Prawie na legalu

D: Co innego poruszać się na granicy prawa, a co innego – w bagażniku.

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Tworzenie postaci]

MG: Każde z was dostaje za darmo w prezencie „Obligation”, coś co sprawia że nie jesteście wolni jak ptak. To może być coś prostego, np. macie dług u Jabby Hutta.
D: Eee, a możemy nie? Potem człowiek służy za drzwi do lodówki…

D: A potem ktoś będzie płakał za dwa tygodnie, że wcale nie chciał być niebieski…!
M, z offu: …Tylko mechaniczny…!

MG: Jak polecieliście kiedyś na szaber…
MW i D chórem: Na jaki szaber?! Nie latamy na żaden szaber!
MG: No to się nazywa salvage operation.
MW: To jest zupełnie co innego. Różnica jest taka, że salvagerzy mają dokument, a szabrownicy nie – i my mamy dokument. Tusz jest jeszcze trochę mokry, ale nieważne.

MG: …No i na tej operacji znaleźliście stary, trochę postrzelany statek. Podczas abordażu okazało się…
MW i D chórem: Jakiego abordażu? Wejścia na pokład! Czy my jesteśmy bandą
piratów?!

MG: Ale, żeby nie było, język Twi’leków znacie.
MW: To nie jest przesadnie rzadki język.
O: No, jak hebrajski. Pejsy masz, kombinujesz, handlujesz, keep calm and Hava Nagila.

[Mechanik naprawił rozhermetyzowaną część statku i poszedł na zakupy]
O: Kupuję spacesuit. Guess why.

[Podejrzane twarze porwały nam pilotkę, więc – saprajz! – dzwonimy po gliny]

MG: Jakieś dwadzieścia sekund później podchodzi do ciebie protocol droid.
MW: Super, wreszcie ktoś z empatią! Emulowaną ale zawsze.

[…A gliny – saprajz! – dostarczyły]
D: O rany, jestem uratowana przez władze!
MW: Super, nie? Takie dziwne uczucie.
D: Zapamiętuję, to się już pewnie nie zdarzy.

D: Koledzy już mnie odeskortują, dziękuję panom robotom, dziękuję master komputerowi.
O i MW chórem: Chwała Komputerowi!

D: Niesamowite. Nie wiem czy jestem bardziej zszokowana tym porwaniem, czy tym że system mnie uratował.

MG: Właścicielem tego sklepu był Twi’lek…
O: Oezu, na pewno mnie oszwabił.

D: Moim marzeniem było mieć ubranie maskujące do dżungli…
MG: Jest.
D: …Ale nie może być bardzo drogie, bo to małe marzenie.

[Te same podejrzane twarze uciekają nam furgonem]
O: Jest tu jakiś samochód, który możemy spiąć na krótko?
MG: Tak, stoi dostawczak taki.
MW: Bosz, to będzie najwolniejszy pościg świata.

MG: Pięknie, pięć sukcesów, trzy przewagi, trafiasz go w napęd i z gravsleda robi się po prostu sled.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s