Kupujcie aldeerańskie obligacje

Z: Mistrz Tuwan nie jest mistrzem edukacji.

System: Star Wars, Grumpy Old Jedi. Epizod 4: Na spalonej ziemi.

Grają:
Mistrzyni Meena Tetsu: E
Mistrz Garik Loran: C
Mistrz Toro: P
Mistrzyni Yumire Ishi: Ł
Mistrz Tuwan Dra-loor: Z

Scenariusz i reżyseria: L

C: Ogólnie podobają nam się laski w obcisłych czarnych kombinezonach, czemu mielibyśmy dawać jej inne ciuchy.
E: Możemy zabrać jej płaszcz, będzie się lepiej eksponować.

Meena – A to jest Grazz, bardzo miły człowiek.
Toro – Również porwaliśmy go ze stacji orbitalnej.

C: To jest kot numer dwa, on też robi minę przerażoną, zdenerwowaną, tylko zawsze to jest głupia mina. Nie wiem, na czym to polega. Nawet jak jest wkurzony to też robi głupią minę.
Z: Głupia mina, bo nie wybucha.

Inkwizytorka – W ogóle to nie miałam okazji was poznać, rozumiem że to Mistrz Garik?
Yumi – Oj tam, jesteśmy ubogimi staruszkami.
C: Jesteśmy ubogimi staruszkami, niesiemy chrust do lasu.

[oczywiście mistrz Tuwan postanowił wszystkich przedstawić]
Tuwan – … i Yumire Iszi.
Yumi – Isi! Isi!
Toro – Za bardzo szumisz liśćmi, kiedy mówisz, mistrzu Tuwan.

P: Coś czuję że zakonowi Jedi też by się przydali inkwizytorzy, jak tak słucham mistrza Tuwana.
Z: Jestem takim Lutrem zakonu Jedi. No dobra, nie Lutrem, Św. Franciszkiem.

Meena – A co będzie jeżeli zaśniesz podczas pilnowania?
Tuwan – Nie zdarza mi się coś takiego!
L: … from a certain point of view.

C: Jak się nazywają takie krzaki co się przetaczają przez ulicę w westernach?
L: Tumbleweed. Nie mylić z droideką.
C: Zawsze im mogą zrobić pustynne maskowanie.

C: Robimy klasycznego dobrego dżedaja i złego dżedaja.
T: Robienie dobrego dżedaja  i złego dżedaja to już ciemna strona mocy.
E: Tuwan robi nudnego Jedi a mistrz Garik robi frywolnego Jedi.

T: Mistrzu Gariku, bądź Obi-Wanem jego Qui-Gonn Jinna czy coś w ten deseń.

P: Seakiller, bardziej lejmowy kuzyn Starkillera.
P: Seakiller, pogromca małych zwierzątek morskich.

Seakiller – Mojego mistrza zabiły trzy droidy.
Ł: Tylko 3? Jakiś słaby był.
P: Ale jakie wkurwione.

C: Chyba, że mamy jakiegoś pasażera na gapę.
P: Tak, matkę Obcych.
Z: Przy lądowniku. Sprawdźcie czy podnośnik działa.

Z [do MG]: Wysłałem ci coś przydatnego, generator planet.
C: To ja poproszę 3 na wynos.

Radio – Tu imperialna kontrola lotów Nowego Plympto, zidentyfikujcie się.
P: Mówię do Mistrza Garika „Odchodzimy na drugi krąg”

Ł: Planeta jest już pod władzą imperialną.
P: Cała? Nie! Jest gdzieś miała wioska, która nie poddaje się.

P: Jak mówi stary dowcip w Akademii „Poszedł Mistrz Tuwan do lasu i tyle go widzieli”
[wszyscy się śmieją]
E: Z., śpisz?
C: Ćwiczenie na sense dla dżedajów, idź do lasu i wyczuj mistrza Tuwana.
P: Nie widzę w tym wielkiego sensu.
E: To jest prawidłowa odpowiedź.
P: Taka odpowiedź zaliczała akademię z yoda cum laude.

L: Schodząc do portu kosmicznego widzicie takie dziury wypalone w lesie, krater na kraterze.
Z: Ogniska oporu. Ale wypalone.

L: Czy próchno się dołącza czy próchno śpi?
Z: Śpię, sorry, taka wada.
E: Wcześniejsze żarty słyszałeś?
Z: Tak.

P: Jakbym był młodszy to bym poszedł do niej kabiny, pogroził jej palcem i powiedział „Bo ci jebnę” ale ponieważ jestem stary to pójdę do niej kabiny, pogrożę jej palcem i mówię „Oj oj, cisza proszę”.

L: Nieno, Jedi mogą się rozmnażać.
P: To dlaczego Anakin miał taki problem?
L: No, bo nie można się przywiązywać. Ewidentnie mogą się tylko tak casually ryćkać.

Yumi – Mamy trzech chorych.
[Z chrapie]
L: I drzewo w mesie.
E: To nasz zapasowy system podtrzymywania życia.
P: Zapasowy system podtrzymywania życia, ten statek nie jest już pierwszej młodości, podobnie jak my.

P: Zawsze uważałem że rycerze Jedi są bardzo predestynowani do działalności handlowej.
C: Ale działamy w dobrej sprawie.
P: Tak, 10% naszych dochodów po opodatkowaniu przekazujemy na rzecz Rebelii.

P: I ty kupuj obligacje wojenne. Wysiłek tysięcy ludzi to nowy X-Wing.

Meena – Trzeba kogoś zostawić. Zrobimy losowanie.
Toro – Zagrajmy w marynarza.
Tuwan – Ja mogę zostać.
Yumi – Ale zaśniesz.
Meena – Kto będzie pilnować więźniów i Mistrza Tuwana?

E: Musimy zagrać w marynarza, inaczej nie da rady.
P: Trzy, czte-ry!
P: Hutt! Hutt miażdży nożyczki.
L: To miał być marynarz, a nie papier nożyce Hutt.

P: Lokalny gubernator Muberak odciął dostęp do twittera i innego hipernetu.
P: Byliśmy w Bydgoszczy Galaktyki, teraz jesteśmy w Egipcie Galaktyki?
E: Bieszczadach, nie Bydgoszczy!
C: Bieszczady, Bydgoszcz, wszystko podobne.

C: Trzeba będzie polecieć na pustynną planetę sprzedać to drewno.
P: Jakimś farmerom najlepiej, na pustynnej planecie.

P: Czego byli farmerami Skywalkerowie?
L: Farmerami wilgoci.
P: Drewno w sumie nieźle magazynuje wilgoć.
C: Tylko trudno wyjąć.
P: Przychodzi wielki robot i wyżyma.

E: Jesteśmy rześkimi staruszkami, a poza tym wędrówka na bazarek jest celem życia każdego staruszka i staruszki.
Ł: Kuśtyk, kuśtyk, tylko brakuje nam takiej plastikowej siatki na metalowych rączkach…
E: Nie, moherowozu.

E: Jeżeli poznamy Bothanina to drzewo go porwie i będzie wysyłać na wszystkie niebezpieczne misje.

E: Też byśmy mogli się zajebiście schować gdybyśmy chcieli! Ale nie chcemy.

Yumi – Może skontaktujemy się telepatycznie?
Meena = Toro, Toro, Toro.

[telekinetyczne manipulowanie w zamku]
P: Jak go nie widzi to jakaś skomplikowana operacja, co to, zegarmistrz Mocy?
C: Purpurowy.

E: Będziemy zwracać na siebie uwagę, to był zły pomysł. No, chyba że założymy na siebie płaszcze z kapturami.

Ł: Jak zastrzelisz jelenia w lesie to czeka cię śmierć.
L: Jeleń Dartha Vadera.
P: He dared to kill Darth’s Deer.

Ł: No dobrze, jak niby zostawiasz wskazówki będąc mistrzem Jedi, zostawiasz tajne znaki?
E: Sekretny język: dżedajów.

C: Pisz do nas na Berdyczów.
E: A gdzie jest Berdyczów Galaktyki?
P: No mówię, pisz na Dagobah.

P: Jakiś statek o nazwie Exactly…
L: EXACTOR!
P: Exactly.

[uratowany padawan okazuje się nie mieć jakichś istotnych umiejętności]
P: Jego immanentne szczęście może też być istotne. Można obciąć mu rękę i zawiesić sobie na szyi
C: Padawańska łapka.
Ł: Można mu obciąć coś innego co nie jest tak potrzebne.
P: Zastanówmy się, co nie jest mu potrzebne.
C: Teoretycznie powinien żyć w czystości, możemy mu to ułatwić.

E: Mistrz Tuwan chyba zbliża do kresu powoli.
C: Próchnieje od wewnątrz.
E: Myślisz żę takie skolopendromorfy zaczęły mu mieszkać w środku?
P: W tym wieku to i korniki wystarczą.

[o uratowanym padawanie]
L: Zdajecie sobie sprawę, że przy jakimkolwiek większym starciu he gets it first? Tak narracyjnie.
E: Będziemy mieli się za co mścić.
P: Poza tym bufor obrażeń w drużynie też jest ważny.

[niektórzy żałują, że opchnęli Q-shipa z turbolaserem do bombardowania orbitalnego]
P: Ale moglibyśmy mieć legendę że jesteśmy podwykonawcami, wynajmujemy się jako bombardierzy orbitalni.

P: Od tego jeszcze imperialny podatek dochodowy, to jest drewno, czyli materiał nieprzetworzony, więc jest pełnie obłożone niższą stawką GVATU, galaktycznego vatu.
C: Gwałtu chyba
P: That’s what they say, brother!
P: Badoom-psh!

P: Moglibyśmy to wrzucić w obligacje Aldeerańskie.

Tuwan – Aldeerańskie obligacje mi się podobają, to dobra inwestycja, Aldeeran to solidna planeta.

Tuwan – Planety to nie korporacje, nie rozpadają się z dnia na dzień.
Toro – Tak, myślę że w przypadku planet nie musimy się obawiać bańki spekulacyjnej.

C: Mistrz Tuwan, człowiek demolka.
E: Drzewo.
C: Drzewo demolka.

P: Z akademii Jedi przysyłają taki zestaw z mieczem świetlnym do samodzielnego złożenia.
C: Jest taka ikea dla dżedajów gdzie się wybiera zestaw do samodzielnego złożenia.
Ł: I potem nie działa ci taka żarówka co robi bzzzz.
P: A wszystko składa się takim jednym uniwersalnym kluczykiem.
E: Po tym się poznaje czy moc jest w tobie silna, że wybierasz ten zestaw w którym żaróweczka działa.

P: Na maksymę „żyj szybko i umrzyj młodo” spóźniliśmy się o jakieś od 40 do 40 000 lat, w zależności od osoby.

[wideowiadomość od pojmanej pani Inkwizytor do jej rodziców, że żyje i ma się dobrze]
P: A my za nią, w kominiarkach i z kałachami.
E: Z mieczami świetlnymi.
P: My za nią będziemy pełne gniewu okrzyki w droidspeaku wydawać, żeby brzmiało egzotycznie.
E: Przed chwilą usłyszałam druidspeaku.

L: Self-Motivating Heuristically Programmed Combat Droid.
E: Self-Motivated?
P: Tak, nie można go zdołować.

Starość nie radość

Y: Pragnienie zemsty byłoby ciemną stroną mocy, więc nie mam pragnienia zemsty!

System: Star Wars, kampania „Grumpy Old Jedi Masters” w alternatywnym składzie osobowym

Grają:
Dewbecca, 647-letni Wookiee z narkolepsją, niezbyt sprawną jedną ręką oraz imponującą kolekcją blizn: A
Loraine, 251-letnia Faleen z demencją, artretyzmem oraz lekką nadwagą od nadmiaru ciasteczek na starość: M
Kira Chi, 90-letnia bardzo wysoka Kaminoanka z cybernetyczną nogą oraz napadami padaczkowymi wyłączającymi ją z działania: X
Whizzer Kreen, 80 letni, niebieski wytatuowany Twi’lek, weteran wielu bitew o duszy wojownika: Y
Henri Starbreezer, dobrze zasuszony staruszek, człowiek, klasyczny hipis: Z
Scenariusz i reżyseria: L

Y: Czy Jedi na wózku może być erotomanem-gawędziarzem?
L: Tak, jesteś przecież sparaliżowana od pasa w dół.

Y: Death is a natural part of life, fear it do not!
L: Czemu tak mówsz?
Y: Nie wiem.

A: Możesz mieć zamienione kabelki, na przykład widzisz wzrokiem.
Y: Widzisz wzrokiem? To niesamowite.

Y: Jest tyle chorób starczych.
L: … Nietrzymanie moczu…

M: Jak się wookiee rozmnażają?
L: Kiedy mama wookiee i tata wookiee bardzo się kochają…

M: To jak się rozpoznają?
L: Ostrożnie.
A: Trzeba pogrzebać pod futrem.

L: Jak się mu zmoczy futro to nagle będzie dwa razy chudszy i będzie widać czy jest facetem.

[Whizzer Kreen poluje na ryby z harpunem, unosząc się nad powierzchnią morza na wózku repulsorowym]
L: To znacząco zwiększa szanse ryb na przeżycie, że nie używasz Mocy.

[repulsorowy wózek inwalidzki]
Y: … i ma przystawkę do drinka.
L: Cupholder, tak.

L: Jako że jesteś najstarszym Jedi w okolicy zostaniesz poproszony…
A: o wygłoszenie przemówienia?
L: Tak, dokładnie!

L: W tamtą stronę leży Ciemna Strona, ty tam nie idziesz. Całe życie tam nie szedłeś to teraz już nie masz czasu.

[czy kokos rozcinany mieczem świetlnym eksploduje]
A: Jaka jest temperatura topnienia grubych stalowych drzwi?
L: Fuck off.

L: Kamon, to Starwarsy, tutaj nie ma…
A: Dylatacji czasowej?
L: Nie ma teorii względności, jest świetlisty eter.

L: Lepienie ciasteczek mocą mu idzie całkiem nieźle, ale jeżeli chodzi o zrobienie reprezentacji Bitwy o Coruscant to już jest gorzej, są trzy takie dziwne owalne ciastka które są chyba krążownikami, duże okrągłe ciastko, które ma chyba odpowiadać Coruscant…
L: I wszędzie rozsypane mnóstwo cukru, który chyba ma reprezentować myśliwce.

Mistrzyni Rhualla [NPC] – Zan shen bardzo bliskim przyjacielem moim był.
L [reflektując się]: Shit, to jakaś zaraza.

A: Na pewno nie można manipulować czasem?
L: Tak, na pewno. To Jedi, nie superbohaterowie.

Y: Wookiee się wykąpał?
M: Szamponem na puszystość.

L: Spokój spływa z niej jak zimne powietrze z lodowca.
A: Nawet jest kałuża skraplającego się tlenu dookoła stóp.

A: Prawdopodobnie ja reaguję na gwizdki dla psów.
M: Prawdopodobnie. Czy mamy jakiś gwizdek na wookieego?
L: Nie!

L: Swoją drogą, ciekawe czy ma mokry nos.
A: Spierdalaj.

Whizzer – Patrzcie! Zwłaszcza ty patrz, masz długą szyję.

A: To będzie fantastyczne, jedna zapomni a druga się zawiesi.

L: Możesz walczyć mieczem świetlnym pomimo Parkinsona, najwyżej cięcia nie są takie czyste tylko bardziej poszarpane.

Kira – Możesz te cekiny jakoś zdjać?
Lorraine [radośnie] – Mogę zdjąć!

L: Droid się zakopał w piasku i taki zrezygnowany stoi zwrócony w stronę morza.
M: Jakie to romantyczne!
A: Smutny, zrezygnowany droid zakopany w piasku na plaży i patrzący się na morze… i czekający na tramwaj.

A: Zgasiłaś świadome życie!
L: To droid, nie liczy się!

M [do X]: Piąteczka! Twoimi trzema palcami.
A: Średnio wychodzi cztery.

A: Nie prościej byłoby wstawić tam umysł sterujący dużą ilością dron?
L: A., to są Star Wars!
X [do A]: Wiesz co, podczas twoich wcięć ja po prostu odpływam, sorry.

A: Zapewniamy im wsparcie psychicznie.
Y: Wsparcie psychiczne od wookieego.
Z: Dogoterapia.

Whizzer – Kto najlepiej udaje głos droida?
Dewbecca – Uoo ouuu woof ooaau!
Whizzer – Nie, nie tym razem.

A: Nie są dziećmi, władcy much nie zrobią.

X: Czyli na razie zostawiamy ich samym sobie?
A: Nie, zostawiamy im jeszcze wędki.
A: I 30 kopii władców much.

Y: Pragnienie zemsty byłoby ciemną stroną mocy, więc nie mam pragnienia zemsty!

L: Jeden droid oficer i czterech droidów debili.
A: Jak to droid oficer?
L: Normalnie, ma głowę innego koloru i dowodzi innymi.
A: Alealeale.

A: Czy ten chainsword jest dosłownie, znaczy ma taki łańcuch co po urwaniu zacznie latać w całym pomieszczeniu?
[oczywiście miał]

[Dewbacca szarżuje na wielki pancerz wspomagany]
L: Rozbiegł się, włosy mu się rozwiały…

X: Czy oni na swoim poziomie rozwoju nigdy nie uznali sztucznej inteligencji…
L: Żadne takie, to tylko droidy!

A: Zostałaś wybrana do samobójczej misji zniszczenia ośmioraczków Jedi.
X [zdziwiona]: Są jakieś ośmioraczki jedi?
L: Nie ma, wookiee ma specyficzne poczucie humoru.

L: Henri, czy towarzyszysz Mistrzyni Kirze w jej misji penetracji rufy…
A: I tego nie powiedział nasz erotoman!

L [o polu siłowym drzwi hangaru]: Jak się nie wlewa eter do środka to i woda się nie wleje.

A: Może poczekujcie z wyskakiwaniem [z wahadłowca] aż będziemy poniżej 30 metrów?
Y: Moc jest ze mną, i z moim wózkiem.

L: A., już daj spokój, wiemy że jesteś przeciwko antropomorfizacji droidów bo przyprawia cię to o wyrzuty sumienia.

L: Pięcioosobowy patrol droidów.
A: Nie pięcioosobowy, pięciodroidzi.

L: Poszliście mordować droidy ręcznie.
A: Niszczyć.
M: Dez… cośtam.
L: Dezaktywować.

A: Spadam na niego z sufitu. To ostatnio jakiś motyw.

Nikt nie spodziewa się imperialnej inkwizycji

Dramatis personae:
Mistrzyni Meena Tetsu, Rodianka, fechmistrzyni mieczem świetlnym i dyplomatka. Bez nogi i z lekkim parkinsonem: E
Mistrz Garik Loran, pilot, technik, beznogi mistrz sztuk walki na wózku: chwilowo w komie, leży na wózku i się ślini
Mistrz Toro, zwariowany żwawy staruszek Ryn, mistrz pilotażu, prawie ślepy krótkowidz z demencją: P
Mistrzyni Yumire Ishi, z natury ślepa (rasy Miraluka), z wieku głuchawa i mająca artretyzm staruszka, porusza się o lasce w którą ma wbudowany miecz świetlny: Ł
Mistrz Tuwan Dra-loor, starożytny mistrz Neti żyjący od 26 tysięcy lat, ma zwyczaj zasypiania zawsze i wszędzie: Z
Scenariusz i reżyseria: L

Tuwan – Nie bądź taki w gorącej wodzie kąpany, co nagle to po Sicie.

L: Epizod 3, na skrzydłach wojny.
[wszyscy]: Ostatni tak się nazywał!
L: Epizod 3, jakoś inaczej.

L: Republika przestała istnieć, a na jej zgliszczach powstało Imperium, rządzone żelazną pięścią przez Imperatora Palpatine.
Ł: Piersią?
L: Pięścią!

[postacie odkryły, że Mistrz Garik zapadł w komę i ślini się na przyrządy sterownicze]
Toro – Najlepiej żeby nie zostawiać go w kokpicie, bo będzie przeszkadzać w pilotażu.
P: Mówi mistrz Toro pod nosem przeklinając.

L: Na wszystkich łóżkach w kajutach macie cztery punkty do przypięcia w narożnikach i jeszcze po trzy pasy poprzecznie… Jak tak patrzysz na to łóżko to się zastanawiasz ,po co te wszystkie punkty przypięcia.
E: E tam się zastanawiam.

P: Chciałbym żeby był Lex stylizowany na bazę ze Star Warsów, żeby coś się wysuwało, żeby jak kończysz były efekty jak z hiperprzestrzeni.

Z: Czyli co, opuszczamy Bieszczady Galaktyki i lecimy do Kołobrzegu Galaktyki?

L: Widzisz że w hali przylotów stoi facet w takim eleganckim szarym mundurze, fajną czapkę ma i w ogóle.
E: Hugo Boss?

P: Przepraszam, zapomniałem w co jestem ubrany. Czasem mi się zdarza, na przykład we wtorek.

Z: Który jest rok?
L: No jakoś tak koło 20 BBY.
Z: Ale czy nie ma jakiejś takiej wewnętrznej daty, który rok jest według kalendarza Starej Republiki?
P: Chciałem przekazać Z. żeby nie dręczył MG.

P: Użyjemy do tego starej astrolocji, bo na nowej na pewno są koordynaty zamazane.

P: Dlatego przestałem aktualizować astrolocję 50 lat temu, latam na starych dobrych astrolocjach.

[o mistrzu Tuwanie]
L: Ale gdyby na niego świecić cały czas to będzie wytwarzać tlen.

[czy jeden Neti może zastąpić system podtrzymywania życia na statku]
P: Gdyby tak było to na każdym statku były człowiek z takiej rasy.
Z: Są rzadkimi i mitycznymi istotami.
P: To z pewnością z powodu rozwoju floty kosmicznej.
Z: Tak, byli poddani rabunkowej gospodarce.

P: Właśnie, może jakieś mon calmari w puszce.
Ł: Admirał poleca.
E: Konserwa admiralska, prawie jak konserwa babuni czy jakiś salceson dziadunia.

Z: Ciekawe co jedzą szturmowcy, suchary Imperialne?
E: Oni jedzą imperialny gulasz.
P: Mielonkę palpatina
E: Oni jedzą pulpety Palpatina, zwane Palpetami.

P: Pilnuję żeby droid nie zatankował nam jakichś rozwodnionych prętów do reaktora czy jak się tam oszukuje paliwo do statków kosmicznych.

L: Ale prosiłbym o unikanie na sesji referencji do Smoleńska, bo ile można.

Ł: I jak są Jedi przedstawieni?
P: Jako karły reakcji. Yoda, zapluty karzeł reakcji.

L: Jest taki plakat z piramidą pociętych ciał ludzi, gdzieś tam wystają szczątki dziecka, a na szczycie stoi Yoda z zapalonym mieczem świetlnym.
Ł: Piramida zdrowego odżywiania się.

[kontrola celna]
L: Mistrz Tuwan chyba ma na wierzchu swój miecz świetlny?
Z: Mistrz Tuwan nie używa miecza swietlnego, przypominam. Fuck you, game master.

Ł: to klucz od zakrystii
P: To miecz świetlny w kieszeni czy cieszysz się na mój widok?

[czy można wynająć droida-tragarza]
P: Na przykład takie sześcienne droidy co chodzą na dwóch nogach, zawsze sobie wyobrażałem że można je otworzyć i coś włożyć do środka
L: To są power droidy, one chodzą i ładują ludziom baterie.
Z: Byłem szczęśliwszy nie wiedząc tego.

P: Bo imperium zabierze składki OFE tym pracującym i zabierze je dla emerytów.
Z: Uniemożliwi bogacenie się zaborcom z czasów Republiki, którzy dorobili się na kolaboracji z zakonem Jedi.

P: Kanclerz Palpatine spełnił co najmniej jedną obietnicę wyborczą, znacząco zmniejszył Senat.
Z: Zlikwidował też dopłaty z państwa do instytucji kościelnych. Razem z instytucją kościelną.
Ł: Zaczynam widzieć dobre strony tego człowieka.

[jak wygląda Nowy Porządek Imperium z punktu widzenia feministek]
L: Kobiety powinny siedzieć w domu i płodzić nowych szturmowców.
P: Tak szybko odeszli od klonowania?

P: Szklany sufit jest w Imperium zdecydowanie.

Meena – Mamy dużo drinków, wchodź do środka.
Tuwan – Moc jest w wasz silna.
Z: Wchodzę do środka.
E: Trzeba dbać o poziom midichlorianów w organizmie.

L: Widzisz że w hali przylotów stoi facet w takim eleganckim szarym mundurze, fajną czapkę ma i w ogóle.

[dylemat czy jakoś leczyć Mistrza Garika]
E:Jeżeli Moc uzna, że ma żyć, to będzie żył.

L: Potrzebujecie jakichś pieluch.
Ł: Nie ma jakiegoś cewnika?
L: Które z was ma zamiar cewnikować Mistrza Garika? [pokazuje drżącą rękę]
Z: Przypomniało mi się jak Vader odrywał mocą takie elementy i one się tak odrywały.

Z: Imperium wszystko wyrówna.
E: Przytnie wszystkich do rozmiaru szturmowca.
Ł: Jedna rasa, ludzka rasa.

P: Zapisuję sobie na posticie i przyklejam na kokpicie.

L: Jakaś lampka ci się zapaliła.
E: Check engine?

P: Nasze szanse na przeżycie spadły o 50%, a w zasadzie spadły z 200% do 100%.

Ł: Nie można tego jakoś organoleptycznie sprawdzić?
P: Znaczy co, iść lizać rurę z chłodziwem?

L: … albo można wyłączyć reaktor, opróżnić z płynu chłodzącego, zaspawać arc welderem, napełnić i odpalić, to będzie trwała naprawa.
P: Więc wybieram poksipol, oczywiście.

P: Czuję się jakbym miał 10 lat mnie, to sytuuje mnie w okolicach 80-tki.

Z: Potrzebujemy czwartego do Sabacca.
E: A da się tymi kartami z Sabacca zagrać w brydża a mistrz Garik będzie dziadkiem?

P: Coraz częściej zaczynam odnosić wrażenie, że wcisnęli ci jakiś strucel kosmiczny dwa razy odwinięty z słupa.
Ł: Nie narzekaj, bo zawsze mogło być gorzej.
P: Tak, mogliśmy iść pieszo.
Z: Albo lecieć krążownikiem imperialnym.

P: To już trzeci tir z mieczami świetlnymi ukrytymi w oponach.
Ł: … w tym tygodniu.

Ł: Miała być dziś moja kolej na spanie [podczas sesji].
L: Spokojnie, Z. nie ma konkurencji.

P: Ale może mu ten wózek przeszukają dokładniej.
L: No, jest inwalidą, to podejrzane.

Meena – Dzień dobry panu.
Toro – Staraj się wyglądać zalotnie.

Oficer – Życzę miłego dnia, możecie czuć się bezpiecznie skoro nie jesteście terrorystami.
E: Umyka mi logika tego zdania.
P: Czujesz się bezpiecznie? No powiedz, szczerze.
E: To takie intymne pytanie.
P: Ja na przykład siedzę jak na szpilkach, nie czuję się bezpiecznie, a faktycznie jestem terrorystą.

L: Wszędzie jest pełno plakatów propagandowych. „Lord Vader chroni galaktykę!”
Ł: Powinien mieć taki z małym dzieckiem.
P: Albo dzieci wręczające kwiaty Vaderowi.

P: Jakby [Vader] miał jeszcze małą wiewióreczkę w ręku to by mu dodawało pozytywnych punktów pijaru.
L: Nie ma wiewióreczki!

P: Oczywiście, mają dużo niszczycieli imperialnych, ale nie mają zimowych ubrań, dlatego w ostatecznym rachunku przegrają.
E: Zwłaszcza, kiedy uderzą na zimowa planetę Hoth.

E: Nikt nie spodziewa się Imperialnej Inkwizycji?

Oficer – Co ci Jedi sobie wyobrażali, że są lepsi od zwykłych ludzi?!
Toro – …no na pewno nie od takiego okazu cnót jak pan oficer.
E: Nie przeginaj!
L: Bo ci każę rzucić znowu!

P: Brzydzę się mordem z zimną krwią, ale działamy w stanie wyższej konieczności.

Toro – Jesteśmy rycerzami Jedi!
Yumi i Meena – Ćssss.
Toro – To złe podejście. Strach jest w waszych sercach!

Tuwan – Jaką widzisz w tym moją rolę, mistrzu Toro?
Toro – Głównie w tym dawaniu w łeb i ściąganiu na statek, prawdę mówiąc.
Tuwan – Ach, przemoc fizyczna.

Ł: Był w kolorowych ciuszkach, więc mógł być też kontaktem z podziemia.
P: Mógł być też gejem lub zboczeńcem.
E: Albo hipsterem.

L: Ten ubrany kolorowo facet znowu za wami łazi, tylko jest ubrany trochę inaczej teraz.
P: Miałaś rację, to hipster!

Z: To ja go uderzam tak, żeby go ogłuszyć. Używam Jediowskiego nerve pinchu.

L: Dwie babcie prowadzą nieprzytomnego młodzieńca.
E: Jest bardzo młodzieńcem?
L: Tak.
Meena [do nieprzytomnego] – Oj wnusiu, wnusiu!

L: Ma przy sobie commlinka.
Z: Co?
L: No, telefon komórkowy.

[łowca nagród na okresie próbnym]
Z: Znaczy jest terminatorem?
L: Tak.
E: Czeladnikiem.
L: Tak właśnie, czeladnik łowca nagród. To co innego trochę niż terminator łowca nagród.

L: A widziałeś kiedyś księżniczkę Amidalę z słuchawką blutufową na uchu? Nie!
Z: Bo za nią chodzi człowiek i nosi TAKI WIELKI COMMLINK (pokazuje).
E: We włosach pewnie miała.

E: Może jest szlachetnym łowcą nagród. Jeszcze go nie przyjęli do ligi.

[postacie zaczynają intensywnie korzystać z wszystkich punktów do przypinania znajdujących się w ich łóżkach]
P: Nie wiem, do czego służył ten statek wcześniej, ale od dzisiaj śpię w kokpicie.
E: Nie niepokoi cię nazwa „cockpit”?
P: Fuck.
Ł: Teraz już tak.

P: Stoją dookoła niego tacy dżedaje, jeden odpala miecz świetlny i mówi „boczków przypieczemy”.

L: Nie możesz zapewniać do skutku aż ci nie wyjdzie!
Z: Cholera.
Z: To miał być taki sprytny sposób na zastraszenie go, ale niestety udało mi się go uspokoić.
P: Grasz zbyt wypasioną postacią żeby liczyć na to, że ci test nie wyjdzie.

E: Ale trzy lata temu Republika była jeszcze prężna.
Ł: Ale hello, myślałaś, że co?
L: Że Palpatine ten plan to tak wymyślił w ostatnim tygodniu?
P: „Hej, przyszedł po mnie wielki Murzyn, to dobry moment żeby obalić Republikę!”

Z: Nigdy nie wiesz, kogo znajdziesz pośród farmerów z Tatooine.
L: Z., kurwa!
Z: Moje słowa zostaną kiedyś wspomniane!
P: Drzewo, pliz.

Ł: Myślisz że na tym szkoleniu to ją uczyli dziergania?
E: Myślę że specyficznego rodzaju dziergania.

P: Przez 3 lata to w Akademii Jedi na Coruscant to mnie uczyli jak wynosić śmieci i gdzie są te sienniki starszych mistrzów Jedi co musiałem je odpchliwać.
E: I ile ziarenek ryżu jest w miseczce.

Tuwan – Musisz wiedzieć, że twoja kuzynka jest w niebezpieczeństwie, ale uratujemy ją.
Kuzyn [trochę rozpaczliwie] – Nie ratujcie jej!!
E: A Moc rozpozna swoich.

P: To że nas próbowano wyeliminować bombardowaniem orbitalnym…

P: Zawsze wyglądał dość groźnie, tak jak go pamiętam.

P: Dla tego młodzieńca 3 lata pobytu w obozie karnym Republiki sprawią że stanie się wiernym wojownikiem nowej sprawy. Tacy janczarzy galaktyki.

L: Nie ma jeszcze czegoś, co się nazywa „Rebelia”.
Z: To dobra nazwa, sugeruje obywatelskie nieposłuszeństwo, przeczuwam że się przyjmie.
P: Moglibyśmy zasugerować. Z pewnością gdzieś znajdują się senatorzy zastanawiający, jak nazwać ruch oporu – „La Resistance”? „Armia Krajowa”? A my przylecimy i powiemy „Rebelia” i się przyjmie.

[mistrz Tuwan używa Mocy]
Z: Wyszło.
L: Ile?
Z: Siedem!
P: Mocne słowa, jak na drzewo.

Z: Może jakieś wizje, przeszłość, przyszłość, jakiś cytat? Oneliner?
L: Trzeba sobie było samemu przygotować.

E: A tu jest zakochany w niej kuzyn. Może powinniśmy ich po prostu zamknąć w kajucie?
Ł: A siła miłości wszystko załatwi?
E: Co robi tęczowa siła miłości? Rozpierdala.

L: Usiłował jedną kapsułkę pod językiem schować.
P: Przebiegły jak kot.
E: Chyba koty są bardziej przebiegłe od niego, podawanie im pigułek gorzej idzie.

P: Ja idę za mistrzem Tuwanem, który sadzi, ha ha, pun intended, wielkimi krokami.
Z: Teraz jestem taki mniejszy, więc drobne kroczki robię.
E: Płoży się.

L: To jest to bardzo kiepski pomysł, moim zdaniem, bezpośrednie podłączanie klopów do próżni.

L: Poza tym zamrożone odchody orbitujące dookoła stacji stanowiłyby zagrożenie nawigacyjne.
Z: Można by wykorzystać je jako tarczę.

Z: Ej, Obi-Wan Kenobi jak się przekradał po gwieździe śmierci to nałożył kaptur i pomogło, chciałem wam zwrócić uwagę.

Z: Jedi nowotworem okrężnicy, taki plakat.
Ł: Myślę że Imperator powinien zatrudnić nas jako ludzi od pijaru.
Z: Chyba od pijaru zakonu Jedi.

P: W czasach Imperium czarny pijar jest nowym pijarem.

P: Ja się chowam za filarami, jestem połączeniem Obi-Wana na Gwieździe Śmierci z Solid Snejkiem.

P: We cannot stop here, this is stormtrooper country.

P: Mógłby zasugerować, żeby któraś z dwóch mistrzyń starała się wyglądać zalotnie, ale to byłoby zbyt okrutne.
E: Wtedy szturmowcy uciekliby z krzykiem.

L: Widzicie na środku hali gigantyczną figurę Lorda Vadera.
Z: Holograficzną. A przed nim klęczy ubrana na czarno lasia.
Z: Zesrałem się próchnem. No dobra, moja postać nie, bo się nie boi Vadera.
[przychodzi P z kuchni i się pyta, co go ominęło]
L: No, wielka postać Vadera a przed nim klęcząca ubrana na czarno lasia.
P: To niezbyt dobra wizja.

Inkwizytorka – Zdajecie sobie sprawę, że nie ujdziecie z tej stacji żywą stopą?
Tuwan – Zamierzamy wylecieć z niej statkiem.

L: Zgadza się natychmiast.
E: Sensuję ją.
L: Jest pełna podstępu i nienawiści, oczywiście.

[Inkwizytorka usiłowała przysmażyć mistrza Jedi błyskawicami, ale ten wciągnął je nosem, znaczy, dłonią]
Tuwan – Uważaj, to bardzo niebezpieczna dla zdrowia technika! Wbrew temu czego mogłaś się dowiedzieć w Akademii Jedi nie stosujemy jej nie dlatego, że jest mroczna, ale dlatego, że jest bardzo niebezpieczna dla zdrowia.
Yumi – Szkodzi na wątrobę i nerki w szczególności.

Ł: Nigdy z tego nie wyjdzie, nawet po latach terapii.

Tuwan – Znasz jeszcze jakieś techniki Sithów? Moi młodzi towarzysze mogli by się wiele nauczyć na twoim przykładzie.
Z: Mistrzowi Tuwanowi włączył się tryb dydaktyczny.

Toro – Mistrz Tuwan wyrwał ci miecz i złamał nie używając rąk, to samo może zrobić z twoim karkiem.
Tuwan – Ale nigdy bym tego nie zrobił!

Z: Odzyska swojego kuzyna z pewnego punktu widzenia, znaczy, poleci z nami.
Z: To co obiecał Mistrz Toro jest prawdą, z pewnego punktu widzenia.

E: My już przywiązujemy panią inkwizytor do łóżka, może też damy jej pigułkę?
Ł: Chyba gwałtu!

E: Tłumaczymy jej że to nie gwałt, tylko że robimy jej dobrze.
L: Rzuć sobie na to robienie dobrze.
P: Po prostu ją zaknebluj, to nie jest gwałt jak nie mówi nie.

P: Myślałem że to słynna szkoła Jedi.
Z: To nie był gwałt, z pewnego punktu widzenia.
P: Mmm, jeżeli nie nie mówi, gwałt to to nie jest.

E: Czekam aż strzelą pierwsi!
L: Jak Han Solo.

Z: Medkit mi niepotrzebny, używam medycyny naturalnej.
L: Podajesz mu homeopatyczny lek przeciwbólowy?

P: Może oni znają jakieś plany Imperium.
L: Tak, tajny plan Imperium – trzeba wszystkich Jedi zabić.
Ł: To nie jest chyba jakiś bardzo tajny plan?
P: No sorry, jak ktoś ma stanowisko Inkwizytora to powinien wiedzieć więcej.
Z: Na pewno zna szczegóły planu. „Blasterami!”

Tuwan – Jest jak muszka owocówka w moich rękach.

Toro – Nie pozwólcie nigdy mistrzowi Tuwanowi mnie leczyć.

Yumi – Nie chcemy abyś zdradzała jakieś sekrety…
Toro – Chociaż byłoby to mile widziane.

Inkwizytorka – Nic nie jem z wami! Chociaż zaraz, może być kilka posiłków, i losujemy który zje który, to powinno ochronić przed podaniem trucizny.
Yumi – Hej, i tak to co ona gotuje…
Meena – Ej, nie gotuję, tylko otwieram puszki!

Tuwan – A jeżeli wykorzystamy Moc żeby uodpornić się na truciznę, hm?
Inkwiztorka – Nic nie jem!

E: Chodźmy do mesy.
P: Na statkach Sithów  to się na pewno nazywa Black Mesa.

E: To zrobię jakieś Galactic Mojito dla wszystkich.
L: Galaktik Modżajto dla mojej Inkwizytorki.

Mroczne koło zębate i Bieszczady galaktyki

Tuwan – Wolałem Republikę od Imperium.
Toro – Imperium nie brzmi źle. Budzi zaufanie. To takie mocne słowo, podoba mi się.

System: Star Wars, „Grumpy Old Jedi Masters”

Grają:
Mistrzyni Meena Tetsu, Rodianka, fechmistrzyni mieczem świetlnym i dyplomatka. Bez nogi i z lekkim parkinsonem: E
Mistrz Garik Loran, pilot, technik, beznogi mistrz sztuk walki na wózku: C
Mistrz Toro, zwariowany żwawy staruszek Ryn, mistrz pilotażu, prawie ślepy krótkowidz z demencją: P
Mistrzyni Yumire Ishi, z natury ślepa (rasy Miraluka), z wieku głuchawa i mająca artretyzm staruszka, porusza się o lasce w którą ma wbudowany miecz świetlny: Ł
Mistrz Tuwan Dra-loor, starożytny mistrz Neti żyjący od 26 tysięcy lat, ma zwyczaj zasypiania zawsze i wszędzie: Z
Scenariusz i reżyseria: L

Z: Nie pamiętam swojej postaci.
L: Jesteś starym drzewcem.
Z: Miałem jakieś atrybuty.
Ł: Jesteś stary i drewniany.

L: Najbliższe centrum administracyjne Republiki to planeta Realium.
Z: Realium?
E: Dobrze, że nie Relanium.
Ł: To nie dla nas.

L: Nie zgadł hasła, spiął kabelkami na krótko i włączył tryb awaryjny.
Z: Liczyłem na jakieś hasło w stylu „Kanclerz Palpatine to zdrajca”

L: Tak wyglądał symbol starej republiki, takie jakby słoneczko, a taki symbol jest teraz, takie bardziej koło zębate.
Ł: To wygląda tak samo.
L: Nie wygląda tak samo, jest mroczne! Mroczne!

Krążownik – Tutaj imperialny krążownik Gwiezdna Pięść, wyłączcie silniki i przygotujcie się na inspekcję celną.
Tuwan – Drogi krążowniku, a jakiego imperium jesteście krążownikiem?
P: Famous last words.

Tuwan – Drogi krążowniku, a co zrobiliście z Republiką?
Ł: TO były ostatnie słowa.

Krążownik – Stara Republika została zmieniona w Imperium, a kanclerz Palpatine został obwołany Imperatorem.
Toro – Zawsze lubiłem tego młodzieńca.

[w tym momencie krążownik otwarł ogień, a frachtowiec odpowiedział strzałem z tajnego turbolasera]
Krążownik – Ha, a więc to prawda to co mówili o Jedi, to terroryści chcący zniszczyć cywilizację!
Tuwan – Ale wy strzelaliście pierwsi!
Z: Zaprotestuję przez radio.

Toro – Albo po prostu polują na emerytów.
Z: Myślisz że to dlatego, że skończyliśmy trzydziestkę?
Ł: ZUS ich wysłał.
Z: Myślałem bardziej o Logan’s Run.

[Mistrz Tuwan urywa Mocą lasery atakującego myśliwca widocznego przez okno]
Z: Aż zapuszczam korzenie w podłogę.

Tuwan – Mądry wojownik wie kiedy uciekać.
Z: Ale jesteśmy dalej w tym samym systemie, tylko dalej?
Tuwan – Ale nigdy bardzo daleko.

Tuwan – Tak, trzeba nad tym się dogłębnie zastanowić.
Toro – Nie chcąc urażać naszego mistrza Tuwana powinniśmy myśleć równie dogłębnie co szybko.
Z: To wy myślcie a ja sobie coś opierdolę.
P: So not Jedi.
Z [wraca z kuchni z bananem]: Fotosyntezuję.
C: Fotosyntezuj banana dla Szatana.

[dlaczego nie można łatwo przemontować ukrytego turbolasera tak żeby można było strzelać w dowolnym kierunku]
L: Bo turbolaser ma odrzut.
P: I wypada z niego wielka turbołuska

Z: Uchwałą senatu galaktycznego Alderaan został rozwiązany.

P: Powiedz, że jesteśmy starymi kupcami z planety Rai Lon i handlujemy krewetkami.

L: Platforma do lądowania jest dość mała i wpuszczona w ziemię, frachtowiec ledwo się mieści na skos. Tak że przy lądowaniu trochę zarysowałeś ścianę.
P: Urwałeś komuś lusterko.
Z: Raczej salon.

Z: Mistrz Toro będzie robić za comic relief, jak C3PO, wejdzie w jakiś boczny korytarz i odstrzelą mu głowę
P: Not so comic anymore.

L: Czy macie takie klasyczne szaty Jedi?
P: No raczej nie, bo przebywaliśmy na tropikalnej planecie!

P: Mistrzynie mają takie bikini z połówek kokosów.

Stara crimelordka – Kim są twoi przyjaciele?
Yumire – A tacy tam przyjaciele…
L: Rzuć sobie na interakcje.

P: Darth, to nie jest słowiańskie nazwisko, takie bardziej sithowe.

P: Bo Sithów była religia i był gatunek.
L: To taki Sith kulturowy, spuścizna kulturalna, ale rasa już nie żyje.
P: Neosith.

E: Czym on w zasadzie myśli, skoro jest drzewem?
L: Korą.

[mistrz Toro plotkuje z jakąś staruszką wypytując się o tych strasznych Jedi]
Toro – Też czasem myślę że jakiś Jedi kontroluje czasem moje zachowania
P: … mówię podszczypujac jej lekko zwiędły pośladek.

Toro – Ja wiem, 6 miesięcy temu była ta katastrofa tego wahadłowca w burzy słonecznej, ta burza to sama z siebie się nie wzięła.

Toro – Myślę że ten Palpatine to się sprawdzi, na hologramach go widziałem, ładnie wygląda, niebieskie koszule nosi.

[gracze są w podziemnym resorcie „tropikalnym”]
Z: Tu nie ma nigdzie słońca?
L: To są lampy full spectrum, roślinki w nich fotosyntetyzują.
Z: Ale smakuje gorzej niż prawdziwe słońce.

P: Jestem z nimi zsynchronizowany, nawet okresy nam się zgrały.
Ł: W tym wieku to nikt nie ma okresów.
E: On ma tylko cykle wegetacyjne.

P: Kopię w drzewo mistrza Tuwana.

P: Dawni mistrzowie uczyli, że używanie mocy do wyciągania torebek z herbaty czy dłubania w nosie jest niestosowne.

[Mistrz Toro obszukuje zwłoki, znajduje portfel z hologramem martwego bandyty z trójką dzieci i 50 kredytami]
Yumire – Czy możemy już iść? I nie zabieraj mu pieniędzy, proszę.
P: Ponieważ ubiegła mnie zniesmaczony odkładam portfel do truchła.

Toro – A do tego jeszcze cały jakmutam Vader.
Toro – Nie może być aż taki groźny.

Toro – Zawsze dwóch jest, uczeń i mistrz.
Tuwan – Nie, kiedyś było więcej.

Z: Pozdrawiam go tak jak się pozdrawia Verpinów, niech twoje larwy będą liczne i śliczne.

E: Myślę, że na początku uczyli nas pokory.
Z: Ale teraz jesteśmy mistrzami pokory!

Z: Popisywanie się pokorą to pycha!
E: Właśnie, wystarczy nam sama świadomość że możemy.

Z: Hipernet mobilny jeszcze nie istnieje?
L: Nie.
P: Po prostu hiperprzestrzeń jest obszarem bez pokrycia sieci. To takie Bieszczady galaktyki.

[jak się komunikować z węzłem Hipernetu]
L: Po prostu dzwonicie.
P: Wdzwaniany.
C: 0202122

Tuwan – Za moich czasów nie było hipernetu i było dobrze. Jakby nie można było z kimś porozmawiać albo wysłać mu listu.
P: Patrzę na niego przez dwie minuty mrugając oczami, jak można było usadzić taką uwagę, a potem odchodzę.
C: Tylko koniuszek ogona drga ci nerwowo.

P: Reaktory rozkładające dwutlenek węgla na tlen i węgiel.
P: A węgiel jest używany później na ogrzewanie.
C: Do hipernapędu.

ktoś (Ł?): Może zostawimy mistrza Tuwana do pilnowania statku?
Meena – To nie jest dobry pomysł. Nie powierzyłabym mu pilnowania pułapki na myszy.

Barman – Przyjdzie taka młoda ruda czika, siądzie w stoliku w rogu.
Z: Dzika?
L: Czika.
P: Nie znasz tej rasy.

[banda 5 staruszków rozsiada się w podejrzanej spelunie]
P: I trzymamy blaster pod stołem, żeby w razie czego strzelić pierwsi.
L: Nie macie blastera.
P: Ale gdybyśmy mieli, to byśmy trzymali.

Garik – Poszmerdajmy się trochę, zobaczymy czy ogona nie mamy.
Toro – No ja mam.
Garik – Czy nie mamy więcej niż jednego.

Yumire – Przyznaj się, czy lubisz gonić za swoim ogonem?
Toro – Lubiłem za młodu.

L: Widzicie taką grupę z aparatami fotograficznymi.
P: Holograficznymi.
C: Tak, kupmy sobie aparaty fotograficzne, tak ze dwa.
L i P: Holograficzne.

Z: Nie mają Gwiazdy Śmierci? Bo moglibyśmy spróbować ją rozwalić.
P: Gdyby ktoś z nas był Bothaninem to moglibyśmy spróbować wykraść jej plany.

P: Akty małego sabotażu, będziemy im kraść hełmy i wiązać sznurówki.

[o tym dlaczego klony zaczęły mordować Jedi]
P: Rozkaz, ten, no.
Ł: Rozkaz 66?
Z: A co, on je jakoś tak sturnował?
P: Nie, po prostu były lojalne wobec władzy wykonawczej a nie wobec kleru.

Z: A gdybyśmy tak rozpędzili statek i wbili go w senat?
L: Znaczy co, chcesz masowo mordować ludzi? Zostać terrorystą samobójcą?
Z: Skoro jesteśmy już terrorystami.
P: Powinniśmy myśleć jak Al-Kaida.

Z: Nie, tutaj nie jest ładnie.
P: Dobrze, pomyślmy o zorganizowaniu ruchu oporu na jakiejś ładnej planecie.

P: Separatyści
Z: Mistrz Tuwan mógłby o tym dużo powiedzieć.
P: Niestety.

L: Drzewo potrzebuje więcej snu od was.
C: W nocy nie fotosyntezuje.
L: To wydziela dwutlenek węgla.
P: Cichy zabójca.
Z: Cichy zabójca to bym był jakbym tlenek węgla wydzielał.
P: Będzie ustawiać się w domach imperialnych oficjeli i dusił po nocy.
C: „Sprzedamy ozdobne drzewo”.

Z: To nie jest takie proste, statek musi się nagrzać.
P: To nie Wartburg.

[ostrzelany mistrz Tuwan dostał strzałem z blastera w nogę]
L: Czujesz jak spływa ci żywica po kolanie.
Z: Zachowuję spokój wewnętrzny i nie daję się ponieść gniewowi. Jestem kurwa spokojny, ale jak mi dalej tak będą rzuty szły to mnie poniesie.

Ł: Jego imię jest na D
Z: Dalek?
[dzwoni w tym momencie telefon C, z tematem z Dr Who]
Z: Dalecy, agresywni kuzyni R2D2.
P: Ale dalecy w sensie nazwy czy pokrewieństwa?

Ł: Udzielimy mu jakiegoś first aida na tym statku.
L: On jest drzewem.
Z: Mogę sobie cementem czy gipsem opatrunek zrobić, jakoś tak. Czym się opatruje drzewa?
P: Słomą, na zimę.

L: Rozwaliłaś 3 z 6 myśliwców.
P: I te dopiero robią zniszczenia w mieście.

P: Jeden z nich wbija się w jakąś wysoką wieżę i paliwem lotniczym topi stalową konstrukcję, po półtorej godziny pożaru budynek się składa.
C: Ale możemy się pocieszyć, że mistrz Tuwan odczuwa smutek za nas wszystkich.

P: C., sprawdzasz ile waży TIE Fighter?
C: Tak.
P: Też jestem zafascynowany.
C: Ale jest podany tylko rozmiar, 6,5 metra.

Zgryźliwi tetrycy

P: Mamy cnotę pokory tak opanowaną, że mogliby się od nas uczyć!

System: Star Wars, „Grumpy Old Jedi Masters”

Graja:
Mistrzyni Meena Tetsu, Rodianka, fechmistrzyni mieczem świetlnym i dyplomatka. Bez nogi i z lekkim parkinsonem: E
Mistrz Garik Loran, pilot, technik, beznogi mistrz sztuk walki na wózku: C
Mistrz Toro, zwariowany żwawy staruszek Ryn, mistrz pilotażu, prawie ślepy krótkowidz z demencją: P
Mistrzyni Yumire Ishi, z natury ślepa (rasy Miraluka), z wieku głuchawa i mająca artretyzm staruszka, porusza się o lasce w którą ma wbudowany miecz świetlny: Ł
Mistrz Tuwan Dra-loor, starożytny mistrz Neti żyjący od 26 tysięcy lat, ma zwyczaj zasypiania zawsze i wszędzie: Z

Prowadzi: L

NPC-małe dziecko: Ooo, jest pani prawdziwym Jedi?
Yumi: Tak, chcesz zobaczyć mój miecz świetlny?
Z: Jezu, jak z kościołem katolickim.
E: Dobrze że tego nie powiedział nikt z was, panowie.

E: Nie wiem, czy ty byś się nadawał do nauczania.
Z: Żaden z moich uczniów nie dotrwał do końca treningu.
P: Musi być strasznie smutno być drzewem.

P: Już wiem, czemu Twoja rasa prawie wyginęła.
Z: Ale gdzieś tam krąży całkiem fajna drzewczyca.
L: Nawet cycki ma.

P: Muszę zapytać mistrza Tuwana czy jest okryto- czy nagonasienny.
Z: W tym wieku nie ma żadnego znaczenia.

Z: [pokazując laptopa] A tak wygląda fajna Neti z cyckami.
P: Yea, zapuściłbym korzenie tam.
Z: Jakbym miał 1000 lat mniej… to nadal byłbym stary.
Ł: Twój korzeń dawno spróchniał!
C: Omszał. Najpierw omszał.

[pilot skiffa, który miał awarię nad morzem zabiera się do naprawy silnika]
L: Możecie mu dawać niechciane rady.
E: Gdzie techników trzech…
C: Tam cycków 12!

Z: Kiwam głową ze smutkiem. Liście mi się sypią!

Yumi: Nie pamiętam już, co było w tym regulaminie Dżedaja, ale na pewno coś o ratowaniu ludzi.

P: Z wszystkich cech zakonu Jedi demokracja nie była chyba jakoś wiodącą.
Z: Nie była jego cechą.

Z: Odbijam strzały Mocą!
P: A tak można?
L: Można, można.
Z: If it was good enough for Vader, it is good enough for me.

Tuwan: Za moich czasów wojownicy nie wysługiwali się maszynami.
Meena: Ale dzięki temu możemy rzezać wrogie armie nie mając wrażenia, że zabijamy żywe istoty.
E: I mogą na nas pójść dzieci poniżej 12 roku życia.

Garik: Stołówka!
Tuwan: Nie czas teraz na jedzenie…
Garik: Tam giną ludzie!
Tuwan: Zatruli się?!

P: Ja to widzę oczami wyobraźni, jak stoi taki wielki drewniany gość i wybiegają zza niego 2 staruszki i facet na wózku.

C: Spróbuj zderzyć dwa [myśliwce] Mocą.
P: Aż taki kurwa Yoda to chyba nie jestem.

Tuwan: Myślę, że powinniśmy podjąć odpowiednie działania.
P: Dobrze że mnie tam nie ma, jak on takie mądrości sadzi.
Z: I zamyślam się potem.

Tuwan: Dwóch pilotów! Za moich czasów wystarczał jeden.
C: Za twoich czasów to się chyba szybowcami latało.
E: Na paralotni, albo raczej na paralitni.

L: Widzicie dwie droideki na plaży, nauczyły już się, że nie mogą się toczyć, i tak teraz na trzech nóżkach powoli się przebijają po plaży.
E: Mam taką evil myśl żeby podejść do droidek i obciąć im tylko blastery, żeby tak się smutno w piachu łaziły.
P: To zbyt okrutne.
E: Tak, dlatego odganiam od siebie te myśli.
P: Tak, po prostu je rozwalimy, będzie to bardziej humanitarne.

P: Ja nie sensuję, bo prowadzę! Prowadzisz – nie sensuj!

E: Czy możemy wyczuć Mocą jakie jest hasło?
L: No force-assisted code breaking!
E: Czemu!?
Z: Musi zginąć wielu Bothan żeby zdobyć to hasło.

E: Czy mamy jakichś Bothan pod ręką?

Z: Zdalnie sterowane droidy podające hasło przy dokowaniu… to takie starwarsowe! Kocham to!
C: „Identify yourself!” Kto ma najmniej trzęsący się głos? Odpowie „Droids!”

Z: Nie kombinujcie, jak obejść ważną sekcję przygody. Musimy przejść cały statek żeby rozwalić turbolaser.

C: Uszkadzamy statek od zewnątrz czy nie?
P: Nie, uszkadzamy go od wewnątrz, to bardziej destruktywne. Od zewnątrz musielibyśmy znaleźć jakąś małą dziurę do której trzeba by wrzucić torpedę.
C: Mówiłem o uszkadzaniu naszego statku.

Z: Kurczę się do takiej małej, półtorametrowej postaci.
C: Jesteś takim krzakiem co się toczy po całej pustyni?
E: Raczej taką pokręconą kosodrzewiną.

Tuwan: To chyba jest antena?! Nie, zaraz, to chyba będzie nam potrzebne!

L: Pourywałeś, ponacinałeś, jakiś płyn z boku wypływa.
P: To jest właśnie ten kinowy efekt, o jaki mi chodziło.
C: Teraz pewnie miga nam mnóstwo lampek bo jakiś system chłodzenia nam zepsuł.
E: Lampka check engine wam miga.
P: A jaka była druga część tego planu, bo zapomniałem?

C: Nasłuchuję komunikacji pomiędzy droidami
P: Zero jeden jeden jeden zero zero jeden

Z: I jeszcze system nawigacyjny, żeby nie potrzebować droida nawigacyjnego? Co następne?
P: GPS?
Z: Tłumacz wbudowany w statek, błagam.

Z: To starożytna dyscyplina Teras Kasi.
P i Ł [na raz]: Teraz co?

Tuwan: Wiedziałem że z zakonu nic dobrego nie przyjdzie. Powinniśmy byli zostać sektą. Insty… inst… zaraz, kurwa.
Toro: Instytucjonalizacja?
Tuwan: Tak właśnie, instytucjonalizacja nigdy nie przynosi nic dobrego.

C: Piknik na skraju doku.

Z: Force distillation.

[obok pancernych drzwi znajduje się elektroniczny zamek]
Z: Nie należy strzelać w niego, bo wtedy się zamkną. Tak mi mówi moja mądrość.

P: Kontraktorzy, którzy wykonali SI do tych droidów powinni płacić duże kary umowne.
Z: Czytałeś wookieeleaks?

P: Masz miecz świetlny, po co ci plazmowy przecinak?
L: Bo mieczem nie da się spawać.

Ł: Nikt nie schodzi na zawał?
L: W sumie fakt, wszyscy rzucają na wysportowanie!

Garik: Ktoś będzie musiał zostać na statku tak czy owak.
Toro: O nie, nie rozdzielać się.
Z: Spokojnie, to nie horror.

L: Najgorszym wyborem dla pilotowania jest Mistrz Tuwan, który może zasnąć za sterami.
P: Każdy z nas potrafi zasnąć za sterami.

Garik: Mistrz Tuwan śpi w ładowni.
Meena: On jest naszym tajnym zasobem, aktywujemy go jak będzie potrzeba.

L: Radio działa, ale możecie rozmawiać telepatycznie.
C: To zachowam ciszę radiową.
P: Mistrzu Garik, to ty? Czuję jak dotykasz mnie na odległość!
Ł: Nie tam!

L: To ty [C] tak ładnie wylądowałeś a Ty nieźle przygrzmociłeś.
P: Ale to dlatego że puściłem stery już i poszedłem do wyjścia.

Ł: Nigdy nie jest za późno żeby przejść na Ciemną Stronę.
C: Tylko nie chce nam się.
P: Pod koniec życia jaki zysk z tego że Ciemna Strona jest szybsza?

NPC-Droid: Roger roger!
P: O, tego mi brakowało. Z reguły są to ostatnie słowa droidów.

L: Droidy po prostu strzelają do wszystkich staruszków.
P: To droidy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

L: Chowa się za węgłem i strzela. Ha, jaki inteligentny droid!
P: L. sam się zaskoczył.
Z: Odsuwam węgła mocą.
L: No, możesz na niego budynek zawalić.
Z: OK.

P: Rozumiem już, czemu ludzie się kiedyś zbuntowali przeciwko Jedi. Pewnie w ogóle nie byli wstanie znieść ludzi, co mogą zrzucić na nich węgieł.
E: Poczekaj co zrobią z wądołami.

E: Trzeba zobaczyć, czy ludzie wiwatują. Jak wiwatują, to znaczy że uratowaliśmy planetę.

C: Czy przewidujesz jakiś rozwój postaci?
L: Nie.
Ł: Co, nie możemy się rozwinąć? Ja na przykład się dowiedziałam, że takie coś na ramię to nadajnik.
L: Do jutra zapomnisz.

Z: Nie zasnę, jestem przytomny, wyspałem się na sesji.

[Notatki – L.]