Gnój w papierach

O: Z jednego R2 można zrobić taki stojak koło śluzy, że jak będzie mokro to będzie można parasole zostawiać.

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Dotarliśmy do bazy naszego zleceniodawcy, ale chwilowo go nie ma. Zamiast niego jest gość którego nie znamy, więc nie chwalimy mu się obecnym na pokładzie trefnym towarem i ludźmi poszukiwanymi przez Imperium.]
MG: Rozumiem, cenicie sobie prywatność.
O: Tak, nasza kapitan jest kobietą i lubi chodzić… a, nieważne.
MW: No, jak chciałeś żeby szanowali naszą prywatność, to będzie mieć przeciwny efekt.
O: I jest Gamorreanką!
MW: Albo tą, no, nie pamiętam, te takie z twarzą do pasa.
O: Niee, jak nie mamy Sullustan w okolicy, to Gamorreanka wystarczy.
[Sullustanie mają – a thing – do Gamorreanek. Nikt nie wie czemu.]

[Jako że baza jest na gigantycznym złomowisku, wykorzystaliśmy wolny czas i znaleźliśmy sobie nieco zmurszałe kapsuły ratunkowe]
D: O Boże, komu tu można zapłacić za czyszczenie tych kapsuł?
MW: Sami możemy poczyścić i ogarnąć, musimy sprawiać wrażenie jakbyśmy się krzątali.
D: To może ty nie masz nic do roboty, ja właśnie spędziłam cały dzień targając tu te kapsuły!
MW: Dobra, zrób sobie drinka z palemką, ja poczyszczę. Płacić za czyszczenie, też mi coś. Czy ja jestem zrobiony z pieniędzy?!

[Zasadzka! Na bazę znienacka napada horda patafianów, jest plan żeby wystartować i wspierać walkę z powietrza, ale pilotka jest akurat na zewnątrz – w odróżnieniu od naszych zbiegów]
D: Czy ty chcesz nasz statek dać komuś kto nie latał od dwudziestu lat?!
O: To jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina.

MG: Strzelają do was.
R: Jesteśmy pochowani.
MW: Jesteśmy schowani, jeśli mogę prosić! Phrasing!

[Połowa drużyny w statku toczy walkę powietrzną, z NPCem za działem]

MG: Nie zadał im wiele obrażeń, ale coś im odpadło od statku.
D: To zawsze dobry znak.

[Po strzelaninie kontaktujemy się przez radio]
MW: Odparliśmy.
O: My też, nawet izolacja nie zaskwierczała. Pierwsza rzecz którą robię po wylądowaniu, to otwieram właz, żeby wywietrzyć zapach izolacji.

D: Dobra robota.
MG [jako NPC]: Także, dziękuję. Dawno nie strzelałem, trochę jestem przyrdzewiały.
D: O, nie było nic widać.
O: Rozumiem, że tą umiejętność od kłamania sobie wzięłaś?
D: Nie, nie jest to prawda że mam dwa ranki w Deception.

MG [jako protocol droid]: Bardzo miło było mi z panią latać.
D: To było interesujące doświadczenie.
MG: Mam nadzieję, że będziemy jeszcze mieli okazję współpracować.
D: I believe you do.

[Był taki plan żeby zająć Imperium marudzeniem i udawaniem idiotów, ale nie wyszedł, więc musimy strzelać się z myśliwcami – ale nasz technik jest gdzie indziej.]

MW: To jak on dodawał tej energii na shieldy…? Widziałem jak to robił.
D: Może jednak nie próbuj tego w domu?!
O: Widziałeś co robiłem rękami – ale nie widziałeś, co robię stopami.
MG: Przekładał energię z systemu podtrzymania życia na tarcze.
MW: Spoko, robię to. Co najgorszego może się stać?

[Technik jest na wyciągniętej ze złomu korwecie naszego zleceniodawcy, i właśnie przeczytał długą listę problemów ze statkiem]
O: Ustalamy częstotliwość techniczną komlinków – bo za moment musimy stąd wszyscy wybiec.

O: I tyle razy. Zabierałem ze sobą mój szczelny, znakomity kombinezonik. I RAZ GO NIE ZAŁOŻYŁEM!! Od tej pory nie zdejmuję, nawet do sikania!
R: Ale wiesz, jak ci się żółte pokaże w hełmie, to zawór otwórz…

[MG testuje trafienie TIE Fightera w statek, który osłaniamy, efekt żałosny]
MG: No trafił, ale w ten złom, który korweta ma na sobie.
O: To się nazywa pancerz.

[Epickie trafienie]
MG: Trafiłeś go tak dobrze, że możesz wybrać gdzie spadnie.
MW: Czekaj, tam stoi ten wahadłowiec? Niech się tam rozbije.
MG: Spoko, trafiasz go tak że blokujesz mu stery, rozbija się na wahadłowcu, szturmowcy rozbiegają się na boki…
D: Biedni.
O: Zostaną tu, nikt ich nie zabierze, będą musieli żyć ze zbierania złomu.

O: Wiesz co, do naszego statku mam manual i zestaw takich malutkich śrubokrętów. Do tego statku jest manual po uzbecku i zestaw wielkich hydrospannerów. Duży statek – duży zestaw.

[Strzelamy się z okrętem patrolowym]
O: Tam jest w co strzelać. To jest duży obiekt, on przyjmie każdy ostrzał.

MG: No ale raz korwetę trafia.
MW: Spoko, one są zajebiście twarde.
O: Jak są nowe.

MG: Taki system w którym nie ma nic ciekawego. Brązowy karzeł, kilka zimnych planet, na których nikt nie chciał się osiedlać, więc nikt tu nawet nie wyznaczał kursu nawet.
MW: Ciemno, zimno i do domu daleko.
O: Gówniany system. Brązowy karzeł.

[Kodo konstruuje droida]
MG: Rzuć kostką, zobaczymy jaką ma osobowość.
[O. turla, MG sprawdza w tabelce.]
O: Pali?

O: Kupiłem sobie Speaks Binary, to taki talent że wydaję komendy droidom że mają niebieską kostkę.
MW: Jesteś kapitanem Crunchem, masz gwizdek z paczki chrupek?
O: Nie, ten gwizdek zgubiłem. Mam trąbkę po martwym Rodianinie i przez nią trąbię.

Reklamy

One thought on “Gnój w papierach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s