Znudzony Hutt gorszy od zarazy

MG: Leci standardowy huttowski prom.
R: O wulgarnym kształcie.

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Latro jest żądny sławy]

R: Lubię jak mnie rozpoznają, ale nie lubię jak mi przynoszą dokładnie takie piwo jak pijam!
D: Coś jest nie tak z jego modułem logicznym…

[Huttowie – kobiety…?]
MW: No, któraś szefowa klanu jest, no, szefową.
O: Tak, i szminkę ma.
R: I te wielkie powieki, pociągnięte cieniem…
MW: Sami to sobie robicie.

[Odbijamy więźnia – ale jak?]
D: Ale to jaki mamy plan?
O: No widzisz, to zależy kogo spytać. Bo jak spytasz mnie, to powiem że odbijemy ją dzięki przewadze technologicznej. Jak spytasz [Latro], to pewno powie, że wchodzimy do pałacu, przystawiamy wszystkim pistolety do czoła… A jak spytasz [Niba], to pewno powie jeszcze co innego.

[A może więźnia po prostu wykupić?]
MG: A straty moralne Huttów zawsze bolą.
O: Bo oni są duzi. Moralność mają dużą taką.
MG: I trzeba dużo pieniędzy, żeby na całe ciało starczyło.
MW: Na straty moralne pomagają tylko okłady z pieniędzy.

[Ani jedno ani drugie! Huttowi się nudziło i wtrącił nas do lochu.]

R: Ja już jestem wściekły. Nie jestem już gościem?
MW: Nie. Znaczy wiesz, jesteś gościem, ale nie jesteś gościem.

[Postrzelaliśmy strażników – Gamorrean, MG twierdzi, że Niba gryzie sumienie, czyli ma Konflikt]

MW: No to jest Konflikt, ale jakiś taki na pół gwizdka.
O: Dobijemy świnkę prądem, wiesz? [Udaje force lightning]

O: Gamorreański walkman. Chcecie?
MW: Zakładasz się o 30 kredytów, że w środku jest gamorreańska opera?
O: Tylko jeśli ty sprawdzisz.
MW: Spoko, sprawdzam.
MG: Gamorreański folk metal.
MW: Kuuurwa. Płacę 30 kredytów.

Sprzedaż nieporęcznego lootu

K: Przenieśmy Opole na Coruscant!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, archeolog/pilot, Duros: K.
Rishan Vox, przemytnik, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, technik/hacker, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

J: Poddajcie się, jesteście niekompetetni!
P: Ta, w „otoczeni” mogliby nie uwierzyć…

J: Chciałbym też nadmienić, że kapitan straży bardzo nam pomógł, bez jego kompetentnej i chętnej pomocy nie dalibyśmy rady.
MG: Zostanie to zanotowane.
K: Dostanie najsłabszego i najbardziej anemicznego krokodyla.

MG: Ciągle zapominam, że możecie wciąż polecieć na Alderaan, zwiedzić… póki jest.

[Coraz więcej force sensitives w okolicy]
J: Niedługo akademię trzeba będzie założyć.
K: Na razie stronę na fejsie.

[Jastra rusza w teren, kupować nielegalne części]
P: Będę potrzebował kolegę jaszczura do tego.
J: Dla ciebie to porucznik Jaszczur.

J: Bardziej mnie martwi, że losowy statek który miał udawać nasz, miał na pokładzie zdjęcie mojej siostry!
MG: Ale małe.
K: I ubranej.
J: To mnie nie pociesza! Nieno, trochę pociesza.

[W ramach wkręcania przypadkowego imperialnego oficera Rishan sprzedaje mu porn na zawirusowanych memory stickach]
MG: Ogólnie ze sprzedaży tej pornografii 150 kredytów wciągniesz.
J: I am the porno lord.
MG: No, 150 cr to jesteś co najwyżej pornogiermkiem.

Zupełnie nie konfrontacja

D: Kurde, nawet SWAT czasami jeździ na urlop!

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

MG: Ale nie czujcie się bardzo pod presją…
D: Jasne, no pressure! Nad nami dziesięć kilometrów wody!

[Gigantyczna podwodna jaskinia…]
MG: Powietrze jest takie jak potrzeba wam do oddychania, może jest trochę więcej czegoś niż czegoś innego…
O [cienkim głosem]: …Helu!

[…Pełna przedwiecznych robotów.]
O: Próbuję mu powiedzieć w tym staro-cerkiewno-niewiadomojakim nicht ferstehen no comprende. Uniwersalny gest „o chuj tu chodzi”. [wykonuje]

[NPC wychyla się zza osłony, Latro bez żadnych rozmów strzela mu w głowę]
O: Gość myślał że będziemy rozmawiać. Szczerze mówiąc, ja też.

D: To od ilu lat uczysz się być Sithem?
NPC: Już ze trzy lata.
O: Jeszcze dwa i matura.

Odbijanie zakładników metodami gospodarczymi

R: Czyli co, parkujemy za jakimś dużym ukwiałem…?

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Ruszamy w głębiny wodnej planety i wyposażamy się: kupujemy nielegalną broń…]
MW: To wezmę jeszcze torbę sportową, żeby nie pływać z tym po ulicy.
MG: W walizeczce ci sprzedadzą. To jest Inner Rim, tu jest cywilizacja.
O: Torbę sportową?! To weź jeszcze podwodny dres! Szeleszczący!

[..wypożyczamy sprzęt do oddychania pod woda…]

MW: Wiesz co, butle butlami, ale pójdę w miasto i kupię sobie takie elektroskrzele, żeby mi wyciągało tlen z wody. I jeszcze jakby było zasilane ruchami mięśni, to byłoby zajebiście.
O: Pytanie jakich mięśni.
MW: Kegla, wiesz?

[…i pojazd: łódź podwodną w typie campera.]
MW: Czekaj, wiesz co, wygrzebię instrukcję ze schowka na rękawiczki i sprawdzę do jakiej głębokości jest rated ten camper.
MG: Jak jest zasilanie to nawet do 10 km.
MW: A bez zasilania? Ze trzysta metrów, co?
MG: Nawet pięćset. Ale nie przejmuj się, są kapsuły ratunkowe jak coś.
MW: A do jakiej głębokości one są rated?
MG: 5 km. Ale wytrzymają, nie martw się.
MW: Super, będzie pan zadowolony. A jak nie wytrzymają, to zwracamy pieniądze.

O: Znalazłeś lokalne porno. Włączyłeś – i oślepłeś.
MW: Wiesz co, gaszę.
D: Oglądałabym!
MW: Jesteś into macki?
D: W nastroju badawczym jestem!
MW: A, probe’obowałabyś?

[Natrafiliśmy na zbrojnie przejętą stację naukową, przesłuchujemy jednego z porywaczy]

R: I lepiej żebyś nie krzyczał za głośno.
MW: Niee, może krzyczeć, nic to nie da przecież…
R: Uszy mnie bolą.
MW: A, to sory. [do MG] Psychopatyczny banter robimy, rozumiesz.

[Porywacze podłożyli ładunki na stacji, zebraliśmy ile znaleźliśmy, podkładamy je na ich własny statek – od zewnątrz]
O: Torebki śniadaniowe na ładunki wybuchowe!

O: Nabrał sumienia. Kurde.
MW: Żebyś wiedział! Wyrosło mi sumienie, nie wiem jak sobie z tym radzić!
R: Czymżeś je karmił?
MW: Nie wiem! Obróciłem się i było!

MG: Ten koleś co żeście go zostawili koło reaktora to niestety.
MW: No, spodziewaliśmy się. Przeoczyliśmy jedną bombę i no cóż.
D: Sam je podkładał!
O: Tak je dobrze ukrył, że stał się ofiarą własnego sukcesu.

Jest: „oskarżony”, powinno być: „śledczy”

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, archeolog/pilot, Duros: K.
Rishan Vox, przemytnik, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, technik/hacker, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Zbieranie informacji metodą słowiańską]
P: Znowu pić? Wątroba nie wytrzyma!
MG: Metalową se wszczepisz.
K: Ale masz tylko 1 Brawna, więc tylko wątrobę.

[Badają włamanie do systemu informatycznego]
J: Co, śmierdzę IT?
P: E, nie. Jakbyś powiedział „tensor wejścia”, to byś śmierdział, a wektor?
Każdy może powiedzieć „wektor”.
J: Ale tensor to uogólniony wektor.

[Jako półoficjalni śledczy dostali pełnomocnictwo – w postaci zapieczętowanego zwoju ze skóry]
MG: Masz to pełnomocnictwo gdzieś na wierzchu?
J: [pokazuje nonszalanckie klepanie nim w dłoń]
P: To pełnomocnictwo, czy cieszysz się że nas widzisz?

[Śledztwo odbywa się w pałacu Hutta-wielmoży, który – jak przystało na Hutta – ma w podziemiach jamę krwiożerczych krokodyli]

MG: Wszyscy siedzą, pilnie patrzą w ekrany, komputują na swoich komputerach.
K: KPI w formie krokodyla ustanowiono.

MG: Jakoś tak było że ostatnio dużo zaglądaliście pod prysznice…
J: [tonem rozmarzonym] Tak, odkręcaliśmy zlewy, zaglądaliśmy w kolanka,
dłubaliśmy w odpływach…
MG: Nabrałeś fetyszu na czyszczenie rury?

Poszukiwanie zajęcia ruchem konika szachowego

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Kodo pracuje nad posiadłością na planecie na uboczu]
O: I postawię turbinę, żeby generowała prąd.
R: A umiesz taką zaprojektować, czy tylko taką żeby stała?
O: Droidy będą ją poruszać! Taki kierat! A w nocy ładują się od rowerów, na
których pedałują inne droidy!

[Pływamy w kasie, ale z jakiegoś powodu wieziemy drobny fracht, jachtem. Przychodzi kontrola celna.]
NPC: Chłodnia? A co w chłodni?
MW: Kosmiczne ziemniaki.
D: To nie są ziemniaki!
NPC: Można zajrzeć?
MW: A proszę bardzo, otwieram chłodnię, w środku dwie tony kosmicznych ziemniaków.
D: TO NIE SĄ ZIEMNIAKI!
NPC: To na sprzedaż?
D: Zaraz, a od tego jest podatek?
MG: No raczej, jak sprzedacie, trzeba będzie uiścić.
D: Nie, to na własny użytek.
MW: Na własny użytek! Dwie tony kosmicznych ziemniaków!
D: TO NIE SĄ ZIEMNIAKI!
MW: Nasze wnuki to będą jadły!
R: Czterdzieści milionów kalorii!

[Po długiej dyskusji o robieniu fałszywych kalmarów ze świńskich odbytów]

O: A to są kalmary. Prawdziwe kalmary.
R: Drogie.
O: A to ryba z Mon Calamari, proszę popatrzeć jak mówi: „It’s a trap! It’s a trap!”

[Kodo ukrył się w WC i szybko montuje jakieś urządzenie]

MG: Jeden straina, zaciąłeś się w palec.
R: Wychodzisz z kibla, oblizujac palec.
[grupa wybucha śmiechem]
D: Nie rozumiem dlaczego to was śmieszy.
MW: Bo jesteśmy prymitywni!

[Trafiliśmy na profesora poważanej uczelni, hobbystycznie zainteresowanego historią Jedi, strasznego naiwniaka…]
D: Sprawdzę, gdzie ten profesor mieszka, czy można go odwiedzić.
MG: Można, on ma życie rodzinne…
O: …Tak, trójkę dzieci i żonę, która jest oficerem imperialnego kontrwywiadu.

[…I mimo to usiłującego konspirować]

D: Pamiętaj że dobrze wyszkolony agent…
MW: …nawet chujowo wyszkolony agent…
D: …W jego wypadku w ogóle niewyszkolony agent!
O: Przysyłają tu agentów na praktyki, żeby na nim ćwiczyli!

[To jaka jest oficjalna historia?]

MG: Wiadomo że Jedi to byli źli ludzie, którzy chcieli siłą przejąć władzę nad Republiką…
MW: …I tylko dzięki kanclerzowi Palpatine, który musiał przyjąć na siebie to ciężkie brzemię…
R: …I lordowi Vaderowi, który do tej pory ledwo od tego zipie…

MG: …Gość nazywał się Mandalore Kanderus Ordo, przydomek miał The Preserver…
O: Od żywności był?

MW: A co mi po Willpower?
O: [udaje dźwięki lightsabra]
MW: No weź.
O: A, bo ty jesteś taki bardziej Cunning! „Patrz, bocian! [sklrtch]”

[Czy Kodo ma życie osobiste?]
R: Bo on nie jest w niczyim typie, jeśli go najpierw nie zaprogramuje.
MW: Ale uprzedzam, że mieliśmy już tą rozmowę na zeszłej sesji. Zostało już to omówione i wyszło nam, że optymalnym sposobem na sterylizację pleasure droida jest gorąca para. W przeciwnym przypadku będziesz miał na roboczych częściach droida bakterie odporne na antybiotyki. A bakterie odporne na antybiotyki to nie jest coś czego chcesz na swoich roboczych częściach.
O: To powiedz mi jak używałeś tych droidów żebym mógł tą parę włączyć.
MW: Nie, ja nie muszę, ale jak ty będziesz używać, to żeby ci się nie włączyło w nieodpowiednim momencie.
[O. dławi się herbatą]
MG: Pięknie, headshot, utopiliście go.
R: Będą jajka na twardo.
MW: I wienerschnitzel.

Wezwanie sądowe

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, archeolog/pilot, Duros: K.
Rishan Vox, przemytnik, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, technik/hacker, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Do ładowni, w której jest już warsztat Jastry i połowa wraku pirackiego myśliwca, BG wstawili jeszcze bacta tank z całym szpejem]
MG: Brakuje wam jeszcze kurwy i fortepianu.
K: W zasadzie mógłbym załatwić fortepian…

[Na Rishana wystawiono bounty. Idą z Nimdą do baru bounty hunterów, zorientować się o co chodzi. Czy Rishan nie powinien się jakoś zamaskować?]
K: No jak siedzą w barze, to znaczy że nie mają roboty, to znaczy że przeglądają aktywne bounty. Weź kurwa załóż hełm!

MG: …I ma takie rękawice bez palców.
J: Ktoś tu Iron Fista dużo ogląda.
MG: Akurat nie widziałem.
J: Ja też nie.
K: Żeście się kurwa dogadali.

K: To się nazywa łój.
Ky [z offu]: Co? Jaki łój?
K: No on ma długie włosy, ja jestem łysy, a Jastra…
MG: Nieno, Jastra nie może mieć łojotoku, Bothanin z łojotokiem to jakiś horror…!
K: Błyszczący horror.

[Orbitalne muzeum kosmonautyki Huttów]

MG: …I tu jest w pełni odrestaurowana bojowa stacja kosmiczna Huttów,
utrzymywana ze składek towarzystwa historycznego klanu takiego i takiego…
K: …A tu zaraz obok w pełni odrestaurowana stacja więzienna…
J: …Z prawdziwymi więźniami, których też można oglądać…
K: …I czyszczą eksponaty!
J: Fully operational PRISON STATION!

[Ktoś ich wrabia, znowu, i żeby uprawdopodobnić ich obecność w pewnym miejscu, podrzuca zdjęcie siostry Rishana, że niby wypadło mu]

J: Dlaczego wszyscy we wszechświecie noszą zdjęcie mojej siostry?!

[Spotkanie z pomniejszym Huttem-oficjelem, czekają dwadzieścia minut]

MG: No wiecie, nie może być tak, że przyszli jacyś trzej kolesie, a Hutt rzuca wszystko i biegnie się spotkać.
J: Kupę zakończyć.
K: Gdzie tam, węża. Wąż się sam nie pogra w.

[Pomniejszy Hutt-oficjel ma jednakże konkretnych rozmiarów biuro]
K: Basen w pałacu młodzieży, a na środku gość z biureczkiem.
MG: Tak.
K: Na tej trampolinie.