Pogranicze w ogniu

System: Apocalypse World, postapokaliptyczne Podlasie.

Dramatis personae:

Alex, egzekutorro (płci nieustalonej): L
Bumier, kierowca (z czołgiem z traktora): C
Matka Boska, guru (z własnym zakonem żeńskim): Ł
Natasza, gubernator (umundurowany szef wioski): E

Dochodzi Szprotka, mała drobna psycholka: MW

MC za konsoletą: P.

MG: What was wygumowanie stays wygumowane, że tak sobie zażartuję.
Ł: Już sobie nie żartuj.
L: Mniej żartowania, więcej prowadzenia.

[Kwatera we wraku furgonetki]
MG: To można w takim spać dość wygodnie.
MW: Pod warunkiem, że jest w nim coś więcej niż goła, blaszana, ryflowana podłoga.
MG: To jest ponury świat niebezpiecznych przygód, blaszana ryflowana podłoga to więcej niż ma wielu tutaj.

L: Mamy ambonkę. Znudziło mi się leżenie na dachu, teraz mogę utrzymywać porządek na odległość – spod daszku.
[Porządek na odległość Alex utrzymuje przy pomocy snajperki]

L: A ja mam lepsze pytanie, czy jesteś człowiekiem, czy robotem udającym człowieka?
MW: Hehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehe.
C: Co ją zdradziło, subtelny bzyk serwomotorów?
MW: Oczywiście że jestem człowiekiem, przecież zachowuję się jak człowiek, prawda?

C: Zaprosiłem Major Nataszę do szopy, szopa ma pięterko – ale bez żadnych podtekstów.

E: Postapokaliptyczny dalmierz.
C: Na razie tylko postapokaliptyczny kątomierz, bo nie mogę powiedzieć czy to się zbliża czy rozszerza.
MW: Poza tym nie znasz się na trygonometrii.

C: Domyślam się, że Szprotka mogła tu przyjechać z Matką Boską, Matka Boska pewnie przyjechała do Major Nataszy, więc pewnie wszystkie są na rynku, więc idę tam.
MG: Niezła dedukcja, podlaski szerlok.

MG: Szprotka siedzi z tyłu.
WW i L [równocześnie]: Tak powiedział.

MG: Nomad taki. Coś jakby połączyć Berbera z Ukraińcem.
C: Conan the Berberian.

C: To jest sześć, plus 2 za spryt, +2 za moc mojego auta.
E: On jest mocniejszy jak jest w aucie. I lepiej laski głuszy.
MW: Bedę brał cię – w aucie.

Reklamy

Wsi spokojna, wsi wesoła

System: Apocalypse World, postapokaliptyczne Podlasie.

Dramatis personae:

Alex, egzekutorro (płci nieustalonej): L
Bumier, kierowca (z czołgiem z traktora): C
Matka Boska, guru (z własnym zakonem żeńskim): Ł
Natasza, gubernator (umundurowany szef wioski): E

MC za konsoletą: P.

C: W poprzednim odcinku.
P: Nie, nie w poprzednim odcinku.
Ł: To piracki, nie ma odcinków.

P: Jak się nazywa matka Muchy?
L: Muszysko.
C: Pani Muszyńska.
P: Nie, do chuja. Znaczy, przepraszam, nie chcę wam psuć humoru, ale to słabe.

Ł: To Podlasie, seksizm ma się tu nieźle. Ja jestem ostatnią ostoją feminizmu.
L: Tak? A kto gotuje u Ciebie jedzenie, kobiety czy mężczyźni?
C: Powinni mieć jakichś facetów w lochach do gotowania.

L: Widzę w twojej przyszłości rękawicę psychogwałtu.
C: Psychosamogwałtu.

P: Ale to nie jest tak że wydajesz zatrzymanie i nagle znikąd zbiega się tłum.
L: … jak w Assassin’s Creed: Brotherhood, gwiżdżesz i przybiegają znikąd assasyni.

E: Mamy taką stodołę do przesłuchań.
Ł: A, tę słynną stodołę.
L: Dźwiękoszczelną.

P: Wygląda tak przeciętnie, chłopski syn.
L: Czy nikt nie pomoże chłopskiemu synowi?
P: Hehehe, synowi wdowy.

P: Umawiacie się na wyjazd tak w przybliżeniu, przecież nikt nie ma zegarków!
L: Ja mam zegarek.
P: Ale niedziałający! Z czym go synchronizujesz, z pierwszym programem polskiego radia?
L: A nie ma Radia Maryja?
P: Jest tylko szeptane, w tradycji oralnej.

L: Zapalam latarkę.
Ł: Zombie uciekają w popłochu.
L: Zombie bojące się światła, to by było coś.

Ł: Czyli nie są oszabrowani?
C: Bo hodowali ludzi do przeszczepu organów za granicę.
P: Za granicę województwa.

C: Ustalamy sygnały na zgaszenie świateł.
Ł i L: KURWA!
L: … zgaś kurwa te światło!
P: A sygnał na zapalenie to ZAPAL KURWA.

L: Plan jest taki że jedziemy i atakujemy z marszu.
P: Razwiedka bojem.
L i E: Tam dam da da da dam! [Ride of the Valkyries]
P: Tylko z takim podkładem na syntetyzatorze w melodiach disco polo.

[zastanawianie się, z czego zrobić koktajl Mołotowa i dlaczego z bimbru]
C: To będzie psuć ich morale, rzucają płonące pieniądze! Będą się rzucać gasić!
P: I wypijać, tak tylko gasząc ręką butelkę.

Ł: Strzelam mu w twarz krzycząc „Gdzie jest Twój Bóg teraz”.
C: Matka „Gdzie jest Twój Bóg teraz” Boska.

Apocalypse Podlasie

E: Może być po prostu Pan Bimberek, jak Pan Kanapka.

Dramatis personae:

Alex, egzekutorro (płci nieustalonej): L
Bumier, kierowca (z czołgiem z traktora): C
Matka Boska, guru (z własnym zakonem żeńskim): Ł
Natasza, gubernator (umundurowany szef wioski): E

MC za konsoletą: P.

L: Jestem ze wschodu, i to słychać.
C: Zaciągasz?
L: Zaciąąągam. I blędy robie.
C: Zadajesz się z niewłaściwymi osobami, na przykład.

[L otwiera laptopa]
Ł: Nareszcie będziemy mieli kwiatki z sesji!

Ł: Umówimy się, że coś zostawisz, jako znak, że nie jest dobrze.
L: Cztery doniczki.
E: Dwadzieścia trzy żelazka!
P: Znak wpadki!

[rozważanie wielkości stodoły pod kątem „ile traktorów się zmieści”]
P: No dwa się zmieszczą.
Ł: To taki mały budynek na siano raczej niż stodoła.
L: Myślę, że budynek, w którym trzyma się siano nazywa się, hm… stodoła?

[kazanie nawiedzonej sekty]
P: Opowiadają, jaką wartością dla człowieka jest wartość pracy własnych rąk, jaka jest cenna…
L: Jaką wartością jest dla człowieka praca własnych rąk? Wartością… DODANĄ!

P: Zza zakrętu wypada w twoją stronę motocykl z koszem.
C: Spod kasku wystaje niebieska chusta.
Ł: Jakiego kasku?!
C: OK, ma chustę a na niej kask taki mały.
Ł: Matka Boska nie nosi kasku, Matka Boska ma boską protekcję!

Ł: To ja wyjeżdżam tym traktorem [opancerzonym]
C: Czuję się jak w tym Bollywoodzkim filmie z traktorem.
P: Chciałem, żeby był taki standoff jak w westernie, ale może być i jak w bollywoodzie.

L: Nudzi mi się ta cała rozmowa. Zastanawiam się, czy go nie odstrzelić.
C: Znaczy, jakbyś słyszał tę rozmowę to już byś ich odstrzelił?
L: TAK!

C: Mnie tam i tak nie ma, prowadzę sielskie życie na wsi.
E: „Zbieram chrust w lesie, laboga!”

[gang zlokalizowany w pobliżu usiłuje wymusić dodatkowy haracz w amunicji]
Ł: Możecie też wrócić z dużą ilością ran.
E: Możecie wrócić… z amunicją.

L: Stawiaj się! Ja chcę strzelaniny! Co z ciebie gubernator jak się nie stawiasz?!
E: Ej, przestańcie wywierać na mnie presję.
L: To nie ja, to psychiczny wir.

P: Nie spodziewałem się, że do tego dojdzie.
L: Wysłałeś do naszej wioski grupę uzbrojonych ludzi!
Ł: I nie spodziewałeś się bitwy? :-)

Ł: Wybuchy! Ogień! Swąd palonego mięsa rozchodzi się po okolicy!
L: Matka Boska nie wykazuje miłosierdzia.
Ł: Nie wybacza.

Ł: No opisz wybuch!
P: Czy chcesz zniszczyć jeden czy uszkodzić kilka?
Ł: Jak wybuchnie jeden to pozostałe też się uszkodzą!
P: Samochody nie wybuchają tak jak na filmach z Hollywood, to ponury świat niebezpiecznych przygód.
Ł: Niebezpieczne przygody dla samochodów! To nie jest film „Autka”!

[Czy wrogi kult, w którym Bumier robi za agenta i z którego ucieka ma psy]
L: Oczywiście, że mają psy! Każdy opresywny reżim ma psy. Ł, masz psy?
Ł: Nie, bo ja nie jestem opresywnym reżimem.
L: Karygodne przeoczenie. Załatw sobie jakieś psy!

P: To nie jest tak, że jak ci nie wyjdzie to cię od razu zabiję.
Ł: Najpierw będzie cię torturować.
E: Jak to prawdziwy fan, rodem z Misery.

[Do graczy przybiega przerażone dziecko]
L: „Łaaaaa, potwór, porwał, łaaaaa!”
P: „Porwał, w chuj wielki!”
Ł: Używa takiego słownictwa?
P: Tutaj wszyscy używają takiego słownictwa, to Podlasie.
Ł: I całujesz tymi ustami mamusię na dobranoc?
L: Chuja tam całuję!

L: Nie maż się, nie mazgaj, nie jesteś babą!
C: „… sniff, sniff, jestem!”
Ł: Wszyscy ładnie odgrywają dziecko.
L: Tzw. dziecko przechodnie.

P: Widzisz coś na czterech łapach.
L: Czterech, to i tak nieźle.
C: Pozostałe cztery są w powietrzu.

P: Strzęp wygląda jakby nie dało się z niego nic uratować.
Ł: Możesz głowę mu uciąć i zawiesić sobie nad kominkiem.
L: GŁOWĘ DZIECKA?!
Ł: Aaa, myślałam że mówi o potworze.

[Samochód kierowany przez Nataszę stoi na drodze, a ona przygląda się biegnącym w jej stronę wrogom]
Ł: WYKRĘĆ, DO CHOLERY! (Matka Boska mówi Ci z psychicznego wiru)
E: Czuję jakiś dziwny impuls żeby wykręcić.

Ł: To ja się otwieram na psychiczny wir, mimo że nie daje mi to punktów.
P: Po co?
Ł: No chciałabym się dowiedzieć jak wygląda sytuacja.
P: Myślałem, że to taki ruch w stylu L. żeby sobie punkty nabić.

P: Znasz tę osobę, która zabiła tego chłopaka, i jest to Kantor.
Ł: Kantor?!!
L: Ten matematyk?