Apocalypse Podlasie

E: Może być po prostu Pan Bimberek, jak Pan Kanapka.

Dramatis personae:

Alex, egzekutorro (płci nieustalonej): L
Bumier, kierowca (z czołgiem z traktora): C
Matka Boska, guru (z własnym zakonem żeńskim): Ł
Natasza, gubernator (umundurowany szef wioski): E

MC za konsoletą: P.

L: Jestem ze wschodu, i to słychać.
C: Zaciągasz?
L: Zaciąąągam. I blędy robie.
C: Zadajesz się z niewłaściwymi osobami, na przykład.

[L otwiera laptopa]
Ł: Nareszcie będziemy mieli kwiatki z sesji!

Ł: Umówimy się, że coś zostawisz, jako znak, że nie jest dobrze.
L: Cztery doniczki.
E: Dwadzieścia trzy żelazka!
P: Znak wpadki!

[rozważanie wielkości stodoły pod kątem „ile traktorów się zmieści”]
P: No dwa się zmieszczą.
Ł: To taki mały budynek na siano raczej niż stodoła.
L: Myślę, że budynek, w którym trzyma się siano nazywa się, hm… stodoła?

[kazanie nawiedzonej sekty]
P: Opowiadają, jaką wartością dla człowieka jest wartość pracy własnych rąk, jaka jest cenna…
L: Jaką wartością jest dla człowieka praca własnych rąk? Wartością… DODANĄ!

P: Zza zakrętu wypada w twoją stronę motocykl z koszem.
C: Spod kasku wystaje niebieska chusta.
Ł: Jakiego kasku?!
C: OK, ma chustę a na niej kask taki mały.
Ł: Matka Boska nie nosi kasku, Matka Boska ma boską protekcję!

Ł: To ja wyjeżdżam tym traktorem [opancerzonym]
C: Czuję się jak w tym Bollywoodzkim filmie z traktorem.
P: Chciałem, żeby był taki standoff jak w westernie, ale może być i jak w bollywoodzie.

L: Nudzi mi się ta cała rozmowa. Zastanawiam się, czy go nie odstrzelić.
C: Znaczy, jakbyś słyszał tę rozmowę to już byś ich odstrzelił?
L: TAK!

C: Mnie tam i tak nie ma, prowadzę sielskie życie na wsi.
E: „Zbieram chrust w lesie, laboga!”

[gang zlokalizowany w pobliżu usiłuje wymusić dodatkowy haracz w amunicji]
Ł: Możecie też wrócić z dużą ilością ran.
E: Możecie wrócić… z amunicją.

L: Stawiaj się! Ja chcę strzelaniny! Co z ciebie gubernator jak się nie stawiasz?!
E: Ej, przestańcie wywierać na mnie presję.
L: To nie ja, to psychiczny wir.

P: Nie spodziewałem się, że do tego dojdzie.
L: Wysłałeś do naszej wioski grupę uzbrojonych ludzi!
Ł: I nie spodziewałeś się bitwy? :-)

Ł: Wybuchy! Ogień! Swąd palonego mięsa rozchodzi się po okolicy!
L: Matka Boska nie wykazuje miłosierdzia.
Ł: Nie wybacza.

Ł: No opisz wybuch!
P: Czy chcesz zniszczyć jeden czy uszkodzić kilka?
Ł: Jak wybuchnie jeden to pozostałe też się uszkodzą!
P: Samochody nie wybuchają tak jak na filmach z Hollywood, to ponury świat niebezpiecznych przygód.
Ł: Niebezpieczne przygody dla samochodów! To nie jest film „Autka”!

[Czy wrogi kult, w którym Bumier robi za agenta i z którego ucieka ma psy]
L: Oczywiście, że mają psy! Każdy opresywny reżim ma psy. Ł, masz psy?
Ł: Nie, bo ja nie jestem opresywnym reżimem.
L: Karygodne przeoczenie. Załatw sobie jakieś psy!

P: To nie jest tak, że jak ci nie wyjdzie to cię od razu zabiję.
Ł: Najpierw będzie cię torturować.
E: Jak to prawdziwy fan, rodem z Misery.

[Do graczy przybiega przerażone dziecko]
L: „Łaaaaa, potwór, porwał, łaaaaa!”
P: „Porwał, w chuj wielki!”
Ł: Używa takiego słownictwa?
P: Tutaj wszyscy używają takiego słownictwa, to Podlasie.
Ł: I całujesz tymi ustami mamusię na dobranoc?
L: Chuja tam całuję!

L: Nie maż się, nie mazgaj, nie jesteś babą!
C: „… sniff, sniff, jestem!”
Ł: Wszyscy ładnie odgrywają dziecko.
L: Tzw. dziecko przechodnie.

P: Widzisz coś na czterech łapach.
L: Czterech, to i tak nieźle.
C: Pozostałe cztery są w powietrzu.

P: Strzęp wygląda jakby nie dało się z niego nic uratować.
Ł: Możesz głowę mu uciąć i zawiesić sobie nad kominkiem.
L: GŁOWĘ DZIECKA?!
Ł: Aaa, myślałam że mówi o potworze.

[Samochód kierowany przez Nataszę stoi na drodze, a ona przygląda się biegnącym w jej stronę wrogom]
Ł: WYKRĘĆ, DO CHOLERY! (Matka Boska mówi Ci z psychicznego wiru)
E: Czuję jakiś dziwny impuls żeby wykręcić.

Ł: To ja się otwieram na psychiczny wir, mimo że nie daje mi to punktów.
P: Po co?
Ł: No chciałabym się dowiedzieć jak wygląda sytuacja.
P: Myślałem, że to taki ruch w stylu L. żeby sobie punkty nabić.

P: Znasz tę osobę, która zabiła tego chłopaka, i jest to Kantor.
Ł: Kantor?!!
L: Ten matematyk?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s