Kompletny brak punktów zaczepienia

W: Poczułem się jak w szwedzkim kryminale.

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

[Z. obruszył się na cenę tuningowanych oczu dla swojej postaci]
MG: Założyłem, że chcesz takie, które się w ostrym świetle zwężają do kociej źrenicy – jak chcesz taką zwykłą blendę, która jest cały czas wąska, to będzie wszystkiego sto złotych i jesteś przez pół dnia ślepy, bo twoje oczy są w warsztacie. Jak chcesz tanią tandetę, to po prostu powiedz.
Z: Oj spierdalaj.

[Rozwój postaci]
Z: Co nam ostatnio chujowo szło?
W: No ostatnio oszwabili nas gimnazjaliści.
Z: No dobra, gdzie mieliśmy braki kompetencyjne?
[MW parska]
Z: Ej, co to miało znaczyć?

Z: Oprócz tego w ramach downtime zabiorę kobietę na zakupy i wydam na nią ze trzy tysiące. Albo nawet cztery. Inwestuję w siebie, inwestuję w związek.

Z: Pułapkę na niedźwiedzie tu podłóżmy!

W: Czy twoje oczy tu działają?
Z: O ile pamiętam, w moich oczach jest chujnia.
MW: Chujnia w jego oczach, zabrzmiało lirycznie…

W: Wchodzimy przez domofon, klasycznie: „-bzzzz-, Poczta Polska!”

W: Ej, może weźmiemy jakieś czapki, że kablówkę reperujemy?
MG: Trzeba było o tym wcześniej pomyśleć.
Z: Jeszcze jedziemy windą!

NPC: Mogę dać się porwać, ale to będzie wymagać waszej współpracy.
Z: Możesz na nas liczyć.
W: Ba, tacy specjaliści od porwań jak my…!

Zemsta XXI wieku

[Dwóch kryminalistów po dwóch nieudanych próbach wyduszenia informacji z licealistów]
Z: Dzieciaki nas dymają…!
W: Gorzej niż w więzieniu.

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

Z: A tak, mamy ten hightechowy paralizator przecież.
W: Tak, ten Obcych, po którym długo stoi.
Z: Co?!

[Przygotowanie do porwania]
W: No, to potrzebujemy knebla z kulką, lutlampy, kamery na której nagramy jego wyznanie, spokojnego miejsca gdzie możemy go zgiąć…
Z: …Co?!

W: Ja to myślę żeby dać któremu w ryj, zajebać komputer i tyle tego…
Z: Myślimy jak bandyci.
W: No to nie dziwne w naszym przypadku chyba.

[Problemy osobiste]
MG: Coś jest nie tak.
Z: Spróbuję z nią o tym porozmawiać.
MG: Wiesz, nie jesteś w tym dobry.
Z: No, w manipulacji jestem. Nie jestem dobry w pracy nad problemami. Pokieruję rozmową tak, żeby mi powiedziała a potem czuła się winna.
W: Stary, wyznaczasz nowe standardy.

MG: Wyszła, trzaskając drzwiami.
W: Włączyłeś jej kontrolę rodzicielską w telefonie, wiesz gdzie jest. Możesz się tam zjawić niby przypadkiem, że tak ci podpowiedziało serduszko. Trochę to naciągana teoria, no ale…
Z: Dobra, nakupię kwiatów czy czegoś i zostawię w domu, żeby jej się miło zrobiło.
W: Tylko nie na łóżku, żeby się nie poczuła jak dziwka.

Z: Gdzie ten kurwiszon jest?
W: Kurwiszon to my!
Z: Wypraszam sobie!

Z: Martwych policjantów w Podspodzie to akurat nie brakuje, niektórzy pewnie nimi mieszkanie kafelkują…

W: Dobra, jedziemy, trzeba gówniarzowi zrobić lewatywę ze szkła…

MG: O, stary, zemsta godna czynu. Nasrasz mu w komentarzach na fejsbuku!
[śmiech]
W: Epickie. Ponury świat niebezpiecznych przygód.

W: Trzebaby go gdzieś odciągnąć.
Z: Napakujemy go depresantami i porzucimy w rowie, niech tam płacze.
W: Dokładnie, może popełni samobójstwo, problem będzie z głowy.

Pilne sprawy osobiste

W: Myślę, że to bonus; żebyśmy mogli odkupić nasze wcześniejsze winy i zabić kogoś z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

[Postacie kręcą się w okolicy miejsca zbrodni, więc legitymuje ich patrol. Gwóźdź udanie wstawia kit i…]
MG: Z potencjalnie niebezpiecznych przestępców awansowaliście…
Z: …Na nieszkodliwych idiotów. Fuck yeah.

Gwóźdź: No i to jest jednak ból. Większość z tych akcji wypada w weekend, a w weekend powinienem być w szkole.
Kosa: No i po chuj ci ta szkoła, co?
Gwóźdź: Papier dojrzałości chcę mieć, samo więzienie nie wystarczy.
Kosa: E, daj spokój – myślisz że ktoś z takim papierem by przeżył takie więzienie?

[Kosa wywalił drzwi przenośnym taranem znalezionym w bagażniku samochodu szefa]
W: Strasznie fajny taki taran. Musimy sobie załatwić jakiś taki nadmuchiwany.
Z: Co?!
W: No od czasu do czasu wozimy przecież kogoś w bagażniku.
MG: No to co, przecież nie wyjdzie.
W: Ale jeszcze nam się nie zmieści.
Z: No to co, to nie biznesklasa.

[Kosa wyciąga własną półprzytomną dziewczynę z jakiejś podejrzanej imprezy]
Z: I chcę jej zainstalować w telefonie jakiś soft do śledzenia – żebym wiedział gdzie jest.
MG: Nic nie musisz instalować, kontrolę rodzicielską włączysz i już.
Z: Świetnie. Kontrola najwyższą formą zaufania.

Z: Myślę że będę się jej musiał oświadczyć.
W: Jak jest taka nadragowana? To się może udać.

Upgrades

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

MW: Masz wolne osiem tysi?
Z: Ej, ale ja nie chcę termowizyjnych oczu!
MW: Ja o normalnych mówię. Para oczu plus operacja to osiem kafli. No, przy założeniu że chcesz te oczy na lewo załatwić – bo zawsze możesz się nawalić jak zwierzę i Gwóźdź dziabnie cię szpikulcem.

Kosa: Oczy sobie zrobiłem.
Gwóźdź: Nigdy bym nie pomyślał. Ale wiesz, konturówką musisz lepiej popracować.

Gwóźdź: Pogadaj z teściem, niech nas jako cieciów zatrudni. „Bezrobotny” to brzmi jakoś marnie, a „rencista” to uznany status społeczny. Poza tym jakby nas zgarnęli, można się rzucać że biednego, schorowanego rencistę szarpią.

Kosa: …Aha, i odblokowali nam paralizer. Na pierwszym ustawieniu gość pada, na drugim sztywnieje…
Gwóźdź: …Hm, a miejscowo to zadziała?

MW: No, jest kronika policyjna, ale nieczęsto czytacie.
W: No co ty, tylu znajomych się może przewinąć!
MW: „Mamo, mamo – było o mnie w gazecie!”

Znaleźliśmy się w Archiwum X

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

Gwóźdź: Dotarło do mnie – to wszystko arabusy. Arabusy chcą zniszczyć nasze katolickie przedmurze.
[pauza]
Kosa: Ty co, słuchasz ostatnio…
Gwóźdź: …”Szczerbca”, tak. No ale zobacz, haszysz się kojarzy z Arabami…!
Kosa: Kebab też się kojarzy z Arabami, i co z tego?

Gwóźdź: Mówili, że to był najbardziej metodyczny i pozbierany człowiek jakiego znali.
Kosa: No i metodycznie i pozbieranie przygotował sobie ucieczkę i zwiał.
Gwóźdź: Co mogło takiego metodycznego gościa przerazić – ktoś mu pomieszał skarpetki?

W: No jasne, udzielą mu od razu ołowianej dymisji…

Gwóźdź: Nie sądziłem że kiedyś to powiem i z góry przepraszam, ale chyba powinniśmy o tym zawiadomić rząd.
Kosa: I co, pójdziesz na komisariat i powiesz „dzień dobry, wykryliśmy siatkę telepatów”? Znudziło ci się siedzenie w więzieniu, chcesz posiedzieć w psychiatryku?

Kosa: Obserwuję takie zjawisko: jak coś zrobisz dla ludzi, to oni odczuwają taką irracjonalną wdzięczność. Nie wiem jak to działa.

Wspaniały świat środków odurzających

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

Z: Mistrz Gry brzęczy, to zły znak.

[Narkotyki jako waluta]
Z: …Więc jak to bierzesz, to efektywnie wpierdalasz pieniądze.
W: No a jak idziesz na piwo to co robisz? Tyle że jednego pośrednika usuwasz. Taka – uwaga, wyrażenie ze szkoły – brzytwa Ockhama.

Kosa: Czekaj, co ty właściwie czytasz?
Gwóźdź: „Antygonę”.
[5 sekund ciszy]
Kosa: Chory jesteś? Polecił ci ktoś? Dziewczynę z romanistyki poderwałeś?

MG: Hoho, kwiatki, kino…
Kosa: Pracuję nad związkiem. Psycholog powiedział mi, że powinienem się angażować.
Gwóźdź: a dał ci listę co powinieneś robić?
Kosa: Sprawdziłem na Wikipedii.

Gwóźdź: Nie wiem jak ja się podszyję pod studenta.
Kosa: Będziesz studentem AWFu.

MG: Byłem tam na imprezie kiedyś.
W: Ja też. Chyba nawet na tej samej.
MG: Taa, dostałem w ryj poprzedniego dnia, stłukli mi pingle i całą tą piękną panoramę widziałem tak – przez mgłę…
Z: Kiedy to było, strasznie dawno chyba – pewnie mieliście jeszcze włosy obaj, co?
MG: Co za buc. Wszystkie szczurołaki atakują Z.

Gwóźdź: Coś ty się taki sponsor zrobił? Przecież ci powiedział wszystko.
Kosa: Uspołeczniony się staram być.
Gwóźdź: I dałeś mu narkotyki? Społeczeństwo ci podziękuje…

Z: Idziemy, pozostawiając go w poczuciu moralnej i intelektualnej wyższości.

Dziś: strzelaniny i pogonie

System: ideefixe, kampania “uliczni detektywi”

Grają:
“Kosa”, specjalista od noża i zastraszania – Z.
“Gwóźdź”, specjalista od bicia po twarzy i wypytywania – W.

Prowadzi: MW.

[Rozważania nad dokupieniem brakującej umiejętności – języka chińskiego]
MG: Siedem to jest taki dolny poziom kompetencji językowej: jakby cię zrzucili na spadochronie w Pekinie… no, w dzisiejszym Pekinie, to byś przeżył.
Z: Znaczy co, w pakiecie jest? Mandaryński, specjalizacja skoki spadochronowe?
MG: Jesteś coś podejrzanie wesoły dzisiaj.

[Recap zeszłej sesji]
W: …No i prócz tego stuknęliśmy tego chinola, ale to był raczej akt desperacji. No nic, szukajmy wszędzie dobra, może coś z tego wyniknie.

Gwóźdź: Ja nie jestem specem od mokrej roboty.
Kosa: Ja też nie. Na pewno nie specem.

[Po pochlastaniu wspomnianego wyżej chinola Kosa wraca do domu z kwiatkiem dla dziewczyny]
W: Kwiatek! Romantyk! Krwią zbryzgany po ramiona – ale za to z kwiatkiem…!
MG: To jest tzw. krwawa róża. Nie wiedziałem, że masz to w sobie, Z.
W: Kwiaciarka walczyła do upadłego.

[Zlecenie z którym męczą się BG, pochodzi od ojca dziewczyny Kosy]
W: Ja myślałem że to nepotyzm, a to desperacja.
Z: Jedno nie wyklucza drugiego.
W: Jak się nami wysługuje to ma krótką ławkę rezerwowych.
Z: Wypraszam sobie!

[Poszli rozpytać pod Akademią Medyczną]
Gwóźdź [dresiarz]: Te, student, chodź no tu na chwile…!
Kosa: Właśnie tego chciałem uniknąć.

MG: [Umiejętność] Sobieradek to bandyci, a Koneksje to ludzie którzy cię otaczają.
Z: A jeśli otaczają mnie bandyci?
W: Nie otaczają cię sami bandyci. Wiesz, ktoś z podstawówki kto wyszedł na ludzi – taka Nasza Klasa.
Z: A Sobieradek to taka Nasza Cela, rozumiem.

[Znajomy Gwoździa nielegalnie poszukuje człowieka w policyjnej bazie danych]
W: No tak, jak dziś nie znajdą to mamy dwa dni przestoju.
Z: Policja, kurde. W weekend nieczynne. Nie to co my, z mozołem wyrabiający PKB tego pięknego kraju.
W: Ukryty PKB.

Kosa: Może złożymy relację szefowi?
Gwóźdź: No co ty, co mu powiesz? Nie dzwoni, znaczy ma coś innego do roboty. Weź, dzwonisz do niego częściej niż ja do żony!
Kosa: A często dzwonisz do żony?
Gwóźdź: Niezbyt, bo nie mam żony…

[Pościg za parkourowcem zaowocował złamaną nogą Kosy. Gwóźdź wybiera nie najlepszy moment na telefon…]
Kosa: Kurwa, CO?!
Gwóźdź: Co z tobą?
Kosa: Kurwa, chyba mi ujebało nogę!
Gwóźdź: Dobrze, ale gdzie jesteś?

[Przesłuchanie NPCa]
Gwóźdź: Noo, widzisz, od razu lepiej. Twoja sytuacja jest trudna, ale nie krytyczna.
Z: Kurwa, mistrz eufemizmu. „Pan Dymitr jest wyrozumiały…”

Gwóźdź: No weźcie się ogarnijcie chłopaki, na akcję jedziemy a nie na gejparty! „Smarujcie sztyce, będzie fajnie!” Tępaki.