Lepsze życie dzięki biotechnologii

System, skład i prowadzenie: bez zmian od ostatnich drobnych kanciarzy z Podspodu.

MG: Jak sobie radzisz ze spadającą koniunkturą?
B: Na ulicę nie idę.

[Efekt lotu przez chmury przy ładowaniu systemu MiddleAges, odpowiednika MS Windows]
MG: Ten efekt nie powoduje nudności. Oczywiście w pierwszych wersjach MiddleAges były pewne problemy, ale teraz ten bug został dopracowany i już nie ma z nim kłopotów.
L: Bug został dopracowany?
MG: Zamknij się. Usunięty.

Szarka: Ja jestem kobietą tak dorywczo…

Marcus: Potrzebuję twojego doskonałego smaku i dobrego oka.
Ruda: Mam nadzieję, że nie muszę go w tym celu wyłupywać.

MG: Kolejny tydzień…
E: …bez rozwalania Systemu!
B: „Co będziemy dzisiaj robić, Mózg? To co zwykle, Pinky, rozwalać System!”

Ruda: Nie wyglądam na czternastolatkę, mam na to za duży biust. Dużo za niego zapłaciłam. Ale nie silikon – terapia hormonalna, te sprawy, czego to się nie robi… dla pracy…

Nada: Mogło się jej nie wydawać, mogła się zakochać naprawdę.
MW: „Nie pamiętasz jak to z nami było, Marcus?”

Nada: Przypuszczam że ja ciągle burzę twoje poczucie estetyki.
Ruda: Nie, spokojnie, znam klientów którzy lubią i takie.

[Rozmowa z biomodyfikowanym pracodawcą]
Nada: Spytajcie go czy takich jak on jest więcej. Tylko ujmijcie to jakoś inaczej.
MW: „Czy takich pierdolniętych jak pan to więcej jest?”

Szarka: Powiedział „Mój rodzic”.
Nada: Tak, też to usłyszałam.
Szarka: To klon jakiś…
MG: Albo syn samotnej matki, z próbówki, wiecie.
L: Fakt, nie pomyślałem o tym.

[Rozważania nad biomodami poszukiwanej dziewczyny]

E: Zostały jej biodra?
MG: Jakby nie miała bioder to by nie mogła chodzić.
E: Nie, chodziło mi o to, że jak sobie wycięła jedną pierś, to sylwetkę też mogła zmienić.

MG: Masz zupełnie legalną firmę.
B: Wpiszę sobie w wyposażenie.

[O rejestrowaniu prostytucji jako „studia wizażu”]

MG: To jest świetna przykrywka dla takiej działalności, bo to że przychodzą do ciebie faceci i wychodzą bardziej uśmiechnięci jest normalne – zrobiłaś im zajebisty pedicure.

[Pracodawca]
L: Ale to jest megahipersuperfakernerd!
MG: Skąd wiesz, że to nerd?
L: Bo normalni ludzie takich rzeczy [ze sobą] nie robią!

E: Nie rozumiem tego z jedną piersią. No nie rozumiem.
L: Chciała pokazać, że kobiecość jej zwisa, ale nie do końca.

MG: Nie udało się, nie masz aż tak popieprzonych kolegów.
Nada: Tak myślałam, moi koledzy i koleżanki zajmują się niszczeniem Systemu.

MW: Ominęła cię dyskusja o przeszczepach piersi. Podsunęli mi bardzo fajny pomysł.
B: Ona mu oddała jedną pierś, a drugą zostawiła sobie.
M: W ramach dowodu miłości. „Masz, pobaw się”.

M: Jak jedziemy to prowadzę z Rudą długą rozmowę o technikach wizażu.
L: Przysłuchuję się im jakby byli z kosmosu.
MG: Kobiety są z Wenus, a niektórzy mężczyźni najwyraźniej też są z Wenus.

Nada: Czy oni mają jakieś zwierzątko?
Ruda: Tak, córkę.

MG: Idziecie w stronę domu państwa Wierzbickich. Ulica nazywa się Wierzbowa. Nie, to głupio. Nazywa się…
B: Leszczynowa?
M: Dębowa?
MG: 14 października.

[MG informuje L, że obserwowany ochroniarz ma słuchawkę w uchu i naklejony na krtań mikrofon]
L: Świetnie, to znaczy że nie jest cyborgiem bojowym.
MG [nachylając się do L, konspiracyjnym szeptem]: Chyba że się maskuje!

[Dyskusja o sposobach nawiązania kontaktu z poszukiwaną dziewczyną]
Szarka: „Przysyła nas ten, no, nie wiemy jak się nazywa ale jest twoim ukochanym”. Brzmi trochę głupio.

MG: Nie musicie nic sprayować, sterowce reklamowe mają programowalne panele.
B: Właśnie dlatego fajnie byłoby coś nasprajować.

[Nada zrobiła napalm w brodziku od prysznica]
B: „I love the smell of napalm in the morning!”
L: In the brodzik.

B: Czy da się z tego [napalmu] zrobić maseczkę?
MG: Tak, rrrrozgrzewającą…

Szarka: Ja osobiście przypuszczam, że jej tam nie ma, ale wolę się co do tego upewnić.
Marcus: Ale i tak zrobimy duże bum! We get to blow shit up!

Marcus: Poza tym może być nieźle zakonserwowana, tak jak Ruda.
Ruda: W przyszłym życiu podmienię twoją maseczkę do twarzy na bengaj i wtedy zobaczysz…

[Plan obejmuje ostrzelanie domu państwa Wierzbickich pociskami zapalającymi z katiuszy domowej roboty]

Szarka: W zasadzie to udajemy terrorystów, możemy ostrzelać jeszcze sąsiedni domek. Albo i trzy.
Ruda: Co się będziemy ograniczać, może podpalimy całą dzielnicę?
Szarka: Nie starczy nam napalmu.

[Poszukiwaną dziewczynę trzeba wywieźć, ekranując jednocześnie ewentualne nadajniki pozycyjne w ubraniu albo i w niej samej]

Szarka: Potrzebujemy folii aluminiowej i maskę tlenową.
Ruda: Może trochę ołowiu?
Szarka: Nie, mamy ją żywą wydostać.

Marcus: Może oni już ją trzymają w akwarium?
Szarka: Za dużo filmów o syrenkach.

MG: Check łączności z Rudą [na stanowisku obserwatora].
Ruda: Tu wasz ulubiony sekstelefon.
Marcus: Powinnaś to zrobić bardziej namiętnym głosem.
Ruda: Nikt mi za to nie płaci. Na razie.

Marcus: To się nie może udać. Ruda, opisuj nam co widzisz.
B: Opisuję im niskim seksownym głosem.
Ruda: Fiaat kosmooo podjeżdża…

[Moździerz rakietowy w akcji]
MG: Pociski lecą po zgrabnej paraboli w stronę domu…
Ruda: They’re coming, they’re coming, they’re coming…
[…]
MG: …A czwarty ląduje na dachu!
Ruda: He’s in! He’s in!

MG: …I wybiegają razem.
M: Ku zachodzącemu słońcu…
L: Nie, ku nam!

L: To jakaś mania, na co drugiej sesji trafiamy do newsów.
MW: Ale przynajmniej nie z mugshotami.

[Transport uratowanej dziewczyny]
MG: Możecie skorzystać ze znajomków, możecie inaczej…
L: Znajomków, znajomków, wożenie komunikacją miejską dziewczyny owiniętej w folię aluminiową to kiepski pomysł…

[Romantyczne spotkanie kochanków zjednoczonych]
B: Biegnie, i robi tak puturum, puturum…
E: I kołysze jej się ta jedna pierś…
MG: Podchodzą do siebie, chwytają się za ręce… i łączą sobie wtyczki.

Marcus: Całe szczęście że nałożyłem dziś wodoodporny makijaż, bo w takich sytuacjach zawsze chce mi się płakać…

Reklamy

Stosunki wewnątrzgrupowe – ważna rzecz

System:
idee fixe, postcyberpunkowa Polska AD 2045 – tym razem granie drobnymi kanciarzami z warszawskiego Podspodu.

Grają:
„Marcus”, fikser i kobieciarz – M.
„Szarka”, ochroniarz (ochroniarka?) i czasem kochanka Marcusa – L.
„Nada”, anarchistka-terrorystka, włamywacz i specjalistka od bomb – E.
„Bus”, spluwa do wynajęcia, ochroniarz – J.
„Ruda”, ekskluzywna (jak na Podspód) prostytutka – B.

Prowadzi: MW.

[Rankiem po upojnej nocy Marcus dostaje rozmowę na telefon „służbowy”, nierejestrowany ale kompletnie niestylowy]
B: Jak go przy tej lasce wyjmiesz, będzie wtopa.
M: Idę szybko do łazienki gdzie się zamykam i wtedy odbieram.
B: Obowiązkowa scena z gołym tyłkiem.
M: Poruszając zgrabnie moim pośladkiem.
B: Jednym? To jest wada za dwa punkty.

[Marcus dzwoni do Szarki, żeby załatwić sobie ochronę]
Marcus: Czemu nie ma cię przy moich pięknych pośladkach, obu?
Szarka: Bo znowu kogoś dmuchałeś.

[Środki antykoncepcyjne – podstawowa rzecz dla Rudej]
MG: Mogłaś wyłożyć kapustę i sobie implant kupić.
B: Mam go sobie wpisać w wyposażenie?

[Wizyta w pornokinie]
MG: Dwaj to ewidentni wankerzy…
B: …A trzeci jest niewprawny.

[Dzwonek do drzwi Nady]
E: Czy moje drzwi otwierają się do wewnątrz czy na zewnątrz? Zastanawiam się, czy go wciągnąć i zabić czy pierdolnąć drzwiami i zabić.

E: Nie mam przecież rozpierdasa w płaszczu pancernym.
MW: No, to by było wyjątkowo głupie.

[E zastanawia się gdzie schować zdobyczny plastik]
MG: Nie, w kwiatkach ci sie zabrudzi, musiałabyś w papier owinąć.
E: Jak myślisz, jakie ja mogę mieć kwiatki?
B: Plastikowe!

E: Nic specjalnego nie trzymam w domu, poza materiałami wybuchowymi…
B: I nielegalną bronią.

B: Spałaś z nim?
M: No oczywiście, że ze mną spała!
B [do J]: Jesteś jedyny, który nie spał z Marcusem.

MG [do B]: Oczywiście, że spałaś z Marcusem. Kwestia czy wzięłaś za to pieniądze.
B: Możemy rzucić na Manipulację, hehehehe.

E: Byłam młoda i głupia…
B: …I on obiecywał, że jak się z nim prześpisz to obali system…

[Marcus odbiera telefon na kiblu]
Nada: Mam nadzieję, że w niczym ci nie przeszkodziłam.
Marcus: Tylko w tym co zwykle. Walczę z systemem.
MG: W tej chwili ze swoim trawiennym.

Marcus: Masz 10 minut żeby się spakować, dasz radę?
Ruda: Tak, jedna szuflada z kosmetykami, druga szuflada z kosmetykami, trzecia szuflada z kosmetykami, trochę ciuchów… Nie zajmują dużo miejsca.
MG: Tak, to są ciuchy które zajmują nadzwyczaj mało miejsca.

J: Standardowo [pokazuje przełączanie bezpiecznika w automacie] safe – semi – auto.
MG: Standardowo otwierasz drzwi od swojego mieszkania i zasypujesz je serią?

MG: W woreczku jest pięć tysięcy w złocie.
M: No to biorę trzy tysiące, a resztę dzielę między innych. Nieno, żartuję. Wezmę dwa tysiące, a resztę do podziału.