Zamek na bagnach

E: Rozchyla poły płaszcza, a tam – gnom z fireballem! Nie, nie nie, nie mogę tego odzobaczyć!

System: DND 5ed.

Grają:
Halón Nailo, druid/wizard, elf: K.
Malark, paladyn Torma, człowiek: O.
Sovelien Bersk, rogue, półelf: MW.
Alstom „Borsuk” Timbers, mag, gnom: P.
Liza, kapłanka Ellistrae, elfka: E.
Grud, wojownik, człowiek: W.

Prowadzi: J.

K: 45 minut spóźnienia, pierwszą lekcję już może odpuścić.
MW: Pierwsza i tak gegra, wszyscy srają na gegrę.
J: A chciałem wam wychowanie fizyczne zrobić.
[MW rechocze]
O: No, jemu łatwo – ma zwolnienie.
MG: No, z jego hitpointami…

MG: …I nie jest to ostatni tunel przez bagna.
K: Ale o tym sza.
E: Jaka msza?

K: No, więc jest plan: w środku jest czerwony mag z Thayu, półsmok i tak ze czterdzieści jaszczurów. Więc – atakujemy! Pod osłoną nocy! Bo nasi najciężej zbrojni nie widzą w ciemności!
MW: Ja jestem za tym, żeby wystartować i zbombardować ich z orbity.
K: Spoko. Zrzucimy paladyna.
E: Ale paladyn ma lęk wysokości.
K: Już nie ma!
MG: Teraz ma irracjonalny lęk wysokości.

[Rozterki paladyna, odcinek kolejny – zasłaniać symbol bóstwa na tarczy czy nie?]
MG: „Don’t lie or cheat. Let your word be a promise.”
O: No, to bardziej dotyczy słów…
MW: Dzielimy włos na czworo, tak. Join us…

O: To może jeszcze nabłyszczę ten symbol.
MW: Hehehe.
K: Codziennie nabłyszcza.
O: Nie, nabłyszczam co drugi dzień. Codziennie to poleruję miecz.

MG: Dramatyczne to jest tempo tej sytuacji.
K: Dwie godziny.
W: No, atakujemy twierdzę, to trzeba rozważnie.
MG: Można też romantycznie. K. ci może opowiedzieć, jak kiedyś zaatakowaliśmy small keep. Była mała i było w niej dwieście szkieletów. A oni spierdolili i zostawili mnie tam.

E: A ty gdzie zakładasz opaskę?
MW: Na ramię, to dobre miejsce.
O: A jak ci odrąbią?
W: To będzie miał większe problemy.

[Dwie pary butów w sieni]
O: Prawdziwi erpegowcy zapytaliby teraz: magiczne?
MW: Zabłocone.
K: Jakby były magiczne, to by ich nie zdejmował. Spójrz na niego [W.] – ma magiczny płaszcz i nie zdejmuje go nigdy.
W: No, już się robię żółty z tyłu.

MG: Otwiera się przed nim rozdarcie w przestrzeni i koleś hop! Wskakuje w nie.
P: Jakie to zaklęcie?
MG: Dimension Door.
P: To jest niedaleko.
MG: Moment potem otwierają się boczne drzwi i…
MW: …Wyskakuje z nich ten sam gość!
MG: Dude, ja prowadzę DND, a nie Scooby Doo.

MW: No to w takim razie kusza pistoletowa w jedną z żab. [turla] 19 obrażen.
O: O kurwa.
E: Kusza pistoletowa, co?
O: On ma bełty dum dum chyba.
MW: To są bełty dum dum dummmm!

[Walka w kolejności inicjatyw]
MG: Osiem – siedem – sześć
W: Ja! Ja ja ja ja! [turla]
MG: Ale kogo? A, z takim rzutem i tak nieważne.

MG: Mogę go z kuszy w złe miejsce trafić.
W: Plastyka odbytu zła rzecz.

E: Robię Legolasa.
MG: Na golasa?
O: Walka zamarła.
K: Lego Lassie wróć.

MG: Stary, jesteś rozmiaru Ewoka i twoje okrzyki bojowe są równie zabawne, i sorry, ale tak po prostu jest!

MG: Nad drzwiami była taka gargoyla, jak zaczął manipulować przy zamku, to tak się nachyliła i rzygnęła kwasem. [turla]
E: Będziesz miał malowniczy zaciek. Jak Gorbaczow.

MG: Wiecie, niby dwadzieścia sztuk po cztery HP – ale miały truciznę za 3d6.
MW: Prawidłowe użycie fireballa to było.
P: I co, mieli tam komórkę z wijami tak po prostu?
W: No klasyczny dowcip dla nowego: idź i przynieś miotłę, jest w komórce pod schodami – i wije!
MG: No, wiecie, w książce jest napisane że jeśli gracze przyjdą do zamku jako kultyści, to pierwsze zadanie jakie dostają, to oczyszczenie pomieszczenia z wijami.

[Podziemne przejście]

MW: Wskakuje czy deliberuje?
MG: Deliberuje.
O: Dobra, wskakuję.
MG: A, zapomniałem ci powiedzieć, pierścień Feather Falla jest aktywowany słowem kluczowym, którego nie znasz…
P: Paladyn na wózku?

MG: Zamek, a przynajmniej powierzchnia, jest pod waszą kontrolą. No, jeśli pominąć nieumarłego na pięterku, ale on nie przyszedł na tą rozprawę.
MW: Siedział i się wkurwiał, „znowu hałasy na dziedzińcu!”
E: Stukał kijem w podłogę.

P: Rzucam na siebie Fly, podlecę tam i walnę mu czarem.
MG: Gargulec startuje i podlatuje do ciebie.
P: One latają?!
Grupa chórem: No pewnie że latają, każdy gargulec lata!
O: Myślałem, że masz jakiś plan!

P: Invisibility! Screw you guys!

MG: Zabiłeś jedną gargoylę. W czasie jak pierdoliliście bez sensu, ja tu robiłem matematykę.

O [do P.]: 18 obrażeń, ładnie żeś jej. Nie wiem, po co żeś się na początku w tego kukurużnika zamieniał.

MG: P., co robisz?
P: Aaaaa! Disengage! Biegam i krzyczę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s