Pewnego razu w Warszawie, wersja B

K: A ja mam pseudnim Śruba, gdyż nazywam się Gwóźdź.

System: idee fixe
Grają:
„Śruba”, eks-żołnierz – K.
„Mengele”, doktorek – O.
„Ripper”, doktorek – M.
„Lewar”, eks-glina – L.
„Młotek”, techniczka – X.

prowadzi J.

K: Wybrałem sobie najbardziej rangera ze wszystkich.
J: Kastomizacja postaci wymaga podania imienia, nazwiska i ksywy.

L: Jestem eks-gliną.
K: Eks-żołnierz, witam.
L: Najbardziej ranger, faktycznie.

L: Jestem zażenowany faktem, że mimo bycia eks-gliną nie mam pistoletu.
J: Jesteś eks-gliną, masz eks-pistolet.

… eks-glina, eks-żołnierz, doktor, doktor…
J: Muszę powiedzieć, że doskonale dopasowaliście się do przygody.
K: I nie zyjecie.

K: Idą lekarze i ich podręczne narzędzia, Lewar, Młotek i Śruba
J: A drużyna nazywa się Szpitalny Toolbox.
O: To co to będzie, Szpital na Peryferiach?

J: Dla uproszczenia znacie się…
K: … z karczmy.
J: Nie będziemy zawiązywać drużyny Pierścienia.

J: Siedzi w rogu przy takim dużym stole.
L: Jest karteczka, „rezerwacja, kryminaliści”
J: Tutaj w zasadzie wszyscy to kryminaliści.
L: „Rezerwacja, kryminaliści 3″
J” „Od 19”

K: Dwóch lekarzy szuka Piły. To normalne w pewnych kręgach.
K: Czy ta piła to twoja-moja?
J: To nie jest zabawne.

[postacie rozważają, czy by czegoś nie wpuścić przez wywietrzniki]
X: Jakiś środek porażający nerwy?
K: Tam są zakładnicy! Moskwa! Upiór w Operze!

O: Czy mamy jakiś noktowizor?
K: Jesteśmy biedni. Nie mamy nawet latarki.
L: Ja mam latarkę. Znaczy, mam smartfon, on ma appkę latarki.
K: Chyba cię pojebało.

[K się skrada]
K: Wyciszę telefon żeby mi nie dzwonił bojojojong jak się akurat skradam.
J: Masz notyfikację na fejsbuczku, Zofia polubiła twój post.
K: Zaczekuję się na forsquerze, „Gniazdo meneli”

L: Robimy telekonferencję, bo on jest ukryty w polu pod stertą śmieci za 20 punktów.
K: Żal marnować 20 punktów.

L: Idziesz przodem, gdyż jesteś jedyną uzbrojoną osobą w naszej grupie.
K: Nieno, macie gaz pieprzowy i tasery.

L: No, można wyjąć szyby z kitu.
K: W 2045 z kitu?!
O: Wojna była!
K: Walczyliśmy z Obcymi przy pomocy wielkich kul kitu!

L: No dobra, to ja spróbuję. [turl] 14
J: Koledze idzie manewrowanie jakoś tak zacnie.
K: Lepiej mu idzie wpychanie druta w dziwne otwory.

O: Zaraz, jak tam jest otwór wentylacyjny to faktycznie nie można im czegoś tam napuścić?
L: Nie, nie możemy… Po pierwsze, nie mamy gazu!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s