Balon meteorologiczny.

Sesja dawniejsza

D: Nie nadążasz? Czytaj wiki na bieżąco, właśnie wklepuję…
T: A, Sullivan się właśnie pojawił…

D: Fuckup był w CIA czy w SS?
MG: Taaak, chronił Kennedy’ego i spierdolił! Nie, fuckup był w CIA.

Surrey – Spoko, jeżeli [nas zastrzeli] w biurze FBI, to FBI zwinie jego, Hooda i wszystkch dookoła…
Camara – … i nas w plastikowych workach.
Surrey – No tak…
Camara – A my wciąż jesteśmy martwi. Widzę dziurę w twoim rozumowaniu.

T [konspiracyjnym szeptem]: Myślisz, że agent Davies jest kretem?
M.: Co?
T: No, podwójnym agentem?
M.: To ja jestem agent Davies…

MG: Jak Ci plazma wypali oczy to zmienimy ci sceptyka na blindness.

MG: Gramy według mechaniki – jest jeden udokumentowany przykład dostania PD-ka.
D: Kto? Kto dostał pedeta?
MG: Nie pamiętam, ale ktoś dostał.

L: A ci goście agenci mają jakieś imiona?
D: Którzy?
L: No, ci, Brooks, Haze, McKay, Daniels, Owen, Michales…
MG: Tak, Agent!

[M. nie ma, więc Daviesa na sesji też nie ma]
D: Co robi? Siedzi i psychotrony ładuje. To najgorsza możliwa robota jaką może psionik dostać, odpowiednik pisania raportów.
MG: Nie, D, gorzej, to… bo ja wiem… jak instalowanie Windowsów.

L: Czy my mieliśmy w ogóle jakiś sukces?
A: Hahaha!
MG: No, to że Alantyda was w dupę wyruchał to w zasadzie sukces, bo dzięki temu nawiązaliście kontakt z Antlantydą.
D: No, operacja Flute w zasadzie była sukcesem, ale nie jest dokładnie opisana.
MG: No tak, sukcesów nie ma co opisywać…

A: Delta Green ma trzy zasady, dwóch nie pamiętam, a trzecia jest taka “Chronić życie i zdrowie obywateli Stanów Zjednoczonych”. A wy?
D: AEGIS nie ma takiej zasady. AEGIS zabił Kennedy’ego.
A: OK.

MG: W sumie fakt, jesteście lepsi od Black Booka o tyle, że nie kolaborujecie z Obcymi.
D: No dobra, z Atlantydami trochę kolaborujemy.
L: “Może laseczkę, panie Atlantydo?”

L: Taylor? Taylor jest sierżantem…
MG: Już nie. Trzeba zaktualizować dane.

[gracze bardzo nie chcieli się ruszać na północ]
MG: Teraz on będzie guglać zasięg Predatora…
L: No, tak…
MG: To ja pójdę do łazienki.
L: Hm. Nieno, źle. 500 mil morskich.
MG: Ha! Wsiadaj w samolot, bierz Predatora pod pachę i leć do Nowego Jorku!

MG: Musicie zrobić udaremnioną akcję terrorystyczną w Denver.
D: Co, skąd ja Ci wezmę żywego terrorystę? Van Buren ma jakiegoś kloszarda zaprogramować?
MG: No, no, właśnie czekałem aż na to wpadniecie!

[Stwierdzamy, że do 9/11 mamy jeszcze ponad 2 lata]
D: Pytanie kto w naszym świecie będzie za tym stał i kto może na tym skorzystać.
MG: Połowa drużyny chce to zrobić.
D: Co?
MG: No, M. by chciał…

D: Ja, jako second in command bym chciał zaznaczyć że stanowczo zabraniam.
D: Działalność terrorystyczna nie jest naszą główną działalnością. It is not one of our core activities, I repeat, it is not one of our core activities.

H: Jezu, UFO, ale się ta operacja zjebie, zjebie! na całego…
H: Zachorować w tym systemie to bardzo kiepski pomysł, niezależnie od tego, gdzie pójdziesz, czy do szpitala wojskowego, czy do cywilnego, czy do szpitala naszej własnej komórki, to i tak ci coś wszczepią.

MG: Ja się zgodziłem na czwórkę? [Influence’a]
H: Tak, nawet z palcem w tyłku.
MG: Tego palca w tyłku sobie nie przypominam.
H: Nawet mówiłeś coś o piątce.
MG: Jeżeli mówiłem coś o piątce to “NIE KURWA”.

MG: Weźcie sobie inżynierów, wiesz ile będziecie produkować…
L: Lazer Pistole…
MG: Lazer Pistole z dwoma inżynierami? Odpal sobie UFO i sprawdź…

L: Nie, folia aluminiowa rzuca się w oczy, a coś owiniętego standardowym wojskowym brezentem w bazie wojskowej się w ogóle nie będzie rzucać.

L: W momencie kiedy mamy starcie z Saurianami to co wolimy mieć, Apache czy Bella?
H: To spierdalamy, obywatelu. Jak zestrzelą Apacha i pilota to co ja napiszę, protokół zniszczenia pilota Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych?

L: Czy McKay dalej obserwuje szwagrów Hendersona, czy ten wpis jest przestarzały?
MG: A kazał mu ktoś przestać?

[Zrzut na spadochronach nad lasem]
L: Czy ja słyszałem coś o spadochronach?
MG: Noo…
L: Nieee, to jest absolutnie megafatalny pomysł!
H: Połowa się pozabija o te drzewa a druga połowa zginie w płonącym lesie.
Sanford – OK, panowie, zostaniecie zrzuceni na niskiej wysokości z odrzutowca nad terenem zalesionym. Czy rozumiecie już czemu uważam, że będą fuckupy?

[D. jest jedyną osobą która została w bazie, a przy okazji jedyną która może np. autoryzować wpuszczenie kogoś do bazy]
D: Ja idę spać.
H: Nie, co ty!
D: Nie da rady, mam takiego Flawa.
H: Ty buraku!
D: Jak go brałem, to myślałem, że jest nieszkodliwy.

L: Kompasy i GPS-y też mają?
H: No, kompasy mają na pewno. GPS to ja mam w laptopie…

[L bulwersuje się na zrzucanie na spadochronie w nocy]
D: Co, tych agentów?
L: MNIE!
D: “Nie skakał pan na spadochronie jeszcze? No widzi pan, każdego życia uczy się czegoś nowego.”
Sanford – OK, zorganizujemy w windzie szybu szkolenie spadochronowe.

[zbliża się pora zrzutu na spadochronie]
Surrey – Owen, Brooks, idziemy, pokażmy im że FBI jest twarde.
MG: Hehehe. Rzuć se na coś. Najlepiej na Good Lucka.
Surrey – Ten Blueflight jest zdecydowanie przeceniony, następnym razem lecimy PanAmem.

D: Ten morderca z CIA to Daniels, tak?
L: Tak.
MG: Operator. The word is “operator”.

[NPCe którymi dysponowali gracze, byli opisani na poręcznych kartonikach]
L: Owen skręcił sobie kostkę.
H: Jest stapowany.
L: Hehe. [po chwili] Spierdalaj.

D [wynosząc z pokoju rozkładany mały stoliczek z blatem z kratownicy z listewek]: Znalazłem rozkładany stolik sztabowy.
MG: Ten stolik jest kurwa anty-sztabowy. Ma wszystkie cechy, których stolik sztabowy nie powinien posiadać.
D [Podając Howi karteczki z wypisanymi imionami i specjalizacjami]: Oto twój oddział. Tap to fire.

D: Jak nie masz życia osobistego to możesz wziąć Driven.
L: Nie, nie. Ja ten czas, który poszedłby na życie osobiste przeznaczam na dołowanie się i depresję.
H: Jest psychologiem, to tylko naturalne.

[MG puszcza soundtrack do Spooks]
L: Nie, nie, do strzelaniny w lesie to coś zupełnie innego jest potrzebne.
MG: No dobra. [zmienia muzykę na Blackhawk Down]

MG: Ja pierdolę, możecie robić tak że oni zaświecą w górę i analitycy będą wami kierować. I to jest dopiero klimat, używanie satelity za pierdolone kilkaset milionów dolarów do nawigacji po pieprzonym lesie, bo nie macie dwóch GPSów…
D: I to świadczy, że jesteśmy rządowi. Jesteśmy z budżetu federalnego.

L: Nie, nie, nie, nie! Będą jechały drogą autobusy pełne psioników, nie będziemy się zaczajać przy drodze.

MG: Czy można ufokowi wytoczyć sprawę? Nie można, bo nie ma obywatelstwa. Można go uznać za enemy combatanta i rozwalić.
L: Albo za illegal alien.
D: I zdeportować do Meksyku.
MG: Ale nie macie nikogo ze straży granicznej.

D: Może mają taki wielki… statek-wazę, o!

Surrey – Balon meterologiczny.
Goldstein – Nikt tego nie łyknie. Obawiam się, że coverup z balonem meterologicznym po Roswell jest spalony.

Goldstein – No, niestety, to jest nasza robota, żeby turyści chodzący po lesie nie trafili na zwłoki pierdolonego ufoka. Cholerne cele statutowe.
MG [do L.]: Weź extraterrestrials, przeczytaj co tam jest, a resztę tego co wiesz zapomnij.
Surrey – Jestem za tym, żeby, jak już będą wyjeżdżać z bazy, to ostrzelać ich z Hellfire’ów a później ostrzelać płonące szczątki samochodów z działka.

Surrey – Jeżeli UFO wystartuje i będzie lecieć w stronę was, to jestem za tym, żeby Apache wykonał samobójczą akcję opóźniającą…
[L pokazuje ręką na T.]
T: Co?
D: Będziesz strzelać do spodka.

Sanford – Lecicie Apachem obejrzeć teren, jak zobaczycie cokolwiek w przybliżeniu humanoidalnego to grzejecie.
MG: “W Apallachach niedaleko Nowego Jorku zaginęło trzech grzybiarzy.”
H: Trzeba było nie łazić po tym terenie…
MG: “Ciała znaleziono trzy miesiące…”
L: JAKIE CIAŁA?
MG: No dobra.

—[ deleted for security reasons ]—

System: Conspiracy X, rządowe spiski, latające talerze, czarne helikoptery i kosmici.

Grają:
Ms Brown – rządowa telepatka świeżo po przeszkoleniu: E.
Mr Johnson – specjalista od bezpieczeństwa misji, czyli cyngiel o szerokich kwalifikacjach: J.
Mr Fisher – specjalista od podsłuchów, faceman i dowódca misji: T.
Mr Smith – „czyściciel” od usuwania śladów po misji: MW.

Prowadzi: Z.

[Tworzymy postacie]

MW [do MG]: Ty, gdzie jest napisane co to jest Awareness: Media?
MG: Nigdzie. Drugi człon umiejętności Awareness jest samoobjaśniający.
E: Może widzisz bieżącą wodę po prostu?
MW: „Ta działka jest uzbrojona!”

MG [do J.]: …A jak agenci ci się posypią, to przerywasz misję i rekomendujesz terapię.
J: Ołowiową?
MG: Tych ludzi rekrutuje się kilka lat, nie po to żeby ich zaraz zastrzelić! Co najwyżej kieruje się ich do innych zadań! I to nie oznacza od razu dołu z wapnem!

T: Jam jest środkowy palec niewidzialnej ręki rynku!

[Wszyscy agenci Dyrektoratu, pracodawcy BG mają wszczep komunikacyjny, który monitoruje ich wszelkie działania]
J: A ten wszczep to jak w zasadzie działa?
MW: Masz taki wielki obiektyw, w samym środku czoła!

[Przypadkowa dyskusja na temat wyglądu flagi brytyjskiej]
D [z offu]: To inwalidzi są. Nie potrafią dojść do żadnej konkluzji bez Google.

T [do MG]: W zasadzie to my jesteśmy tak [faszystowski salut] czy tak [salut normalny]?
MG: Tak [faszystowski salut], ale weseli [zmienia na normalny].

T: To będzie taka parafraza hasła rekrutacyjnego British Army. Oni mają tam „Even our backup has backup”, a ja tam zmieniłem po jednej literce i wyszło nasze ConX.

[Wydział Dyrektoratu w którym pracuje Mr Fisher ma slangową nazwę „Chessmen”]

T: Jaką mamy ksywkę?! To podpada pod harassment!
J: Nie możesz zaskarżyć organizacji, która oficjalnie nie istnieje.

T: …Czyli kto – komuniści?
MG: A może któraś z ras Obcych, co?
T: To że jesteś zielony nie oznacza, że nie jesteś czerwony! Taki plakat w biurze mam!

J [do T]: Tylko salutów nie pomyl!

MG: Ogólnie to na początku rekrutacji wychodzi gość z piersią obwieszoną medalami…
T: Znaczy ruski generał. Amerykańscy noszą same baretki!

[Prócz wszczepu monitorującego wszyscy agenci przechodzą też intensywne warunkowanie na lojalność dla Dyrektoratu i kraju]

J [do E]: Nie, niech oni (tj. Mr Smith i Mr Fisher) idą, oni są po przeszkoleniu z działania undercover. Jak ktoś powie „Stany Zjednoczone” to my stajemy na baczność i salutujemy, a oni tylko się nieznacznie prężą.

(Przez całą sesję się z tego podśmiewaliśmy. Jeśli tylko w rozmowie padło słowo „kraj”, „Dyrektorat”, „Stany Zjednoczone” lub kompatybilne, nie przerywając rozmowy wszyscy salutowaliśmy. Sesja momentami przypominała przez to Paranoję…)

D [ponownie z offu, obserwując saluty]: W kwaterze głównej dowcipnisie wchodzą do kibla i krzyczą „Ku chwale Dyrektoratu!”
J: Ta, i wtedy wszyscy co leją – salutują…
E: Albo „Niech co krwawy Dyrektorat?”

[MG czyta nazwiska NPC]

T: Ja pierdolę, czy to są nazwiska z jakiegoś generatora?
[ogólny rechot – Z. generator personaliów NPCów ma i hołubi]

MG [do E.]: Można używać komunikacji w drugą stronę, przekazując myśli, ale w manualu napisano żeby nie nadużywać bo to źle wpływa na morale agentów.
MW: Podaję przekład: „Głosy w głowie są niezdrowe”.

[Planujemy wyeliminowanie niewygodnego osobnika, oczywiście w imię bezpieczeństwa narodowego]
Mr Fisher: To co ty mu wstrzykniesz?
Mr Johnson: Schizofrenię paranoidalną w roztworze soli fizjologicznej.
H [z offu]: Prosimy nie oblizywać narzędzi.

[Akcja udana, osobnik w szpitalu]
MW: Powiedziałbym „żółwik„, ale jestem przecież poważnym agentem.
[MW i J przybijają żółwika]
J: No, to był tajny żółwik. Nic nie mówiliśmy przecież.

T: Czarny helikopter? Czemu?
J: Bo takimi latamy.
T: Pieprzona polityczna poprawność. Pieprzone parytety.
J: Tak, prócz czarnego mamy też biały, żółty i jeden w kształcie burrito.

[Mr Smith i Mr Johnson po burzliwej dyskusji krążą po terenie paranoicznej milicji przebrani za myśliwych, a nie zamaskowani i cichociemni]
MG: Udajecie lokalnych myśliwych; a że na ambonie macie radio, futrzaną czapę i kałasznikowa? Bo spadochron zdążyliście zakopać…?