To sprawa bezpieczeństwa planetarnego

System: idee fixe – ale tym razem agenci kontrwywiadu w czasie najazdu Obcych.

[Ten post to dostępne wcześniej na innej stronie cytaty z pierwszych czterech sesji Earth Defense 2020]

Grają:
kpt Nowakowski, były pracownik Biura Ochrony Rządu – MW.
kpt Biernacki, były pracownik Wojskowych Służb Informacyjnych – K.
mjr Delagrange, wypożyczony psionik z kompanii Omega – L.

Prowadzi: Z

[pierwsza sesja]

Z: No dobra, kapitanowie, Centrala przysyła wam nowego człowieka.
K [do L]: Jesteś odpowiedzią na zażalenie? „W odpowiedzi na zażalenie przysyłamy wam TO, i niech to was powstrzyma od przysyłania nam dalszego takiego spamu…”
L: „W odpowiedzi na zażalenie przysyłamy wam TO, jak wyślecie kolejne zażalenie przyślemy wam drugiego takiego.”

K: A ja nazywam się Robert Biernacki i mam na koszulce taki napis: „Nazywam się Major Biernacki i mam stopień kapitana.”

K: Czy pan jest spokrewniony z tym słynnym matematykiem?
MW: Nie znam żadnego matematyka który by się nazywał „Major”.
K: Matematyk Kusanagi.

K: Czy ktoś pamięta jak wyglądałem?
Z: Dobre pytanie, też je zadałem na sesji Star Warsów na początku.

Z: No, widzisz tych dwóch kolesi, takie słowiańskie paszcze, ale sympatyczni nawet.

Nowakowski – Na stałe czy czasowo?
Delagrange – Mam nadzieję że czasowo, ale to nie wiadomo.
MW: No, nie ma jak to pierwsze wrażenie.
K: Zainstaluj się w schowku na papiery.

Z: Chyba powinieneś do niego mówić ‚panie majorze’.
Biernacki – Panie majorze, ochujałeś?

Nowakowski – Ooo, trzeba się będzie wybrać z nim na picie wódki.
Biernacki – Zniszczymy kurwa żabojada winochłapcę.
Z: Jak w zasadzie chcecie ze sobą rozmawiać żeby nie zrozumiał?
MW: A to on mówi po polsku?
L: Tak, nawet się wam na lądowisku po polsku przedstawiłem…
MW: A, jakoś mi umknęło…

[Jacques ogląda przeszłowidzeniem scenę rzezi grupki dzieci z enklawy rolniczej podczas ataku Obcych]
Z: Rzuć sobie na Determinację… zaraz wam się psionik porzyga.
L: Aaaa! [turl… przerzut… turl… turl…] Na co ja kurde marnuję taki rzut!
Z: Nieno, nawet się nie skrzywił.
L: 23 z samej kostki!
K: Nawet się trochę uśmiechnął, u niego w kraju nie takie rzeczy robi się z dziećmi… trochę się oblizał… to nie dzieci, to prawdziwe skurwysyny były…

Z: Masz rację…
MW: Napisałem taki plik nawet kiedyś.
Z: Jaki?
K: Że miałeś rację?

K: Jeden z nas pójdzie do tego dziennikarza i zrobi z siebie idiotę…
MW [do K]: Ty!

[zaszła konieczność zneutralizowania potencjalnego przecieku informacji o agentach Obcych]
K: Musimy zorganizować jakiś wypadek samochodowy czy coś.
MW: Gdzie on [dziennikarz] teraz jest?
Z: W domu.
MW: Dobrze…
K: W głównym pokoju przejedzie go TIR?

L: Nieno, mój motocykl jest skomputeryzowany, ma mapę Warszawy wmontowaną…
Z: Ale to nieaktualna mapa…
K: Tajna, nie ma na niej żadnych mostów.
Z: Tak, stara mapa Warszawy z czasów napoleońskich.

L: Dlatego się pytałem czy są już motocykle z zamkniętą karoserią.
Z: Możesz mieć prototyp.
K: Ta, prototyp, takie kanciaste szybki ci wystają.

K [w czasie identyfikacji postaci L]: Tak, to Jaques le Grande, wynalazł przenośny biustonosz.

Z [opisuje trupa agenta Obcych]: … miał buty, takie wojskowe glany. Zdejmujesz mu te buty?
L [chwila wahania]
MW: W środku znajdują się osławione „stopy Obcych”.

L: Mój następny motocykl będzie miał działko obronne. Nie, obronno-zaczepne, działko tylko obronne to kiepski pomysł.
Z: Działko obronne samą swoją obecnością zaczepia.

Biernacki – Trzeba trafić w usta żeby wyglądało na samobójstwo…
Nowakowski – Z karabinu, kurwa…
Biernacki – Broni nie znaleziono…

Biernacki – A może upozorujemy napad?! Przecież wyglądamy i zachowujemy się jak totalni bandyci!

Z: Panowie, nie generować tu cytatów tylko brać się za granie.

MW: Gdzie ja o tej porze załatwię sobie pistolet nielegalnie?
K: Jak to gdzie? W Podspodzie! A, nie ma jeszcze…
Z: Jak sobie zbudujesz to będzie.

Biernacki – Trzeba mieć jak najwięcej elementów charakterystycznych! Zapamiętają czapkę bejsbolówke, pomarańczową kurtkie, łańcuch na szyi i kalosze.
K [gest]: I ja to wszystko właśnie zakładam na siebie.
MW: Kupuję sobie czerwone dżinsy.
K: A ja szal modlitewny.
MW: To się stuła nazywa.
K: Nie, taki żydowski…

Z: A gdzie ty kupisz szal modlitewny?
K: Na szrocie.

Biernacki – A naszemu samochodu napiszę „huj” z boku. Przez jedno „h”.
Nowakowski – Nie, to już przesada.
L: Lepiej HWDP.
Biernacki – O, to HWDP chociaż.
Nowakowski – Nie!
Biernacki – Z szablonu?
Nowakowski – Nie!!

L: Muszę sobie samochód snajperski przygotować.
K: Z takim wielkim celownikiem?
MW: Będziesz nadzwyczaj precyzyjnie prowadził…

Z: Koleś odchylił żaluzje.
Delagrange – Mogę zdjąć go teraz…
Nowakowski – Ale to by wyglądało jakby ktoś go zastrzelił z karabinu snajperskiego.
Z: Samobójstwo przy goleniu..
K: Tak, tylko jak mu kurwa trafisz teraz w goleń? Przez okno?

K: Uyyeeyeyyyyyy.
MW: Co ty za walenia zrobiłeś?
K: Chewbaccę.
Z: Dźwięk mu wyszedł wyjątkowo udany… ueeeyyyyyyyy.
Wszyscy: Co ty?
Z: Trenuję, może następnym razem zagram Wookieem.

Z [NPC się przedstawia] – Wojciech Giermaż.
K: Mam duże opanowanie, więc udam, że mi się nie skojarzyło z garmażem i kąciki ust mi do góry nie poszły.

[dziennikarz NPC] – Ale on ma płaszcz na sobie.
Biernacki – A co pan myśli, że ten płaszcz był jakoś zarejestrowany? My nie mamy bazy płaszczy, a on nie miał dokumentów. Przypuszczam, że to był obcy w płaszczu.
MW: Rekord świata w chujowej nawijce.
Biernacki – Płaszcz najprawdopodobniej pochodził z Ziemi. To ziemski płaszcz był. Dlatego się nim nie zainteresowałem. Obcy w ziemskim płaszczu.

Biernacki – Ta nadzwyczajnie potężna istota mogła spokojnie podnieść pański samochód.
[dziennikarz przyjechał plastikowym tzw. toczydłem, samochodem który pusty waży jakieś 200 kg]

[postacie sprawdzają emaile i podsłuchują telefon dziennikarza z którym miał spotkać się zabity przez nich potencjalny przeciek]
Z: Powiedział że to oszust, a faceta dodał sobie do killfile’a.
K: My też go sobie dodaliśmy do killfile’a.

L: Moja postać ma dwa poziomy atrakcyjności i dodaje sobie trzeci odpowiednim ubraniem i makijażem.
Z: Tak, zauważyliście że się makijażuje.
K [do MW]: Stary, szykuj granat plazmowy!

L: Robię analizę danych osobowych. [kiepski rzut]
K: Okazało się, że ochroniarz jest agentem owcy.

L: Szukam jakichś takich rzeczy, typu że pies mu zaginął a dwa dni później wrócił i oczy mu się świecą na czerwono.
K: I strasznie dymi z lufy…
Z: Nie ma nóg, ale lewituje…
K: Levitare necesse est.

Z: Podstawowy czas… rok… no co, rozpracowanie alfabetu obcych?
K: O, spadaj, to ja Tolkiena czytam.
Z: Cheater, cheater… Wziąłeś podwójny czas, to po dwóch latach możesz spróbować znowu.

K: W centrum miasta mogą robić sobie prace nad alfabetem, on im w twarz nie wybuchnie… a ze źródłami energii to wypierdalać do Łodzi, tej kurwie nic nie zaszkodzi.
[w Idee Fixe ludność Łodzi została wysiedlona do Warszawy, więc miasto jest puste]

[K wyrzucił -15 na teście umiejętności Samokontrola, żeby podkręcić sobie Budowę przed chlaniem z Francuzem, więc padł przed wypiciem pierwszego kieliszka wódki]
Delagrange – Wy, Polacy, macie słabe głowy…

MW [po zauważeniu że Delagrange nie interesuje się rozebranymi paniami tańczącymi przy rurze w barze]: Panienki na niego nie działają… faktycznie, na następne picie pójdzie chyba do knajpy z Chipendejlsami… ale sam!
K: Bo nas Superekspres przyuważy i będzie ryfa.

Z: Jak się podpił to patrzy na ciebie przychylniejszym okiem…
K: Tego brakowało, najpierw nie patrzy się na cziksy a potem się na ciebie jopi…
MW: Tak mnie to trochę sfreakowało, więc idę szybko do domu.

[dyskusja czy w świecie IF jest gra komputerowa „UFO: Enemy Unknown”]
L: Może być taka gra „Faerie Attack”, o elfach które wychodzą z sąsiedniego wymiaru, atakują, mają magiczne technologie które można researchować… latają na miotłach i atakują miasta…

L: W świecie IF też nie ma takiego RPG jak Idee Fixe, bo inaczej prędzej czy później jacyś gracze chcieli by grać postaciami, które by grały w IF, a poza tym można by było przeczytać rozdział MG i wszystkiego się dowiedzieć.
MW: Przede wszystkim dlatego że split od naszej historii był w 1999…
L: Ale już byli tacy pracujący nad systemem IF, to co, mieli wszyscy tajemnicze wypadki?

L: Aj, -14 z samej kostki… to rzuciłem w sumie -2 na interpretację aury.
Z: Facet jest lewy. Jest psionikiem i ma wszczepy…
K: I ma w środku wielki wszczep: pompę do betonu.
MW: Strzelaj! Strzelaj, ale w głowę, bo niżej zrykoszetuje od pompy.

Biernacki – Jak się woła na agenta, „cip cip, kurwa”?
Nowakowski – Jesteśmy w pracy, nie rób sobie jaj.

[druga sesja]

Z: Przejebaliście sprawę, więc wy dostaliście po naganie a on dostał pochwałę. Jak można się domyślić nie przyczyniło się to do poprawy…
K: Stosunków polsko-francuskich.
Z: To też.

MW: No tak, to musi być coś ważnego, wyślijmy naszych najlepszych ludzi w teren i zostawmy Warszawę bez ochrony.
Z: Jego [pokazuje L] zostawili w Warszawie.
MW: No tak, on się do tego lepiej nada, zna teren.

L: Ściągam taki program do symulacji układu słonecznego, bzibzibzi… [pokazuje jak się kręcą planety]
K: Uważaj, bo przedłużenie celuje w te żółwie, na których stoi układ słoneczny.

MW: Żołnierz-inteligent.
K: Respekcik. Po enklawie gówno krąży… to nie gówno, to chorąży!

Z: Rzuć sobie na analizę danych.
L: Minus sześć z rzutu.
MW: Gratulujemy.
L: To osiem.
K: Ustaliłeś że ona jest facetem…

[dyskusja o pancerzach wspomaganych]
Nowakowski – Chociaż nie, z czteropiętrowego budynku byśmy nie zeskoczyli.
Delagrange – Byście zeskoczyli.
Biernacki – Byśmy zeskoczyli… ale byśmy nie pobiegli dalej.

Delagrange – Mamy trop!
Biernacki – Jak nie znajdziemy Obcych to przynajmniej sektę sobie wystrzelamy!
Biernacki – Bezpieczeństwo planetarne, ręce do góry! Blam blam blam!
Nowakowski – Zawsze będzie w raporcie można coś naściemniać.

Nowakowski – Sprzedajmy to jakiejś służbie bezpieczeństwa, to nie nasze zadanie…
Delagrange – Ale to my jesteśmy służba bezpieczeństwa.

Biernacki – Własnie, atrakcyjna jest czy nie?
Nowakowski – Nadużywasz władzy.
Biernacki – Nie, jeeeszcze nie….

Z: Macie zdjęcie laski.
K: Mam nadzieję że laska nie ma laski, bo przestaję się interesować infiltracją.

MW [gada o różnych bzdurach]
MW [do Z]: Prowadź, co?!
Z: Bezczelność, no.
K: Od godziny siedzimy i pierdolimy o gównie, a potem opieprzamy Z żeby prowadził…

Delagrange – Nie będę z nią gadać.
Biernacki – Właśnie będziesz się czuć komfortowo, pogadasz sobie z nią o ciuszkach, kosmetykach…

Delagrange – Możemy zagrać w marynarza, albo w papier-nożyce-kamień, albo cokolwiek, możemy rzucić monetą…
K: Też masz umiejętność „rzucanie monetą”?
L: Nie, mam przyszłowidzenie.
Z: Jest prekogiem, nie grajcie z nim w gry losowe.

Delagrange – Jak zlecacie wszystkie takie zadania buciejom to nic dziwnego że macie takie wyniki.
Nowakowski – Może go sprzedamy na organy?
Biernacki – Tak, miał wypadek, przejechała go cztery razy furgonetka zwiadu radioelektronicznego…

K: Umiecie się włamywać, jeden z drugim?
L: Nie, ja umiem strzelać.
K: Doskonale, ja też, możemy zastrzelić jej zamek.

K [opisuje jak postacie przebierają się za monterów]
L: Ja wezmę pad elektroniczny, będę nadzorcą.
K: Nadzorcą… a ja wkręcę mu dwie śruby w plecy.

K: Te, nadzorca, przyczepiłbyś sobie jakieś ostrogi.
K: Jawohl, Herr Hauptmann!

K: Już wiem, biorę taką wielką słuchawę i wieszam sobie na pasku.
MW: Głupi jesteś, do czego ci taka słuchawka, jesteśmy pogotowiem internetowym.
K: Normalnie, mam RJ, wtykam i rozmawiam…
MW: Umarłeś chyba i jesteś głupi…

L: Biorę coś co będzie się nadawać do psychometrii, jakbym chciał ją zlokalizować… skarpetkę…
K: Wiedziałem, że będzie wąchać jej skarpetki!

L: Skarpetki często giną [chwila zastanowienia] chociaż nie wiem, czy kobietom też…
K: Możesz zostawić artykuł na stole: „Skarpetki często giną”.

NPC, bandzior – Ty, dziwak, masz papierosy?
Nowakowski – Nie, nie palę. To niezdrowe.
NPC – A masz może dziesiątaka?
MW [pokazuje że wystawia pistolet]
Nowakowski – Nie, ale mam dziewiątkę. Spadaj.

Z: Widzisz jednego który ma ten, DSG 111.
MW: Na plecach niesie?
Z: Nie, w ręce trzyma.
Nowakowski – Zgromadzenie 20 gości, jeden ma karabin, macie zamiar interweniować?
Dyspozytor – Tak, tak, wyślemy jakiś patrol.
Biernacki – Chyba parafialny…

MW: On się nadaje na mrocznego…
L: Mogę zrobić sobie makijaż.
MW: Będzie mówił po francusku, pierdolnie sobie makijaż…

MW: Mam nadzieję że nie narobi nam wstydu i będzie miał spodnie które mają materiał na tyłku.
L: Bardzo zabawne. A ja mam nadzieję że ty, jako zagorzały heteryk, nie będziesz łapać wszystkich kobiet w zasięgu za cycki i tyłki.
MW: Jeszcze się zastanowię.

MW: Pytam się czy mają tutaj depresso. Wiesz co to jest depresso? Czarna kawa z tłuczonym szkłem i gwoździami.
K: Dawaj, bo umrę.
MW: Odsuwam się od ciebie, ty pozerze…
MW: [jęcząc] Co za beznadziejny lokal…
K: …niemożemy się śmiać… [jęcząc] umrę….

MW: Z, kto jest mroczniejszy od nasz w okolicy?

MW: Stary, jesteśmy najbledsi w okolicy, jakby ktoś na nas spojrzał w podczerwieni to mielibyśmy co najmniej ze dwa stopnie niżej…

MW: Patrzę na nią głęboko i staram się przekazać jej głębię mojej depresji…
K: Twojej latryny.
MW: Przy mojej depresji twoja depresja to high, wiesz.

L: Patrzę na niego astralnie.
Z: To psionik.
L: Jaki rodzaj?
Z: Telepata.
L: Rzucam na dwójmyślenie! „Jestem gotem! Gotem! Siedzę tu i gocę!”

Z: Możecie sami uzyskać dostęp do tych kamer z datapada.
K [jęcząc]: Niee… zadzwonię…
L: Wyłączcie dwójmyślenie, ćwoki!
K [jęcząc]: To ja tak depresyjnie wyciągam datapada…

Delagrange – Idziemy do samochodu!
Nowakowski [jęcząc] – … dobrze… idziemy… tylko ja prowadzę!
Delagrange – Nie!

Biernacki [jęcząc] – Nie masz żadnego sprzęgła… wciśnij ten gaz… i zabijmy się…
Nowakowski [jęcząc] – Dobry sposób… na spędzenie wieczora…
Biernacki [jęcząc] – Tak… znajdźmy awatara… i zaparkujmy w nim…
Delagrange – Tak, widzę że wykazujecie się dobrym gustem.

MW: L, ty zadzwoń do centrali, nie brzmisz jak agent PESMu.

MW: To ja tak melancholijnie nacisnę pedał gazu.
K: Melancholijne zaprę się nogami w deskę rozdzielczą.

[postacie lokalizują pod trawnikiem coś, co jest najprawdopodobniej miną]
L: To ja do niej strzelam.
K: A jak to będzie wyskakująca to będę ci kurwa wdzięczny.
L: Nieno, nawet jak jest wyskakująca to jak dostanie z dezintegrującego przeciwpancernego pocisku z wolframu to nie przeżyje.
K: Dobra, dobra, to dawaj, mam backup w Nowej Zelandii.
MW: To nie ta bajka, wiesz…
[w równoległej kampanii pulpowego IF K. grał Sztuczą Inteligencją z backupem w Nowej Zelandii]

Z: K, miałeś nogi, całkiem niezłe.
K: Spierdalaj, podskakuję.

Z: Kto z was jest bardziej z przodu?
K: Wszystko jedno.
Z: Kto z was woli parzyste?
K: Ja.
Z: [rzuca] To ty jesteś pierwszy.
K: Zaraz, jak ja wolę parzyste, to powinienem mieć szczęście i być drugi…
[nie miał szczęścia, rękę stracił]

[trzecia sesja]

L: Mogę wydać jakieś punkty z ogólnych na zdolności PSI?
Z: Możesz. Jeden. Pewnie ci to nic nie da, ale zapisz sobie, bo po przyszłej sesji też będziesz mógł wydać tylko jeden.
L: Nie, mam jeszcze coś poniżej atrybutu kontrolującego.
Z: O ty chuju, przechytrzyłeś mnie, że tak powiem.

Z: Co idzie do prasy?
MW: Wybuch gazu.

Z: Apropos, fajny dowcip ostatnio słyszałem. Przychodzi ojciec do syna i mówi „Ojcze, jest coś, co chcę ci powiedzieć. Jestem gejem.” „Synu, a garnitur od Armaniego masz?” „No, nie.” „To ty zwykły pedał jesteś.”
E [kibic z boku]: To tak apropos postaci L?
Z: Tak, jego postać jest gejem.
L [przegląda kartę postaci]: Garnitur mam Hugo Bossa… nic nie mam Armaniego.
Z: Armani jest dla pedałów.

[historia życia poszukiwanego dzikiego telepaty]
Z: … urodził się w ubogiej rodzinie.
MW: Musiał zgadywać życzenia rodziców żeby dostać coś do żarcia i dlatego został telepatą.

L: W jakich firmach pracował? Coś związanego z wojskiem, obronnością?
Z: To były generalnie firmy typu HR.
L: A, dobra, dobra… NIEDOBRA!

MW: To skąd wiadomo, że to on, jak używa anon-remailerów?
K: Bo zostawił sobie .signature.
L: Nieno, to można zrobić w sumie…
K: Tak, wpisujesz .signature i jedziesz.

[Z opisuje nową cyberrękę postaci K]
Z: No i upierdolili ci przy okazji nogi tak na wszelki wypadek.

K: Stopy Obcych są! W mojej dłoni! [pokazuje rękę]
MW: A ma chociaż kciuk przy tej ręce? Bo jak to są stopy obcych to może nie mieć.
L: Nieno, stopy obcych są chwytne.
MW: Może twoich.

MW: No więc tak, pomysł wstrzelenia gościowi nadajnika z haubicy nie przeszedł: mógłby nie przeżyć.

[włamanie się i powkładanie facetowi nadajników w ubrania, długopisy, buty etc.]
L: Trzeba tak zrobić, na filmie było.
K: Nieno, tego filmu nie widziałeś?
MW: Film widziałem, ale…
L: Musimy tak działać, bo jesteśmy źli. Znaczy, dobrzy jesteśmy!

MW: Trzeba gościowi napuścić gazu, to się nie obudzi.

L: MW ma już statycznego bloga, to się nazywa strona WWW.
A [z boku]: Mógłby zrobić stronę o postępach pracy nad Idee Fixe.
L i Z: To by była bardzo statyczna strona.

Z: Podejrzana najbardziej na górze listy to nie żaden polityk ani wojskowy. To sekretarka. W Ministerstwie Obrony.
MW: Zastrzelić ją. Prewencyjnie.

Biernacki – Służba Ochrony Kolei!
Nowakowski – Nie, stary, Służba Ochrony Planety! Legitymację nie z tej kieszeni wyciągnąłeś.

K: Strzelam do niej, przypominam, amunicja żelowa.
Z: I w tym momencie eksploduje jej głowa.
K: High explosive żele. Nie wytrzymała presji.

MW: To ja podchodzę do tej kostki i wyciągam kable.
L: Zwracam uwagę że mam przyszłowidzenie bojowe, więc wrzasnę akurat kiedy będzie wybuchać i urywać mu rękę.

L: To alieńska kostka! Rubika!

MW: Ja mam kaca i dlatego jestem w złym humorze.
Z: Możesz łyknąć nowy, eksperymentalny proszek.
MW: Odwal się.
Z: Na kaca też pomaga…

L: A jak się nazywała sekretarka?
K: Nieważne, pani Wybuchłjejłeb.
MW: Czesława Wybuchłjejłeb.

[postacie jadą aresztować ważnego biznesmena]
Nowakowski – Czy mamy jakieś kajdanki?
Biernacki – No co ty, czarne paski samozaciskowe bardzo dobrze się komponują z garniturem.

MW: Po pierwsze, nie będziemy jechać na akcję autobusem, po drugie agenci ED mają darmowe przejazdy.
Z: Nieno, agenci ED mają tylko 50% zniżki.
K: Darmowy to jeżeli cię Obcy goni, bo jeżeli przestępca to tylko 75% zniżki.

L: To ja spróbuję zobaczyć przyszłość. [rzuca] Wow, 16 z samej kostki.
Z: Widzisz jak rozmawiają z sekretarką, która tłumaczy im, że nie ma go, wyszedł.
L: Nie powiem im o tym, bo jak im powiem, że wyszedł to nie będą rozmawiać z sekretarką, czyli zmarnowałem wyczesany rzut na zobaczenie czegoś, co się jednak nie wydarzy.
[chwila później: przeszłowidzenie ujawnia, że poszukiwany wyszedł]
L: Szit, powiedziałem im, teraz nie będą rozmawiać z sekretarką!

Z [do K]: Od razu mogłem kazać ci rzucić na gadanie!
K: Właśnie! A tak to tu dajesz mi pyskować…

[Nowakowski i Biernacki przygotowują się do desantu ze śmigłowca bojowego]
Delagrange – Jak zginiecie to poślemy ochroniarzy. Znaczy, ja poślę, bo ja nie zjeżdżam z wami na dół.
Z: Ty poślesz, bo oni będą martwi.

MW: Ja, na przykład, mam na sobie garnitur.
L: Ale kuloodporny?
MW: A czy niedźwiedź sra w lesie?

[jak wygląda zakładanie uprzęży desantowej]
Delagrange – Ja się nie macam po worku, ja się z wami nie spuszczam.
Biernacki – No mowa.

Z: Rzucę sobie. Może pilot coś spierdolił i wszyscy zginiecie. To byłoby niezłe zakończenie kampanii… [rzuca kostką]
L [z lekkim niedowierzaniem]: MINUS OSIEM?
K: Spierdolił! SPIERDOLIŁ! Jak dobrze że mam uprząż! Jak źle że mam linę!

Nowakowski – To po co my w zasadzie spuszczamy się na linach?
Biernacki – Nie wiem.
Nowakowski – To cieszę się, że przedyskutowaliśmy tę sprawę jeszcze na pokładzie.
Biernacki – W filmach sensacyjnych zawsze zjeżdżają.

[ścigany podejrzany zostaje rozstrzelany przez śmigłowce policji, działające bez rozkazu ze strony postaci]
K: Dzwonię do naszego szefa, żeby zadzwonił do szefa policji, żeby pogratulować mu błyskotliwej akcji i powiedzieć, żeby się sam zdegradował.
MW: Nie, wysyłamy tam zespół bezpieczeństwa żeby aresztował gościa i posłał na proces za zdradę.
K: I żeby mu wetknęli okolicznościowy buttplug.
MW: Musimy kontener zamówić.
K: W formie rybki takiej. Fish Called Wanda. Żeby mu ogon z dupy wystawał.
MW: I zakładowego proktologa. Przecież my nie będziemy wrażać.
Z: MW, K, utnijcie buttpluga i gramy.

K: Wpisać mu do akt, że może zostać najwyżej kanarem, ale w nocnym.
MW: Co to za polityczne manewry z ostrą amunicją? Od politycznych manewrów z ostrą amunicją to my tu jesteśmy!

Delagrange – On jedzie na amfie.
Nowakowski – Nie „jadę na amfie” tylko czasem używam.

Z: Ludzie którzy biorą udział w zamieszkach mają dziwne aury, i ogólnie dziwnie wyglądają, niektórzy mają już nawet taką zmienioną skórę.
MW: Napalm.

K: Poproszę orkę! I rifle’a, rifle’a z plecakiem!
L: Laserowego?
K: Tak.
Z: Na Mutony kiepsko działa.

L: Tak jest w mechanice, sam tak napisałem.
Z: Nie przekonuje mnie to do końca.

Delagrange – Trzeba zrzucić bombę na ten budynek. Ilu tam mieszka ludzi?
Z: Standardowy 20 piętrowy mrówkowiec.
L: Spoko, większość poszła na zamieszki.

L: Mission – retrieve alien artifact. Jak wygląda artifact? Nie wiemy.

[Postacie ściągają antypsionika do ochrony zespołu uderzeniowego]
L: Zobaczycie, przyleci jakaś babcia.

Biernacki – Kto dowodzi tą operacją?
Nowakowski – To niezłe pytanie.

Nowakowski – Niech tu przyślą sterowiec z puke gas’em.
Delagrange – Ale od tego dużo ludzi może poginąć…
Biernacki [do Delagrange’a] – Był konkurs na dowódcę? Był. Nie odezwałeś się, to przegrałeś w przedbiegach, a teraz nie protestuj.

[tłumienie zamieszek, ciąg dalszy]
MW: Myśliwce, i zamawiam napalm.
L: Bez przesady, to nie Stany Zjednoczone.

MW: To niech nam kogoś przyślą z R&D w jakimś pojedzie latającym, niech tu loiterują.
L: W latającym talerzu?

[gracze dopytują się, na jak długo starczy im paliwa w ich nowiutkiej, lśniącej, prawie-że-eksperymentalnej orce]
MW: Ile to znaczy „spoko”?
Z: Jeszcze macie dwie godziny lotu.
K: Strzelam do pilota.

Delagrange – Niech mnie ktoś przytuli.
Z: Kończy mu się orgon.
Biernacki – Twój krótki ogon nie sprawi, że cię przytulimy.
L: Jakbym był kobietą, to od razu by inaczej zareagowali.

L: Żeby był działający generator pola negatywnej nienawiści.
MW: To miłości.
L: Wiem, chciałem z początku powiedzieć negatywnej emocji…

L: Gumowe pociski do strzelania do Mutonów to NAPRAWDĘ GŁUPI POMYSŁ!
MW: Dlaczego? Jak się przewróci to można do niego z czegoś strzelić…
L: Przewróci? MUTON?!

K: Ty, on chce nas zbyć jednym pedetem.
L: Ej, kopnijcie go.
MW: Chyba go zaraz kopnę.

[czwarta sesja]

K: Więc teraz jest 14 października albo 13 wieczór, w zależności od tego co nam Z wymyśli.
Z: Minął tydzień…
K: Nagle alarm.

Z: MW, ty masz tam jakieś puszczanie empetrójek z płytek?
K: Nie, za oknem jest.
[za oknem festyn na Targówku]

[„lekko uszkodzony” plasma rifle]
L: Do stosowania broni plazmowej to potrzebujemy oprócz pancerzy jeszcze medycznego nanotechu leczącego DNA, bo pancerz na promieniowanie dużo nie pomaga.
Z: L, ty się tu nie mądrz, jak chce to niech sobie używa przecież.

Z [wymienia podejrzanych]: Janukanis Paweł…
K: To jest Obcy.

[deliberacje nad nazwami partii]
Z: Polska Liga…
L: Narodowodemokratyczna…
K: … Na Maksa Hej Zawsze Dziewica.

Z: Partia…
L: Przyjaciół Piwa?
Z: L!
L: No dobra, Sojpiwa.

K: No to trzech mamy z głowy, pani policjant zostanie odstrzelona w ulicznej strzelaninie…

K: Polska jest w kluczowym momencie, za wcześnie żeby działać dla Systemu a za późno żeby strzelać do bandytów.

L: Mamy czyste ręce.
MW: Od tego mamy rękawice żeby mieć czyste ręce.

Z: [turl] Sorry, muszę wybrać co oznaczało jeszcze.

Z: Wygląda jak typowy księgowy.
L: Rozumiem, evil incarnate.
K: Biegły rewident, nie księgowy.
Z: O, coś w tych klimatach.
K: My go zrewidujemy biegle…

K: Panu księgowemu trzeba zrobić storno. Storno czarne, po drugiej stronie też biegły rewident i się nawzajem zneutralizują.
K: Chyba że storno czerwone, wtedy odejmujemy od biegłego rewidenta drugiego biegłego rewidenta i jest zero.
K: jest jeszcze storno białe, takie nieoficjalne, wtedy się korektorem…
MW: To my jesteśmy tym białym.

K: Myślę, że biegłemu rewidentowi trzeba jakieś powiązania z chórem chłopięcym…
L: Czy on jest z Poznania?
MW: Nie, nie będę biegłemu rewidentowi sprawdzać korzeni.

Z [o kontrwywiadzie]: Jesteście takim rdzeniem wewnątrz ED.
MW: Nie jesteśmy rdzeniem, jesteśmy tym kuzynem, o którym nikt nie mówi.
K: Trzeba nakrzyczeć temu rdzeniu „halo halo, zapalniczka i szlugi alieńskie.”
MW: Ale mamy zapalniczkę alieńską…
K: Mamy, ale wybucha.
MW: To jest problem od kiedy?

MW: Jak chcemy kogoś porywać to potrzebny jest latający talerz i białe światło, a chwilowo nie dysponujemy.
K: Białe światło możemy zrobić z maglite’a.

K: Nie przeprowadzaj astral surveillance’u, skup się na pisaniu kwitów do centrali. Najpierw obowiązki, potem przyjemności.

Z: Skończył seminarium, ale nie przyjął święceń, i jeszcze prawo. Ma trzy fakultety… ten trzeci to jakiś administracyjny, ekonomię skończył.
K: Podjudzasz nas, żebyśmy mu wpierdolili.

K: Możemy nawet rozpuścić takie plotki… chociaż nie, musielibyśmy je rozpuścić a potem szybko zdusić.

Z: O, wasz informatyk może być Murzynem.
L: Dobrze, że nie żółtkiem ani Arabem. [spogląda na kartę postaci] O cholera, Murzynów też nie lubię.

L: To środek chemiczny.
MW: Możemy załadować do pistoletu. Na strzykawki.
L: Do pistoletu na strzykwy.

K: To ja sobie rzucę na nowo nabytą technikę, żeby dać im jakieś takie odpowiednie sprzęty, a nie jakąś alieńską zapalniczkę, która odgrywa alieńskie kolędy.

MW: Ja nie chcę zostać zredukowany do desk jockeya.
L: Ja na przykład nie miałbym nic przeciwko.
K: To ty pojeździsz sobie na biureczku a my sobie komuś pierdolniemy.

L: Mógłbym ich cały czas dalekowidzeniem obserwować jakbym siedział w centrali i ktoś mi orgon regenerował…
K: Może będziesz na takim czarnym obrotowym fotelu przed
iluminatorem siedział? „Here’s your orgon, my master…”

L: Figurka Matki Boskiej z funkcją masowania.

Z: Land Warrior wersja 2020.
K: Wersja na jednoosiowej przyczepce.
MW: Wlokę go za sobą.

L: Musimy wynająć shadowrunnerów…
Z: Żeby zrobili wam ten włam retrospektywnie.
L: Tak właśnie, a potem zginęli.
L: Kurde, jesteśmy tymi gościami co wynajmują shadowrunnerów na fejkowe misje i ich potem zabijają…

L: To na pewno szuje jak z Rosji.
Z: KGB zawsze było niedobre.
K: Jesteśmy z tej strony Stanów Zjednoczonych, to i tak nam wszystko na sucho ujdzie.

L: Musimy ich jeszcze wynająć… a potem zabić.
K: Będziemy się strzelać z profesjonalistami z byłego KGB. Świetnie, świetnie, ilu ich jest, dwunastu?

MW: Mamy z informatykiem taką umowę, on nie strzela do ludzi, my nie hackujemy komputerów.

K: Nieno, mieliśmy zniknąć kogo innego. Tylko kogo?
L: Janukanisa.
K: A, nie, to go nie znikniemy.
L: Mamy wolnego slota na zniknięcie, to Pryjma może zniknąć.

Reklamy

Nazywam się agent Nowakowski i mam stopień agenta…

System, skład i prowadzenie: bez zmian od tej sesji.

[Cały lokalny oddział organizacji przeniósł się na nowe lokum]
MW: Mamy halę fabryczną jedną wolną, tam mamy laby i manufakturę mamy mieć…
L: A, tam robimy laser pistole…
MW: Tak, tam będziemy robić laser pistole na sprzedaż.
(W UFO: Enemy Unknown, na którym wzorowana była kampania, produkcja laser pistoli była najbardziej dochodowym zajęciem.)

L: Ci co pracują umysłowo i nad tajnymi danymi muszą siedzieć u nas, żebyśmy mogli ich po cichu odstrzelić jakby co.
MG: Chyba żebyście ich mogli po cichu chronić…?

MG: …I pilnuje go nieustannie pluton zmechanizowany Armii Terrańskiej.
L: To oznacza pancerze wspomagane?
MG: Nie, transportery opancerzone…

[Zastanawiamy się, jak pobrać próbkę od przekonanego do współpracy syntetyka]
L: To może damy mu ładną asystentkę, żeby sobie dał odciąć palec?
K: On ma żonę i dziecko, wiesz.
L: To dwie ładne asystentki?

Nowakowski: Po tej karambie, jaką nam zrobili nasi przyjaciele z Frolixa 8…

Nowakowski: Niestety nie obyło się bez strat, jeden po wstrzyknięciu mocnego środka znieczulającego wybuchł…
Delagrange: Wstrząs anafilaktyczny?

Nowakowski: O ile nam wiadomo, jest to pierwszy współpracujący syntetyk na Ziemi, więc powinniśmy dostać kurwa jakiś awans!
Delagrange: Albo podwyżkę.
MG: Dostaliście po medalu, ale nie możecie go nosić bo jest tajny.

MG: W ramach bajeranckiego sprzętu na transporterze opancerzonym macie zamontowane działo plazmowe.
L: Oooo, jak niedobrze…
(Działo plazmowe sieje radiacją po okolicy)

[Postacie ostatnio często były wystawione na promieniowanie]
MW: Ja w wolnej chwili pójdę oddać próbkę nasienia do zamrożenia.
Z: Nieno, takie rzeczy od was pobrali jak żeście się tu zatrudniali. Jak chcesz, możesz regularnie uzupełniać…
K: „Ty tu chyba nie przychodzisz regularnie uzupełniać…”
MW: Panowie, dajcie spokój – takie rzeczy można w zaciszu domowym robić, nie trzeba w tym celu do lekarza iść.
K: Chyba że jest sympatyczny.
Z: Raczej sympatyczna.
K: Jak dla kogo, dla postaci L. na przykład…

MW: A penis diabła podobno jest rozdwojony.
Z: To tak jak penis wielbłąda… nie, tego, kangura!
MW: I to podobno ja ciekawe rzeczy czytam?
Z: O takich rzeczach to na biologii uczą.
MW: Może ciebie.
Z: Na biolchemie byłem.

[Rozmowa na temat zmiany pracy]

MG: Do ufoków też możecie pójść.
L: W sumie fakt, też można im CV pokazać: patrzcie, tutaj wam przeszkodziłem, tutaj też, o, tu to ja byłem, a tu jak się z was śmiałem…
MW: No tak, więc sami widzicie jakim jestem fachowcem.

[Nasz przekabacony syntetyk robił karierę naukową…]

MG: Znaczy doktoryzował się, teraz nie wiadomo, przepisy są mętne…
MW: …na temat agentów Obcych, syntetyków. Wiemy.

MG: Jak macie na imię?
L: Nowakowski i Biernacki.
MG: Nieno, na imię!
K: Agent!

MG: Macie niejasne podejrzenia, ona nadaje, odbiera [telepatycznie], coś wam mówi że to kurwa agent!

[Składamy zamówienie na generator antypsioniczny]
L: To ja piszę, „Jacques, pamiętasz tę noc…”
MG: Ty byś normalny kwit kiedyś napisał!

[Rekrutacja]

MW: Jeśli to są takie typy…
MG: Wiesz, black ops. Czego się spodziewałeś, Armii Zbawienia?
MW: Przedstawiłeś mi ich przed chwilą jako „parszywą dwunastkę”, wiesz?
MG: No dobra, trochę przesadziłem…
MW: Jeżeli trochę przesadziłeś to oni nadal nie mają clearance [poświadczenia bezpieczeństwa].
MG: No dobra, bardzo przesadziłem.

Delagrange: Dobra, to niech mamy możliwość działania naraz w Warszawie i w Poznaniu.
Biernacki: W Poznaniu nie było eventów.
Delagrange: Więc jak jakieś będą to mamy być kompletnie nieprzygotowani, tak?
Nowakowski: Ooj, bądź dobrej myśli.
MG: Jest jasnowidzem, nie może.
L: Właśnie to chciałem powiedzieć.

A: Zaczyna mnie wkurwiać ten telepata.
K: Nas wkurwia już od wielu sesji.

[…Więc zastawiamy na niego pułapkę.]
MW: …I jak wejdzie do środka, to napuścimy mu kurwa gaz.
K: A on -fzzz- -fzzzzz- [pokazuje machanie czymś]
MW: Odbierzemy mu miecz świetlny!

MW: …I wtedy my doskakujemy, robimy HAHAHAHA, zamykamy drzwi i puszczamy gaz…
MG: Hahaha dużo zajmuje, może najpierw zamknijcie drzwi i puśćcie gaz, a potem róbcie hahaha…
MW: Nieno, hahahaha i tak jest opcjonalne.

[Aby ustrzec się przed oczywistymi błędami przy szykowaniu pułapki, sięgamy do sprawdzonych wzorców]
L: Ściągam z Internetu listę Evil Overlord, drukuję ją i wieszam na ścianie.

[Pomni problemów ze strzelaniem do Obcych postanowiliśmy uzbroić się niecodziennie]
MW: Na następną akcję moja postać bierze miotacz kleju i piłę łańcuchową.
K: A moja miotacz smoły i miotacz pierza.

MG: Stężał. Nie był odporny [na paralizator].
Delagrange: Świetnie! Teraz trzeba go opatrzeć.
MW [pokazuje strzelanie z karabinu]: -trrrrrrrr-!

MW: Faktycznie, trzeba sobie sprawić taki pojazd z napisem „Krew” i działem plazmowym w środku…
K: „Co wy tam wieziecie? Plazmę!”

MW: Co za obciach, żebym dewelopował skille w rodzaju Koneksje
MG: Administracja, Zarządzanie

MG: I już są takie proste pancerzyki wspomagane na nogi, zwiększają udźwig…
K: Jak będziemy się wybierać na pustynię…
MW: …To damy znać.

Broń atomowa zawsze smaczna i zdrowa

System, skład i prowadzenie: bez zmian od tej sesji.

[Chwilowy zastój w śledztwie]
Nowakowski: Co by tu porobić przez te parę dni? Do Warszawy nie ma sensu wracać…
Biernacki: Tak, spierdolone pół godziny.
(Mieliśmy transport lotniczy)

[Przygotowujemy się do wejścia i przeszukania]

Nowakowski: Na kogo by sobie tu dziś legitymację ustawić…
(Programowalną legitymację, z wyświetlaczem)

[Esper przy zdalnym sondowaniu artefaktów Obcych nie zachował ostrożności i w Zatoce Gdańskiej miał miejsce podwodny wybuch jądrowy]
MW: No, pierdolnęło zdecydowanie nuklearnie.
L: Wyrób nuklearnopodobny.

Nowakowski: Ciekaw jestem, jak to wyjaśnimy mediom.
Suszko: Nie, od tego mamy rzecznika…
K: I wodnika…
Z: Rzecznik właśnie w swoim pokoju otwiera szufladę i wyjmuje służbowego gnata…

[Poszukiwania podwodnej bazy Obcych]
A: Słuchajcie, a nie można tego Bałtyku odparować?
L: Nie bardzo, najpierw trzebaby postawić tamy na Skagerraku i Kattegacie, a to jest technicznie skomplikowane.
K: Bo inaczej poziom się szybko wyrówna.
MW: Odparowanie Bałtyku to nietrywialne zadanie.
K: No i ekologicznie nieobojętne.

Delagrange: E, słuchajcie, jak znajdziemy bazę Obcych, będziemy mogli zrobić atak na bazę…
Nowakowski: A chcemy?
Delagrange: Nieno, poślemy tam żołnierzy, my jesteśmy wywiadem…
Nowakowski: Ostatnim razem też byliśmy.
Biernacki: To się „wywiad bojem” nazywa.

MW: Jeden z nas był od gadania a drugi od napierdalania, ale zapomniałem który od czego…
K: Ja byłem od gadania.
MW: …Bo mi to ze skillów nie wynika.

L: Spodziewamy się terror ataku na Gdańsk. Podnosimy poziom zagrożenia na pomarańczowy, jee!
MW: Ha!
[Pauza]
MW: A my teraz jesteśmy w Gdańsku, wiecie?

[Delagrange usiłuje zmobilizować wszystkie dostępne siły Earth Defence do obrony Gdańska]
L: 36 na Koneksje! [naprawdę wysoki rzut]
Z: „Pamiętasz ten wieczór w Paryżu? To zrób to dla mnie, bo nie będzie następnego.”

L: 17 na Przyszłowidzenie. Będzie terror attack?
MG: Cloudy future…
L: Proste pytanie, będzie czy nie?
MG: Dużo zakłóceń…
L: Będzie!

[No i był. Z Zatoki Gdańskiej wynurzyła się cała baza, po czym majestatycznie ruszyła w stronę Trójmiasta. Dzielna obrona przeciwlotnicza usiłuje ją zestrzelić…]
MW: Zaraz, niech zajarzę, nad Gdańskiem ma miejsce próba saturacyjnego ataku…
L: Nad Bałtykiem w pobliżu Gdańska.
MW: …cokolwiek, próba saturacyjnego ataku rakietami jądrowymi na alieńskiego terror shipa?
L: No, tak… ale to nie jest problem, bo przechwycona przez ich obronę punktową rakieta nie eksploduje jądrowo.
K: Broni się jeszcze Gdańsk Orunia, agresorzy mają rzut beretem już do Torunia…

MW: Przeleci myśliwiec, ostrzela tratwy ratunkowe…
L: A w tratwach Greye smutno machają…
K: I krzyczą „konwencje, konwencje!”
L: „Konwencja alfacentauryjska!”

A: Trzeba było nukiem pierdolnąć.
MW: To Gdańsk jest.
Z: Tam sporo ludzi mieszka…

MW: Znaczy co, mam stopiony near-missem plazmy naramiennik od pancerza?
L: Tak, będziesz musiał go schować do ołowianego pudełka. [bo napromieniowany]
MW: Szkoda, myślałem że będę miał fajną pamiątkę…
K: W szkle ołowiowym możesz trzymać.

Szpiedzy tacy jak my

System: idee fixe – ale tym razem agenci kontrwywiadu w czasie najazdu Obcych.

Wcześniejsze cytaty z tej kampanii są tu.

Grają:
kpt Nowakowski, były pracownik Biura Ochrony Rządu – MW.
kpt Biernacki, były pracownik Wojskowych Służb Informacyjnych – K.
mjr Delagrange, wypożyczony psionik z kompanii Omega – L.
kpt Suszko, ukrainiec przeniesiony z oddziału szturmowego – A.

Prowadzi: Z.

L: O, skoro mnie nie było na wcześniejszej sesji to może byłem w Europie, na szkoleniu psionicznym jakimś?
K: Byłeś na szkoleniu psionicznym we Wschodniej Europie, z niedźwiedziem.
Z: Byłeś na szkoleniu bojowym w Ameryce, możesz sobie dopisać paranoję i mordercze instynkty.
L: OK.
Z: Nieno, żartuję…

[MG streszcza zeszłą sesję]
Z: Dla tych, co ich nie było…
L: …czyli dla mnie…
K: …i dla MW, bo nie pamięta…

Z: …dostaliście pochwałę…
L: O, to ja sobie powieszę na ścianie i zakleję czarną taśmą.
Z: Ty nie dostałeś, byłeś na szkoleniu.
K: Certyfikat dostałeś.
MW: Też go możesz powiesić jeśli go zakleisz, bo też jest tajny.
K: Nie, powinien go spalić i zamieszać, bo jak się odklei taśmę to można odczytać.

[Undergroundowe czasopisma]

MG: Poza tym powrót papierowych czasopism, bo Internet jest dość mocno kontrolowany…
L: Kurwa, powrót powielaczy.

Z: Jest jakieś święto w grudniu?
Wszyscy chórem: Boże Narodzenie.
Z: Poza Bożym Narodzeniem.
K: Barbórka.

K: Poparzymy gnoja i będzie spokój.
MG [załamany]: Subtelne metody wywiadu…

K: No to chuj, jedziemy do Gdańska. Slipki, ręczniki, laser rifle…
L: Nieno, jest grudzień, po co komu ręczniki i slipki?
MW: Może na basen chce pójść.

[Czemu czasem widać UFO na radarach]
L: Bo czasami ufok idzie do toalety i wtedy jak się port otwiera to UFO się pokazuje na radarach.
K: Bo jest tak jak w pociągach, [świst]…
MW: Zakaz korzystania z WC podczas postoju spodka na lądowisku.

Nowakowski: Oddychaj. Pamiętaj że zabieramy gościa na rozmowę, chcemy być mili a nie wyrywać mu paznokcie.

K: Nie, chcemy specjalistów, a nie specjalistów wojskowych!

[Grupa dostała nowy pojazd – sterowiec obserwacyjny]
MG: …I jest eksperymentalny.
L: Oj.
MW: Uh oh.
A: Teraz nam to mówisz?

Nowakowski: Czy mamy już jakiś SOP [Standard Operational Procedure] opracowany na tego telepatę?
Delagrange: SOP? Strzelamy w głowę. Czegoś więcej ci potrzeba?

MG: Już nie macie sprzętu prywatnego.
MW: Jak to nie mamy?
L: Oczywiście że mamy, mam zapisane… [przewija kartę postaci na laptopie]
MW: O kurwa.
A: Co? Ma zapisany sprzęt prywatny?
L: Tak. Mam kuloodporny garnitur z arachnowłókien, od Hugo Bossa…
MW [czyta przez ramię]: …zegarek Cartier z alarmem wibracyjnym od komunikatora…
L: …szkła kontaktowe Oakleya, różowe, elektrofotochromatyczne okulary Raybana…
A: Dobra, wiemy że jesteś pedałem…
L: Kolczyki Versace, zapalniczkę Zippo w platynowej kopercie…

L: Mam jeszcze kuloodporną walizkę Gucciego…
MW: A ja mam cattle-proda, więc się zamknij!

Nowakowski [do Biernackiego]: Otworzę sobie żyły, będę na ciebie chlapał, chcesz?

K: Mamy laser rifle’a od trzech sesji i za każdym razem jak jest jakaś napierdalanka to nie mogę go używać…

MW: Nie, nie kryminalistów wezwiemy.
L: Kryminologów.

Biernacki: Strzelaj w zawiasy.
Nowakowski: Za późno.
Biernacki: To włóż jeszcze dwa naboje, bo rozwaliłeś zamek i drzwi są teraz nieotwieralne.

[Obrona przed atakiem psychicznym]
MG: Rzuć sobie na Siłę Woli czy co tam..
L [turla]: Osiemnaście.
K: Dobrze…
MW [macha przed twarzą palcami udającymi macki]

MW: Budzisz się przypuszczam jak podwijam ci powiekę kciukiem i świecę latarką.
Delagrange: No nie na pierwszej randce…
Nowakowski: Żyje.

MG: To była pułapka psioniczna.
Delagrange: O kurde, nawet nie wiedziałem że coś takiego jest możliwe.
Suszko: To teraz już wiesz.

Nowakowski: Ku chwale Planety.

K: Musimy poczekać, aż nasz psionik się zregeneruje.
A: Nie możemy pożyczyć drugiego? Będziemy robić jak [znajomy] z DVDkami, jak jeden był w serwisie to używał drugiego.
MW: Nie, psionicy to dość deficytowy towar.
MG: Cieszcie się, że w ogóle macie psionika.

[Szukamy frachtowca, na którym odpłynął ścigany telepata]
MW: Gdzie teraz jest?
L: Zatonął.
K: Nieno, statki są rejestrowane…
L: No mówię, popłynął w morze i tam zatonał, i mamy lokalizację.
MG: Owszem.
L: Widzicie? W końcu jestem esperem.
[Esper to jasnowidz, między innymi.]

L: On nie zawinął do portu, zrobił kółko. Wyrzucił psionika za burtę razem z kontenerami, a ten tak spłynął w dół do tajnej bazy… Słuchaj espera!

(I znów miał rację, cholera.)