Ostrożnie omijamy komplikacje

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Połowa drużyny poszła negocjować z rozbitkami, druga połowa siedzi w statku i patrzy na skanery, śledząc postępy zbliżającej się konkurencji]
MG: Nie, na skanerze nic niepokojącego, obcy statek powoli zbliża się do planety.
MW: A propos obcy, zamknęliście właz po wypuszczeniu nas, co?
D: Nie, zostawiliśmy otwarte. Marzymy wprost o tym, żeby nexu wlazły do statku i rzuciły nam się na plecy!

D: Cudownie, trafiliśmy na grupę uzbrojonych socjopatów, którzy strzelają do wszystkich, którzy tu lądują!
MG [głosem pełnym namysłu]: To nie jest socjopatia. To raczej ciężka paranoja.

[A co zrobimy, jak konkurencja wyląduje?]
O: Chcesz zdobyć rodiański frachtowiec?
R: No…?
O: Tam nawet na sraczu będą pułapki!

[Droid protokolarny, który pomagał nam w eksploracji wraku, w pewnym momencie wziął i poszedł sobie. W dżunglę pełną nexu. Bo musi odnaleźć swojego pana.]

D: Nie wiem, jak ten droid z takim podejściem przeżył te trzydzieści lat!
O: Grałaś kiedyś w Rebellion? Tam można było produkować droidy szpiegowskie. Zgadnij jak wyglądały.

[Droid odnalazł pana, negocjacje z rozbitkami udane, imperialny okręt zwiadowczy płonie w dżungli, sytuacja powiedzmy pod kontrolą.]
MG: To teraz musicie dostać się na planetę Raxus Prime.
D: Musi to na Rusi!
MW: No, musimy się tam dostać, jeśli chcemy żeby nam zapłacili.

[Kontrola obszaru nad Raxus Prime żąda okazania zezwolenia na lądowanie, a z braku zezwolenia – chce dokonać inspekcji statku, oczywiście pełnego trefnego towaru i osób poszukiwanych przez Imperium]
MG: D., rzuć sobie Deception.
O: Jak na skilla którego nie ma, to strasznie często go używa.
MW: A mówiłem „daj mi gruchę”, to nie.
[„Gruchę” – mikrofon od radia]

[Wprawdzie nie dali nam pozwolenia na lądowanie, ale wyłgaliśmy się od inspekcji]

MG: Szczerze? Przygoda zakłada że po prostu wylądujecie, pościgacie się trochę z TIE fighterami, które wybuchną po drodze.
D: Przygoda może mnie pocałować w trąbkę!

[Polecieliśmy załatwiać zezwolenie, pierwsza próba nieudana, pod urzędem zaczepia nas podejrzany koleś]
MG: Koleś mówi, że może wam załatwić takie pozwolenie za – dwieście kredytów, po prostu.
MW: Odpowiadam mu „Tak, pomyślę o tym” i idę sobie. Aha, pewno – dwieście kredytów za pozwolenie, które sobie na domowej drukarence zrobił, i podbił pieczątką z kartofla!
MG: Sam takie sprzedawałeś, co?
MW: Akurat nie, moja specjalizacja jest inna, ale sam wiesz.

MW: Nasza kasa statku zawiera teraz, zupełnie serio, drobne z kanapy. Czterdzieści kredytów.
O: Nawet na smar nas nie stać.
MW: Nieno, na smar to akurat owszem. Na taki value-pack WD40.

[Załatwiliśmy, wróciliśmy nad Raxus Prime, przetransmitowaliśmy zezwolenie, legalnie wylądowaliśmy]
MG: Kurde, w przygodzie jest napisane, że możecie tylko ściemniać i opóźniać, że jak zejdziecie w atmosferę, to wyślą za wami dwie pary TIE fighterów, jedna was będzie ganiać a druga patrzeć z góry i wspomagać, wyliczyli rodzaje terenów przez które możecie lecieć, że tu pod jednym złomem, tu między dwoma innymi, tu postrzelacie w beczki… Z dziesięć stron! I nie pomyśleli, że możecie po prostu wrócić i załatwić sobie pozwolenie!
R: Ta, grałem kiedyś w DND, z MG co prowadził tą samą kampanię już którejś grupie, i miał ponotowane różne pomysły na które mu wpadali gracze. W jednym miejscu miał napisane „Jakby co – dwa ogry”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s