na następny wieczór schadzkę na pokładzie wieczorowym]
M: Na pokładzie spacerowym? Dobrze, że nie „na statku!” Liczyłem na jej numer kajuty!
Z: No dobra, o północy.
M: Na pokładzie spacerowym…
K: „… ale tu piździ”.

M: Moja postać porusza się krokiem polskiego turysty na all inclusive.

[Z poszukuje Alfheimskiego nazwiska]
M: Suffolk.
Z: Nie może być tak jak w rzeczywistości, musi być lekko zmienione.
L: Nothing-ham!
M: Sir Gis z Guybourne.

Z: Lord Otto von Ausburg, wywiad Wotański oraz Hrabia Winston Nothingham, przedstawiciel wywiadu alfheimskiego.
L: Czy można zobaczyć jakąś legitymację?

L: Zmarnowałem dobry rzut!
Z: Tak, bo następny będzie kiepski.
L: Oczywiście! To podstawy prawdopodobieństwa!

L: Tajny znak – wywiadu!
[Z pokazuje różne dziwne gesty, Leslie odpowiada udając że ma czułki i nimi porusza]
L: „A więc pan też jest mrówką?”

Z: „Za oknem piękna sawanna i lwy.” „Ale mi bardziej podobają się żyrafy.”
M: Wotański instytut spraw specjalnych przygotował tylko jedną wersję odzywki identyfikacyjnej, i było to za czasów wojny burskiej.

M: Ale to jest jakiś outsourcing w skali nie wiem jakiej. „Jesteśmy agencją wywiadowczą, poszukajmy kogoś kto prowadzi śledztwo i ma wyniki.”

[zastanawiamy się, dlaczego wywiady wotańskie i alfheimskie chcą, żeby jacyś ludzie z ulicy prowadzili śledztwo]
L: Może mają śmieciarskie skille społeczne?
M: Wiecie co? Założę się, że oni mają po 3 kostki.

M: To nie jest moja area ekspertyzy.
L: Areał ekspertyzy, dwa hektary.

L: Mogą być faktycznie fletoidami rzucającymi jedną kostką!
Z: Tak, na to wstępnie wygląda.
M: … ale jak tam znajdę u nich jakieś dwie kostki.
L: Może spróbuj z nimi konfliktu społecznego?

Z – Nie mam plenipotencji…
K: Jakiej potencji pan nie ma?

K: Możemy go jakoś wspierać?
L: Nie!
M: Dlaczego?
L: Bo chcemy zobaczyć, jak sobie poradzi.

L: Jesteśmy lepiej wykwalifkowani od nich faktycznie, znają swoje miejsce fletoidy jednokostkowe.

[Z marudzi, że go plecy bolą]
L: Może nasmarować ci plecy żelem rozgrzewającym, mistrzu gry, za jakiś punkcik?
Z: A masz żel rozgrzewający?
L: Nie.
Z: Kurwa.

K: Oczywiście, Fraulein Marianno.
L: Nie nazywam się Marianna, nazywam się Mary-Ann… A.

Z: Czujesz, że ociera się o ciebie coś twardego.
K: Johann?
L: O tym samym pomyślałam.

K: To może zniszczmy krystalograf?
M: Punkt pierwszy, odciąć nas od świata.
L: Sounds legit.

K: Do brydża potrzebne są cztery osoby.
L: Można grać z dziadkiem.
K: Proszę tak nie mówić o profesorze Kunstmanie.

L: Mogę się dowiedzieć [korzystając ze zdolności zawodowej dziennikarza] jego wiek, rase i profesję – czy jest golemologiem na przykład? Hm?! Hm?!
Z: Z tego co mówił to nie.
M: To bardzo przydatna zdolność pozwalająca ci dowiedzieć się o kimś tego, co mówił przy tobie na poprzedniej sesji.

L: Można wyrzucić go za burtę i zobaczyć, czy ataki ustaną. Jeżeli nie, to wyrzucamy kolejnego podejrzanego.

L: Proste porady dla mistrzów gry.
K: „Rób notatki kiedy gracze nie zwracają na ciebie uwagi.”

M: Mam pytanie, dlaczego oni wypuścili ten statek z portu?
L i K: Ćsśśśśś.
K: My jesteśmy na pokładzie, powstrzymamy złoczyńców.
M: Oszczędzamy tyle pieniędzy na budżecie na policję i wywiad.
Z: M., zaraz cię huknę tą książką.

M: RPG to jedyna rzecz gdzie przerzut jest czymś pozytywnym.
L i K [równocześnie]: M.!
Z: Co to ma do rzeczy? … AUA.

[propozycja wieczornego tete a tete]
M: Nie wiem, czy panna ven Üss chciałaby ryzykować swoją reputacją.
L: Właśnie dlatego trzeba by wysondować sytuację. Myślę, że pan Erich powinien delikatnie zgłębić temat.

[dyskusja o prawidłowej wymowie]
K: Nie mówi się statui, mówi się statuy.
L: A nie, obie formy są poprawne.
[i już in character]
M – W kwestii tej statuy.
Z – Ależ może pan mówić statui, obie formy są poprawne.

[L. rzucił na włamywanie 42]
M: Niechcący zdemontowała poszycie statku i przebiła się na zewnątrz z rozpędu.

[leci „My heart will go on”]
M: Zabieram ją na dziób, wiatr rozwiewa moje włosy… nie wiem czemu wyobraziłem sobie wersję, gdzie ogr trzyma tylko takie dwie urwane ręce…

M: Czy ja ją odprowadzam do kajuty, czy ją odprowadzam do kajuty?
Z: Dobra, zróbmy sobie konfrontację społeczną na bliskim dystansie. Badoom-psh.
M: Zmniejszam dystans.
Z: Już bardziej nie możesz.

M: Na szczęście mam odpowiednią kartę, kara, pokonanie zamka, zabezpieczenia, przeszkody.
L: Jej gorset sam się rozepnie. Zupełnie jak Archer i rozpinanie staników.

Z: A, to może żetony miałem 4 a karty miałem 3? Czy nie, karty tez miałem 4… nieważne.
L: DOŚĆ WAŻNE.

K: Mam wrażenie że Z. jest jakimś rasistą antyogrowskim.
L: Ewidentnie nie jest laską.

L: Nie możemy zamykać go w brygu bez dowodów.
M: Bez sensu byłoby zamykać go razem z dowodami.

B [przysłuchująca się sesji z boku]: Słyszę ciągle że macie kolację.
M: Tak jest właśnie, gramy głównie kolacje.
K: Dałbyś nam czas na jakiś podwieczorek.
Z: Dobrze, macie teraz podwieczorek.
K: Świetnie, po podwieczorku będzie czas na kolejne działanie.

M: Za chwilę dojdziemy do tego punktu, gdzie wyrzucamy wszystkie golemy za burtę. Byłem tam dwie godziny temu.

[Tytani…, przepraszam, Graf Rutrich, trafił na górę lodową i wlewa się doń woda]
Z: Rozumiem, że biegniecie na pokład?
M: Nie! Biegniemy do Adeli! „To już jesteście na pokładzie!” „Nie! Biegniemy do Adeli!” „Czyli rozumiem, że już wchodzicie do szalup?” „Nie, biegniemy do Adeli!” [Adela wygrała miażdżąco konfrontację z Erichem]
Z: Dobra, dobra, rozumiem. Macie 3 znaczniki…
L: I będziemy sobie dodawać znaczniki biegnąc w głąb statku! Do Adeli.
Z: … na to wygląda.

L: Zrywam kiecę i begnę w spodniach!
K – Panno Crowley!
L – Statek tonie, myślę że to nie jest moment na zachowywanie pozorów.
K – No dobrze, możemy przymknąć na to oko.

Z: A, pewnie sfora ma tyle znaczników ilu ma…
L: Członków. Wielkich, nieumarłych członków.
M: Nie słyszałem tego.
Z: … członków.

[dyskusja o tym, czy przesiąść się na górę lodową]
M: Zdobyliśmy górę lodowa, wprawdzie szalupy odpłynęły, ale góra lodowa jest nasza.
K: Jak oni tu przeżyli? [nieumarli Wotańczycy]
L: OK, widzę pewne minusy tego planu.

[jakie wziąć osiągnięcie za sesję]
L: Dobicie undeada porucznika.
Z: Dobrze, bierz sobie. Takie słabe osiągnięcie.
L: Za każdym razem kiedy będę musiała pokonać undeada będę mogła wykorzystać.
Z: … pieprzony munchkin!

[kolejne rozważania nt. osiągnięć]
M: Albo jak będzie pojazd na morzu, albo jak inny pojazd zderzy się z górą lodową. Hmmmm…

M [narzekając na mechanikę Wolsunga]: A mam krzepę 3, do tego jeszcze skill strzelania, bonus z rewolweru i tak dalej i nagle mam bardzo wysoki rzut.
L: Ale z rewolweru strzela się na zręczność.
M: [chwila ciszy]
Z: Awkward.

Advertisements

3 thoughts on “A więc pan też jest mrówką?

  1. dzemeuksis 13 czerwca 2013 / 20:21

    „M: Są jakieś stoły bilardowe?
    Z: Są.
    M: Na statku?!
    Z: … no dobra, nie ma.”

    Bywają ponoć, na żyroskopach. Oczywiście z kołysaniem zawodnik musi sobie poradzić sam.

  2. Rob 25 marca 2014 / 11:40

    Ludzie! Nagrywajcie swoje sesje bo mi się widzi, że powinni wam płacić za granie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s