Geek the mage first

[Nasza szamanka leje się z duchem w przestrzeni astralnej, z niepokojem obserwujemy porzucone ciało]
Ew: Może zrobimy jej preemptywnie kroplówkę? Z kawy. Albo z bigosu.

System: Shadowrun 5th ed.

Grają:
Lina, szamanka Firebringera, niezwykle ciepła osoba: D.
Takumi, rigger bez umiejętności społecznych: M.
Nick, wyszczekany adept z kałasznikowem: K.
Le Croc, hacker paranoik: MW.
Ren Yue, komunikująca się emotikonami infiltratorka: Ew.

Prowadzi: P.

D: Mam moralny problem z klepaniem ludzi, którzy nie chcą mnie klepać.
MG: Wystarczy im pomachać.

[Jak sobie poradzić z duchem?]
Ew: A nasz szaman nie może go wysłać do shadow realmu czy gdzieś tam?
MW: Może.
D: Próbowałam, teraz krwawię z otworów od tego.

MG: Wiesz, tu promieniowanie jest, a oni tu żyją. Ich life expectancy nie jest duże.
K: Czas półrozpadu to się nazywa.

[Niestety jednak przez wentylację]
K: Ty jesteś najzręczniejsza, więc idziesz przodem, ja za tobą, a cała reszta zaklinuje się za nami.

[Oględziny strupieszałego wroga]

K: Gość był szefem korporacji medycznej, odmłodził się. Podciągnął sobie suty.
MW: Dziękuję ci za ten mental image. Do chuja Wacława…
K: Nie, podciągnął a nie obniżył.

MW: Nie, nie będę mu nic kasował, bo zostaną ślady…
K: …Uznają że coś ważnego, przyjdą, będą pytali…
MW: …Przypalali nam pięty żelazkiem, niepotrzebne nam to.
Ew: No, a jak to twoje pięty to będzie cuchnęło.
MW: W dupę mnie ugryź.
Ew: Nie, pewno też cuchnie.

MW: Jestem bardzo zadowolony, że to nie ja prowadzę rozmowy z pracodawcą.
Ew: Czemu?
K: Bo go wyruchaliśmy, takim wielkim gumowym członem. Jakoś to ubiorę.
Ew: Wyobraziłam sobie gumowego takiego…
MW: …W tutu!
Ew: W sweterku!
K: W muszce, takiej w czerwone świnie.

NPC: No i jak tam praca?
K: No syf ogólnie, syf syf. Dla was oczywiście. No bardzo nam miło, że nie powiedzieliście nam co tam będzie, bardzo miło.
NPC: No za to dostajecie ciężkie pieniądze.
K: No właśnie nie takie ciężkie, obawiam się…
NPC: Ach więc kasa była niedobra?
K: No ja właśnie w tej sprawie – pojawił się lepszy kupiec i ojebaliśmy to im.
[MG udaje sygnał rozłączonego telefonu]

K: Nieno, wyszłoby na to samo, tylko po jakimś czasie. Powiedziałaby no tak, no tak, a potem wysłałaby swoich operatiwów tam, zobaczyliby że zostały koszyczki w racku po serwerach i wkurwiłaby się i tak. Przynajmniej byliśmy szczerzy.
MW: Wyszliśmy na chujów, ale nie na kretynów.

D: Czy ja się mam uczyć czaru „Detox”…?
Ew: Ucz się, będziemy mogli bezkarnie pić ruski spirytus.

D: Mam group Enchanting.
Ew: Grupon Chanting, ona chantuje, a potem mamy rzeczy taniej od tego.

Ew: Potłuczone kawałki kamieni? Znaczy wieziemy mu gruz, tak?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.