Lekko czerwona karczma

K: Pukam do [MW]. Dzień dobry, zbieram na chorego chłopca. Oszalałeś? Po co ci chory chłopiec?

System: DND 5ed.

Grają:
Halón Nailo, druid/wizard, elf: K.
Malark, paladyn Torma, człowiek: O.
Sovelien Bersk, rogue, półelf: MW.
Alstom „Borsuk” Timbers, mag, gnom: P.
Liza, kapłanka Ellistrae, elfka: E.

Grud chwilowo nieobecny, znowu.

Prowadzi: J.

[Recap poprzedniej sesji]
K: …Pierdnął, beknął, chujem pomachał i poszedł spać z powrotem. Taki z niego bawidamek.

K: Teraz mamy rpg wieku średniego, możemy raz na dwa tygodnie. Niedługo przejdziemy do rpg trzeciego wieku, w którym jesteśmy zamknięci razem w jakimś domu i gramy codziennie – ale nie pamiętamy co było na poprzedniej sesji. A nawet jeśli robimy notatki, to ciągle je gubimy.
MG: A ja prowadzę ciągle tą samą przygodę.

K: Zbuntowany noble, tak – wiesz jak sie noble buntują! Jesz kawior z cytryną!
O: Do tego łyżką!
K: Do butów!

[Zatrzymaliśmy się w karczmie na bagnach]

P: Wow, dawno nie miałem swojego pokoju, nie wiem dlaczego.
MG: W komplecie dostałeś takiego karalucha, że możesz na nim jeździć.

K [do MW]: No, więc mają tam takie fest okute drzwi, zamknięte na porządny zamek. Nie wygląda, jakby na terenie trzymali loot opierdolony z podróżnych, mogą tam mieć coś zupełnie legit. [Pauza] Nie zachęcam, oczywiście.

[Połowa drużyny imituje hałasy, zaśmiewając się]
Ka [z offu]: Co się dzieje?
K: Paladyn zakłada zbroję. Cała okolica wie.

P: Rozglądam się, widzę tą tyralierę jaszczurów napierającą – i buum! Kula ognia w środek! Wszystko się pali, kolesie skwierczą i uciekają…
K: …Wszyscy w promieniu wielu kilometrów wiedzą, że tu jesteśmy…
MG: …Wasze oczy przyzwyczajone do ciemności takie oślepione… Rzucę im sejwy, ile damodżu? [chwila turlania] Zdał tylko jeden.
P: No to wszyscy prócz tego jednego biorą 28 obrażeń.
K: 28? Co to ma być, testowy fireball?

MG: Jest takie zaklęcie dziewiątego levelu, Power Word: Kill. To jest jedno słowo, które mówisz komuś i on umiera. To zaklęcie zajmuje dziewięć stron w księdze.
P: Nieeee, to nie jest jedno słowo, to jest dziewięć stron teorii, która za nim stoi, jak je wymawiać, gdzie akcenty wymówić itd. Ty tego nie rozumiesz, dlatego nie jesteś magiem.

[Aprowizacja na bagnach]
K: Węgorz, węgorz! Złapałem węgorza! To taka wielka pijawka!
MW: Kurwa, już nie chcę jeść węgorza.
E: Ej, z masełkiem czosnkowym…?
MW: Widzisz tu gdzieś masełko albo czosnek?
K: Mam masełko, ale wątpię żebyś chciał z nim jeść węgorza.
[ogólny niesmak]
MG: P., już przestali mówić, możesz odetkać uszy.

MG: Tensor ataku będzie jeszcze lepszy. Bo tensor to uogólniony wektor.
MW: Kurwa, co wy tam jaracie?!
K: Mamy bezglutenowe chrupki. Wystarczy popatrzeć na nie i już jest nieźle.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s