Ostateczna konfrontacja z zakończeniem sezonu

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[W niepozornej fontannie w podziemiach mieszkał żywiołak wody, który napadł Balina]
Pl: Nawet woda stwierdziła, że pora żebyś się wykąpał.

MG: Przed wami formuje się istota składająca się w całości z wody…
Pl: To tylko 10% więcej wody od nas.
MG: …Ale ta woda jest brudna, mętna…
MW: Żywiołak szlamu?

Pl: Ten moment Lovecraftowskiego horroru, kiedy siedzisz na sraczu i nagle robi się ciemno – i zastanawiasz się czy ktoś zgasił światło czy pękły ci gałki oczne?

Trzy ćwierci od ostatecznej konfrontacji

MW: A przypomnijcie mi, po co my tam… a, przedwieczne zło, już pamiętam.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Gadamy o pierdołach, jak to przed sesją]
MG: Moim marzeniem jest mieć szafę rackową zrobioną z poszycia lotniskowca.
Pl: Myślę że doceniłyby to k4+2 osoby.

[Natrafiliśmy na magiczną pułapkę]
Pl: Ty, ale na razie to weź teoretycznie tylko tą pułapkę obejrzyj, jak się będziesz brał praktycznie to daj znać, wyjdę.
MW: Niee, w ogóle nie będę się brać praktycznie, spiszę instrukcję i zostawię to krasnoludowi.

[W końcu teleportowaliśmy krasnoluda przez drzwi, ale zapomnieliśmy ustalić metody komunikacji, tymczasem zirytowana pułapka zieje na całe pomieszczenie płomieniami]
P: Jedno zionięcie na tak, dwa na nie.

[Krasnolud wyciągnął kilof i zaczął kuć]
Pl: Kuje, znaczy że żyje. Chyba że krasnoludy tak mają, że w stanie agonalnym kują…?
MG: To by tłumaczyło sporo z ich kultury.

P: Chowam kilof, zabezpieczam go najpierw…
MW: Żeby ci nie wypalił wewnątrz Bag of Holding?
MG: Nie naładowany kilof raz do roku sam kuje.

[Zionięcia pułapki prócz zadawania obrażeń obniżały też statystyki]
P: O, nieźle go trafiło.
Pl: No weź, Wisdom spadł mi o 1/4. Jakby mi wyrwali jeden ząb mądrości!

Pl: To lekko upokarzające, że zombie jest szybszy od nas.

MG: Glitterdust!
MW: Wyglądamy jak ten tam, z Twilighta.

[W podziemiach pełnych undeadów przydaję się tylko jako operator różdżki z czarami leczącymi]
MW: Kurde, Kapitan Healbot.
Pl: Healbo Baggins.

[Dość makabryczna scenka rodzajowa – zastawiony stół, a wokół niego dwunastu okrutnie zamordowanych biesiadników]
Pl: A ta wesoła gromadka?
MW: Ma wyjedzone mózgi, wiele nie zrobi.
MG: Przeceniasz rolę mózgu w fantasy.

Pl: Ja spróbuję rzucić Fireballa.
MW: Jak to kurwa spróbujesz rzucić? Zacina ci się?

Przedwieczne zło. Znowu.

Pl: Piardy jednorożców. Składnik czaru taki.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

Pl: Co ja mogę zrobić? Mogę rzucić Burning Hands.
MW: Pod wodą?!
Pl: Mogę Lightning Bolta.
MW: Świetny pomysł! Not!

MG: Na 20 zawsze trafiam.
Pl: Ciesz się, że to węgorz, a nie ta rybka co płynie pod prąd i ci się zagnieżdża…
MW: …W trąbie.

MG: Druga ryba padła.
Pl: Sushi!

P [do MW.]: Weź mnie przy okazji zapnij. Różdżką mnie dźgnij, no.

[Walka z naprawdę twardym przeciwnikiem, wrzucamy w niego wszystko co mamy…]
P: O, jedynka. Nie zdałem sejwa.
MW: Co to było, Lightning Bolt?
Pl: No. Energize the dwarf!

[…On nam oddaje…]
MG: Możesz już rzucać inne czary…
MW: …Bo zebrałem krasnoluda z małych krwawiących kawałków w duże krwawiące kawałki?
MG: Wyjąłeś go z „jeden wpierdol zone”.

[…Ale ma damage resistance, więc walka trwa i trwa.]
MG: Przypomina mi się ten film o człowieku zabijanym łyżką.

[Znaleźliśmy poszukiwaną centaurzycę]
MG: Jest sparaliżowana, najwyraźniej jakimś efektem magicznym.
P: Aha. Zdejmuję pierścień, nakładam jej na palec. Freedom of movement, efekt spada czasowo.
Pl: Oświadczył się!
MW: Aaaaw!

MG [gospodarz]: Jest 2330, więc to dobra pora żebyście pospierdalali – a ja tu sobie pomieszkam, jeśli pozwolicie.

Aten’t dead

Wracamy po dwóch miesiącach erpegowej posuchy.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Potwór powalił moją postać i złożył w niej jajka, napadnięty przez Balina broni się zaciekle]
Pl: Broni swojej kobiety i dzieci.

[Po wygranej walce teleportowaliśmy się do najbliższego kapłana, który usunął larwy]
MG: Zapakować resztki dla pieska?

MW: Nie wiem jak wy, ale ja żądam tygodnia urlopu. Znaczy, kurwa, jakie żądam – zarządzam tydzien urlopu!

MW: Tak, jesteśmy siepaczami feudalnego systemu ucisku. Co więcej, ja jestem uciskaczem.

[W obozie centaurów]
P: O, dotarliśmy akurat na imprezę. Ciekawe co oni tu piją?
Pl: Podejrzewam, że ten taniec centaurów wygląda jak wszechstronny konkurs konia wierzchowego. A piją pewnie kumys.
MG: A piłbyś sfermentowane mleko swojej kobiety?

[Rozłożyliśmy Secure Shelter]
MG: Wiecie jak to wygląda dla nomadów? „Oni noszą ze sobą dom!”
Pl: No, nomadzi też.

Pl: Stary, robisz tak: polimorfujesz smoka w jamnika i go tresujesz. Walisz go gazetą, szczujesz nim listonosza, wszystko. Jak jamnik podrośnie, zdejmujesz czar – i masz z powrotem smoka! Boi się gazety, jak go przejedziesz ścierą to ucieka z kuchni, szczucie nim listonosza jest zajebiste…

Pl: Mastodonty?!
MG: A co ma być, ortodonty?

[Teleportacja]
MG: Trafiłeś – w baronię.

MG: Za wskrzeszenie – 5000 sztuk złota.
MW: Mnie wskrzeszają, ja zapłacę, it’s only fair.
P: Nieno, mamy górę pieniędzy w skarbcu do podziału. Chyba że czegoś nie wiem o ostatnim sezonie?
MG: Tak, wszystko zostało znacjonalizowane, nie ma już góry pieniędzy.
Pl: To by tłumaczyło ten czerwony sztandar.
MW: Panie w burdelu są wąsate, poprzednie zostały usunięte jako relikty minionego systemu.
MG: To tłumaczy czemu przestały się golić – nie na twoją cześć.
MW: Tak, przestały się też nieść, grajmy dalej…?

MW: Ostatnim razem wyszedłem z tego miejsca w bag of holding, mogę być niezadowolony, co?

MW: Kurwa, nie znoszę miejsc gdzie mieszka pradawne zło, w nich zawsze są jakieś chodzące trupy, a na nie połowa moich czarów nie działa.
MG: No nie da się go zadowolić.
Pl: Daj spokój, ma trudne dni. Jeszcze wczoraj był martwy.

Marie Celeste wielkości baronii

P: Bryce I Sarkastyczny, brzmi nieźle.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

MG: Odbiliście zameczek, okolica jeszcze śmierdzi siarką i nietoperzym gównem…
Pl: Taka praca.
[Siarka i nietoperze gówno to komponenty do Fireballa]

MG: Stary, to jest ciężka kusza.
MW: Jest mojego wzrostu, nie?
MG: Wyglądałbyś jak ucrossbowowany.
MW: Stacja trzydziesta czwarta – Baron zatrzymuje się, żeby poprawić kuszę.

[Po odczarowaniu Balina spod czaru zatrzymującego w czasie]
MW: Kurwa, stary, spaliliśmy akcję! Trzeba było przyprawić sobie długie białe brody i wtedy go zdispellować!

MG: Bag of Holding nie jest pusty.
P: Oooo!
MG: W środku jest…
MW: …Goblin! Mały, ale za to wkurwiony!
Pl: Ma wąsy, siwą brodę, siedzi tam od trzystu lat i cały ten czas trenuje karate!

MG: No ślady kopyt są, ale jak odróżnisz czy to centaury czy nie?
MW: Centaury się nie podkuwają.
[Wybucha dyskusja]
P: Dobra, ortodoksyjne centaury się nie podkuwają, postępowe tak.

[Zwłoki]
MG: Człowiek w pełnym oporządzeniu, nie wygląda jakby został okradziony.
MW: Zaraz coś na to poradzimy.

MW: Czy ja mogę w jednej rundzie dźgnąć się różdżką i strzelić z kuszy?
MG: Na odwrót nie zrób!
Pl: Ta, wystrzeliłbyś różdżkę Cure Lightów w roca, a potem dźgnął się bełtem…

A wild intrigue appears!

Pl: „Godzilla bukkake” było gdzieś tak dwie sesje temu.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[W baronii przejściowe problemy z pieniędzmi]
P: Mówiłem, zamek trzeba było budować a nie mury.
MW: Ty, a sam byś się nie mógł ściąć?
P: Pójdę, utnę sobie drzemkę…

MG: Ruszacie sobie na wschód…
Grupa chórem: …Tam musi być jakaś cywilizacja!

[Opustoszała wioska, badamy ślady]
Pl: CSI: Golarion.

[Walka!]
MW: Haste.
Pl: Hasters gonna haste.

Dorzynki

Pl: Zdała sejwa? No to obrywa skoncentrowanym fireballem. Dłużej się pali i daje więcej ciepła.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, kat w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

Pl: Z nas trzech to ja najbardziej przypominam człowieka.
P: Ty jesteś co, półelf?
Pl: Tak.
MG: Jego ojciec otarł się kiedyś o człowieka.

P: Zdejmuję szkieletowi pierścień z palca.
Pl: Nie rzucił się na niego? Nie rozdarł mu gardła?
MG: Nie.
MW: Analogowy szkielet.

MW: Dobra, to jest starożytny grobowiec. Rozglądam się, powiedz no którędy tu do goodiesów?
[Jeden test z wysokimi wynikami później]
MG: Dobra, doktor habilitowany MG przedstawi wam teraz wykład na temat grobowców na tych ziemiach. Można spać na zajęciach.
Pl: Dobrze, odpuść metodologię i podziękowania i przejdź od razu do mięska. Co trzeba umieć na kolosa?

[Walka, Borealion ma żenującą Inicjatywę]
Pl: O, teraz ja, wreszcie mogę!
MG: Poczekaj, teraz myślący mech.
[Pauza]
MG: OK, teraz możesz.

[MG losuje random encounter i wybucha śmiechem]
MG: Spotykacie 2d6 łosi.
MW: M00se bites Kan be pretty nasti.

MW: To co, strzelamy do łosia?
Pl [pokazując na P., którego postać nadal chodzi w rogatym hełmie]: A co, mało mamy rogacizny? Może chcesz drugi hełm?
P: A może chcesz drugi otwór w dupie?

MG: W pewnej chwili twoich uszu dobiega przemiły, acz lekko schrypnięty głos krasnoludzkiej kobiety, która wzywa cię…
MW: …Na tarło!

MW: Haste.
Pl [kicha]: Przepraszam, jestem uczulony na czary bardowskie.

MG: Wywerna zamiata ogonem i dziabie jedno z was.
P: Jednego z nas.
MG: Tak, zakwestionowałem męskość któregoś z was, sami wybierzcie którego.
[MW i P pokazują na Pl]
MW: To on chodzi w sukience.

GOJIRA!

Pl: Zachowując ciszę wpadam do sali i mówię [szeptem]: Wielki troll!

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, spymaster w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

P: Mam zbroję i tarczę magiczną, są lżejsze i mniej mi przeszkadzają w skradaniu. Zoptymalizowałem się na rogue’a.
[MW i Pl parskają]
Pl: Powergamer w mojej głowie krzyczy.

MG: Drugi atak nie trafił, i mordą [turla] też cię nie trafił, więc nie marudź!
P: Jak to nie marudź, whining gets you stuff.

MG: Troll nie atakuje, pochyla się i ryczy straszliwie! Intimidate!
Pl: W ramach free action wytrząsam z nogawki.

MG [bardzo spokojnym tonem]: Zakładam że krasnolud lazł pierwszy, więc troll podchodzi do niego i zaczyna go nakurwiać wielkimi kamiennymi łapami.

[Po pośpiesznej ewakuacji wracamy do ciężkiego przeciwnika]
P: Gotowi, wyspani? No to zewrzeć pośladki i ruszamy.

[Troll został uśpiony magiczną muzyką]
P: Coup de grace.
MG: Zginął przy dźwiękach muzyki.
Pl: Death metal.

[Kolejny troll zasypia, deklaracja drużyny nadal taka sama]
Pl: Coup de Gracjan!

[Podział łupów]
MG: Może ta zbroja ma taki sznyt że od niej klepie. Barbarzyńcy takie noszą, wiesz.
Pl: Widzisz tu jakichś barbarzyńców?
MG: Tak. Weszliście kolesiowi do domu… chociaż nie, załatwiliście ich wysoką kulturą.

[Po ataku gigantycznej bestii na miasto]
MW: Chodzę, oglądam gospodarskim okiem zniszczenia, pochylam się z troską nad poszkodowanymi. Kojarzysz, PR robię.
Pl: Jak tak mówisz co robisz, zwłaszcza jeśli chodzi o pochylanie się…
MW: Oj spierdalaj, specjalnie szczudła wziąłem żeby się pochylać!
Pl: Nie, ja nie o tym – skojarzyłeś mi się, wiesz, z Kim Jong Ilem.

MG: Tropienie tej bestii to jest najwyżej DC 10 – zostawia wielki, szeroki ślad zniszczeń.
Pl: Run, puny japanese people!

MG: Z jaskini czuć…
MW: …Mokrym furbolgiem?
MG: Nie, prócz tego także nadgniłą roślinnością, taką rozumiecie, bujną jaskiniową wegetacją.
Pl: Grzybnią, chujnią i patatajnią.

MW: Zacznijmy od tego, że pierdolnę cię Heroizmem.
Pl: Kurna, znowu tam sam poleci. Nie dawaj mu Haste’a, bo już go w ogóle nie złapiemy.

[Podczas walki Balina oblazła chmara robactwa]
Pl: To co, przeżyjesz jakoś tego fireballa?
P: Jakoś przeżyję, dawaj.
Pl: Rzucam. [turla]
P: Fire in the hole!
MG: No, rój możecie skreślić.
P: Także odwszawiam i deratyzuję.

[Uciekamy przed ogromnym potworem]
P: Biegnąc obok, krzyczę do niego: to był chyba marny pomysł, on nam rozwalił miasto!

Bagna i lasy

Pl: Udało nam się nawiązać kontakt z frakcją wywrotową w plemieniu lizardmenów…
P: …I wtedy zauważyliśmy, że są duzi.
(z niewiadomych przyczyn wszyscy gracze byli pewni, ze lizardmeni to kurduple)

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, spymaster w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

P: Czuję się pominięty.
Pl: Masz hełm z rogami.

[Kolejny random encounter]

MW: Podchodzę do Balina i nakładam ręce – rzucam na niego Heroism.
P: Odrzucam łuk i szarżuję!
MW: Niee, to daje +2, a nie głupotę heroiczną.
MG: Głupotę heroiczną to on już miał, ty ją tylko dopakowałeś.

[Shambler mocno poobijał Balina]
Balin (do Bryce’a): Dźgnij mnie parę razy różdżką.
Borealion: To ja może do lasu pójdę, nie rozumiem tych niskich ras…
Balin: Mnie widownia nie przeszkadza!

[I następna walka, zmieniamy pozycje]

MG (do P.): Przewinął ci się między rogami i już jest za tobą.

MW: Hideous Laughter. Najśmieszniejszy dowcip świata działa także na trolle.
MG: Tydzień później z nieznanych przyczyn wybuchł policjant.

Pl: Tu jest sufit?
MG: Pewno. Dziesięć metrów nad wami.
MW: High fantasy.
MG: To krasnoludzka budowla w końcu. One budują wysoko, kompensują sobie kompleks krótkiej kolumny.

Te random encountery nas kiedyś wykończą

P: Dwa miesiące siedział i walił w różdżkę, a teraz oszczędza…!
(chodzi o uzupełnianie ładunków oczywiście. a myśleliście, że o co?)

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, spymaster w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Walczymy z hordą worgów, która wypadła z lasu]
MG: Teraz mag.
Pl: No, P. zamawiał kulę ognia…
MW: Nie patrz przy tym na mnie, bo czuję się nieswojo. A możesz taką w kształcie donuta?

[Mag źle wycyrklował i znalazłem się w zasięgu rażenia]
MW [turla]: 16
MG: Nie zdałeś.
Pl: Znaczy co, „Jak zostałem królem”?

P: Wiecie co, picie tych potionów jest przereklamowane
Pl: Zażywasz – przegrywasz.

Balin [do Bryce’a]: Tym razem nie będę cię przenosił przez rzekę.
MG: Ale na tym hełmie masz niezłe uchwyty.
Pl: Gniazdo może niech uwije.
MG: Jesień idzie, halflingi wiją gniazda.

Balin: Ty, może testament napisz na wszelki wypadek.
Bryce: I pewnie mam określić, komu zapisuję baronię? Jeszcze czego.

[W osadzie jaszczuroludzi]
MG: Centralna chata faktycznie jest większa, bo ma 15 stóp wysokości.
P: Pięć metrów, to już high fantasy.

[Szef jaszczuroludów akurat wizytował harem, więc starałem się całą gromadkę uśpić bardowską muzyką…]
MG: Wiesz że przygrywasz jaszczurom do tarła?
MW: Już to kiedyś robiłem, choć nie dla jaszczurów. To było zanim zostałem baronem, byłem wtedy młody i potrzebowałem pieniędzy!