Koniec nieskończonej sawanny

Ew: Perineum, po polsku Międzyzdroje.

System: DND 5 ed

Ren Yue, tiefling, rogue: Ew
Madislak, człowiek, monk: MW
Valnorlerion, elf, mag: K
Lloreindal, półelf, bard: E

Prowadzi: J

E: Gotowanie? Jaki to jest skill?
MW: Proficiency w cooking tools.
E: A potrafisz zjeść homara?
MW: Nie, bo to jest proficiency w widelcu. Potrafię go przyrządzić, ale nie potrafię kulturalnie zjeść.
E: Nie mogłoby to jakoś być w jednym kawałku?
MW: Nieno, żartuję. To mój deadpan delivery. W którym też mam proficiency, bo to pan, patelnia znaczy się.

[W DND elfy nie śpią, medytują tylko przez cztery godziny co noc]
MG: …a sen elfa jest taki dziwny dość, siedzi, wodzi za tobą wzrokiem…
MW: Kripi.
E: E, mój ojciec jest elfem, wiem jak wygląda elfi trans.
MW: A, no to spoko.
MG: No, nie próbujesz nawiązywać konwersacji, nie pstrykasz palcami pod nosem…
K: „E, śpij! Miałeś spać!”

[Napotkaliśmy przyjazne plemię lwocentaurów]

MG: Jakoś w połowie tej historii orientujesz się, że głównymi złymi tej historii są trzy kotołaki.
MW: Skup się raczej na tym, że to kutafony były, pół człowiek, pół chuj.
E: Mieliśmy taką definicję chujołaka, koleś który przy pełni zmienia się w polityka.

[Na sawannie są ruiny miasta, na które ewidentnie nadepnął ktoś gigantyczny]
MW: Czekaj, ale ta dziura [gigantyczny odcisk stopy] jest świeża? Czy tak samo stara i zrujnowana jak to miasto?
MG: Rzuć sobie na surwiwal. [Jeden turl później] Nie jest tak stara, jest świeższa, z rok może ma?
Ew: Roczna dziura.

[W ruinach znaleźliśmy zwłoki. Księga maga była zwłokom już niepotrzebna…]
MG: Księga jest zapisana starą wersją draconica.
K: Trzeba się skupić i mocno wczytać, żeby Explosive Runes jebły.
MW: Ye Olde Boom.

[…Podobnie jak pas z komponentami.]
MW: Złoty drut? Diamentowy pył? To brzmi jak audiofilskie komponenty do czarów. Rzucasz Message, zużywasz złoty drut, działa tak samo dobrze jakbyś zużywał miedziany.
K: Tylko drogie w chuj.
MG: Ale masz wrażenie że działa lepiej, bo wyraźniej słychać.
K: Mięsiste treble.
Ew: Lekarz zdiagnozował mi mięsistego trebla.

K: Na złotym drucie rogowacieje ci skóra, jak wciągasz diamentowy pył.
MW: Odciski na złotym drucie.
Ew: Nie rozumiem o czym mówicie, a to nadal jest ohydne w jakiś sposób.

K [czyta]: Kloaka of Protection
Ew: Obrzygam cię zaraz. Wypluwa kloakę a potem się nią owija?
MW: Tak, jak ta, rozgwiazda. Wypluwa żołądek, owija nim to co chce zjeść, a potem wciąga już wstępnie przeżute.
Ew: Fakt że mam pół twojego DNA jest problemem teraz dla mnie.

K: …I być może jakiś mały mosiężny garnuszek.
MW: Akurat w gary jesteśmy zaopatrzeni.
Ew: Gary losu.
MW: Musisz mieć mosiężny?
K: Tak, kurwa, bo familiar mi wyekspirował…
Ew: …I musisz sobie ugotować nowego?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.