Ruiny, jaszczury i Fae

MG: Spada na ciebie portcullis!
MW: Suddenly brona.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borealion, mag, półelf – Pl.
Balin, krasnolud, spymaster w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Rozważamy kompetencje Balina]
Pl: Wydałeś sześć poziomów i masz +5? Masz -1 modyfikatora Charyzmy?
P: Tak.
MW: Właściwy człowiek na właściwym miejscu.

[Oceniamy przeciwnika]
MG: Leżą i grzeją się na kamieniach, jaszczury to lubią niezależnie od tego czy są inteligentne czy nie.
MW: Ale inteligentne jaszczury mogłyby mieć rozłożony kocyk.

MG: Trzy smażone węże później…

MG: Pojawiają się dwa will’o’wispy i cię atakują!
P: Tylko nie okazuj strachu, one się tym żywią.

Pl: Jak oglądałem Harry’ego Pottera, to od pewnej części gapiłem się tylko na Hermionę.
MW: Mam nadzieję że od jednej z tych późniejszych.

[Magiczne przedmioty]
Pl: To jak się tu identyfikowało przedmioty, Spellcraft? [turla] 23.
MG: To jest sztylet…
Pl: …O!

MG: A ty co robisz?
MW: Nadal Countersong.
MG: Ile ty tak możesz?
P: Dopóki się nie znudzi. Albo dopóki ktoś mu nie zapłaci, żeby przestał.

Przemiał jak w makdonaldzie

Balin: Czy wasza książęca wysokość życzy sobie, żeby przenieść go przez rzekę?

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Boewulf, kapłan, spec od morale i dyplomacji w baronii, człowiek – Pl.
Balin, krasnolud, spymaster w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[No i przenosił]
MG: Przeleźliście, Balin wyciąga ryby z brody… [w odpowiedzi na zdziwione spojrzenia graczy] No co, krasnoludzka broda jest jak fiszbiny!

[Walka w środku nocy]
Pl: Wyskakuję z posłania, chwytam za młot, rozglądam się – widzę że moi przyjaciele trampkują jakiegoś dziada, więc doskakuję do niego i walę go młotem w czaszkę!
[Krytyk, trup na miejscu]
Pl: Zdenerwował mnie, obudził w środku nocy.

[Niestety, Beowulf zakończył karierę, rozerwany przez drapieżne drzewo, więc robimy kasting na nowego…]
P: Tylko że my czasem w dzicz potrzebujemy wyruszyć, ostatni nasz kolega z jednej takiej wyprawy nie wrócił…
Pl: A, hm, no dobra, niech będzie, w sumie mam parę czarów które mogą się przydać w takiej sytuacji…
MW: Który to twój zrzut bojowy?
MG: Drugi, ale posprzątam…

[Spotkanie z driadą]
MG: Z wierzby wychodzi przepiękna kobieta…
MW: …Z przepiękną, hehe, dziuplą.
MG: Kopnij, sprawdź czy nie ma szerszeni.

Wiosna w zupełnie nowej baronii

Pl: Pracownik ma dwa urlopy w roku. Swój i szefa.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Boewulf, kapłan, spec od morale i dyplomacji w baronii, człowiek – Pl.
Balin, krasnolud, spymaster w baronii, wojownik – P.
Bryce, bard, władca baronii, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Rozwój prowincji należącej do BG polega m.in. na kupowaniu ulepszeń miasta]
MW: To jest mała baronia, na razie nie mamy półświatka tylko ćwierćświatek.
Pl: Obawiam się że on ma rację. Widzieliście ile kosztuje czarny rynek?! Nie stać nas!

Pl: Możnaby pójść na całość i wypchać głowę Staglorda [bossa z poprzedniego odcinka].
MG: Wysłaliście ją już do Rostov.
MW: Nawet jakbyśmy nie wysłali, dałbym odpór. Jestem Neutral Good, to zobowiązuje.
P: Ja jestem Sane, to tez zobowiązuje.

[Balin zarekwirował hełm Staglorda, wyglądający tak]
MG: Widzieliście cień łosia na ścianie, to niechybny znak że wasz spymaster czuwa!

MG: A wyobraźcie sobie taką scenę: źle się dzieje w baronii, trzeba wezwać spymastera. Rozpalacie wielkie ognisko i rzucacie na chmury znak jelenia…

[Zabiliśmy wielkiego worga, Balin odcina głowę]
MW: Będziesz targał tą głowę?
P: No pewno!
MG: To krasnolud, nie przeszkadza mu ani encumberance, ani smród.

MW: Dziewięć obrażeń.
P: W nerkę. Przez odbyt.
MW: Mam specjalną rękawicę do takich ataków.
MG: Kakaroshi.

MG: Bo widzisz P., zacząłeś opowiadać dowcipy o kupie o piętnaście lat za późno…

MW: Doodbytniczy wlew hitpointów.

Boewulf: Nie boisz się iść jako pierwszy?
Balin: Masz mnie za jelenia?

[Ustawiamy się przed walką]
Pl: To ja tak – zza wierzby.
P: Zza krasnoluda.
Pl: Zza rogu!
P: Coś mi się zdaje, że to będzie nieustające źródło dowcipów.
Pl: A czego się spodziewałeś, że będziemy szukać innego jelenia?

[W osadzie pojawił się wilkołak]
Bryce: Balin i Akitos – mamy do czynienia z wilkołakiem, znajdźcie go. Boewulf, zadbaj żeby populacja była przekonana że mamy sprawy pod kontrolą. A ja – zjem kanapkę.
MG: Nie chciałbyś zostać managerem?

Awans społeczny

Balin: Byłem gladiatorem, wolnym gladiatorem…
Bryce: I dlatego postanowiłeś zmienić karierę?

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borden, kapłan, człowiek – Pl.
Balin, krasnolud, wojownik – P.
Bryce, bard, halfling – MW.

Prowadzi: J.

MW: On wyznawał jakieś bóstwo? Wiesz coś na ten temat?
Pl: Pochowamy go – ekumenicznie. Bogowie, opiekujcie się jego duszą.
MW: To whom it may concern.

[Wróciliśmy rozprawić się z niedźwiedziem]
MG: A ty?
Pl: Wypowiadam słowa modlitwy…
MW: …Błogosławiąc niedźwiedziowi posiłek.
P: Najpierw musi otworzyć puszkę.

[Sprytny plan dostania się do twierdzy bandytów spalił na panewce]
Bryce: Po cholerę się w ogóle odzywałeś?! Szło dobrze, nie mogłeś zostawić wciskania kitu komuś kto się na tym zna?
Borden: Jak jesteś taki świetny we wciskaniu, to znajdź sobie szparę i w nią nawciskaj!
Bryce: Ooo, ale przysryw! Na poziomie kostek! Moich!

Borden: Ale mogą się nas spodziewać.
Bryce: No, musielibyśmy być idiotami żeby tam dzisiaj wrócić. Dlatego właśnie wrócimy.

MG: Jak mu wyślesz tą wiadomość?
MW: Czarem Message.
P: Czytam na wewnętrznej stronie tarczy.

[Balin zinfiltrował bandytów, przyłączając się]
Pl: No, zmieniłeś strony.
P: Tak, jestem po tej wygrywającej.

[Bryce’a prawie zauważyli kiedy się przekradał]
MW: Nie udaję rosomaka, nie wiem jakie dźwięki wydaje rosomak.
[MG zawodzi przeciągle, wszyscy patrzą zdziwieni]
MG: Umierająca żyrafa!

[Bandyci trzymają potwora w klatce]
MW i Pl chórem: Owlbear!
MG: Tak, wychudły i słaby.
Pl: Trzeba ich podkablować do towarzystwa opieki nad zwierzętami.

[Wypuszczony owlbear sieje zniszczenie, a my skradamy się do bramy]
MG: Zauważył ich! Nabiera tchu w płuca, zaraz podniesie alarm.
P: Zrzucam go z wieży!
Pl: Będzie padać, bandyci nisko latają.
MG: Drugi obraca się do ciebie – „Co? Stary, co się dzieje?”
MW: „…Wyrzuciłeś Mietka!”
P: „Nie wiem!” – i jeb go tarczą!

[Walka, P. wyszedł na moment, MG pstryka palcami zastanawiając się kto teraz]
Pl: …Balin.
MG: Tak.
Pl: Lag. [pauza] Disconnected.

Pl: Magic Missile w bossa! [turla] Dwa obrażenia.
MW: Pew.
P: Oj.

P: Nie no, [boss] nie robi ranged sneak attacków przecież.
MG: Robi robi. [rzuca koścmi] Nie trafił.
Pl: Uffff.
MG: Strzała mija cię ze świstem…
MW: …Słyszysz dźwięk mijającego cię wiadra d6.

MG: Bowel movement equivalent action.

[Opis sytuacji taktycznej]
MG: Zza bramy wystaje blada dymiąca twarz – Borden. To wokół niego się ta mgła tak rozchodzi.
MW: Te, różdżka ci się kopci.

MG: Strzela w ciebie.
MW: Znowu? Za co?
MG: Bo jesteś… mały.

MG: Zdał Will save, przestaje się śmiać, wstaje, dobywa miecza.
MW: Dobył już? Dobył? No to Hideous Laughter!
Pl: This joke never gets old!

MG: Wypada na was wielki rosomak!
MW: …Rosomak?!

Pl: Czy jeśli użyję na nim różdżki, to będzie Attack of Opportunity?
MG: Nie.
Pl [pokazuje użycie różdżki]: -pffft-
MG: To było anticlimactic.

Pl: Zadaję mu cztery od ognia.
MG: Rosomak wpada w berserk.
Pl: Sądziłem że się przestraszy!
P: Rosomak? Przestraszy?!
MG: Nie masz Survivalu, prawda?

[Po pokonaniu bandytów z okolicznych terenów utworzono baronię – i ktoś musiał zostać baronem]
Pl: Trzeba ci będzie zrobić specjalny tron, żebyś nie dyndał nogami.
MW: Jak będę chciał, to będę dyndał!
P: Jak będzie chciał, to wszyscy będą dyndali.
Pl: Bryce I Dyndalski?
P: Ty uważaj, zadzierasz z najwyższą władzą.

Pl: Jaki gubernator, taka prowincja.
MW: Ale powiem wam jedno – z dupami już nigdy nie będę miał problemu.

Pl: Dysfunkcyjna rodzina fantasy.
MW: CR 5.

Lekceważyć niedźwiedzia – nową postać robić będziesz

Pl: Niespodziewanie napadły nas dinozaury. W stepie. Autentyczny encounter u [pewnego MG].
P: Może to były bardzo małe dinozaury?
Pl. Nie.

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borden, kapłan, człowiek – Pl.
Balfor, ranger, półork – P.
Bryce, bard, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Ustalamy plan wkradnięcia się do wrogiego zamku]
P: Najmniejszego członka drużyny do pudła i wnosimy.
Pl: Do wora i do rzeki?
P: Do beczki.
Pl: One z tego wychodzą, wiesz. To taki topos kulturowy.

P: Oo, już jestem zdrowy. Nadal bezużyteczny, ale zdrowy…
MG: Oj zaraz tam. Przyjąłeś tyle obrażeń, że oni by już padli.

MG: Rzucajcie, może będzie drugi random encounter.
P: Dawaj, jak rzucisz dobrze to złapiemy lewel.
(Dun dun DUNNN!)

[No i rzucił.]
P: Nie zabił nas will’o’wisp, zajebie nas zwykły niedźwiedź.
MG [turla na ataki]: Jedną łapą – trafia cię, drugą łapą – trafia cię, mordą – trafia, krytyk.
P: Jestem na -16.
MG: Niedźwiedź pruje cię łapami, a mordą chwyta, potrząsa przez chwilę, a potem odrzuca zakrwawione szczątki. Teraz ty [do MW].
MW: I scream like a little girl.

MG: Niedźwiedź się pożywia.
MW [do P.]: Jak coś z ciebie zostanie, wyprawimy resztkom godny pochówek.

Piękne perspektywy

MW: A może ja się spełniam w dźganiu?

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borden, kapłan, człowiek – Pl.
Balfor, ranger, półork – P.
Bryce, bard, halfling – MW.

Prowadzi: J.

P: Bard to nasz support – jak będzie walka, wskakuję w środek i zajmuję wszystkich…
MG: Myślałem że wskakujesz na barda i szarżujesz.
Pl: Wyścigi na babciach?!

MG: Twoja stara bobruje w mateczniku.
MW: Przez twoje teksty nie dość, że oplułem mapę…
Pl: Dobrze, widać że używana.
MW: …To jeszcze las wygląda jak pole pieczarek.

MG: Nie mówi się „wymachuje”, tylko „rozpinam rozporek”.

MG: To boggart, one są zwykle głupie, ale ten jest sprytniejszy chyba. Mieszka sam…
P: No, z żabą.
MW: Może żyją jak brat z siostrą.

MG: Haha, żaba ma back slime i belly grease, jest obrzydliwa z każdej strony!

MG: Widać że w jaskini mieszka coś naprawdę ogromnego, poznajecie po śladach czochrania na drzewach. Dzika nie ma w domu.

MG: Po dwóch godzinach Prosiaczek wraca z wojska. Po lesie niesie się tupot…
MW: …I wyrykiwana „Rezerwa”?
Pl: Czy dzik ma na sobie chustę z pomponami?

Quest dla koboldów i inne heroiczne zdarzenia

Pl: Rzucam czar.
[pauza]
MG: Przybliżysz mi jakieś szczegóły?

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borden, kapłan, człowiek – Pl.
Balfor, ranger, półork – P.
Bryce, bard, halfling – MW.

Prowadzi: J.

[Bryce i Balfor ruszają na zwiady]
MG: Poruszacie się przez las jak duchy – zielony duch i włochatostopy duch…
MW: „Włochatostopy Duch” brzmi jak bardzo głupie indiańskie imię.

[P. wykonał znakomity rzut na tropienie]
P: Były trzy koboldy, jeden był szamanem…
MG: Jak przestaniesz się wankować swoim skillem, to zacznę mówić.
MW: Po charakterystycznych brązowych śladach poznajesz, że jeden był chory.

MW: Jak kobold saneczkuje, to znaczy że ma owsiki.
MG: To mi przypomina, muszę dać psu tabletki…

[Summon Monster przyzwało kruka]
MG: Dziobie cię za dwa.
Pl: Szatan nie kogut! Jak mnie jeszcze raz tak dziobnie…!

MG: Bracers of Armor +1.
MW: Ale na kobolda.
Pl: Magiczne przedmioty się dostosowują.
MW: A już myślałem, że będę musiał je zarekwirować, bo tylko na mnie pasują…

Eksploracja, mapa na heksach i five-feet stepy

MG: Francuski wilkołak w Paryżu!

System: Pathfinder, fork DND

Grają:
Borden, kapłan, człowiek – Pl.
Balfor, ranger, półork – P.
Bryce, bard, halfling – MW.

Prowadzi: J.

MG: To jest miejsce dzikie, pogranicze, takie tereny gdzie cywilizacja wypchnęła bandytów i takich tam…
Pl: Miejsce gdzie SMSy nie dochodzą, jasne.

MG: Tyle wprowadzenia, robimy postacie.
P: Hura!
Pl: Bla bla bla, let’s skip to the rules.

MW: Czy Oleg [NPC] jest piśmienny?
MG: No jasne. Weź, to fantasy. Podstawowa edukacja w szkółce świątynnej, śmiertelność noworodków jest niska, a trypra leczy ten kapłan który się nie brzydzi dotknąć chorego miejsca.

Pl: Nie patrzą na niego dziwnie?
MG: Nie, to tylko półork. Takie rzeczy się tu zdarzają.
MW: To pogranicze w końcu.
MG: Pamiętaj, półorki powstają kiedy jedna strona dogoni drugą.

[Zasłyszana plotka o zaginionym gdzieś w okolicy magu spowodowała pewną głupawę]
P: Odwalam kamień.
MG: Skrzynka…
Pl: …W środku mag.

MG: To jest bóg łowiectwa, ogniska domowego, opieki.
Pl: Wiejskiego życia i ekologicznej egzystencji.
MG: Prostego życia, kąpieli w mleku…
MW: …Picia moczu…
MG: …I golenia pleców z pasożytów.
[pauza]
Pl: Co?!

MG: Wielki pająk wyskakuje i gryzie cię w twoje flatfooted.

[Jama pająka]
MW: Może znajdziemy w środku zmumifikowanego maga?

Pl: Co jest śmieszniejsze od znalezienia maga? Znalezienie maga na siedmiu heksach.

MG: Jama wygląda na wyrytą narzędziami.
MW: Ani chybi jama maga.