No level like first level

W: Bez smoków błotnych nie ma zabawy!

System: Dungeons and Dragons 5 edition

Grają:
Halón Nailo, kapłan, elf: K.
Malark, paladyn Torma, człowiek: O.
Grud, wojownik, człowiek: W.
Sovelien Bersk, rogue, półelf: MW.
Alstom „Borsuk” Timbers, mag, gnom: P.

Prowadzi: J.

[Losujemy dziwaczne drobiazgi do ekwipunku]
MW (do W): „A pyramid of sticky black incense that smells very bad”. Masz kadzidełko, które śmierdzi nogami.
W: (zaciąga się) Armia. (zaciąga się) Wszędzie poznam ten zapach, jak tęsknię to się zaciągam. (zaciąga się) Dwudziesty czwarty pułk, „Zjadacze Mostów”.

[Opisujemy swoje postacie]
P: Leśny gnom, w lesie się urodził.
W: Buty z łyka.

MG: Sześć stóp? To jesteś bardzo wysokim elfem. Koszykarzem elfim.

K: Ja mam drumlę i mogę przygrywać na drumli.
[Lekka konsternacja drużyny]
K: A co miałem wziąć, fletnię Pana? Żeby było jak na Centralnym?

O: Lubię bitkę, z Grudem próbuję się na miecze…
W: Ja to tak niechętnie.
MW: No tak, jak przegrasz to ci włupie, jak wygrasz to cię pozwie, bo zakonnika pobiłeś.

O: Młody, zapuszczam brodę, ale słabo rośnie.
MW: I masz tzw. „wąsik chuja”?

MG, komentując poranną modlitwę paladyna: „Kiedy ranne wstają zorze, nie facepalmuj na mnie, Boże. Jutro się poprawię, obiecuję.”

W: W budowie taki konkretny, w sobie.
K: Kto nie ma brzucha, ten kiepsko rucha.
W: Tak, a każdy ptaszek lubi mieć daszek.

K: Co, magów nie lubisz? A chorujesz czasem?
W: Dziękuję, nie narzekam.
K: Jak będziesz ranny, będziemy cię leczyć akupunkturą.
MW: Albo homeopatią.
K: Tak, rzuciłem Cure Light Wounds na sto litrów wody, jak to wszystko wypijesz, będziesz zdrów.

[Jaskinia, z której wypływa rzeczka]
W: Da się tam wysłać wiewiórkę? Węgorza? Cokolwiek?

[Walka!]
P: Jeszcze jeden zdany test i będziesz stabilny.
MW: Albo zagryziony.
P: ?
MW: No, jeśli wy też przegracie.
P: Wiesz, oni biorą jeńców, jak widać.
W: Jeńców? Znów te czynności seksualne…!
MG: PTSD masz po tym wojsku, co?
P: Masz jeden level fightera i cztery ciężkich doświadczeń życiowych?

MG: Wilk cię wywraca.
W: Czy teraz mnie kryje?
MW: Ty faktycznie masz jakiś uraz!
W: Wojna jest straszna!

[P. opowiada o innej instancji tej samej przygody]
P: No, jeden podszedł do wilków i chciał je zadźgać na odległość łańcucha, zerwały się i wtedy właśnie sprawdziliśmy, jak działa to przewracanie i zagryzanie…

MG: Wybaczcie, ale nie wiem jeszcze, jak się w tej edycji rozpoznaje potiony.
MW: Co tu jest do rozpoznawania, takie czerwone fiolki.
K: Napisane jest „HYLING” na niej, ale co tam.

O (do uwolnionego NPCa): Nazywam się Malark, paladyn Tempusa. Kogo uwolniłem?
MG: Zmieniłeś wiarę?
O: Tfu, Torma.
MG: W tej edycji już nie możesz być paladynem Tempusa.
O: Czemu?
MW: Bo tempus fugit.

MW: Jaki tam nagrobek, wykopać mu dołek, zatknąć symbol boga umarłych…
W: To może do tego wilczego dołu go wrzucić?
[Grupa facepalmuje]
MW: Może jeszcze poskakać, żeby na te kolce na dnie się równo nabił?
W: No co, chciałem oszczędzić kopania. W wojsku to krótka rozmowa była, do dołu, zasypać wapnem i cześć.
P: W jakiej ty armii służyłeś, Czerwonej?

W: Byłem ostatnio w Białymstoku, nie chce mi się już wyjeżdżać nigdzie.
K: Niezły z ciebie troglodyta.

Reklamy

One thought on “No level like first level

  1. aCat 7 czerwca 2015 / 8:40

    Świetny zestaw – uśmiałem się setnie :-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s