Wielka lodowa góra

MG: Zostałaś już nie panną – panią miecza.

System: DND 5ed.

Grają:
Halón Nailo, druid/wizard, elf: K.
Malark, paladyn Torma, człowiek: O.
Sovelien Bersk, rogue, półelf: MW.
Alstom „Borsuk” Timbers, mag, gnom: P.
Liza, kapłanka Ellistrae, elfka: E.
Grud, wojownik, człowiek: W.

Prowadzi: J.

W: Czy tu jest ogłuszanie?
K: Oficjalnych zasad nie ma.
MG: Ale jak powiesz, że go tłuczesz tak, żeby go nie zabić, to ci pozwolę. Płazem.
K: Tak, zamienię się w gigantyczną ropuchę, a ty mną walniesz.
E: A nie w walenia…? A, ropuchę, OK. Zajęło mi chwilę, zafiksowałam się na tym waleniu, co to K. mówił że się będzie w niego zamieniał.
MW: Zafiksowałaś się na waleniu, OK.

E: Płynęliśmy dwa tygodnie drakkarem, przez zadymkę…
K: …A przez te dwa tygodnie wszyscy marynarze robili [magowi] gałę! Bo co wieczór stawiał sześć Leomund’s Tiny Hut, i siódmą większą, w której były pieszczoty!
P: Co się działo w siódmym, zostaje w siódmym.
[Leomund’s Tiny Hut zabezpiecza przed warunkami atmosferycznymi]

[Lodowe lochy wewnątrz lodowej góry]
K: Zamienię się w walenia.
MW: To będzie wąski, ale długi waleń.
E: A nie możesz zamienić się w jakieś zwierzę podobne do sanek?

K: Ale z fizyką to się nie popisali. Komnata, w środku minus dziesięć – i mgła?
MW: Osadza się na wszystkim jako szadź.
K: Natychmiast by się zrobiło sucho, no.
MW: Może dalej w głębi jest maszyna do robienia mgły i wypuszcza nową.
K: To by cirrusa wypuszczała, chmurę malutkich lodowych kryształków. Lśniącą taką.
MW: Może do połowy pomieszczenia jest mgła, a dalej cirrus.

MG: Leży pełno małych narzędzi, takich akurat na gnoma.
E (do P.): Przymierz no się.
K (do P.): Walnij jej.
E: Ej, ja tylko chciałam sprawdzić czy pasuje.
MG: On by też tylko sprawdził, czy ta Staff of Fire pasuje.
K: Kobiety potrzebują ciepła.

MG: Widzisz jaskinię, pełną gigantycznych żab, które ryją rylcami w lodowych płytach jakiś tekst w Draconicu, od czasu do czasu porozumiewając się mlaskaniem.
MW: Dobra, jedno pytanie – jakie mają buty?
MG: Żadnych.
MW: Obracam się do nich i mówię „Słuchajcie, ktoś nam dorzucił LSD do owsianki. Widzę żaby bez butów, stojące na lodzie. Przecież żaby są mokre, na tym lodzie zostawiałyby skórę!”
K: Nie wkurwiaj MG fizyką.
E: Może to magiczne żaby. Może mają podeszwy wibramowe. Albo podgrzewane stopy.
MW: Magiczne żaby z podgrzewanymi stopami o wibramowych podeszwach. Nie dostarczyłaś mi przesłanek obalających LSD w owsiance!
K: Nie, dude, nie rozumiesz. Idziemy przez ten lodowy loch, żeby wziąć gościa żywcem. Żywcem, czyli walić go płazem. I żeby potem nie było do autorów pretensji, że nie dało się zrobić przygody, to tutaj jest cała komnata płazów!

[K. rzucił czar, żeby rozumieć mlaskanie żab.]

MG: Rozmawiają o pierdołach, jak to w pracy.
W: Żaby. W pracy.
K: Rozmawiają o kijankach.

[Skradanie]
E: A nie można paladyna jakoś zagłuszyć?
K: Radio można puścić.

MG: W ile cię trafiać?
O: W 23.
MW: O jebaniutki.
K: Dostał krasnoludzką zbroję, z addonami, wygląda poważnie i zaczęła mu rosnąć broda, czaisz? Te takie cztery pizdony co miał, zamieniły się w taką [gest] brodę!

K: A zostawiliśmy żaby w spokoju, nie byliśmy agresywni.
MW: Następnym razem będziemy wiedzieć lepiej.
K: Piśmiennych też napierdalać.

W: Teraz ja.
MG: Kogo?
W: Żabę, która molestuje E.
E: Pcha się z jęzorem!
MG: Przepraszam z góry, ale w przypadku tych żab to jest raczej kulinarne niż seksualne.
P: Tak czy inaczej, zostaniesz skonsumowana.

MG: Żaba łapie cię jęzorem.
K: Za podwozie.
MG: 5 obrażeń…
O: Ale niemagicznych, więc tylko 3.
K: Ale kręci wora.
O: Ale ja przebywam z K., który kręci mi wora mentalnie, jestem przyzwyczajony.
MG: …plus 4 od mrozu…
K: …plus 2 od skrętu.

MG: I dodatkowe obrażenia od mrozu, niech policzę żaby…
MW: One się sumują?
E: No. Jak lodówki w supermarkecie.

P: No tak cyrkluję, bo się zastanawiam, czy jak walnę Fireballa to czy obejmie rogue’a.
MW: No kurwa, weź go na mnie wycentruj, jak masz wątpliwości.
E: On cię chce ogrzać, dba o ciebie!
MW: Super, no!
P: Nie, bo paladyna i warriora obejmie na pewno, ale to jest poświęcenie na które jestem gotów.
E: Widzisz? Dba!

[Fire in the hole!]
O: Kurna, dobra. Przyjmuję wszystkie 35 obrażeń.
K: I pali ci się futro na bobrze.
P: Odżabianie i depilacja w jednym. Usunąłem trochę żab.
MG: Paladyna też usunąłeś?
K: Nie, stoi i dymi.

E: Mamy teraz mnóstwo żabich udek.
MW: Niee, nie. Nie jadam niczego co jest piśmienne.

O: Ale wiecie, tym trollom to trzebaby głowy poodcinać, żeby nie zregenerowały.
K: Ogniem zabite, nie odrosną.
P: Ale jeśli masz jakieś swoje rytuały, to się nie krępuj.
MG: Młotem to chwilę ci zajmie.

K: No i na chuj się było na nas rzucać?
MG [jako NPC]: Wielka Biała Śmierć wydała taki rozkaz.
E: A jak on wam wydaje rozkazy?
W: No normalnie, powiedział im „Zabijcie wszystkich którzy przyjdą” i się trzymają tego. O, popatrz, tu gość z Pizza Hut leży.

W: A ty czemu przełamałeś swój kod kulturowy spuszczania łomotu obcym?
MG [jako NPC]: Nigdy nie byłem miłośnikiem smoka…
W: Patrzcie go, opozycjonista!
MW: …Ani wpierdolu.

E: No, mamy już smoki na koncie.
MW: Ale małe i daremne, a ten się nazywa Wielka Biała Śmierć. Znaczy nie chcę tu siać defetyzmu…
E: I tak by nie wyrósł na tym lodzie.
K: No, to że się kazał tak nazywać, to jeszcze o niczym nie świadczy…
MW: To może być tylko kwestia PR, tak.

P: To ja tam Fireboltem.
W: Jak on zaczyna Fire…, to ja się kurczę w sobie.

MG: W namiocie jest ciepło. Pierwszy raz od zeszłej chatki…
W: No mi było od tamtej pory ciepło już ze trzy razy.

MG: W namiocie mała przestrzeń prywatna, łóżko, skrzynia…
MW: …Wiadro z pokrywką…
MG: Nie, akurat nie.
K: Sra w Rope Trick.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s