Opowieści płachty i szpadla

K: Gdzie jest papuga? Miałeś mieć papugę!

System: Pirates of the Spanish Main

Grają:
Roland, marynarz potężny: J.
Tim, marynarz wygadany: K.
John, marynarz z muszkietem: O.
James, marynarz z wytrychem: MW.

Prowadzi: W.

[MG i mapa]
MG: …No i stąd dotąd to jest – tak ze dwadzieścia centymetrów [pokazuje najwyżej dziesięć]…
K: …Tak ci mówili.

[Rozważamy ofertę zatrudnienia]
J: Uważam że trzeba brać pod uwagę możliwość bycia przybitym za kutasa do galionu…
K: To się może zdarzyć zawsze.

K: …Poza tym taki okręt wojenny jak nam pokazałeś, to nie przybijał do brzegu, tylko spuszczał 127 łodzi i napierdalał.
MW: Ciekawe co by było, jakby miał jedną więcej.
K: Miałby minus jedną! Dopchnijmy mu naszą!

MW: Totalnie toczone korupcją miasto.
MG: Takie Gotham, tylko po hiszpańsku.
J: El Gotham.

[Zapoznawcze picie z kontraktorami]
K: Więc z mojej historii rozwodzę się głównie nad rzeczami, które nie miały miejsca.
O: Czyli trzeba cię nazwać Gruby Tim?
K: Ta, gruby i z żyłami.

MG: Jak żeście go już wyremontowali trochę, to cieśla wam coś powie o tym statku. Jest mianowicie zrobiony solidnie z drewna…
[cisza, parsknięcia]
K: …I pływa po takiej solidnie mokrej wodzie?

MG: A, jeszcze co wieczór są zajęcia alkoholowe.
O: Co wieczór?
MG: A co, nie pijesz? Abstynent? Wątroba cię boli?
K: Kto nie pije, ten kapuje, masz -2 do Charyzmy.

MG: No to deklaracje.
K: Wiesz co, jak oni ładują muszkiety, to ja poczekam. Bo jak oni naładują, a ja ruszę do przodu, to będzie miało konsekwencje.

[When zombies attack]
MG: …Ci tutaj [pokazuje na mapkę] są mocno zajęci.
K: Nażrą się to pójdą spać.

K: Jak oni mierzą, to ja czekam, przecież on też nie umie strzelać.
MW: O wypraszam sobie, trochę umiem.
K: Tak, ja też robiłem notatki, jak zeszłym razem strzelali.

MG: Trafiłeś, obrażaj go.
[Rzut, wybuch śmiechu]
MG: A żeś go obraził. Urwałeś mu szczękę.
MW: Umrze z głodu, w końcu.
K: Zlikwidowałeś jego szansę na wczesne zamążpójście.

MG: Znakomicie, przeciąłeś go na pół.
K: Świetnie, mamy teraz dwa zombiaki, górnego i dolnego.
MW: Ojtam, dolny może tylko kopać, a po górnym będziesz skakał.
K: Górny będzie gryzł!
MW: Dobra, w następnej rundzie przejdę do konkretów i upierdolę mu łeb.
K: To będą trzy zombiaki, gryzący, kopiący i łapiący! Pojebało cię?

[Następnego dnia]
O: A ten przecięty na pół?
MG: Dół został, góra gdzieś poszła.

[Zrobiło się tak, że musieliśmy wykopać zwłoki]
MW: I znowu potrzebujemy łopat.
MG: Jak tak na was patrzę, to częściej używacie łopat niż rapierów.

K: Jak nas kto złapie, to powiemy że kocmołucha do inkwizytora wieziemy.
MG: Ta, i zmarła wam po drodze?
K: Korki były, oezu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s