Las zwyczajny, średnio zamieszkany

Dzisiejsze kwiatki nadesłała Noya.

System: Warhammer 2nd ed, w klimacie Darkest Dungeon (czyszczenie lokacji grupą, do której gracze wybierają po jednej z kilku prowadzonych przez siebie postaci)

Grają:

Illy – aptekarka, człowiek.
Val de Maar – leśnik, człowiek
Natan – przepatrywacz, człowiek
Falin – uczeń czarodzieja, człowiek
Geralt – łowca nagród, człowiek
Silia – niziołka, hiena cmentarna

Prowadzi: AL

[Natan napatoczył się na niedźwiedzia, który się zirytował]
Illy: Zamknij oczy!
(rzuca paraliżującymi grzybkami w niedźwiedzia, nie trafia)
Natan: Walę mieczem na oślep.
Illy: Możesz już otworzyć oczy..

[Kwestia niedźwiedzia została ostatecznie rozwiązana przez cios mieczem, który po krytyku przebił niedźwiedzia na wylot i zranił Val de Maara]
Illy (opatrując Val de Maara): A to co?
Val de Maar: Niedźwiedź dźgnął mnie mieczem.

[Oprawianie niedźwiedzia]
Natan (do Falina): A ty skórę wymyjesz, masz w tym jakieś doświadczenie.
Falin: A myślałem że idąc na wyprawę uniknę szorowania podłóg…

[Val de Maar, znający sekretny język drwali, znalazł najpierw znaki podające hasło i odzew (wiewiór – spada), a potem oznaczenie że w pobliżu jest warta]
Val de Maar: Wiewiór spada!
Wartownik z ukrycia: To ja miałem powiedzieć że spada, idioto!
Val de Maar: No to mów…

[Wartownik pilnował obozu przemytników. Przekonany, że Val de Maar jest swój, pozostawił go na swoim miejscu i wrócił do obozu, ale wkrótce wysłano go z powrotem, żeby przyprowadził „nowego”]
NPC: Rzucaj drabinkę!
Val de Maar: Nacinam tak, żeby się pod nim zerwała i zrzucam.
[NPC wchodzi, drabinka się zrywa]
Val de Maar: Chwytam go za rękę, a potem jak w „Królu Lwie”, mówię „Long live the king” – i puszczam.

[Postacie trafiły na bagienną ośmiornicę, starcia nie przeżyła Silia]
Geralt: Uczcijmy jej pamięć tak, jak czyni się to wśród jej ludu, przez zjedzenie…
[Grupa w śmiech]
Geralt: …kawałka potwora, który ją zabił.

Reklamy

Niestety ewidentnie Firefly

L – Będziemy Kosmonautami Wyklętymi.

Uncharted Worlds, hack Apocalypse World w klimatach Firefly, Star Wars czy Star Treka, w zależności od konfiguracji. Grają:
Kabuki Ono, pilot i handlowiec: E
konsul John Wakefield, dyplomata Federacji Panświadomości: P
Anaru Helix, weteran sił zbrojnych Imperium Człowieka: L
Max Smith of Lambda Free-Five Alpha, technik z Akademii: G
Prowadzi: Z

[Z usilnie namawia wszystkich graczy żeby jako jeden z 3 sprzętów startowych wykupili sobie EVA suit, P woli jako zasób wziąć grupę podwładnych, pierwszy pomysł to modelki, class 1 Staff z cechą „beautiful”]
P – Zakładam, że mamy na statku wszystko wymagane przez przepisy BHP.
L – Możemy mieć w statku takie kule ratunkowe, bierzesz, odpalasz, wsiadasz do środka i czekasz na ratunek.
P – U mnie w kabinie jest takich 10!
E – Dla wszystkich modelek.
G – „Dziewczyny, znowu rozszczelnili statek, wsiadajcie do kuli.”

P – Mogę wziąć garnitur „impressive” albo „mesh armor”.
L – Kwestia czy chcesz ładnie wyglądać, czy nie umrzeć jak będą do ciebie strzelać.

[P ciągle rozważa, jaką ekipę podkomendnych sobie wziąć, pomysł z modelkami jednak odpadł]
G – Możesz też wziąć white and nerdy.
Z – To grad students.
L – Nie, to class 2 crew, jeden atrybut to „white”, drugi to „nerdy”.
Z – To ludzie ze startupu z Doliny Krzemowej, „potrzebujemy zrobić appkę do tego”

E – Usłyszałam Anaru Chemix i wyobraziłam sobie celtyckiego wojownika który potrafi wszystko naruchać.
Z – W szczególności chemikalia.

[tworzymy frakcje, aktualnie omawiamy „Ligę Panświadomości”, niewielką, bardzo zaawansowaną technologicznie frakcję wtrącającą się wszystkim w ich sprawy]

L – Może nie mają żadnych planet, tylko same statki i stacje kosmiczne?
Z – Oryginalny pomysł, L. sam go wymyśliłeś?

L – Nie wiem czy międzyplanetarna frakcja libertarian nie zerwie mojego kołka do zawieszania niewiary.
Z – Międzygwiezdni korwiniści, no nie wiem.

[„Federacja Panświadomości” to Secretive High Tech Federation]

L – To na czym polega ich secretiveness?
P – Na tym że używają wywiadu i działają potajemnie.
L – A poza tym opierają się o demokrację bezpośrednią i transparencję.

[zastanawiamy się czy mamy kapitana czy demokrację]
P – Nie robimy kuców wyklętych.
Z – Możecie być latającą komuną anarchosyndykalistyczną.

P – Jakbyśmy mieli w wyborach 50% to byśmy mieli większość.
Z – ZALEŻY W JAKIEJ ORDYNACJI!

G – Ja się nazywam Max Smith of Lambda Free-Five Alpha
Z – Wszyscy na Twojej stacji nazywają się tak samo?
P – Nie, to jak w średniowieczu, jak ktoś się nazywał „z jakiejś miejscowości” to w tej miejscowości sobie tak nie mówili.
G – Hej, Zbyszku z Bogdańca, hej, Jagno z Bogdańca!

L – A jak nazywa się nasz statek kosmiczny?
G – Serenity.
Z – NIE.

P – Jakie to są pojazdy naziemne?
L – Class 0, obawiam się.
Z – Rower i deskorolka.
E – 2 segwaye.

L – Pojazd zamiast granatów wydaje się niezłym dealem.
Z – Mam proszki na ból głowy, zamiast tego mogę wziąć pojazd.

P – Biorę sobie Crew na 3, bo wezmę Leadership zamiast Stealth.
L – Rozsądnie, ten Stealth tak ci średnio pasował do dyplomaty, mogłeś się gdzieś pojawić ze swoim niewykrywalnym pistoletem i zostać zabitym.
Z – Great job!

Z – A może jednak EVA suit?
E – Kiedy Mistrz Ceremonii…
Z – Żeby nie było że nie zachęcałem!

Z – Wolałbym, żebyś nie był oficjalnym dyplomatą Federacji.
P – No dobrze, nie będzie ambasador Wakefield, będzie konsul Wakefield.
Z – Dużo nie ugrałem, ale trudno.

L – W liquid democracy wybraliśmy na kapitana E.
P – I tak umiera demokracja.
Z – I tak umiera demokracja, w oklaskach, jak by powiedziała Amidala… która była wtedy dyplomatą, tak jak twoja postać!
P – Nie wiem, czy jestem Inarą czy Amidalą.
Z – Why not both?

Z – Jezu, wiem co puszczę!
G – Soundtrack z Firefly?

G – Nie wysyłaliby ich tutaj gdyby można było wysłać postdoców.
Z – Class 0. A nie, Class 0 to grad students, postdoce to Class 1 crew.

[korweta Imperium chce nam przeprowadzić inspekcję, podwładni P to komandosi Federacji]
L – Komandosi mogą udawać eksploratorów.
P – W szczególności z ich cechą Intimidating.
L – Mają też Stealthy.
Z – Może się pochowają? Otwiera luk bagażowy, a tam co?
L – Komandosi!

L – Korweta może się do nas podłączyć takim 10-metrowym korytarzem z tkaniny i mieć na nas wycelowane działa point blank, nie widzę problemu!
Z – No dobra, faktycznie.
L – Udało nam się przekonać MG, że mogą nas rozwalić jak będziemy im podskakiwać.
Z – You’re on fire!
E – I po co nam to było?

P – Czy mamy jakąś możliwość zbadania tego wraku?
L – Nie! [spogląda na P] … gdybyśmy zamiast dużych kabin dla pasażerów mieli system stealth…
[postać P to Diplomat/Clandestine, mógł wybrać system stealth dla statku jako Clandestine, ale wziął przestrzeń dla pasażerów jako Diplomat]
Z – Dałbyś już spokój!

L – O, mega, w moim workspace jest holoprojektor topograficzny, możemy wyświetlać mapy planety albo trajektorię lotu, jaką sobie wybraliśmy.
G – Albo… trójwymiarową pornografię!

Z – To jest totalnie jak odcinek Expanse, wszyscy jesteście w promie a wasz główny statek zostawiliście z tyłu.

P – Usiłuję ich przekonać, że nie mają prawa dokonać inspekcji. [rzuca fatalnie]
E – Ja mu pomagam!
Z – Jak mu pomagasz?
G – „NIE MÓW TAK, KURWA, NIE MÓW TAK!”

[badamy rozwalony krążownik, pardon, katedrę Kościoła Solarnego]
Z – Widzicie kapsuły z jakimiś szkieletami w środku.
E – Wrogowie?
Z – Raczej zasłużeni dla wiary
L – Poprzedni kapitanowie tej Katedry
P – Przy religijnych kultach trudno powiedzieć czasami, czy ktoś był nagradzany czy karany.

P – Następnym razem biorę laser rifle od jednego z moich komandosów.
L – Co za cziterski sposób na obejście braku zasobu Class 1.

Opowieści płachty i szpadla

K: Gdzie jest papuga? Miałeś mieć papugę!

System: Pirates of the Spanish Main

Grają:
Roland, marynarz potężny: J.
Tim, marynarz wygadany: K.
John, marynarz z muszkietem: O.
James, marynarz z wytrychem: MW.

Prowadzi: W.

[MG i mapa]
MG: …No i stąd dotąd to jest – tak ze dwadzieścia centymetrów [pokazuje najwyżej dziesięć]…
K: …Tak ci mówili.

[Rozważamy ofertę zatrudnienia]
J: Uważam że trzeba brać pod uwagę możliwość bycia przybitym za kutasa do galionu…
K: To się może zdarzyć zawsze.

K: …Poza tym taki okręt wojenny jak nam pokazałeś, to nie przybijał do brzegu, tylko spuszczał 127 łodzi i napierdalał.
MW: Ciekawe co by było, jakby miał jedną więcej.
K: Miałby minus jedną! Dopchnijmy mu naszą!

MW: Totalnie toczone korupcją miasto.
MG: Takie Gotham, tylko po hiszpańsku.
J: El Gotham.

[Zapoznawcze picie z kontraktorami]
K: Więc z mojej historii rozwodzę się głównie nad rzeczami, które nie miały miejsca.
O: Czyli trzeba cię nazwać Gruby Tim?
K: Ta, gruby i z żyłami.

MG: Jak żeście go już wyremontowali trochę, to cieśla wam coś powie o tym statku. Jest mianowicie zrobiony solidnie z drewna…
[cisza, parsknięcia]
K: …I pływa po takiej solidnie mokrej wodzie?

MG: A, jeszcze co wieczór są zajęcia alkoholowe.
O: Co wieczór?
MG: A co, nie pijesz? Abstynent? Wątroba cię boli?
K: Kto nie pije, ten kapuje, masz -2 do Charyzmy.

MG: No to deklaracje.
K: Wiesz co, jak oni ładują muszkiety, to ja poczekam. Bo jak oni naładują, a ja ruszę do przodu, to będzie miało konsekwencje.

[When zombies attack]
MG: …Ci tutaj [pokazuje na mapkę] są mocno zajęci.
K: Nażrą się to pójdą spać.

K: Jak oni mierzą, to ja czekam, przecież on też nie umie strzelać.
MW: O wypraszam sobie, trochę umiem.
K: Tak, ja też robiłem notatki, jak zeszłym razem strzelali.

MG: Trafiłeś, obrażaj go.
[Rzut, wybuch śmiechu]
MG: A żeś go obraził. Urwałeś mu szczękę.
MW: Umrze z głodu, w końcu.
K: Zlikwidowałeś jego szansę na wczesne zamążpójście.

MG: Znakomicie, przeciąłeś go na pół.
K: Świetnie, mamy teraz dwa zombiaki, górnego i dolnego.
MW: Ojtam, dolny może tylko kopać, a po górnym będziesz skakał.
K: Górny będzie gryzł!
MW: Dobra, w następnej rundzie przejdę do konkretów i upierdolę mu łeb.
K: To będą trzy zombiaki, gryzący, kopiący i łapiący! Pojebało cię?

[Następnego dnia]
O: A ten przecięty na pół?
MG: Dół został, góra gdzieś poszła.

[Zrobiło się tak, że musieliśmy wykopać zwłoki]
MW: I znowu potrzebujemy łopat.
MG: Jak tak na was patrzę, to częściej używacie łopat niż rapierów.

K: Jak nas kto złapie, to powiemy że kocmołucha do inkwizytora wieziemy.
MG: Ta, i zmarła wam po drodze?
K: Korki były, oezu.

Hej ho i butla rumu

System: Pirates of the Spanish Main

Grają:
Roland, marynarz potężny: J.
Tim, marynarz wygadany: K.
John, marynarz z muszkietem: O.
James, marynarz z wytrychem: MW.

Prowadzi: W.

[J. opisuje tatuaże swojej postaci]
MG: A masz kotwice?
MW: Przerzucił przez plecy.
K i MW chórem: Chuj w dupę i kotwica w plecy, byleby pogoda była!

[Roland niesie damsel in distress przerzuconą przez plecy]
MG: Panna postanowiła się ocknąć, twój smrodek zapewne jej w tym pomógł…
O: Zajechało amoniakiem.
MW: No, jak ma papugę na ramieniu, to na plecach będzie zaciek z amoniaku.

K. do O.: Schowaj muszkiet, przy pani jesteś.

MG, opisując NPCa: Ma funkiel tutaj, ma kajdan tutaj, tutaj ma dwa kolczyki, rapier wyświechtany…
J: Kurwa, ruski szermierz?

[Ratować ojca panny w problemach czy nie ratować?]
K: Gość jest znanym piratem, może ma skarb, może ma skitrany statek, więc jeśli mu pomożemy, a jeszcze do tego zarekomenduje nas córka, to dwa plus dwa równa się siedem i ogólnie synergia, debile!

[No dobra, to ratujemy. Ale jak on wygląda?]
MG: Z opisu sądząc, generyczny pirat. Córka mówi, że ma dobroć w oczach.
J: Jak gwałcił to płakał.

J: A miał przy sobie jakiś mieszek?
MG: Mosznę mu będziesz odcinał?
J: Jeśli trzyma tam dublony, to tak!

Dungeons & The Socialist Republic of Free Beings

Z [do MG]: Musisz bardziej wykonywać swoje ruchy. Ale nie bój się nic, będziemy exploitować system dopóki nie zaczniesz!

Pierwsza sesja Dungeon Worlda, czyli skrzyżowania klasycznych dedeków z silnikiem Apocalypse World

Dramatis personae:

Aria, (pół)elfia rangerka z czarną panterą jako towarzyszem: Ł
Ariana Erilla Maeve, elfi wojownik: I
Isolde, człowiek czarodziej: H 
Mithralan, elfi druid: Z
Pellas, zwany wyspiarzem, człowiek złodziej: P

I: Czy mamy kogoś, kto będzie operować mózgiem?
H: O, tak!
L: Macie H.!
H: Ja mogę operować każdy mózg!
P: W grach wyobraźni każdy kreuje sobie takie alter-ego, którego nie może mieć wrzeczywistości. Ja jako prawnik gram złodziejem, łotrzykiem, H. bierze sobie postać inteligentną.

Ł: Co to jest adventuring gear?
L: To jest generalnie sprzęt do chodzenia po lochach. Trzymetrowa tyczka, lina, inne tego typu…
Ł: Trzy… metrowa… tyczka?!!!
H: No tak, bo segmenty są na 10 stóp, więc żeby można było coś nacisnąć stojąc na następnym segmencie!
L: Trzymetrowa tyczka jest klasycznym przykładem wyposażenia do adventurowania.
Ł: Wiele mnie ominęło w życiu.

I: czy ktoś ma jakieś wyposażenie w postaci monet na dzień dobry?
Ł: Nie mam takiej możliwości.
Ł: Rozumiem, że szybko wpadniemy w jakieś kłopoty, które będziemy monetyzować?
L: Tak, monetyzujecie kłopoty.

Ł: Mam postać zrobioną. Muszę tylko imię wymyślić. Tutaj mam takie fantastyczne imiona jak Celion.
Z: Widać Rangerzy mają takie imiona.
Ł: Również Diana, jak oryginalnie.
L: O, Diana! Może jesteś…
Ł: boginią łowów?!
L: Nie, księżniczką.
Ł [facepalm]

Ł: Elfie imiona są nie do wymówienia, jakiś Dambrah!
Z: Wymówiłaś!
P: Ale ze słabym akcentem.

[Z wybrał postać druida i zapoznaje się ze zdolnościami]
Z: Ha, nie muszę jeść racji!
L: Breatharianizm normalnie.
Z: Dieta paleo.

L: Tak, wlócznia jest zdecydowanie lepsza od kostura albo drąga. Nie ma żadnych minusów.
P: Pewnie dlatego armie w średniowieczu używały włóczni a nie kosturków. Sounds legit, brzmi jak legitymacja.

Z: Sapphire islands… [do P.] To raczej nie twoje, to te na które się jeździ na wakacje, nie na które się zsyła więźniów.

Z: Mógłbym się w delfina zmieniać.
P: W sensie w następcę tronu?

P: Jak się ląduje w lochach to golą wszystkie włosy, żeby wszy nie było…
Ł: Więzieniu, nie lochach, nie mylmy ze sobą.

Ł: Ja ciągle nie wiem, jakie ma być moje zwierzę. [towarzyszące rangerowi]
L: Bóbr.
Z: Weź sobie panterę.
Ł: Tak myślałam, ale jest trochę cheesy.
Z: No tak! Jak nie masz czegoś, co jest trochę cheesy to źle grasz w tę grę.

H: Rzeka Gromu. Jest na niej mnóstwo katarakt i innych potworów.
Ł: Moja babcia kiedyś miała kataraktę.

Ł: Jestem brzydka jak noc listopadowa.
Z: Jako elfka?
Ł: Mam niską charyzmę.
P: Nie, to po prostu uznacza że masz nudną osobowość.

Ł: Jestem dziką postacią.
P: To tłumaczy niską charyzmę, nie używasz sztućców, wycierasz sobie tłuste palce we włosy.
I: Ty jesz w kuchni razem z panterą.

Z: [przedstawia się] Mitralan!
Ł: Mi…th… tam jest h, tak? Mithralan?
Z: H jest nieme.

Z: Jestem druidem o zielonych oczach. Znaczy, takich całych zielonych.
P: Fucking weirdo.
H: Wpadł kiedyś do kociołka.

Z: Jestem raczej milczący.
L: Obiecujesz?!
Z: Nie, może się rozkręcę.

H: Nazywam się Isolde i jestem magiem.
P: I jesteś kobietą?
H: Jestem facetem.
Ł i I: Izolda?
L: Jest Izoldem. I…zol…dem!
H: Ja to czytam jako „J”! Jsoldem!

I: Złodziej zawdzięcza mi swoje życie, czy chce się przyznać czy nie.
H: Na przykład nie skopałaś go na śmierć.

L: Jakie macie alignmenty?
Ł: Neutral.
Z: Neutral.
I: Neutral.
H: Neutral.
P: Dobry! [złodziej ma zdolność „flexible morals” pozwalającą podawać dowolny charakter. Oczywiście naprawdę jest neutralny :-)]

H: I., może chociaż ty nie pochodzisz z lasu?!
I: Nie. Ja pochodzę z rozbitej rodziny [szlocha]

L: Ario, od ilu lat idzie za wami oddział koboldzich… znaczy, orczych komandosów.
Ł: LAT?!
L: Eee, od ilu dni, przepraszam.
Ł: Już od pięciu! Nie mogą nas dogonić.
P: Zawsze jesteśmy o krok przed nimi.
H: wolałbym o długość strzału z łuku
P: Robimy ich na Zenona z Elei.

P: [w lochu] Jest ukryty przeklęty diadem, ale przeklęty diadem jest wysadzany takimi kamieniami szlachetnymi, jak głosi legenda, że jeden z nich mógłby kupić całe miasto.
Z: Są inteligentne i przedsiębiorcze?

[Druid może się zmieniać w zwierzęta żyjące w terenach, z którymi jest powiązany]
Z: Jestem z lasu i z wysokich gór.
L: No tak, w wysokich górach gnieżdżą się WIELKIE ORŁY.
Z: I niedźwiedzie, wilki…
P: I susły, nie zapominaj o susłach!
H: Jak się nazywają te, co zawijają w sreberka?
P: Świstaki!

H: Przeklęty diadem objęty przekleństwem bezwartościowości, każdy myśli że jest warty 1000 razy mniej niż jest warty.
Z: Diadem może kupić miasto pod warunkiem, że ktoś mu na to da pieniądze.

[skąd się biorą orki]
Z: Orki się chyba lęgną w lochach?
H: Nie, to koboldy się lęgną w lochach!
L: Orki się lęgną w orczych miastach. Znaczy, kiedy tata ork i mama ork…
P: A nie ze zgniłej słomy jednak i koguciego jaja?
L: To jest elfia propaganda.
Z [elf]: To prawda!

[czemu chaotic druid jest lepszy od neutral druid]
Z: Jako neutralny mam „Eliminate an unnatural menace”, a jako chaotic „Destroy a symbol of civilization”. Spalisz karczmę i jesteś do przodu!
Z: Albo mógłbym przewracać znaki drogowe.
P: Abo przekręcasz, że w złą stronę wskazują.

L: Drzwi otwierają się przed wami same z siebie.
H: Wszystkie w domu mam takie.

L: No właśnie, jak nazywa się kult?
H: to jest stary kult boga krwawego kamienia.
L: Tak właśnie myślałem że jakoś krwawy ten kult.
P: Bóg Krwawego Kamienia. God of the Blood Stone!
I: God of the Bladder Stone.
P: Krwawszego kamienia.

P: Towarzysze…
Z: Przyjaciele! Towarzysze to są na północy.
[Na północy jest Socjalistyczna Federacja Wolnych Istot, znaczy, orków i koboldów]

H: Złodziej niech idzie pierwszy.
Z: „Specjalista do spraw zabezpieczeń.”

[wielki pentagram, w środku głęboka studnia bez dna]
Z: Dobra, to ja w takim razie… czy ta studnia jest szeroka?
L: Tak, jest tak szeroka że 4 ludzi obok siebie się zmienia.
Z: Więc ja zmieniam się w nietoperza i wlatuję do studni sprawdzić co tam jest. You didn’t see that coming, did you?

Ł: na co powinnam uważać? Odpowiedź „na nietoperze” mnie nie usatysfakcjonuje.
Z: Bo ci się wkręci we włosy.

P: Nie możesz zawołać po pomoc.
Z: Mogę zapiszczeć!
L: Ale nikt cię nie usłyszy!
P: Usłyszą cię tylko inne nietoperze!
Z: Mogę wezwać inne nietoperze! Właśnie, jakie mam ruchy jako nietoperz?
L: Masz widzenie w ciemnościach, znaczy, echolokację.
P: Polowanie na małe owady.
Z: Milcz!
P: Jedzenie owoców. Wkręcanie się we włosy.

L: Krótki korytarzyk i takie większe pomieszczenie.
I: Schowek na szczotki.
P: Można by pomyśleć że ludzie ryjący pod ziemią oszczędzili by sobie niepotrzebnej roboty i nie ryli tego krótkiego korytarzyka, tylko zrobiliby od razu drugie pomieszczenie, ale najwyraźniej lubili ten sport.
H: Może to nie byli ludzie.
Z: A fakt że drążą pomiędzy kurwa kolejnymi pokojami 30-metrowe korytarze nie wzbudził twojego podejrzenia wcześniej?
P: Może to po to, żeby mieli czas opędzić się od pająków?
H: Może mieli czar „drążyć” i trwał 30 sekund.

[gracze dalej drążą temat korytarzy]
P: Albo mieli czerwie.
H: To był bardzo prostokątny czerw.
P: Nie, te korytarze mogą być takie okrągławe.
L: Nie, są takie (pokazuje zaokrąglony sufit i płaską podłogę)
P: Czyli są okrągłe, a na dole wykończyli posadzką, coś wysypali, podłoga samopoziomująca… a spróbuj robić samopoziomujący sufit. W świecie fantasy!
Z: Do tego takie rowki po bokach żeby krew spływała bokiem.
H: Może być podłoga a pod spodem kanał odprowadzający krew.
Z: A, czyli podłoga techniczna! Jakby trzeba było dołem puścić rury albo przewody magiczne.

L: Możecie zrobić discern realities na podłogę.
Z: Oczywiście że robię discern realities na podłogę! [rzuca] Świetnie! Nie wyszło!
I [załamana]: Jestem uwięziona pod ziemią z bandą intelektualistów.

[jakie będą negatywne konsekwencje nieudanego testu Z.]
H: Spada ci na głowę kawał płyty samopoziomującej, którą ktoś przyczepił do sufitu!
P: Kaseton spada.

L: Jest skrzynia.
Ł i H: Mimik!

[jak się leczy stany „confused”, „weak” itd.]
L: Leczy się z nich na postoju automatycznie.
Z: Postój automatyczny, dziękuje, proszę przegląd i usunięcie confused.
P: Nie traktujesz tego poważnie!

L: Szkielety mają ślady na kręgosłupie po cięciu.
P: Chciałem powiedzieć, że pomysł szkieleta wiszącego w łańcuchach jest tak nierealistyczny…
L: Nie, leżą.
L Jak się rozglądasz i przyjrzysz tym szkieletą to mają na kręgosłupie ślady po cięciu, znaczy, ktoś im poderżnął gardła. [po chwili] CSI: Lochy.

I: jak będzie zbierał pamiątki w każdym pomieszczeniu…
H: Na tym polega łupienie lochów!

[szkielet przewrócił Arianę i siedzi na niej]
L: Możesz go z siebie zrzucić, jest ciężki jak na szkielet, ale nadal nie jest to dużo.
P: Jest zaskakująco cięzki… wychodzi na to, że jest przy kości!

Ł: Czy moja pantera może chwycić go za nogę?
L: Może. Prawdę mówiąc to totalnie zapomnieliśmy o panterze.
Ł: Ja nie zapomniałam, tylko nie wiem, jak jej używać.

H: Podgryzając słodki korzeń przyglądam się walce.
L: Słodki korzeń jest zmarznięty na kość.
H: Lody! Wymyśliłem lody!

[szkielety miały na szyi srebrne kołnierze]
Ł: Sprawdź, czy nie są przeklęte.
P: Bo na pewno by nosiły przeklęt… oh, wait.

Z: Ja mam go cucić? Niech sam się ocuci, czarem!
Ł: ja nie mam do niego szacunku, nie będę go cucić!
H: Tak, zostawcie mnie tutaj!
Z: A uprzedzałem go że niebezpieczeństwo za nim idzie!

Z: Jak szeroki jest ten otwór?
L: Sześć metrów.
Z: O kurde.
H: Jakbyś zamienił się w coś przydatnego… na przykład małą katapultę.
Z: Jakbyś ty zamienił się w kogoś przydatnego to może byśmy sobie jakoś poradzili.

Z: Jak się nazywa pantera? Bo my ją nazwiemy!
P: Może Guenhwyvar?

[Kilka strzał wystrzelonych przez Arię zabija orczego berserkera]
Z: [w formie niedźwiedzia] Uuu… <klaszcze> Klaszczący niedźwiedź!

L: Pantera teraz rozszarpuje gardło leżącego orka zamiast biec na kamiennego potwora, więc nie dodaje ci do obrażeń.
P: Jak to kot, mówisz „kamienny potwór” a on cię ignoruje!

Z: Wymyśliłem sposób na idealny desant powietrzny, zmieniam się w orła, nadlatuję nad kogoś a potem zmieniam się w niedźwiedzia w locie!

[Pellas znalazł u orków trochę drogocennych przedmiotów, z którymi się dzieli z Isoldem i Arianą, ku irytacji Ł. pomijając Arię i Mithralana którzy poszli tropić orczego szamana]
Ł: Zabieram moją tyczkę, linę i kredę.
Z: To się nazywa niszczenie kapitału społecznego.
P: Ale srebrny kapitał zbieram!

L: Będą lochy z większą ilością potworów, ten jest taki pusty bo jest dla początkujących.
P: Loch startowy.

Sekretne znaki guwernantki

M: Trzeba szukać dużo powodów do niepotrzebnych testów, zawsze jest szansa na 50-tkę.

System: Wolsung

Dramatis personae:
Erich Krieg, ogr zabijaka z Wotanii: M
Mary-Ann Crawley, skandalizująca córka bogatej arystokratycznej elfiej rodziny z Alfheimu, dziennikarka i republikanka: L
Emma Wilcox, guwernantka Mary-Ann i jednocześnie tajny szpieg Wotański: K
Prowadzi Z.

Z: Podebrał was wotański trawler rybacki.
L: Czy miał na pokładzie przedstawicieli wotańskiego wywiadu?
Z: Nie.
L: to co to za trawler rybacki?

M: Jeżeli z nim współpracowała, to dlaczego przeszukała jego kajutę?
L: No dobra, ona nie współpracowała z nim. Zostałam przekonana.
M: To ja, ogr.
L: Jestem bardzo przenikliwa, dlatego wiedziałam o tym od początku.

L: Miał 3 kostki, nie mógł zginąć.
Z: Zauważył przytomnie L.
L: Z 3 kostkami w naturalny sposób unosi się na powierzchni morza.
M: Ma końcówkę harpuna wbitą w wieloryba i za nim na kilwaterze zasuwa.

A: Gracie przecież teraz w taki fajny system.
B: Taki średnio fajny.
C: Mocne 5 na 10.
D: Nie zapisuj tego.
A: Właśnie zapisuj!
D: Nam trochę nie wypada, uważamy że wszystkie systemy wydane w Polsce są dobre.

Z: Oj, przecież totalnie zanonimizowane są te cytaty. L., zanonimizuj te cytaty.
L: Ale to bym musiał pozmieniać inicjały wszędzie, w tych poprzednich też powinienem.
Z: Nie, teraz od tego momentu powinny być pozmieniane.

Z: Teraz jest jeszcze narracja, którą prowadzę tak powoli.
L: Narrator…
L: prowadzi…
L: narrację…
L: bardzo…
L: powoli…
L: bo…
L: między…
L: wyrazami…
Z: Dobra, L., starczy tego dobrego.
L: czyta…
L: przygodę…
Z: No co za człowiek!

M: Odczep się od mojego gorsetu!
L: Mój fiszbin ma gorsety ze stali.
[wszyscy parskają]
L: Znaczy, na odwrót.
Z: Twoja stal ma gorsety z fiszbinów?

L: Swoją drogą, jaki adekwatny rekwizyt.
Z: Co?
L: Żelazko na parę.
K: Można mu jakąś dyskretną zębatkę dokleić.

M: Co ryzykujemy?
L: No, Z. się zastanawia czy nie poprowadzić po skończeniu tej kampanii czegoś, wymyślając przygody.
M: A więcej kampanii nie wyszło?

K: Jest po polsku takie powiedzenie, gra w trony. Ma mniej więcej takie samo znaczenie jak po angielsku.
L: Coś jak muzyczne krzesła, tylko więcej sztyletów?

K: Czy Wilhelm tu mieszka?
L: też myślałem, że chodzi o cesarza. Ale to trochę nadmiernie familiarne określenie, „Wilhelm”.

M: Badanie nago? To jakiś lekarz-naturysta?
L: Kto by się rozbierał do badania?!
M: To by było zupełnie niewłaściwe.

M: Jak to się u nas mówi, dowody wpadły do wody.
M: Taki żarcik rozbitków.

K: Zawsze kiedy Z. prowadzi to M. go jakoś dobija mechaniką.
M: Dobre mechaniki się bronią.
L: Ta mechanika broni ciebie.

K: Kupuję jej długie suknie z głębokim dekoltem.
L: Kupuję sobie krótkie suknie z niewielkim dekoltem.
M: Jej przekaz rozumiem, twój nie bardzo.
L: Ja niespecjalnie lubię swoje piersi, ale lubię swoje nogi.

L: Daję jej tajne znaki guwernantki. [kręcąc głowa na „nie”]
M: Sekretne znaki!

M [do Z]: No wydaj ten żeton. Jeden żeton daje Ci 100% pewności że się obroni!
Z: OK. [rzuca żetona do puli]
K: No to wydaję kartę.
L: Ha! To się nam opłacało zdecydowanie, za żetona odzyskuje się 3 karty. MG stracił 1 żeton za naszą 1/3 żetonu.
L: Mamy teraz +1 do reputacji na resztę sesji, będzie nas trudniej zabić społecznie.
K: Zwłaszcza, że MG teraz ma mało tych żetonów.
L: Tak, dlatego będą nas teraz przez resztę sesji atakować, strzelać i gonić po dachach.
Z: Niektórzy to tutaj są przenikliwi, ha.

M: Nie idę do opery.
K: Oczywiście, że go bierzemy.
Z: Jesteś w operze.
M: Kiedy przychodzi kelner?

L: Ach, pani hrabina. Łączy nas pewna rzecz, pani męża ręka na naszych pośladkach.
K: „molestował mnie pani mąż”
Z [załamuje się]

L: Jakbym poszła tam i uzyskała materiały na artykuł, to bym odzyskała jeden żeton.
Z: Możesz o tym anonimowo napisać, seans spirytystyczny u hrabiny.
L: Zamknięty seans, anonimowe źródło, nie do zidentyfikowania.

[słuchamy Wagnera jako akompaniamentu sesji]
K: Trochę męcząca jest ta muzyka, może można by ją było jednak zmienić.
L: Albo mógłbyś ją ściszyć tak, żeby jej NIE BYŁO SŁYCHAĆ.
Z: Odważna propozycja.

[Erich umawia się na spotkanie]
Z: Generalnie nie ma najlepszej reputacji, bo to aktorka.
L: Spodoba ci się.
M: Brzmi doskonale.

M: Nieważne co się dzieje, nie hajtaj się z drugoplanowcem.
Z: Jak się z nią ochajta to zostanie pierwszoplanowcem.
L: Chce się ze mną ożenić dla moich kostek!

[postacie dostają ofertę zaproszenia na seans spirytystyczny]
L: Możemy przyjąć. Brzmi jak plot point.

L: Żeby nie było, muszę zdobyć informacje NA ARTYKUŁ. Nie muszę go potem napisać.
Z: El cheapo.

Z: Następnego dnia w gazecie w rubryce towarzyskiej jest notka, że widziano ją w niezwykłej zażyłości w towarzystwie tego młodzieńca.
M: Przychodzę do niej rano z tą gazetą i rzucam.
Emma – Czy jest w tym jakieś ziarno prawdy?!
Mary-Ann – Wysłałaś mnie z nim na diabelski młyn! Nie wiedziałam co zrobić!!! [płacze rozpaczliwie]
Emma – No już, już.
K: Pocieszam ją .

K: Może powinniśmy coś z tym zrobić?
M: Ja chętnie, mam do tego +3.
Z: Kill him.

Z: Jest kościół będący odpowiednikiem anglikanizmu, L. zaraz sprawdzi jak się nazywa bo jest dobrym graczem.
L: Nie mogę sprawdzić, bo pracuję.
Z: Co?! Jak możesz!
L: Gram, notuję cytaty i jeszcze w wolnym czasie tłumaczę bez wpływu na performance, nie powinieneś narzekać tylko dlatego, że nie możesz przerzucić na mnie wykonywania części swoich obowiązków.

L: Jak możesz zarzucać mi brak zaangażowania! <chlip> Jestem taką dzielną graczką!
K: Nie graczką, tylko postacią.
L: Fakt.

L: Nie chcę być bardziej żenująca od trolla.
K: To jest ogr.
M [patrzy się załamany]

M: Już niedługo będzie grzał ręce o pośladki moich przyjaciółek i bezpiecznie wróci do domu.
M: Nie mówię tego!

Erich – Dzień dobry, będziemy potrzebować dwóch sterowców.
Mary-Ann – Dwa sterowce i oddział komandosów.
NPC – czy można podać herbatę? Napoje?
Erich – Dwa sterowce.

M: Rozwalmy ich społecznie! Rozwalamy tę przygodę.

L: Spoko, za -1 do reputacji to jak przegramy to on [Erich] będzie chodzi w takiej reputacyjnej chmurze a my przeżyjemy.
M [krzycząc z toalety]: Ja się na nic nie zgadzam!!

L: Czy to +3 jest przeciwko Venrierowcom zawsze czy tylko ujawnionym? Bo można tak chodzić i atakować społecznie każdego, i pytać czy się ma normalnego skilla czy +3.

Z: „Szlachetny panie, Wotania jest panu wdzięczna, ale nie ma pan doświadczenia w sprawach polityki.”
M: No, ja w zasadzie czuję się już przekonany.
[Z rzuca jakieś smutne 12]
Z: Niestety, zupełnie nie czujesz się przekonany.

L: Jesteś tutaj po to żeby wchłaniać jego ataki dopóki nie umrzesz.
Z: Tank! Nie, zaraz, nie tank, meat shield.Tank ma dużo odporności, ty jesteś po prostu supportem, któremu kazali pójść w krzaki przodem.

M: Dywersja. jestem profesjonalistą w rozlewaniu herbaty. Nie powinni nam przynosić nic do picia kiedy dyskutujemy.

Z: Rzucił 18. Nie udało mu się, w takim razie.
L: Zygu zygu marchewka. Formalna sytuacja! Aczkolwiek herbata leje się gęsto.

K: Powinniśmy mieć dużo więcej żetonów, jak się dostaje przy tylu okazjach.
Z: Maksymalnie jeden.
L: CO NAJMNIEJ JEDEN.
Z: Khm. Tego.

L: [cytuje zasady odzyskiwania punktów] …kiedy któryś z graczy powie coś, co was szczerze rozbawi…
Z: [śmiejąc się przez zaciśnięte zęby] NIC MNIE NIE ROZBAWIŁO.

[przeciwnik wyeliminował już z dyskusji Ericha i Mary-Ann, została Emma z ostatnim znacznikiem]
L: Zawsze możemy poddać konfrontację.
Z: Ale nie potrzeba na to żeby miała kostkę?
L: Nie. „Gracz może zawsze poddać konfrontację.”
Emma – „Czuję się przekonana. [odchodzi]
Z: Somehow, czuję się oszukany.
L: W sumie wydaliśmy trochę żetonów ale Z. zużył dużo więcej.
M: Ile ci tam zostało tych żetonów?
Z: … jeden. Mogę jakoś odzyskać żetony?
L: NIE.

Balon meteorologiczny.

Sesja dawniejsza

D: Nie nadążasz? Czytaj wiki na bieżąco, właśnie wklepuję…
T: A, Sullivan się właśnie pojawił…

D: Fuckup był w CIA czy w SS?
MG: Taaak, chronił Kennedy’ego i spierdolił! Nie, fuckup był w CIA.

Surrey – Spoko, jeżeli [nas zastrzeli] w biurze FBI, to FBI zwinie jego, Hooda i wszystkch dookoła…
Camara – … i nas w plastikowych workach.
Surrey – No tak…
Camara – A my wciąż jesteśmy martwi. Widzę dziurę w twoim rozumowaniu.

T [konspiracyjnym szeptem]: Myślisz, że agent Davies jest kretem?
M.: Co?
T: No, podwójnym agentem?
M.: To ja jestem agent Davies…

MG: Jak Ci plazma wypali oczy to zmienimy ci sceptyka na blindness.

MG: Gramy według mechaniki – jest jeden udokumentowany przykład dostania PD-ka.
D: Kto? Kto dostał pedeta?
MG: Nie pamiętam, ale ktoś dostał.

L: A ci goście agenci mają jakieś imiona?
D: Którzy?
L: No, ci, Brooks, Haze, McKay, Daniels, Owen, Michales…
MG: Tak, Agent!

[M. nie ma, więc Daviesa na sesji też nie ma]
D: Co robi? Siedzi i psychotrony ładuje. To najgorsza możliwa robota jaką może psionik dostać, odpowiednik pisania raportów.
MG: Nie, D, gorzej, to… bo ja wiem… jak instalowanie Windowsów.

L: Czy my mieliśmy w ogóle jakiś sukces?
A: Hahaha!
MG: No, to że Alantyda was w dupę wyruchał to w zasadzie sukces, bo dzięki temu nawiązaliście kontakt z Antlantydą.
D: No, operacja Flute w zasadzie była sukcesem, ale nie jest dokładnie opisana.
MG: No tak, sukcesów nie ma co opisywać…

A: Delta Green ma trzy zasady, dwóch nie pamiętam, a trzecia jest taka “Chronić życie i zdrowie obywateli Stanów Zjednoczonych”. A wy?
D: AEGIS nie ma takiej zasady. AEGIS zabił Kennedy’ego.
A: OK.

MG: W sumie fakt, jesteście lepsi od Black Booka o tyle, że nie kolaborujecie z Obcymi.
D: No dobra, z Atlantydami trochę kolaborujemy.
L: “Może laseczkę, panie Atlantydo?”

L: Taylor? Taylor jest sierżantem…
MG: Już nie. Trzeba zaktualizować dane.

[gracze bardzo nie chcieli się ruszać na północ]
MG: Teraz on będzie guglać zasięg Predatora…
L: No, tak…
MG: To ja pójdę do łazienki.
L: Hm. Nieno, źle. 500 mil morskich.
MG: Ha! Wsiadaj w samolot, bierz Predatora pod pachę i leć do Nowego Jorku!

MG: Musicie zrobić udaremnioną akcję terrorystyczną w Denver.
D: Co, skąd ja Ci wezmę żywego terrorystę? Van Buren ma jakiegoś kloszarda zaprogramować?
MG: No, no, właśnie czekałem aż na to wpadniecie!

[Stwierdzamy, że do 9/11 mamy jeszcze ponad 2 lata]
D: Pytanie kto w naszym świecie będzie za tym stał i kto może na tym skorzystać.
MG: Połowa drużyny chce to zrobić.
D: Co?
MG: No, M. by chciał…

D: Ja, jako second in command bym chciał zaznaczyć że stanowczo zabraniam.
D: Działalność terrorystyczna nie jest naszą główną działalnością. It is not one of our core activities, I repeat, it is not one of our core activities.

H: Jezu, UFO, ale się ta operacja zjebie, zjebie! na całego…
H: Zachorować w tym systemie to bardzo kiepski pomysł, niezależnie od tego, gdzie pójdziesz, czy do szpitala wojskowego, czy do cywilnego, czy do szpitala naszej własnej komórki, to i tak ci coś wszczepią.

MG: Ja się zgodziłem na czwórkę? [Influence’a]
H: Tak, nawet z palcem w tyłku.
MG: Tego palca w tyłku sobie nie przypominam.
H: Nawet mówiłeś coś o piątce.
MG: Jeżeli mówiłem coś o piątce to “NIE KURWA”.

MG: Weźcie sobie inżynierów, wiesz ile będziecie produkować…
L: Lazer Pistole…
MG: Lazer Pistole z dwoma inżynierami? Odpal sobie UFO i sprawdź…

L: Nie, folia aluminiowa rzuca się w oczy, a coś owiniętego standardowym wojskowym brezentem w bazie wojskowej się w ogóle nie będzie rzucać.

L: W momencie kiedy mamy starcie z Saurianami to co wolimy mieć, Apache czy Bella?
H: To spierdalamy, obywatelu. Jak zestrzelą Apacha i pilota to co ja napiszę, protokół zniszczenia pilota Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych?

L: Czy McKay dalej obserwuje szwagrów Hendersona, czy ten wpis jest przestarzały?
MG: A kazał mu ktoś przestać?

[Zrzut na spadochronach nad lasem]
L: Czy ja słyszałem coś o spadochronach?
MG: Noo…
L: Nieee, to jest absolutnie megafatalny pomysł!
H: Połowa się pozabija o te drzewa a druga połowa zginie w płonącym lesie.
Sanford – OK, panowie, zostaniecie zrzuceni na niskiej wysokości z odrzutowca nad terenem zalesionym. Czy rozumiecie już czemu uważam, że będą fuckupy?

[D. jest jedyną osobą która została w bazie, a przy okazji jedyną która może np. autoryzować wpuszczenie kogoś do bazy]
D: Ja idę spać.
H: Nie, co ty!
D: Nie da rady, mam takiego Flawa.
H: Ty buraku!
D: Jak go brałem, to myślałem, że jest nieszkodliwy.

L: Kompasy i GPS-y też mają?
H: No, kompasy mają na pewno. GPS to ja mam w laptopie…

[L bulwersuje się na zrzucanie na spadochronie w nocy]
D: Co, tych agentów?
L: MNIE!
D: “Nie skakał pan na spadochronie jeszcze? No widzi pan, każdego życia uczy się czegoś nowego.”
Sanford – OK, zorganizujemy w windzie szybu szkolenie spadochronowe.

[zbliża się pora zrzutu na spadochronie]
Surrey – Owen, Brooks, idziemy, pokażmy im że FBI jest twarde.
MG: Hehehe. Rzuć se na coś. Najlepiej na Good Lucka.
Surrey – Ten Blueflight jest zdecydowanie przeceniony, następnym razem lecimy PanAmem.

D: Ten morderca z CIA to Daniels, tak?
L: Tak.
MG: Operator. The word is “operator”.

[NPCe którymi dysponowali gracze, byli opisani na poręcznych kartonikach]
L: Owen skręcił sobie kostkę.
H: Jest stapowany.
L: Hehe. [po chwili] Spierdalaj.

D [wynosząc z pokoju rozkładany mały stoliczek z blatem z kratownicy z listewek]: Znalazłem rozkładany stolik sztabowy.
MG: Ten stolik jest kurwa anty-sztabowy. Ma wszystkie cechy, których stolik sztabowy nie powinien posiadać.
D [Podając Howi karteczki z wypisanymi imionami i specjalizacjami]: Oto twój oddział. Tap to fire.

D: Jak nie masz życia osobistego to możesz wziąć Driven.
L: Nie, nie. Ja ten czas, który poszedłby na życie osobiste przeznaczam na dołowanie się i depresję.
H: Jest psychologiem, to tylko naturalne.

[MG puszcza soundtrack do Spooks]
L: Nie, nie, do strzelaniny w lesie to coś zupełnie innego jest potrzebne.
MG: No dobra. [zmienia muzykę na Blackhawk Down]

MG: Ja pierdolę, możecie robić tak że oni zaświecą w górę i analitycy będą wami kierować. I to jest dopiero klimat, używanie satelity za pierdolone kilkaset milionów dolarów do nawigacji po pieprzonym lesie, bo nie macie dwóch GPSów…
D: I to świadczy, że jesteśmy rządowi. Jesteśmy z budżetu federalnego.

L: Nie, nie, nie, nie! Będą jechały drogą autobusy pełne psioników, nie będziemy się zaczajać przy drodze.

MG: Czy można ufokowi wytoczyć sprawę? Nie można, bo nie ma obywatelstwa. Można go uznać za enemy combatanta i rozwalić.
L: Albo za illegal alien.
D: I zdeportować do Meksyku.
MG: Ale nie macie nikogo ze straży granicznej.

D: Może mają taki wielki… statek-wazę, o!

Surrey – Balon meterologiczny.
Goldstein – Nikt tego nie łyknie. Obawiam się, że coverup z balonem meterologicznym po Roswell jest spalony.

Goldstein – No, niestety, to jest nasza robota, żeby turyści chodzący po lesie nie trafili na zwłoki pierdolonego ufoka. Cholerne cele statutowe.
MG [do L.]: Weź extraterrestrials, przeczytaj co tam jest, a resztę tego co wiesz zapomnij.
Surrey – Jestem za tym, żeby, jak już będą wyjeżdżać z bazy, to ostrzelać ich z Hellfire’ów a później ostrzelać płonące szczątki samochodów z działka.

Surrey – Jeżeli UFO wystartuje i będzie lecieć w stronę was, to jestem za tym, żeby Apache wykonał samobójczą akcję opóźniającą…
[L pokazuje ręką na T.]
T: Co?
D: Będziesz strzelać do spodka.

Sanford – Lecicie Apachem obejrzeć teren, jak zobaczycie cokolwiek w przybliżeniu humanoidalnego to grzejecie.
MG: “W Apallachach niedaleko Nowego Jorku zaginęło trzech grzybiarzy.”
H: Trzeba było nie łazić po tym terenie…
MG: “Ciała znaleziono trzy miesiące…”
L: JAKIE CIAŁA?
MG: No dobra.