Smok w wersji SF

O: Sprawdzam parametry życiowe droida.
MG: Nadal nie żyje.

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Wokół Korriban, macierzystej planety Sithów, jest pas wraków oraz kręci się tam flota Imperium. Debatujemy czy odsprzedać kontrahentowi namiary na salvage.]
MW: Możemy dać mu namiary, ale nikt z tego nie skorzysta – tam latają tylko takie zjeby jak my!

[Ale co tam robiła flota Imperium? Może przyleciała w jakichś sithowych sprawach?]
O: Znaczy co, Darth Vader przyleciał odwiedzić planetę dzieciństwa? „Oo, tutaj się bawiłem moim pierwszym mieczem świetlnym, wycinałem tu wzorki w niewolnikach…!”
R: To było zanim dostałem astmy…

[Trasa wycieczkowa, znów przez całą galaktykę]
O: A jakąś high-tech planetę po drodze trafimy?
MG: Duro.
O: O. Ooooo. To nie tylko pamięci do droidów, ale i statek cały.
MG: No, najlepsze hipernapędy w galaktyce.
MW: Ale pamiętasz, że lecimy gdzie indziej?
O: Pamiętam, ale już się zmoczyłem.

[Istotną częścią języka Twi’leków jest gestykulacja mackami nagłownymi]
MW: Załatwię ci to wideo, ale wiesz, będziesz musiał macki tam rozumieć.
O: Że tu mówi że lutownicą, a mackami pokazuje że dwieście pięćdziesiąt stopni? Widzę to.
R: „Kurna, coś mi nie idzie.”
MW: „No przecież wyraźnie mówi że 250 stopni.”

[Rzut na modyfikację sprzętu – zmniejszenie wagi]
O: Dwa sukcesy.
MW: Zszedłeś do wojskowej definicji przenośności – jeden uchwyt na każde 50 kg.

[„Idź, poszukaj jakich Jawów i zapytaj ich o niestandardowe opcje droidów”]
MW: Stary, ale ja nic nie wiem o niestandardowych opcjach droidów. Nic nie wiem nawet o standardowych. A Jawę na Tatooine jest prosto znaleźć – stawiasz droida na ulicy i nie spuszczasz go z oka.
O: Dude, jakie „spuszczasz z oka” – mrugam raz, i zamiast droida są dwie puszki. Mrugam drugi raz i jest już tylko jedna!

[Ups, jesteśmy w leżu kraytsmoka]
MW: Zabić to nie, ale selfie z kraytsmokiem…?
R: Wiesz co, ale jak cię będzie już przeżuwał, to wyrzuć aparat, będzie na pamiątkę.

[Rzuciłem kamieniem w kraytsmoka i trafiłem go prosto w nos…]
MG: Potworny ryk, czujecie że cała jaskinia zadrżała.
O: To co, Robin – poczekamy z piętnaście minut, a potem zapamiętamy ich jako dobrych kolegów…?

[…A potem chodu, w korytarze!]
MG: Słyszycie, jak po korytarzu niesie się ryk kraytsmoka.
O: Zgubił się!

[Kilka rund natchnionego blasterowania później]
R: Jakiej wielkości jest jego głowa?
MG: Jak on ma dwadzieścia metrów długości…
MW: …To jego głowa nie zmieści nam się we włazie.
O: Czekaj, to zróbmy tak: trzeba pociąć tą głowę na paski – poczekaj, wysłuchaj mnie do końca – i zrobimy z niej kanapę w salonie jachtu!
MW: I będziemy na niej sadzać tylko tych co ich nie lubimy na niej?
O: Tak! Na tych zębach jadowych!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s