Przerażający ludzie śniegu!

System: Adventure!

Skład:
Dr Natasza Kamienska, antropolog i niezmożona badaczka dzikich plemion!: E.
Willard “The Mage” Atenson, iluzjonista o zadziwiających mocach umysłu!: G.
Dr Wilhelm Eckhart, genialny, choć ekscentryczny wynalazca!: MW.

Prowadzi: K.

E: Jesteś magiem rakietowym, znaczy naukowcem?

[When Yeti attacks!]

G: No dobra, sprawdźmy czy Mindhammer [atak telekinetyczny] działa w tym rozrzedzonym powietrzu. Ja zawsze jestem uzbrojony. Może nie zawsze niebezpieczny, ale zawsze uzbrojony.

MW: Yeti mają broń promienistą – to implikuje kulturę.

G: My się skradamy, a on [wskazuje na mnie] naśladuje te ruchy.

Atenson: Mamy dobre wieści i złe wieści.
Kamienska: Złe są takie, że znaleźliśmy człowieka któregośmy szukali, ale w formie zmumifikowanej…
Atenson: No, ja myślałem że to jest dobra wiadomość.

[Atenson narzeka na niewygody w klasztorze w środku Tybetu]

Eckhart: No nie przejmuj się, to tylko chwilowe.
Atenson: Życie też jest tylko chwilowe, ale chciałem je lepiej wykorzystać.

[Kąpiel w gorących źródłach w towarzystwie roznegliżowanej dr Kamienskiej]

MG: Woda nie dość że jest ciepła, to jeszcze sama wypływa ze skały i ma mineralne składniki.
Eckhart: No widzisz, w Anglii musiałbyś krocie zapłacić za takie luksusy, a tu masz za darmo.
Atenson: Zdefiniujmy „za darmo”…

MG: Około setki mnichów spożywa tu coś podobnego do owsianki.
G: Przynajmniej co do warunków są konsekwentni.

MG: Nieśmiertelny podnosi głowę, prawie słychać trzask wysuszonej skóry…
G: …Tak właśnie działają te ich sienniki.

Eckhart: Nie zamierzam łupić starożytnej wiedzy miasta Nieśmiertelnych, ale z pewnością zamierzam ją poznać!
Kamienska: Ale nie zamierzasz jej chyba niecnie wykorzystać?
Eckhart: Spójrz w moje szczere, niemieckie oczy – oczywiście że nie!

MW: No dobra, ale my się tu tak przekomarzamy, a Nieśmiertelny…
MG: …Nie robi się młodszy.

[Kupiliśmy plot twist za moją Inspirację]
MG: …Ale że teraz masz ślad to trudność tropienia jest trzy, a nie pięć.
[E. turla, wynik jest godny]
MW: Nooo! Who’s your daddy?
G: Don’t answer, it’s a trick question.

[Tropienie Yeti]

E: Idziemy śladami porzuconego futra.
G: Rzęsy?
E: No co ty, widziałeś kiedyś włochatego psa? Wiesz jak taki pies linieje?

[Rozmowa z poirytowanym Yeti]
E: Myślę, że samo to że mówimy że chcemy żeby wszystko wróciło do dawnego porządku może być pewnym hintem.
G: On ma mało chi teraz, może być hintoodporny.

Kamienska: Zapasy jakieś dla niego [Atensona] masz? Bo nam to niepotrzebne…
Atenson: Poza cywilizacją oni mnie irytują. Poza cywilizacją wszystko mnie irytuje, ale oni bardziej!

Zimno i śnieg. I jaki.

System: Adventure!

Skład:
Dr Natasza Kamienska, antropolog i niezmożona badaczka dzikich plemion!: E.
Willard “The Mage” Atenson, iluzjonista o zadziwiających mocach umysłu!: G.
Dr Wilhelm Eckhart, genialny, choć ekscentryczny wynalazca!: MW.

Prowadzi: K.

Natasza: Nie rozumiem, dlaczego mnie nikt nie porywa i nie przerabia na atomowego superczłowieka?

[Dr Kamienska odbiera telegram od dawno nie widzianego znajometgo etnografa]
MG: …I już za kilka tygodni powiadomi świat o swoim zadziwiającym odkryciu.
E: Ile ma ten telegram, ze dwa miesiące?
MG: Tak, jakoś tak. Bliżej trzech nawet.
MW: Dun-dun-dunnn…

[Eckhart przegląda pocztę]
G: Tak się spodziewałem, że będę ci musiał tłumaczyć. To się nie nazywa świrusy, to się nazywa fani. Pamiętaj, to ważne.

Natasza: Wyprawa!
Eckhart: Znowu?
Natasza: Himalaje! Góry!
Eckhart: Eee, dopiero co wróciliśmy z Leningradu, znowu w ziąb…
Natasza: Będziesz mógł przelecieć nad Himalajami samolotem, kolejny wyczyn!
Eckhart: Hm. Hmmm.
Atenson: Ciekaw jestem, jak mnie przekonasz.
(Przekonała – wizytą u mnichów tybetańskich, mistrzów tajemnych dyscyplin umysłu i ciała…)

E: To gdzie się spotykamy? [Do MW] Wiemy, gdzie jest twój tajny hangar?
MW: Skądże. Jest tajny.

[Dyskusja na temat podróżowania po Tybecie zdryfowała]
MW: To by był dopiero głupi film – „Jaki w samolocie”…

MW: Co wy z tymi jakami?
E: To jest główne dobro naturalne tego regionu.

G: Poproszę herbatę z masłem – ale bez masła. I bez soli.

MG: Tłum mnichów się rozstępuje i wychodzi…
E: …Mistrz Yoda!
G: Answers you seek, hmmm?

Natasza: Ciesz się – przynajmniej nie kazali nam oporządzać jaków, żeby przetestować naszą cierpliwość.
Atenson: Ty to wiesz jak poprawić humor mężczyźnie.

E: Może chcesz jakoś udokumentować fakt, że tak sobie latasz w okolicy najwyższej góry świata?
MW: Zdjęcia zrobię.
E: Have you solved the freezing problem?

MG: Góra ma deprawujący kształt…
E: Znaczy, falliczny?
MG patrzy z niezrozumieniem.
MG: Że przytłacza i onieśmiela wyglądem, ta góra.
E: To deprymujący.
MG: A jak ja powiedziałem?

G: Kilka lat kulturoznawstwa i wszędzie widzisz fallusy.

Szanowny zmarły, banda zombie i szalony doktor

System: Adventure!

Skład:
Dr Natasza Kamienska, antropolog i niezmożona badaczka dzikich plemion!: E.
Willard “The Mage” Atenson, iluzjonista o zadziwiających mocach umysłu!: G.
Dr Wilhelm Eckhart, genialny, choć ekscentryczny wynalazca!: MW.

Prowadzi: K.

G: Klasyczne pytanie jeśli chodzi o walkę z zombie: ile macie amunicji?
E: Hmmm. Nie, nie byłam w hotelu, nie mogłam wziąć dodatkowej amunicji. Chyba że on [pokazuje na MW] był na tyle kumaty?
MW: Spojrzyj na mój profil naukowca. Jak sądzisz, byłem kumaty?

G: Mnie prędkością zaskoczyły żółwie.

G: Trochę jesteście w dupie.
MW: I tak byliśmy w dupie.
G: Ale poruszacie się w nieodpowiednim kierunku.

[Natasza usiłuje z wyczuciem zbierać informacje]
E: Proszę państwa, botch [krytyczna porażka, znaczy].
G: Jednak pytałaś o martwych ludzi?

E: No, moja siła pozostawia wiele do życzenia. Z wyjątkiem siły ducha.
MW: Ale siłą ducha nie podnosi się ciężarów.
G: O, przepraszam…
MW: Tak, masz rację, oczywiście.

[Wizyta w cerkwi]
E: Ale jest tam prawosławny odpowiednik zakrystii?

E: To Czeka ma też takie agentki?
MW: A coś ty myślała?
E: Zawsze kojarzyli mi się ze smutnymi panami.
MW: Jak widzisz, mają też wesołe panie.

MW: Wolałbym go oddać w ręce sprawiedliwości.
E: Jakiej sprawiedliwości? Czekistów?
G: To chyba prawa i sprawiedliwości, w tym wypadku.

[Wielki kuloodporny agent Czeka nazwiskiem Gurow]
E: Z Gurowa jest niezły agent operacyjny.
G: Gurow jest operacją samą w sobie.

My new mission: demolition

System: Adventure!

Skład:
Dr Natasza Kamienska, antropolog i niezmożona badaczka dzikich plemion!: E.
Willard “The Mage” Atenson, iluzjonista o zadziwiających mocach umysłu!: G.
Dr Wilhelm Eckhart, genialny, choć ekscentryczny wynalazca!: MW.

Prowadzi: K.

Atenson: …Więc o ile nie mamy bomby walizkowej, nic z tego.
Eckhart: Zostawiłem w drugim garniturze.
Kamienska: Ty masz garnitur? W drugim kitlu chyba.

[The Mage udaje się w w miasto w towarzystwie pięknej, hmm. Czy w 1924 były już fanki?]
MW: Tylko wiesz…
E: No nie ucz go, jak ma się zachować w towarzystwie damy.
MW: Głównie to chodzi mi o to żeby wziął rewolwer.
G: Znaczy mam się zabezpieczyć?

MW: A gdzie idziesz, przypomnij mi?
G: No, panna mówiła że ma zarezerwowany stolik…
E: Taki klabing, wiesz.

[Na wypadek ponownego spotkania z kuloodpornym agentem OGPU Eckhart konstruuje generator wysokiego napięcia]
E: I co, mówisz że agenci nie będą chodzili po kanałach w gumiakach?
MW: Liczę, że przemysł i handel Rosji Radzieckiej trochę mi pomogą.
E: No, poza tym w gumiakach byliby mało intimidating.

G: Wszyscy Ruscy mają 10 Willpower?
E: To ciężki kraj.

[Grupa oblężona przez zombie w laboratorium, Eckhart produkuje nitroglicerynę]

MG: To jest Science!
MW: Najlepszy rodzaj. Taki z wybuchami.
E: To jest „Science! I kill you!”

E: Cliffhanger! „I wtedy właśnie pierwszy zombie wychodzi zza rogu!”
G: Dzielony ekran: Natasza z gnatem, dr Eckhart z gnatem, ja w puchowej pościeli.

Wenecja Północy! Piękny Leningrad!

System: Adventure!

Skład:
Dr Natasza Kamienska, antropolog i niezmożona badaczka dzikich plemion!: E.
Willard “The Mage” Atenson, iluzjonista o zadziwiających mocach umysłu!: G.
Dr Wilhelm Eckhart, genialny, choć ekscentryczny wynalazca!: MW.

Prowadzi: K.

[Zaczynają krążyć plotki o niesamowitym pojeździe latającym]
MW: Kurde, muszę wyjść z szafy z tym samolotem.

[Wizyta w szpitalu u Aleksandra Delwiana]
E: Jestem zwolenniczką czytania książek ludziom w śpiączce.
G: Czytasz mu Tarzana?
MW: Akurat jego poziom.

MG: Doktor Mortimer Ortis, persona non grata świata medycznego, człowiek który poprzysiągł wyrwać światu tajemnice życia i śmierci – wszystkimi dostępnymi metodami!
Eckhart: Znamy ten typ.
Atenson: Raczej monotonne rozmowy przy herbacie.

[Pakujemy się na podróż do Leningradu]
Kamienska: A, i weźcie łyżwy. Jak się świetnie jeździ na Newie na łyżwach…
Eckhart: Łyżwy? ŁYŻWY?! To niegodne Niemca!
Atenson: Kurde, muszę to zobaczyć.

[Konferencja prasowa przed pierwszym lotem przez Atlantyk]
MW: Napiszę przemówienie, dam im do przeczytania, oni to pokreślą…
G: …Tak, przejrzę mu to, pokreślę, dopiszę, i trzy siwe włosy później…

MW: Nie mówię dużo…
G: …Dobrze…
MW: …Nie mówię dobrze…
G: …Wiemy…

E: Są jakieś problemy na cle?
MG: Powiem to tak – wspomożecie finansowo celników? No to nie będzie.
Atenson: Muszę powiedzieć, doktor Kamienska, że zaczynam rozumieć idee komunizmu.
MG: Redystrybucja dóbr?

E: Być może to włamanie jest powiązane z osobnikami których szukamy. No, jeden z nich jest osobnikiem, drugi osobą…

[Szukamy transportu po Newie]
E: No dobra, poszukajmy jakiegoś, ee, gondoliera Północy.

E: W tym kraju to się nazywa walonki.
MW: Niee, walonki są z filcu i zakładasz je pod gumiaki,
MG [wskazując G.]: Dla niego to i tak są wellingtony.

MG: Ostatnio wymienialiście się numerami butów.
MW: Fakt. A przypomnij, przy jakiej okazji?
MG: Robiłeś pancerne podeszwy.
G: You wanted to be ninja-proof!

[Przekradamy się po kanałach]
MG: Światło latarki i głosy.
E: Co mówią głosy?
G: „Sasza, gdzie my sprzedamy tyle złomu?”

Jestem – wróć, _nie_ jestem odpadem atomowym

System: Adventure

Skład i prowadzenie: ci co zawsze, minus Delwian.

[Atenson daje show, w którym figurują motywy z przygód w Amazonii]

G: …I jako pierwszy sprowadziłem na scenę dzikiego kota.
MW: Przepiłowałeś jaguara?

[Po występie wprowadzamy Atensona we właśnie rozwikływaną sprawę]
Kamienska: No i profesor Jiang przerabia ludzi na brutalne, choć niezbyt sprytne mutanty…
Eckhart: Ja wiem, że to nieźle pasuje do Delwiana, ale nie w tym rzecz.

Kamienska: Oraz wpadli na nas dyskretnie przemieszczający się ludzie w piżamach.
Atenson: Lord Warrington lubił chadzać w piżamie i poruszał się dość cicho, ale to chyba nie on.
Eckhart: Zwłaszcza że było ich dwudziestu paru.
Atenson: Warringtonowie to duża rodzina.

MG: No, zdarzają się parszywe dni. Oni ostatnio zauważyli osiemnastu ninja, bo ninja mieli parszywy dzień.

[Pogoń korytarzem pełnym przeszkadzajek, rozrzuconych przez zabójcę ninja]

MG: Tak, jest standardowy dziesięciostopowy kij. Porzucili go przebiegający tędy poszukiwacze przygód.

Kamienska: Używasz Subterfuge [umiejętności manipulacji ludźmi] do zdobywania grantów naukowych? Ja po prostu dokonuję nowych, wspaniałych odkryć!
Eckhart: No, i masz prócz tego dwie zalety których ja nie mam. Obie nosisz przed sobą.
Kamienska: Ej! Nie używam tego do zdobywania grantów!
Atenson: To cecha pasywna, wiesz.

G: Kto jest w pokoju?
MG: Tylko pielęgniarka.
G: Jak bardzo podejrzanie wygląda?
MG: A jak to ustalasz?
MW: To pewnie przez tą przepaskę na oku.

[Pielęgniarka była podejrzana]
G: Mam dla niej złą wiadomość – ja nie kombinowałem z gumowymi kulami.
(Rewolwer na gumowe kule, nowa zabawka dr Eckharta, został wypróbowany przy okazji zamachu na życie tegoż. Zamachowiec zbiegł. Rewolwer idzie do poprawek.)

[Rozmawiamy z policją po strzelaninie w szpitalu]

NPC-policjant: Proszę póki co nie opuszczać Tokio.
Atenson (renomowany iluzjonista i mesmerysta): Nie jesteśmy typem ludzi, którzy rozpływają się znienacka w powietrzu. Przynajmniej zazwyczaj.

[Przekradamy się korytarzami tajnej bazy szalonego naukowca]

MW: Nad korytarzem nie ma kanału technicznego? Eeee…
MG: To nie jest porządna baza w wulkanie German-style. To jest chińska baza.
E: Secret volcano base. Made in China.
G: Z niepokojem patrzę na swój karabin. (Zdobyty dwie chwile wcześniej na strażniku)

Eckhart: Ochotnik zostaje na oku.
Atenson: Kto jest najbardziej spostrzegawczy, Natasza?
Eckhart: Dobra, to patrz na obudowę stosu atomowego i jak się zrobi wiśniowa to krzycz.

Piękny kraj!

System: Adventure

Skład i prowadzenie: ci co zawsze.

[Trafiliśmy do Japonii…]
MW: No. To wsiadam do taksy i mówię gościowi, jak jechać.
E: Light!
MW: ?
E: Light! Light! Tuln light!

[…B. załatwia z mozołem pozwolenie na swoje rewolwery…]
MW: Pierwsza rzecz którą robię to wchodzę do samolotu i dyskretnie wynoszę pistolet.
B: Robisz to specjalnie po to, żeby mnie wkurzyć?
MW: Niee. No, może troszeczkę.

B: Surowa ryba i ciepły alkohol. Piękny kraj, co?

[Przeszukujemy spalone biuro]
B: Może jakiś magiczny przedmiot? Sztylet, cokolwiek?

MW: Mam plan.
MG: Dwa najbardziej przerażające słowa ever.

[Wspinamy się po linie]
E: Nie jesteś atletyczny?
MW: Nie, nie jestem atletyczny! Jestem naukowcem!

E: No co? Nigdy nie chciałeś kopnąć ninjy w jajka?

[Skradając się złamałem gałązkę w lesie]
MW: Szybko! Udaj jakieś zwierzę!
E: Jakie zwierzę?
MW: Nie wiem! Jakiekolwiek! Zrób kapibarę!
[Jedną kapibarę później]
E: Następnym razem udaję lochę z młodymi.

[Korytarze secret volcano base]
MW: No, tutaj nie będziemy udawać kapibary.
E: No to zbłąkanych wieśniaków.
MW: Dwoje Europejczyków? W Japonii?
E: No to dwoje zbłąkanych turystów. Masz aparat? To wywieś!
MG: Dwoje zbłąkanych europejskich japońskich turystów?

[Wciągamy na linie nieprzytomnego Delwiana]
MG: Będzie się obijał o ściany szybu.
E: Twardy jest, zniesie to.

Pamięci poległej lunetki

System: Adventure!

Skład i prowadzenie: jak ostatnio.

[Polowanie na snajpera]
B: Zbieram się w sobie, wydaję Inspirację i Willpower i strzelam – prosto w ten błysk!
[B. przystępuje do zebrania wszystkich kości ze stołu]
MW: Powiem ci co tam jest: nóż na sznurku. Kołysze się i tak błyska…
(No i prawie miałem rację – kołysał się celownik optyczny od karabinu, zawieszony na sznurku)

B: Jeszcze raz udam się na budynek, te chaszcze mnie zmyliły ale i tak zrobiłem im headshota.

[Poszukiwanie śladów zbiegłego snajpera]

G: To może ja tam coś zobaczę, używając Performa?
MG: On się przekradł a nie zrobił disappearing act.
G: Kwestia semantyki.

E: Jestem rozdarta – tłumaczyć pismo klinowe czy hieroglify na ścianach?
MG: Wiesz, powiem to tak: tablicę z pismem klinowym zabierzesz, miasto tu zostanie.

MG: „…Przybyli zza wody, aby ukryć skarb…”
MW: Kamon, Serce Smoka, nooo!
E: No ale chcę potwierdzenia!
G: Skarb jest oznaczony symbolem serca.
E: Z zębami! I ziejącego ogniem!

[Delwian znajduje podejrzane zlecenie w papierach swojej firmy]
B: Nikt nie będzie budował rzeczy na moim podwórku z moich rzeczy! Nie, to zdanie nie miało absolutnie sensu. Nikt nie będzie… eee… po prostu nie i tyle!

Zaginione miasto w południowej Ameryce!

System: Adventure!

Skład:
Dr Natasza Kamienska, antropolog i niezmożona badaczka dzikich plemion!: E.
Alexander Delwian, magnat stalowy i poszukiwacz przygód!: B.
Willard „The Mage” Atenson, iluzjonista o zadziwiających mocach umysłu!: G.
Dr Wilhelm Eckhart, genialny, choć ekscentryczny wynalazca!: MW.

Prowadzenie: K.

[Przed sesją podśmiewamy się z nieobecnego Delwiana…]
E: No, znając jego talenty negocjacyjne, zobaczymy go zakutego w kajdany i przebranego za księżniczkę Leię…
G: Aua. Włosy na piersiach wychodzące spod stanika…
MW: Aua!

[…i oglądamy rozszerzenie do Exalted]
MW: Woah. „Noble Warstriders: The Walking Artillery”.
[Wchodzi B.]
G: A propos walking artillery…

MG: …Nasi bohaterowie, dr Eckhart, dr Kamienska i zadziwiający The Mage…
MW [do G.]: Nie masz żadnego tytułu naukowego? Na studia idź…
B: Ja doktorat sobie kupię.

MG: …Opuściliśmy naszych bohaterów w zaginionym mieście w południowoamerykańskiej dżungli.
MW: O przepraszam, jest już znalezione.

B: Nie chcę mieć kaca i tyle.
MG: Wiesz, to nie kac, to raczej wstrząs mózgu.
B: No, oceniam wedle swoich doświadczeń.
MG: Raczej miałeś już wstrząs mózgu.
MW: No, przy tym trybie życia…
B: Czekaj, zapiszę.
[Śmiech]
MG: Nadzwyczaj szczegółowy dziennik.
B: „24 lipca. Dziś miałem… ”
G: „…Udane wypróżnienie, dwie atrakcyjne blondynki i wstrząs mózgu.”

[Alexander zmierza do władczyni zaginionego miasta, prowadzony przez jaguara]
MG: Chcesz się odłączyć od przewodnika?
MW: Podczas wycieczki proszę nie odłączać się od przewodnika.
G: Za tym jaguarem!

B: O! Etykieta! Zrobię salonowy ukłon, taki wyrażający pokorę…
MW: No proszę, skonfiskować ci klamki, od razu inaczej gadasz. Note to self…

MG [do B.]: Obserwują cię straszne żółte oczy.
G: Już wiesz, jak się czuję na scenie.
MG: A co, występowałeś już przed publicznością złożoną z jaguarów?
G: Nie, polityków.
E: I sów!
MW: I Stirlitza.

[Komunikacja via pismo obrazkowe]
B [patrząc na wynik rzutu]: No, jeden sukces jest. Nie jąkałem się, rysując.

MG: Rozmawiasz z władczynią miasta, które kiedyś należało do kolesi którzy weszli w portal, a teraz mówisz jej że wyszedłeś z tego portalu…
MW: No, to teraz narysuj jej na tej ścianie, że nie rościsz sobie praw do miasta i terytorium oraz że zajmuje je prawem zasiedzenia…

[Dociera reszta drużyny]
B: No, jeśli myślicie że będę wam pomagał w komunikacji…
G: Ona może znać ich język.
B: Fuuuuuck!

MG: To była starożytna, zaginiona cywilizacja.
E: O, znakomicie, to ja ją odnalazłam.
MW: Mhm, w kanałach Nowego Jorku. Jak to opublikujesz, może być problem z twoją naukową wiarygodnością.
E: Oj tam, ja to mogę w sumie robić dla własnej satysfakcji.
MW: Też coś.
E: Zresztą jest tyle innych rzeczy, o których mogę zrobić publikację.
MW: Dobra, pani doktor, może skupmy się na jaguarach, kwestie naukowe omówimy później…

Atenson: Pani doktor, pani go zna: czy ten wandal coś potrafi?
Kamienska: Nie, jest po prostu irytujący.

B: Maskuję się tak, że John Rambo to przy mnie pikuś.
E: John kto?
[Pauza]
B: Tata.

MG: Dobra, maskuj się. Ile masz Stealtha?
[Pauza]
B: O kurna.

Cały skill w skradaniu na nic…

System: Adventure!

Skład i prowadzenie: ci co ostatnio, minus Aleksander Delwian.

MG: …I Aleksandra Delwiana, znanego poszukiwacza przygód.
MW: Poszukiwacza guza.

[Nastawienie psychiczne przy ukrywaniu się]
G: Jestem skałą, jestem skałą, jestem skałą…
E: Jestem pniem drzewa, leżę tu już od dawna, nudzi mi się strasznie i porasta mnie mech…
G: No, skała nie ma tak rozwiniętej osobowości.

Kamienska [po podsłuchaniu rozmowy badguya i leftenanta, półgębkiem]: Chcą nas rzucić na pożarcie mrówkom.
Atenson: Liczyłem na jakąś bardziej sceniczną śmierć. Jeśli w ogóle. Własne łóżko też brzmi nieźle. Ale mrówki…?

[W porośniętym dżunglą mieście starożytnej cywilizacji drużyna zostaje otoczona przez jaguary]
MG: Przede wszystkim nienaturalne wydaje się wam takie zgromadzenie jaguarów.
G: One się chyba nie zbierają w sejmiki przed odlotem na południe?
MW: OK, co teraz? Myśleć, myśleć.

Kamienska [do Eckharta]: Jesteś wynalazcą, wymyśl coś! Maszyna-straszyna, raz raz!