Wzgórza mają oczy

MW: Mam w Bag of Holding rozłożoną pułapkę na niedzwiedzie.
K: Ja w mojej kompostuję.

System: DND 5ed.

Grają:
Halón Nailo, druid/wizard, elf: K.
Malark, paladyn Torma, człowiek: O.
Sovelien Bersk, rogue, półelf: MW.
Alstom „Borsuk” Timbers, mag, gnom: P.
Liza, kapłanka Ellistrae, elfka: E.
Grud, wojownik, człowiek: W.

Prowadzi: J.

[Przy pomocy czaru Sending uzgadniamy punkt spotkania z NPCem]
MG: Dostaliście natychmiast wiadomość zwrotną.
MW: Siedział przy sendingu, czekał aż zadzwoni.

MG: [NPC] zagaja bez wstępów: Jak wam poszło na Morzu Wiecznego Lodu?
MW: Odprężam się, jak to dobrze że to nie mój problem. Ja bym rzucał jakieś Cone of Silence, ale jak koleś chce dekonspirować, to niech napiera…
K: Wiesz, karczma jest, szumek, najlepiej sie w szumku rozmawia.
O: Jak trzeba zagłuszyć, to ja mogę Bogurodzicę zaśpiewać.
K: Wtedy nas wyrzucą.

W: Wiesz, nie rozmawiamy z Borsukiem zbyt wiele, odkąd co walkę obdarza mnie Fireballem.
MW: Może to jego wołanie o uwagę.
W: Nasze uczucie się wypaliło, za bardzo podgrzewał atmosferę.
MG: Zostały z niego tylko popioły?

K: Klara [Albatros – companion] przyleciała?
MG: Tak. Strasznie zmęczona.
K: Zaopiekuję się. Strasznie zmęczonym ptakiem.
[Gremialny jęk]
K: Jesteście potworami.
MW: My?

MG [jako NPC]: Odważny był, ruszył na wzgórza, a tam wężoludy, które nikomu nie odpuszczają. Nie wiadomo, co robią ludziom, ale kto tam pójdzie – już nie wraca…
MW: Może oferują znakomite zarobki i szansę samorealizacji…
K: Korpobydlaki, ciągną do Mordoru.

O: Śpiewam Bogurodzicę!
MG: Wszyscy Will save, albo się dołączacie.

[Po dwóch żałosnych atakach]

K: Kurwa, ależ mu zadałem. Myślę że odejdę sobie, jako że on się teraz zwija ze śmiechu, to nie prowokuję Attacks of Opportunity, to po prostu pójdę. Czterdzieści stóp pójdę, w góry. I tam już zostanę.

K: Latam nad nimi jako orzeł, jestem ponad te przysrywy.
MG: Latasz i co jakiś czas trafiasz pecyną?
O: Tą zbroję brudzi się tylko od środka!

O: A wyobrażacie sobie, jakby nosił koszyk w pazurach i w tym koszyku – mag z Fireballami?
K: Spoko, mogę być nosicielem. Ptaki często są nosicielami – pasożytów…

MW: A jeszcze zanim paladyn poszedł spać i zaczął pierdzieć…
K: …Szpuntujesz go?

MG: Jak jesteście jakoś w 2/3 komnaty, kamienne posągi ze zgrzytem obracają głowy i patrzą na was.
O: Idę dalej.
K: Ja za nim.
O: Ja jestem głupi a ty odważny?

W: A czy w moim umyśle tkwi jakaś iskra większej inteligencji?
MG: Nie, ty nie zrozumiałeś.
O: Spróbujemy ją rozdmuchać.
W: Już nie tacy dmuchali.

[Walczymy z chimerą, która przed chwilą była mozaiką na posadzce]
MG: …Tylko to nie jest taki ogień, jakiego moglibyście się spodziewać: lecą na was rozgrzane malutkie kafelki z tej mozaiki.
E: Kurde, zieje pikselami!

[Halón pod postacią latającego węża dokonuje zwiadu w studni]
K: To ja wylecę, powiem im jak jest, a potem wrócę, bo jakbym od razu zanurkował, to sytuacja zrobiłaby się fishy.

[Nadal jako latający wąż, Halón rozmawia z przyzwanym Elementalem]
K: Ssszanowny elementalu, jesssst taka prosssśba, żebyśśśś przzesssszzedł ssssię przezzz drzwi i sssssspojrzał co jesssst po drugiej sssssstronie, ssssserdecznie dziękuję z góry.

[Ciasny korytarz i pułapka, drużyna z jakiegoś powodu zapomniała wystawić rogue’a na szpicę]

MW: Nieno, jakoś się przecisnę, jak się nie da inaczej, to się faktycznie po kolei z każdym się będę zamieniał miejscami.
K: Sortowanie bąbelkowe.
W: Po drodze tradycyjnie opierdoli sakiewki.

[Walka!]
W: …To jak już się położył, to jeszcze dostał 18. Z zasady kopię leżących.
K: Chaotic Good. Kopie, ale nie wiadomo w co.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s