Dostawa obiecanego wpierdolu

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Luna, „face” grupy, czarujący łgarz, Twi’lek: D.
Ash, technik z przeszłością, specjalistka od droidów, człowiek: Kr.
Onsem, Jedi człowiek-orkiestra, Mirialan: K.
Aggro, wyjątkowo zajadły medyk, Gank: MW.

Prowadzi: P.

[MG włącza się po padzie napięcia w laptopie]
MG: Halo, teraz mnie słychać?
wszyscy: Tak.
MG: No, bo D. mi powiedziała że gadam sam do siebie. Niby trzeba raz na jakiś czas pogadać z kimś na poziomie…

[Aggro melduje się w hotelu]
MW: Trzy dni. Jack Bauer.
MG: A to nie bierzesz tylko na dwadzieścia cztery godziny?

[Zwiad na targu rybnym]
D: Nawet kupimy rybę.
K: Hotel lubi to.
D: Powiemy żeby nam zrobili.
MW: Smażyć? Rybę? Bez sensu.
K: Aggro zje z gazetą.

MW: Idzie nieźle; shakowaliśmy kamerę, żeby wywabić ochroniarzy z magazynu, podpaliliśmy magazyn żeby wywabić flipa i flapa, wysadziliśmy flipa i flapa żeby wywabić piratów w Gozanti…
K: Pytanie, co wywabimy w ich bazie, ona jest w jakimś ancient site.
MW: Dobra, spalimy ten most jak do niego dojedziemy.
MG: Wysadzicie chyba.

[Dotarliśmy do pirackiej bazy, z której wywabiliśmy rakiety samonaprowadzające]
MG: Możesz zawrócić w stronę hangaru, dać ostro do góry i jak to dobrze rozwiążesz, to rakieta nie zdąży wykręcić i wpadnie do środka.
K: Doskonale, zwrot do producenta.
MW: Return to sender!

K: Ruszam do najbliższego gościa i zdejmę z niego komlink.
MG: Najbliższy to będzie Aggro.
K: Najbliższego wrogiego.
MW: Uprzedzam że jak się zaczniesz siłować z moim hełmem, to dostaniesz w ryj.

Bounty hunterzy w mieście powiatowym

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Luna, „face” grupy, czarujący łgarz, Twi’lek: D.
Ash, technik z przeszłością, specjalistka od droidów, człowiek: Kr.
Onsem, Jedi człowiek-orkiestra, Mirialan: K.
Aggro, wyjątkowo zajadły medyk, Gank: MW.

Prowadzi: P.

MG: …I trafiacie z powrotem na swój statek, mały, ciasny ale własny.
Kr: Czy ty widziałeś oferty wynajmu w Warszawie?
D [w tym samym momencie]: Wypraszam sobie, jaki tam ciasny!

[Jak przylecimy jako bounty hunterzy, poszukiwany się pokapuje, więc udajemy drobnych kupców – ale co by tu kupić na handel?]
K: …No i oczywiście tyle żeby nam się zmieściło w budżecie.
MG: A ile macie budżetu?
K: No i masz, zaczęło się…

MG: Dostajecie ulotkę dla turystów: planik miasta, namiary na tutejszy hotel i motel…
K: Okolicznościowy długopis z planem miasta?

MG [jako NPC]: Bo widzimy że takim tu statkiem żeście przylecieli, duży, to handlowy pewnie? Ja działam w branży ubezpieczeniowej, i oferuję ubezpieczenie. Dla bezpieczeństwa.
K: Aha, ubezpieczenie? Bo my tu mamy taki plan samoubezpieczenia, mianowicie jakby nam się coś stało albo ładunkowi, to wiemy gdzie kurwo mieszkasz.
MG: Ale, ale, czemu ta wrogość…?
MW: No, bo jakby coś się stało to na kimś tu może statek wylądować kilka razy.
K: Ładny macie ten samochodzik, szkoda by było jakby coś mu się stało.

K: No żeby się zaraz nie okazało, że to są nie droidy tylko remoty rozrywkowe, małe i gumowe…
MW: I rozrywka polega na tym, że się wali takiego droida pałą i on się obija od ścian, gumowy taki.
K: Od razu w kształcie gruchy są.

Miasto płonie, ale za to błyskotka nasza

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Luna, „face” grupy, czarujący łgarz, Twi’lek: D.
Ash, technik z przeszłością, specjalistka od droidów, człowiek: Kr.
Onsem, Jedi człowiek-orkiestra, Mirialan: K.
Aggro, wyjątkowo zajadły medyk, Gank: MW.

Prowadzi: P.

[Imperialna baza na wysokim klifie, siedzimy w pobliskiej jaskini…]
MW: O jak rany, pogięło cie?!
Kr: A co on robi?
MW: Wylazł na zewnątrz i wygląda jakby tam zamierzał wleźć przez wrota od promu!
Kr: To nie jest dobry pomysł…!
MW: Może będzie dobrze, może tylko spadnie!

MW: Wyszarpuję blaster z kabury i strzelam. Dwóch wyroków śmierci nam nie dadzą.
K: No taką ładną imperialną bazę zrobił, i co, mamy do niej tak po prostu nie wejść?!

Kr: Musiałeś tego ptaka przecinać mieczem świetlnym?
K: No to jest wyjątkowo skuteczne, niczym się tak dobrze nie przecina ptaka jak mieczem świetlnym.
MW: To jest prawda także dla innych rzeczy niż ptak.

MG: Przepraszam was bardzo, ale muszę do toalety.
MW: Oj, nie wykasztanił się przed walką, co za błąd…

MW: Po raz kolejny nie stać mnie na odpalenie blastu [cechy specjalnej broni], ponieważ życie ssie…
Kr: Mieszkasz w Polsce, czego się spodziewasz?

[Pojedynek na miecze świetlne!]
MG: Wybierz kończynę.
K: Wiesz co, to niech też będzie druga ręka, mirror.
MW: Tradycyjnie, po dżedajsku, odcinają sobie lewe ręce.

K: Plus jest taki, że nasz statek nadal jest. Minus, że ktoś nas może chcieć przy nim zastrzelić albo przeciąć…
D: No weź, statek jest zaminowany, zapułapkowany…
K: Od tego mamy ręce i skanery; poza tym przypominam że dużo łatwiej będzie nasz statek rozminować niż zbudować nowy z drewna.

Przepiękna zielona planeta

Kr: Ciekawość pierwszy stopień na Kessel!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Luna, „face” grupy, czarujący łgarz, Twi’lek: D.
Ash, technik z przeszłością, specjalistka od droidów, człowiek: Kr.
Onsem, Jedi człowiek-orkiestra, Mirialan: K.
Aggro, wyjątkowo zajadły medyk, Gank: MW.

Prowadzi: P.

[Okazuje się, że materiały wybuchowe są podejrzanie łatwo dostępne]
MW: Jak zobaczyłem po ile jest kostka detonitu, to wymagało ode mnie całej siły woli żeby nie kupić całego. Dostępność dwa! Idziesz do sklepu i jest!
K: Dzień dobry, burgera i detonit. Nie ma burgera. Dobra, daj pan detonit.
MG: Co?
K: Promocja jest na detonit, all you can eat. Idziesz do supermarketu i jest laska z tacą, detonit smakowy.

[Kupujemy nowy statek, stary zrobił się za mały]
K: 21 koła od głowy.
D: 25 od razu, bo tam jeszcze jakieś trzeba…
K: Nie nie, przeróbki osobno, mam tu plik taki. Na razie 21, żeby was nie płoszyć.

D: Co dokupisz?
MW: No co mam kupić, Surwiwal oczywiście.
D: Baaah, tyle czasu przeżyłam bez Surwiwalu – famous last words, co?

[K. on point z opowieścią o gruczole]

Kr: Okropny jesteś, oesu! Nie dość że planeta bez bieżącej wody, to jeszcze ty!

[Lądowanie które pilotował K. zakończyło się urwaniem statecznika]
MG: Chcesz licencję pilota? Jak on może to każdy może.
Kr: To tak jak ze śpiewaniem, każdy może, ale nie każdy powinien.

MW: Następna rzecz do statku – industrial strength pralka. Jak ciągle się smarem maskuje ciuchy…
K: Refresher statkowy to załatwia: można się wysrać, umyć i uprać ciuchy.
MW: Naraz! Przekładasz wajchę…
K: …I jedna szczota szoruje ci zęby, ciuchy i wyciera dupę. Łatwy test Mechaniki żeby w dobrą stronę jechała.

K: To ja spróbuję przeskoczyć przez ten płot. Jakbym za płotem wyleciał w powietrze na minie, powiedzcie R4… że mi przykro.
MW: Usypiemy ci kurhan. Ale nie tu, bo tu są miny.

Daring escape!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Luna, „face” grupy, czarujący łgarz, Twi’lek: D.
Ash, technik, specjalistka od droidów, człowiek: Kr.
Onsem, Jedi człowiek-orkiestra, Mirialan: K.
Aggro, wyjątkowo zajadły medyk, Gank: MW.

Prowadzi: P.

[Po karczemnej awanturze upgradują nam kajutę na liniowcu
]
MG: Wanna jest dwa razy większa.
MW: Będzie ją dwa razy trudniej zapchać futrem!

K: Dwie osoby zachorowały na to samo, Calamari wybuchł mu ryj i Bothanin wybuchł mu ryj.
MW: Epidemia. Powinni kwarantannę zrobić.

[Uciekamy z wycieczkowca kapsułą ratunkową, na terenie pojawili się piraci]

MG: Doskonały rzut! Despair!
K: Tra-ktor-beam! Tra-ktor-beam!
Kr: Nieeee!
K: Jak nas korweta wciągnie, to będziemy się musieli przebijać przez nią! Będzie strzelanina i machanie mieczem! Tra-ktor-beam! Tra-ktor-beam!
Kr: No weź, niee!
K: Tra-ktor-beam! Tra-ktor-beam!
MG: Dobra, traktor beam!

[K. przyjmuje okrutną lutę od pirata]

MW: Chciałeś strzelaniny, co?
K: No cóż, tajemnica bolesna.

Parostatkiem w piękny rejs

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Luna, „face” grupy, czarujący łgarz, Twi’lek: D.
Ash, technik, specjalistka od droidów, człowiek: Kr.
Onsem, Jedi człowiek-orkiestra, Mirialan: K.

Do grupy robiącej właśnie heist na luksusowym wycieczkowcu dołącza:
Aggro, wyjątkowo zajadły medyk, Gank: MW.

Prowadzi: P.

[P. wsparł D. w wydawaniu expów metodą sesji one-on-one]
MW: Ja bardzo przepraszam, P., ale solo rolplej…?
MG: No co, mąż i żona, jak najbardziej dozwolone.
MW: Tak, ale nie wchodź w szczegóły, plz.
MG: Jeszcze kostka [holokron] brała udział.

[Oględziny miejsca wypadku, który prawie na pewno jest zamachem]
MG: Na miejscu jest już kapitan, pierwszy oficer, drugi oficer, trzeci oficer…
K: No kuuurwa, cały chain of command w jednym miejscu…!
MW: Świerzbi mnie thermal detonator, co go zostawiłem w drugich spodniach.
K: Robot już go niesie, zobaczyliśmy okazję i wykorzystujemy.
MW: I am the captain now!

K: Wiesz co my teraz robimy? Amortyzujemy bilet! Biznes mi wybuchł, więc będę teraz żarł płonącą rybę z Chile! Płonąca ryba raz! Nie – trzy razy!

[Chałupnicza produkcja napalmu z materiałów podręcznych]
MG: A, rzuć sobie. To nie jest bardzo trudne, ale materiały jednak niebezpieczne.
[turl]
K: I co, teraz na pokładzie jest czterech Ganków, w tym jeden bez futra na ryju?

[Bothański rzeczoznawca nie pasuje nam i jest ogólnie lewy, do tego naszej technik nie udało się wkręcić zamiast niego, więc niestety będzie miał wypadek]
MW: Wiesz co, chciałem poczekać aż zaśnie, ale twój pomysł jest lepszy. Przez wentylację lezę dronką do jego kajuty i czaję się za kratką aż wróci.
MG: Wrócił. Robi jakieś swoje bothańskie rzeczy.
MW: Zaczynam stukać w kratkę. Stuk. Stuk.
MG: Podłazi, patrzy, odkręca kratkę. Zagląda.
MW: BOOOM!
MG: Oczywiście straciliście wizję…
K: Ważne że Bothanin też!

MG: Ciężko przeżywam każdy bothański zgon.
K: Wielu Bothan musiało zginąć, żebyśmy dostarczyli te plany!
MG: Na razie jeden zginął.
MW: Na razie.