Kryptologia

System: 7th Sea, druga edycja

Grają:
Jekaterina Isajewa, ussuryjska szlachcianka i szpieg: E.
Ulysses Trelegno, kapitan pirackiego szkunera: K.
Martin Otto Bormann, eiseński żołnierz: MW.

Józefina chwilowo nieobecna.

Prowadzi: J.

[Badamy kryptę, w ścianie jest podejrzana dziura]
MW: To co, kto na ochotnika pierwszy?
K: No może ja, jestem dość zwinny i dość chudy, więc może lepiej żebym ja tam
utykał.
MW: W pełni popieram.

[Zasadniczo to musimy sprawdzić, czy siostra okolicznego władyki nadal leży w trumnie. Niby mamy pozwolenie na oględziny krypty, ale niekoniecznie na prucie trumny, toteż Martin ma wątpliwości]

MG: Trumna raczej cała, drewno jeszcze w dobrym stanie, miedź może nieco zaśniedziała.
MW: Jasne…
K [wydaje odgłos unoszonego wieka]

[Oprócz denatki był zbiornik z gazem. Gaz spowodował że na cmentarzu zapanowało radosne ożywienie]
MG: No i niestety zombiaki zaczynają was chwytać. Zostajecie obłapiani…
MW: …I to nie w ten fajny sposób…
MG: …Trupie pazury, paskudnie utrzymane zęby…
K: Masz aktualny tężec?
MW: Za chwilę będę miał.

[Zabarykadowaliśmy się w kościele, niepozorna babina w środku okazała się – no cóż.]
MG: Babcia prostuje się na swoje pełne trzy metry, rozkłada swoje…
MW: …Błoniaste skrzydła?
MG: Nie, dwumetrowe ręce…
K: No wielebny niezłą parafię tu ma.

[Babinę okładaliśmy we trójkę: poraniony Martin dwuręcznym mieczem, Ulisses maczetą, a Jekaterina – zamieniona w niedźwiedzia]

MG: Wbijasz miecz, przechodzi na wylot, poczułeś że trafiłeś wreszcie w coś twardego…
MW: Mam nadzieję że to nie niedźwiedź.

[Referujemy wydarzenia lokalnemu władyce]

MG: No, dla niego to cokolwiek otworzyliście Puszkę Pandory.
K: Przez przypadek, łomem.

Reklamy

Uściski huttowskiej gościnności

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, początkujący Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, początkujący Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[Recap]
K: Ostatnio MW chował głowę.
MW: Dwie głowy!
K: Co dwie głowy to nie jedna.
E [z offu]: Chował głowę w piasek?
MW: W plecak.
E: Nietypowy struś.

MW: Myślę że to powinno być oczywiste, ale na wszelki wypadek zauważę, że ratując syna Jabby przed potencjalnym porwaniem, zdobyliście potencjalny fawor u Jabby.
K: Spieniężanie faworu u Jabby zostawiam [Rishanowi], bo kontakty z Huttami to taka dość śliska sprawa.
MW [poważnym tonem]: Żart zauważon.

[Sondowanie Mocą, ale jakieś takie nieudane]
K: …A także jego pusty łeb wydaje się być odporny na fluidy, co tu przepływają.
MW: Może dlatego że jest pusty?
K: Tak, ale to też słychać inaczej, jest taki pogłos.

[Może by tak synowi Jabby dać lightsaber pike zamiast zwykłej latary?]
NPC: To doskonały pomysł, ale jak to zrobić?
J: Miecz już jest, teraz potrzeba tylko…
K: …Gwint.

J: Myślę że Bib Fortuna jest rozrywany tutaj.
MG: O, stary, on jest tutaj rozsmarowany taką cieniutką warstwą po wszystkich, jak masło na kanapce studenta.
J: Masło na kanapce studenta? To chyba po wypłacie!

MG: W wyścigach startuje około czterdziestu trzech statków. Dokładnie. Nie około.
K: Dokładnie 43 i pół statku.
MW: Połówka została od ostatnich wyścigów.
MG: I nadal dryfuje.

„Kurier!”

MW: Kłócicie się jak stare małżeństwo.
J: Ale wiesz że my się znamy tyle, że mielibyśmy już medal od prezydenta?

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, początkujący Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, początkujący Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

J: 3G? Nie masz zasięgu?
MW: Co za życie, szydzą a to z Niemca, a to z robota.
J: Jak ci coś dodamy, to będziesz LTE?
K: Jak ci jebnie, to będziesz GPRS zaraz.

[Budowanie miecza świetlnego]
J: A more elegant weapon, for…
K: Ee tam, w sraczu budowałeś.
MG: No, on to zrobił jak prawdziwy Jedi, rozłożył sobie części siłą woli, a ty wziąłeś i diaksem, na warsztacie….

[Nimda spotyka się z siostrą Rishana za każdym razem jak są na planecie]
K: Ta, pójdę pogadać z siostrą, na widzenie z matką jeszcze za wcześnie.
J: Kurna, dam ja ci widzenia z matką! Czy ty masz stek czy owipositor?
K: Co cię to obchodzi, jak będziemy chcieli mieć larwy to sobie adoptujemy!

J: To jest pokój w którym oddajesz się swoim najskrytszym hobby – otwierasz drzwi i w środku są nieudane zbroje. Ty chory pojebie.
K: Powiedział koleś, który ma pokój obwieszony rysunkami swojej siostry.

MG: Łącze jest bardzo szyfrowane, tak przy okazji.
J: Stoją dwa droidy i [udaje binarny].
MW: Mówią do siebie w bardzo dziwnym narzeczu binarnego.

[Dostarczają prezent Jabbie Huttowi…]
J: …Dlatego ci powiedziałem – nie stawaj na tych samych trapdoorach co ja, ale ty oczywiście mnie nie słuchasz!

[…a dokładniej mówiąc, jego synowi – prawdziwy miecz świetlny, bo młody jest zafascynowany Jedi.]

J: Niech mi ktoś powie, czy to tak jest w historii, że się dzieciak Jabby zadławił spawarą? Pytam dla przyjaciela…

[3G regularnie „gubi się” w pałacu Jabby]
MG [do MW]: Na ciebie to w ogóle nikt nie zwraca uwagi, wyglądasz bardzo zwyczajnie.
K: 00 [droid Nimdy] też wygląda bardzo zwyczajnie, nie rzuca się w oczy.
J: Zaraz, wprowadziliśmy do Jabby wysokiego humanoidalnego droida i astromecha?
K: Tak, i jest gość z latarą który przyniósł dary. Wszystko idzie dobrze. Na razie.

Side questy

[Zasadzka]
K: A ja przygotowałem sobie żabę i pierdolnę ich płazem.

System: 7th Sea, druga edycja

Grają:
Jekaterina Isajewa, ussuryjska szlachcianka i szpieg: E.
Józefina Chrzęszczybrzeska, córka sarmackiego szlachcica: Ew.
Ulysses Trelegno, kapitan pirackiego szkunera: K.
Martin Otto Bormann, eiseński żołnierz: MW

Prowadzi: J.

MW: …I tam jest pewno banda gości z muszkietami.
MG: Tak, dwóch z rurami i trzeci bez…
K: Kierownik projektu. Nie umie strzelać, więc go awansowali.

MW: Kneblujemy ich onucami…
E: Co ty masz z tymi onucami, to niehumanitarne strasznie.
MW: To bandyci są.
Ew: Mają gęby, mają onuce, can I make it any clearer?
MG: No właśnie niespecjalnie mają onuce, mają sandały i łapcie.
MW: Jestem człowiekiem zastałym w swoich metodach, knebluję ich sandałami. Podeszwę łamię na pół, wpycham do gęby, troczek wiążę na potylicy, żeby nie wypluli.

Ew: To jak się robi w Eisen, jak jest piękna kobieta i wszyscy tracą głowy dla niej?
K: Wali się w łeb i ciągnie po błocie do jamy.
MW: Jak wy nic nie wiecie, się jej oświadcza i oferuje godne życie w zamku, kilkadziesiąt metrów nad powierzchnią błota.
Ew: No tak, to zadziała.

Dzień szyderstw z ciężkiego losu Eiseńczyków

System: 7th Sea, druga edycja

Grają:
Jekaterina Isajewa, ussuryjska szlachcianka i szpieg: E.
Józefina Chrzęszczybrzeska, córka sarmackiego szlachcica: Ew.
Ulysses Trelegno, kapitan pirackiego szkunera: K.
Martin Otto Bormann, eiseński żołnierz: MW

Prowadzi: J.

[Nieco uciążliwą panienkę-NPCa będzie można oddać na wychowanie do akademii]
E: Gdzie się ta akademia znajduje?
MG: W okolicy miasta Soldano.
K: A to miasto znajduje się w wysokich górach?
Ew: Czemu?
MW: Bo K. chce popływać swoim szkunerem.

[Poczta w 7th Sea]
MW: Półtora dnia? Zajebiście szybko!
MG: Owszem.
K: Przez portal. Umyślny chowa list za pazuchę, rozdziera materię świata i przechodzi. To jest tzw. głąb pocztowy.

[Eiseńczyk w ciepłych krajach]

MG: Dziwnie jest nosić tą lekką bawełnę, zamiast tej ciężkiej wełny…
K: …którą, w razie jakby były kłopoty z aprowizacją, można zanurzyć we wrzątku i otrzymać rosół. Dla pięciu osób.

K: Twoje futerko też capi, wiesz.
Ew: Gdzie wyście się tak zbliżyli [z Jekateriną], że wiesz że jej futerko capi?
K: Jestem w tej samej miejscowości!

MW: Super. To skoro jedzenie i trunki mają do bani, to pójdę na pięterko sprawdzić, czy kobiety też.
MG: Kobiety są owszem, a z twoją Resolve to ci zajmie hoho, ze trzy godziny – ale jakiegoś strasznego talentu to nie masz…
K: Dzięcioł.
MW: Sam jesteś dzięcioł. Prędzej piła moja-twoja.
C [z offu]: „Eiseńska sztuka miłości, straszna w ręcznej bitwie…”

MG: Nie, Eiseńczycy nie wystukują robali z biszkoptów, zjadają z zamkniętymi oczami.
MW: Jak wy nic nie wiecie o życiu. Wystukuje się nad talerzem…
K: …I daje młodym?
MW: Tak jest!
Ew: A nie świniom?
MW: Nieee, świnie jedzą…
K: …Kości ich wrogów.

[Pierwsza kawa w życiu]
MG: Nosi cię. Wewnętrznie.
MW: Ma tu coś do czytania?
K: Po eiseńsku? Pamiętniki Eisenhowera.

Happy!

MG: Jako że zmusiliście mnie do prowadzenia Shadowruna jak normalnego RPGa, poproszę o imiona waszych postaci.

System: Shadowrun 5th ed.

Grają:
Lina, szamanka Firebringera, niezwykle ciepła osoba: D.
Takumi, rigger bez umiejętności społecznych: M.
Nick, wyszczekany adept z kałasznikowem: K.
Le Croc, hacker paranoik: MW.
Ren Yue, komunikująca się emotikonami infiltratorka: Ew.

Prowadzi: P.

M: Kupuję gumowe kule i ładuję jako pierwszą do każdego magazynku.
K: Rozwój postaci, gratulujemy!

[Lina neutralizuje świra z pistoletem, nasyłając na niego przyzwane właśnie duchy borsuków]
MG: Jeden z twoich badgerów trzyma go kłami za rękę, drugi na nim leży i dociska go do ziemi…
K: Objection – badgering the witness!

[Przez internet przyleciał do nas rozpikselowany latający dinozaur, prosić o pomoc w uwolnieniu porwanej dziewczyny]
MG: On się nie zachowuje jak normalny software agent, wiesz.
D: Wiesz, ja pracuję z [MW.], dla mnie nie ma czegoś takiego jak normalne.
K: Usunęliśmy grzyba z łazienki, no po co się tak przypierdalać.

[Rozpikselowane internetowe latające dinozaury sa nieco nielegalne]

MW: Jak przyjdą do mnie w sprawie tego sprita, to będę się zarzekał że nic o nim nie wiem. Zalągł się.
Ew: Nie wiem nic o żadnych sprajtach!
K: Nie pijam sprajta, tylko wodę gazowaną!
MW: Nic nie wiem o komputerach w ogóle!
Ew: Tak będziesz krzyczał, zasłaniając ciałem swoje dziesięć monitorów.

Cyrk przyjechał!

System: 7th Sea, druga edycja

Grają:
Jekaterina Isajewa, ussuryjska szlachcianka i szpieg: E.
Józefina Chrzęszczybrzeska, córka sarmackiego szlachcica: Ew.
Ulysses Trelegno, kapitan pirackiego szkunera: K.
Martin Otto Bormann, eiseński żołnierz: MW

Prowadzi: J.

[Recap – eskortowana NPC obiecała pomóc nam poradzić sobie ze złowrogim magicznym typem]
E: …Powiedziała że nam pomoże, jak Mieszkaniec powróci.
K: Ta, uśmierzy nasz ból, przebijając nas widłami.

[Ucieczka przed oddziałem dragonów, galopem przez las]
K: Nie umiem jeździć, to staram się wyglądać jakbym przynajmniej wiedział dokąd jechać.
MG: No na tym polega zarządzanie, tak.
K: „Uda nam się! Dowieziemy! Jeszcze jeden sprint!” Zarządzanie metodą scrotum!

Ew: Taa, jedźmy dalej, cyrk w środku lasu gives me the heebie jeebies, że tak po polsku powiem.

MG: Zamykasz się w latrynie i zamieniasz w ptaka – what can go wrong?
E: Najpierw sprawdzę czy latryna ma dziurę. Znaczy, inną dziurę.
K: Jak głowa przejdzie to i reszta ptaka się zmieści.

[Cyrk? W środku lasu? Z namiotem…?]

MW: Dobrze, a czemu rozstawiliście namiot?
MG: To krótka, smutna historia – po ostatnim występie uznałem, że zespół potrzebuje szkolenia, między innymi z rozstawiania namiotu!
Ew: A, czyli oni teraz ćwiczą bezpieczeństwo i higienę performensu?

MG [jako NPC – szef cyrku]: …I jeśli będziecie potrzebować kiedyś miejsca, które przyjmie was takim jakim jest, to znajdziecie je w trupie.
Ew: Będzie na nas czekać ciepłe miejsce w trupie?
K: Wrócimy w czerwcu.

[Statek K. popłynął zarabiać pieniądze]

K: Super, będzie bogactwo.
MW: Albo dziura w statku i wklęsłe bogactwo.
E: Definicję drewnianego jachtu znacie? „Dziura w wodzie, obita deskami, w którą można wrzucić dowolną ilość pieniędzy.”

K: Potrzebujemy koni…
MW: …Pożyczyć!
K: …Tak tak, oddamy jak tylko przeżyjemy.

MG: Wchodzisz w Brawl, tak?
K: Nie, może nie, jakiś bash, stuknę ją pommelem
MW: Skąd ty teraz weźmiesz pomelo?

MW: To teraz ja go huknę pommelem – bash, niech się zatoczy trochę…
C [z offu]: Co to jest pomelo?
E: Owoc taki.
C: Bandolet nieskończonych pomelo?