Planeta Prypeć

System: Star Wars w zdecydowanie wschodnim klimacie

Grają:
Kławdia, człowiek, duża hutniczka, pędzi bimber, jest na rencie: E.
Bronco, Aqualish walący po ryjach kogo popadnie: K.
Dżeki, Twi’leczka z darem nawijki: J.

Prowadzi: MW

[Recap]
K: …Dżeki udało się odnowić relacje, żeby nie powiedzieć stosunki…
[J wzdycha ciężko]
K: No mówię że relacje, ze swoim byłym – w każdym razie kominek był.

MG [jako NPC]: …Jak Młody Ślimak zabrał własny statek to raczej go nie zepsuje…
K: Zwracam twoją uwagę na fakt, że przylecieliśmy tu własnoręcznie naprawionym klombem, nie sądzę żeby BMW Ślimaka dało się zepsuć tak, żeby przerósł klomb.

J: Przepraszam, jeśli kolega Sasza jest kalmarem [Mon Calamari], to czy to znaczy że jest sashimi?

[Znaleźli racje żywnościowe, nieco starawe]
MG: Jak wiadomo, data ważności to tylko wskazówka.
K: Jak nie spierdoliło to znaczy że jest jadalne.

MG: I jest jeszcze airspeeder, nieduży ale gustowny.
K: Ale zrobiony na ślimaka, z rampą załadunkową.
J: Oesu.
K: Porsche Cayenne, ale kargo.

K: Trzeba się spakować tak, żeby przetrwać podróż klombem przez galaktykę.

W drodze na planetę Batumi

System: Star Wars w zdecydowanie wschodnim klimacie

Grają:
Kławdia, człowiek, duża hutniczka, pędzi bimber, jest na rencie: E.
Bronco, Aqualish walący po ryjach kogo popadnie: K.
Dżeki, Twi’leczka z darem nawijki: J.

Prowadzi: MW

K: Kiedyś na przykład kradłem choinki suwnicą.
J: Suwnicą?!
MG: No była suwnica i były choinki…

[Powolutku ucieka powietrze]
K: Hmm, jakby to była dętka, to bym pośliniła…
MG: No, pokryć śliną całą kabinę pilota od wewnątrz będzie ci trudno.

[Obsługa Radaru 101]
K: Tam jest taki przełącznik wył/zał, i trzeba go w położenie zał.
E: Żeby nie wył?

K: Nie możemy nikogo tu wpuścić, umrze ze śmiechu od tego.
E: A nie możemy udawać kosmicznego złomu?
J: My jesteśmy kosmicznym złomem!

Planeta Norylsk-5

System: Star Wars w zdecydowanie wschodnim klimacie

Grają:
Kławdia, człowiek, duża hutniczka, pędzi bimber, jest na rencie: E.
Bronco, Aqualish walący po ryjach kogo popadnie: K.
Dżeki, Twi’leczka z darem nawijki: J.

Prowadzi: MW

K: …nazywam się Bronco. znaczy chyba że mama mnie woła, to wtedy Bronku. W dowodzie mam Bronisław, o czym nie wszyscy wiedzą.

K: Co zaszło, trzeba komuś jebnąć, że tak zagaję?
E: Ty to w punkt umiesz.
K: No, i w nery.

MG: …i chodzą słuchy że w tym pałacu ma wszystko wszystko wszystko, kort tenisowy nie wiedzieć czemu, bo jest Huttem, i jako wisienkę na torcie – akwadyskotekę.
K: Ja wiem dlaczego: wyszedł wielki tenis, rozumiesz.

[Żeby wydostać się z planety bez perspektyw, trzeba sobie statek pozlepiać samemu]
K: Jak tych statków jest kilka, to można zebrać jakieś części, na kartce w kratkę plan i złożyć do kupy, nie? – patrzę tu na Kławdię.
E: No, ja to bardzo chętnie.
K: Zwłaszcza że jesteś już po półlitrze.

E: Proszę, promyk nadziei i jak się rozbuchał.
K: No wiążę nadzieje!
E: Młody jesteś, jeszcze się nauczysz.
K: Mam nadzieję, że nauczę się gdzieś indziej niż tu!