Holywaterboarding

Criss – A widziałaś już mój nowy kołek od Dolcze Gabbana?

System:
Buffy the Vampire Slayer, w stylu kinowym a nawet komiksowym

Grają:
Criss, doświadczona 17-letnia slayerka z Sunnydale – I.
Helen, 14-letnia nerdette, u której niedawno zamanifestował się potencjał slayerki – E.
Emily, 15-letnia wiccanka – Ł.

Scenariusz i reżyseria – L

[w organizacji slayerek jest dużo więcej dziewcząt niż chłopców]
Ł: Chłopcy są na wagę złota.
E: A Z. nie chciał grać.

L: Xander ma też własne pokoje, oczywiście.
E: Znalezienie się w tych pokojach to marzenie…
L: Tak, wielu dziewcząt.

L: Ten twój dekolt to tak specjalnie dużo nie pokazuje.
Ł: Skarpetki!
L: Jak ty masz konkurować z takimi… kobietami!
E: Jeszcze na pewno mi urosną!
Ł: Jak będziesz jadła dużo marchewki czy co tam.
E: Nie, piersi z kurczaka, one są tak genetycznie zmodyfikowane.
Ł: Dużo hormonów. I ryby, ryby też pomagają.
E: Dobrze, to będę jadła kurczaka i ryby.

E: Akurat w Polsce zupełnie nie będzie problemów z wodą święconą.

E: Holy hand grenade?
L: Holy water hand grenade.

Ł: Mam przeczucie że ten tajemniczy przedmiot będzie znajdować się na Wawelu.
L: Wicca jest w tobie mocna.
E: Chciałam wam powiedzieć, że na Wawelu jest czakram.

I: To taka wikipedia.
E: Wiccapedia.
Ł: To ja powinnam mieć wiccapedię!
I: Ty nawet nie wiesz, jak komputer odpalić.

Ł: Jakiś taki facebook dla znajomych mamy?
L: Nie, facebooka nie macie.
E: W 2004 dopiero się zaczął.
L: Możecie mieć stronę na majspejsie.
Ł: Kanał na ircu.

[w samolocie wyje małe dziecko]
L: Możesz zrobić włóczkową podobiznę tego dziecka i próbować ją uspokoić.
I: Tylko nie zatykaj jej otworów gębowych.

L: Lokalna organizacja white hatsów ma spotkania każdego wieczora o 19, generalnie to jest coś co się nazywa Oaza
Criss – To jest klub, kawiarnia jakaś?
L: To Oaza taka przykościelna.
Helen – Jesteśmy w Krakowie a oni walczą z demonami i wampirami.
Criss – Nie byłam w Polsce nigdy.

Ł: Moje moce to chyba lepiej działają na jakimś skrawku zieleni a nie w mieszkaniu.
I: A na cmentarzu to już ogóle.
Ł: Jestem wikkanką, nie nekromantką!

L: Rozsypujesz kosteczki małych ptaszków, co umarły naturalnie.
Ł: Zbieram takie, od mojego kota, jak je zagryzie to one wtedy umierają naturalnie.

[wszyscy biorą ze sobą butelki Perriera napełnione wodą święconą]
Ł: Gorzej jak się nam zechce pić
L: Nieno, możecie pić wodę święconą.
I: Nam nie szkodzi!

[jak przekonać oazowców do gadania]
Emily – Nie wiem czy będą tak po pierwszej gadce chcieli nam mówić, „Cześć, jesteśmy nowe w mieście, gadajcie jakie macie najsilniejsze relikwie”
Criss – Nastrasz ich, że idzie apokalipsa, a jak nie będą chcieli gadać to pierdolnij ze dwa cuda i zaraz im kapcie spadną.

Helena – Brat Tomasz bernardyn, i nie jest psem.

E: Relikwiarzy z drewnem krzyża świętego jest na świecie dużo.
L: Ale większość nie jest prawdziwa.
Ł: No, a w Polsce to wiadomo, że będzie prawdziwy.

Ł: Wampiry nie wyczuwają nic?
L: Mimo ewolucji naturalnej nie wyrobiły sobie jeszcze zdolności wyczuwania slayerstwa.

[kto ma iść na przynętę do mrocznej uliczki]
Ł: To ja się poczuwam bo ona [Helen] jest dzieciakiem.
L: Ona jest twardszym dzieciakiem niż ty.
Ł [do E]: Dobra, to ty idź!

L: Widzisz w pewnym momencie wychylającego się zza krawędzi dachu wampira z błękitnym poblaskiem przy twarzy.
Ł: Nokia, connecting people.
E: Connecting vampires.

[wampiry łyknęły przynętę]
E: Co mi mówi mój trening, się rzucać od razu?
L: Twój trening mówi ci, że możesz się od razu rzucać, albo możesz najpierw rzucić one-linera.

L: No ewidentnie wam ściemnia.
I: Kropię go tak subtelnie wodą święconą, przypalam krzyżykiem a potem [pokazuje tłuczenie pięścią]
Ł: Amerykański styl przesłuchań. Waterboarding mu zrobisz?
L: Holywaterboarding.

Ł: Czy można go jakoś magicznie zmusić do mówienia prawdy?
I: Ojtam magicznie. [pokazuje tłuczenie pięścią]
Emily – Moim zdaniem ta przemoc nie da pożądanych skutków.
Criss – Dopóki nie zmiażdże mu głowy albo nie przebiję serca to nic mu nie będzie, to jeszcze mu robię prysznic z wody święconej.

[dłuższa kłótnia odnośnie przesłuchiwania wampira]
Criss [do Emily] – Amnesty International, shut the fuck up!
Emily – No dobra, ale mnie boli jak na niego patrzę.
Criss – To wyjdź!

Helen – Potężnej broni. [zastanawia się] A Szczerbiec nie mieszka na Wawelu?
Emily – Dum dum dum dum!

Criss – Szczerbiec?
Helen – Taki miecz polskich królów.
Emily – E, to nie może być zbyt mocny!

Helen – Wygląda niepozornie, ale jest stary.
Emily – Ma w sobie moc.
Helen – 10 wieków to nie w kij dmuchał
Emily – Nie w Szczerbiec dmuchał.

Emily – Nie możesz wywieźć Szczerbca do Szkocji.
Criss – Czemu, Unesco nie pozwala?
Emily – Tak!

Wampir – Czy możecie mnie już zabić, skoro wszystko powiedziałem?
Criss – Yeah, sure! [dziab]

I: W 2004 duchowni mogli jeszcze legalnie używać magii.

Criss – Ty się przygotuj na rzucenie na nas jakichś czarów ochronnych.
E: Tak, powinnaś nas zbuffować.

Criss – A widziałaś już mój nowy kołek od Dolcze Gabbana?

[w podziemiach dzielne slayerki trafiają na 3 wielkie, mroczne dobermany]
Ł: Na pewno mam jakieś obłaskawianie zwierząt.
I: Fafik, turlaj się!

Ł: A one w ciągu dnia mogą się poruszać?
L: No, jak światło słoneczne nie świeci to tak.
E: Dlatego wampiry lubią mieszkać w podziemiach.
I: Cóż za pouczający quest!!

[jak znaleźć wampirzą wtykę w Oazie]
I: Trzeba wbić wszystkim kołki w serce a jak ktoś się rozsypie w pył to jest wampirem.

E: Zastanawiam się czy są jakieś długowłose laski z czarnym eyelinerem.
Ł: W Oazie to takie często się zdarzają.

Ł: Można pylicy dostać, to choroba zawodowa slayerek.
E: Albo astmy. Mamy dodatek za pracę w szkodliwych warunkach?
L: Nie. Macie wikt, opierunek i poczucie misji.

Helen – Możemy wysłać temu X SMSa żeby się spotkał o określonej porze i mamy go jak na tacy.
L: Sprytne!
I: Sprytne.
L: Wyrafinowany plan, jak na serial dla młodzieży.
I: Ale jak nam się wszystkim przeprocesowało, „Oooooo, szacun!”
Ł: Jednak widać, kto tu móżdży. Ty jesteś mięśniakiem, ona jest mózgiem, ja jestem sercem.

L: Ostatnie namaszczenie udziela się olejami.
Ł: Jestem czarownicą, nie wiem takich rzeczy!

Ł: Idziemy przeszkodzić jej w rozmnażaniu, jesteśmy jak liga aborcyjna.
E: A ona jest jak matka Obcych.
Ł: Niczym państwo chińskie politykę jednego wampira powinniśmy wprowadzić.

L: Taki przykry los slayerek.
E: Gdybyśmy nie lubiły zwiedzać cmentarzy…
Ł: To byśmy zmieniły zawód.

E: No, taksówkarz może być trochę zdziwiony.
Ł: Przecież nie musimy mu mówić że idziemy na cmentarz.
E: Taką sprawność harcerską zdobywamy, że jesteśmy nieulękłe.

L: Stara taktyka slayerek, chodzić po cmentarzu dopóki coś nie wyskoczy.
E: Ale to bardzo dobra taktyka!

I: Powinno się kastrować wampiry.
Ł: Przymusowa sterylizacja.

L: Widzicie jakąś wysoką postać, odwróconą do was plecami, stoi oparta o szpadel.
Ł: No pewnie jest wampirem, w środku nocy.
L: Może to być jeszcze night grabarz.
Ł: Może też być hieną cmentarną.
L: Ale przede wszystkim ma długi czarny płaszcz i jedwabny szalik.
E: Aaa!
Ł: No to wampir!
E: To może być Z., który się umówił na romantyczną randkę.

E: Znowu trzeba będzie depersonalizować cytaty i połowa funu zniknie.

Ł: Cichy chód na cmentarzu.
L: Nazwijmy to błogosławieństwem ciszy.
I: Bamboszki.
E: Błogosławieństwo bamboszków.

Ł: Nie pali się gałeczka na końcu magicznej laseczki?
L: Nie masz magicznej laseczki.
Ł: To jest duże niedopatrzenie.
I: Ty jesteś magiczną laseczką.
E: Głupio by było gdyby ci się głowa świeciła.
Ł: Jak Matka Boska z odkręcaną głową.

[błogosławieństwo ciszy coś nie wyszło i Criss z Heleną strasznie hałasowały]
E: Błogosławieństwo flamenco.

Ł: Przynajmniej nie było żadnego odniesienia do Smoleńska ani o Kaczyńskim na Wawelu nie mówiłam.
E: Wtedy jeszcze go nie było na Wawelu.
Ł: Ale wróżbici mogli nam powiedzieć!

Reklamy