Bitwa w kanionie!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[Wsysanie danych z baz danych]
MW: Kopiuję to akurat szybko, bo mam taki kabel specjalny do tego. Czas to może mi zajmować indeksowanie tych danych potem.
K: No, niekoniecznie, w Rogue One to wciągali te plany Gwiazdy Śmierci przez dłuższą chwilę.
MW: Bo nie mieli takiego kabla.

J: Z naszych połączonych moczy powstanie kapitan Prostata.

[Konstruujemy domowej produkcji pocisk sterowany]
MG: No nie jest to jakaś sztuczna inteligencja…
MW: …Ale jest to technologia rakietowa.

MG: Może lepiej Gunnery, nie Pilotaż. Jako pilot unikałbyś zderzania się z rzeczami.
J: Teraz też unika, z wyjątkiem tej ostatniej.
[rzut]
MG: O, pięknie. Pokochałeś bombę. Piękne precyzyjne uderzenie, trafiliście właściwie w ten otwór w namiocie.
J: Zostaliśmy Amerykanami.
MW: Nie, żeby zostać Amerykanami, musielibyśmy…
K: …W szpital trafić!
MW: Tak, albo w wesele.

J: Zobacz, tu się odbywa regres technologiczny. Ty skonstruowałeś kierowaną bombę…
K: …Skondensowaną śmierć.

MG: Macie tam kilka włóczni wbite w pojazd…
K: Wzmacniają tylko strukturę!

[Technologicznie zacofani krwiożercy tubylcy kontra dwa ciężkie karabiny maszynowe w kanionie]
MG: Obawiam się, że wprowadzasz ich w szał bojowy. Dopisz sobie spadek moralności tam.
K: Krzyczałeś do nich „Za-pier-do-lić ich!”, więc jesteś trochę odpowiedzialny.
J [pokazując faka]: Patrz, co dla ciebie znalazłem przy martwym Toydarianinie.
MW: Hm, rzeka spływa krwią. I kawałkami Toydarian.
K: „Żaden trąbonosy nie wyjdzie żywy z kanionu!” -ratatatat-
MW: Przepraszam, ale muszę zacytować Kiplinga: „Whatever happens, we have got the Maxim gun, and they have not.”
[sprawdziłem po sesji – to nie Kipling, to Hilaire Belloc.]

K: A gdzie wódz i syn?
MG: Wodza nie ma, a syn…
MW: Znaleźliśmy połowę.
K: Górną, i strasznie się awanturuje.

MG: W tej bitwie w ogóle nie braliście jeńców. Może trochę Toydarian się chowa po jaskiniach…
J: „W tej brzęczy!” [pokazuje wrzucanie granatu]

J: „Bitwa w Płonącym Kanionie”? To brzmi jak poranek po ostrym kebabie!
MG: Koniec kanionu ci płonie…
K: …Wypadają z niego T-rexy…
J: A rzeką spływa krew.

Reklamy

Przypadkiem przekierowaliśmy inwazję

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[Okazuje się, że P. nie podobał się Czas Apokalipsy]
MW: No pewnie, możesz mieć swoje zdanie, po prostu go nie szanuję. Czego to się człowiek nie dowie przy graniu…
J: O przyjaciołach…
MW: …Ta, znasz człowieka dwadzieścia lat…
K: Dobra, zakopmy te niesnaski i wracajmy do grania.
MW: Nie no, żadne niesnaski –
K: – Po prostu nim gardzisz?
[Nie gardzę]

[Z resztek rozdeptanego przez dinozaura pojazdu zbudowaliśmy dwuosobowy latacz. Trwają próby.]
MG: Przy manewrach niepokojąco skrzypi oraz silniki się grzeją w tych drewnianych gondolach.
MW: I teraz tak: albo poczekać i jak się gondole zapalą od środka i zwęglą…
K: To się uszczelni.
MW: Tak, albo nawiercić wentylację.
J: Decisions decisions.
MW: To zostawię to tak na razie, zobaczymy co będzie.
K: Tylko pamiętaj o ściółce. Jak będziesz sypał żarem i iskrami, to po wylądowaniu podpalisz las. Wypalanie traw jest nie-le-gal-ne.

MG: Jak się zbliżacie, rozpoznajecie kilka twarzy. Jest Kolmar…
K: Prócz tego Kolmar, Kolmar i Kolmar, oraz Santa Maria de Lupe, Pepe de Kolmar.

[3G przeciskając się przez ruiny, wetknął głowę w ciasne miejsce i utknął]
MW: Na szczęście roboty pajęcze mają mikronarzędzia.
K: Piłę moja-twoja. Twoja moja, twoja moja, prezes znowu utknął w słoju.
MG: Czyli co, odpiłują ci głowę…?
MW: Nie, kurwa!
K: Słój piłują.

K: No na forasku jakimś dla młodych matek było: „- Wzięłam APAP Noc w dzień, czy umrę? – Wszyscy umrzemy. – Boże, co ja narobiłam…!”

Wojna nadciąga

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[BG przeszukują bandę idiotów z poprzedniego odcinka]

MG: Tak, znajdujesz przy nim amulet, w którym wyczuwasz moc.
K: A co robi?
MG: Jeszcze nie wiem, muszę sprawdzić.
K: Dobra, znalazłem mały niebieski amulet.
MW: Który usztywnia jego kij.

[Banda idiotów rozdeptała nam pojazd dinozaurem, sprzedajemy niepotrzebne resztki, a z jeszcze działających części robimy mniejszy pojazd]

MW: Jeszcze ich dogonię i wyszarpię ze dwa dwuteowniki, żeby nie zostać bez gaci jak się okaże że potrzebuję jakiegoś usztywnienia albo czego.
MG: No właśnie, i jakieś gwoździe pewno będziesz potrzebować, bo oni tu robią bez gwoździ, ale nie znasz tych technik.
MW: Nah, klej do drewna i kołki, to są znane technologie, będziemy robić.
K: No, obce pióro, własne pióro, się wycina, się łączy… [gestykuluje]
MW: Obce pióro. Brzmi kinky.

[K. próbuje znaleźć człowieka przez Moc, Moc zsyła mu wizję poszukiwanego, siedzącego na sraczu]

MW: Znaczy się oblatujesz sławojki.
K: Tak jest. Latam droną i szukam odpowiedniego sracza.
MW: No słowa nie mówię, taka sytuacja.
K: Rzeźbię w gównie.
MW: No właśnie nabierałem powietrza, żeby powiedzieć że pracujesz w materiale który został ci dostarczony.

[Jak królestwo reaguje na najazd barbarzyńców?]

MG: Dowiedziałeś się, że wysłali gońców z ostrzeżeniem, powiedzieli żeby się ewakuować. Ogólnie to thoughts and prayers, nikt tu nikogo ratować nie będzie.
K: Fajne królestwo, aż warto płacić podatki.
MG: A co, spodziewałeś się darmowej służby zdrowia?

Wpław do domu?

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[W wyniku nieudanego remontu pod koniec zazeszłej sesji 27-3G nieomal zresetował się do ustawień fabrycznych, a wydarzenia całej zeszłej sesji tylko mu się wydawały]
MW: Wiesz co, dzięki, teraz już do końca funkcjonowania będę się zastanawiał, które moje wspomnienia są w porządku, a które spierdolone. So I got this going for me, which is nice.
K: Ale to dobrze, jesteś bardziej ludzki!
MW: I to ma być dobre?!
K: No tak, trochę losowości wchodzi!
MW: Jakbym chciał losowości, włączyłbym sobie generator! „Bardziej ludzki”, też mi coś – jakbym chciał być bardziej ludzki, nosiłbym mięso na sobie! Mam zacząć zbierać skórę?

J: Rozglądam się, słyszałem kiedyś o rozkazie 66, daję baczenie czy ktoś mi zaraz noża nie wbije.
K: Wszystkie Lanniki rzucą się na ciebie. I odetną ci torbę, bo wyżej nie sięgną.

MG: Wróż mieszka wygodnie, ładny dom, ogródek…
K: Wiedział kiedy kupić, kurs dolara był niski akurat.

[Pilotka-NPC rozbiła świeżo wyremontowany pojazd, dookoła banda idiotów na dinozaurach]

K: Krytyk, 96 na tabelce.
MG: Hmmm – odciąłeś mu łapkę.
MW: No weź, w przypadku t-rexa to chujowy krytyk!
K: Klaskać nie może? I tak nie mógł!
[Pokonaliśmy tyranozaura, ale zdążył rozdeptać nam pojazd.]

[Walka z Toydarianami]
MG: Dopadasz do tej grupy, tniesz, padają jak – muchy…?

Off to see the wizard

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

J: Masz teraz gigabajty falleeńskiej opery. Tylko wiesz, bez mimiki w ogóle.
K: Nic na wierzchu.
MW: Jeśli twój Falleen jest na wierzchu dłużej niż cztery godziny, skontaktuj się z lekarzem.

[Dygresja]
K: Ty się śmiejesz, a mi antywirus znalazł ostatnio Yankee Doodle’a [bułgarskiego wirusa z 1989], jak zgrywałem stare dyskietki.
J: Nie znalazłby się w takim nowoczesnym środowisku.
K: Potrzebowałby dosboxa żeby się rozmnażać.

MG: Biegnie do ciebie ten Nikto i ma całkiem solidny staff.
K: Wodnik Szuwarek i jego staw.
MW: Idź stąd. Wsadź głowę w ciasne miejsce i utknij tam.

MG: …A ona podnosi ręce, bolty z twojego blastera zatrzymują się w powietrzu i lecą z powrotem w twoją stronę. Ile ty tam zadajesz?
MW: Wymyśliłem właśnie pingponga Dżedajów. Sędzia strzela z blastera, a Jedi odbijają bolta między sobą.

MG: Wiedźma łapie twój miecz [lightsabre]…
MW: I zgina go!
K: Robi z niego takiego [gestykuluje] pieska!
MW: Teraz ile razy go włączysz, będziesz miał pieska zamiast ostrza!

MW: Dobra, przekazuję mu to, tylko pozbawione tych terminów z mechaniki. To nie ty jesteś zjebany tylko to miejsce.
K: No, tego nie wiadomo…
MW: Tu się zgodzę, wiesz o sobie więcej niż ja o tobie.

MG: Król przyjmuje was z wielką pompą…
[MW parska]
MG: No jak rany gościa…!
K: Ale co, na wierzchu?
MW: Nie, hydrant mam na myśli. A jeszcze powiedz, jest też oficjalna prasa?

[Gramy w karty z lokalesem]
J: Dwa sukcesy, trzy podbicia, triumf.
K: Wygrałeś jego sokoła. Nazywa się millenium.

MG: No miasto jest wspaniałe, technologia zachwyca, czujesz się prawie jak na Coruscant.
J: Na Coruscant byłem tylko przelotem.

MG: Widzicie że przy tej palisadzie też kilku gości wsiada na raptory i rusza w stronę brontozaurów, ale nie wiadomo co tam planują z nimi zrobić.
MW: Jeździć w kółko i spętać im nogi linami.
K: A ja tam skoczę od dołu, taki mocą wspomagany skok, i rozpruję mu brzuch! Nie mam granatu żeby mu wrzucić do środka, ale jak mu wypadną flaki to też będzie nieźle.

MG jako NPC, który przed chwilą wymachiwał lightsabrem: Witajcie, nazywam się Łukasz.
[Grupa wybucha śmiechem]
K: Mamy kilka znakomitych pocisków na Łukasza.
MW: Jest niewysoki?
MG: Tak, jest młodym farmerem.
MW: Uprawia wilgoć?

[„My mind is going, I can feel it, Dave.”]
MW: Notatki robię, gdzie w zasadzie jesteśmy, co robimy i po co. Na datapadzie nalepię naklejkę „read me first”.
K: Zdjęcia rób.
MW: O, no, robię fotki, ich podpiszę, „Buc 1”, „Buc 2″…
J: Ej, czemu ja jestem Buc 2? Jestem marszałkiem, powinienem być Buc 1!
MW: W nawiasie dopiszę, „zrzęda”.

Etnografowie z przypadku

MG: Oj tam, neurochirurgia, to nie rocket science!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

J: Jak on się na mnie rzuca z włócznią, to ja mu tą włócznię obetnę.
MG: OK, czym atakujesz, mieczem świetlnym?
K: No pewno, czym innym to by musiał wiesz, piłować.

K: …Bo mnie to jednak bardziej interesują takie cywilizacje niż te skorupy bardziej nawet ostatnio.
MW: Oooo, przez całą drogę powrotną będziesz miał poważną rozmowę ze starym.
K: No co, tylko krowa nie zmienia…
MW: …Specjalizacji naukowej, tak.

[Napotkanemu clone trooperowi uaktywnił się Rozkaz 66 i musieliśmy mu go wymontować]
MG: …Przeprowadzisz standardową ankietę po operacji na mózgu…
MW: …który mamy rok, kto jest prezydentem…
MG: …imperatorem, i nadal Palpatine…
MW: …to chujowe pytanie w sumie.

MW: O, jak fajnie nie mieć mimiki.
J: Ja też nie mam mimiki. I nie muszę być do tego z blachy!

J: Podlałem kiedyś kwiatek twoją herbatą i umarł!
MW: No, miałem kiedyś taki moment, że jak sobie robiłem herbatę to było 3/4 szklanki fusów.
K: Sałatkę sobie robiłeś.

J: Trzeba uważać nie tyle z używaniem mocy, co z używaniem technologii: jako świat przesiąknięty mocą…
K: …nie znają śrubokrętów. Land untouched by modern dentistry!

MG [jako NPC]: …ja nazywam się Kolmar.
K: Następny Kolmar?
MG: ?
K: Dopiero co spotkaliśmy jednego, w strażnicy, czy to rodzina?
MG: Oj spierdalaj.
K: Na początku wszyscy nazywają się Kolmar, jak się lepiej poznamy, będę się nazywać inaczej.
MG: Muszę ich zacząć zapisywać. Niech ona nazywa się Tawena…
K: Kolmar też ładne imię.

J: Wyobraziłem sobie używanie mieczy świetlnych na koniach. Wiele wypadków…!
MW: Machasz machasz i ciap, ucinasz koniowi cały łeb!
K: Mają specjalnie alchemicznie utwardzane grzywy. Potwornie twardy kołtun. Nie rozczesuje się ich, chyba że diaksem.

[Lokalny zakon „paladynów” ma główną siedzibę obok wraku statku, wbitego w grunt po przymusowym lądowaniu]

MW: Rozumiem czemu mieszkają obok: jakby cały zakon paladynów był przechylony o siedem stopni, chujowo by to dla PR wyglądało.
K: Skolioza!
J: Zakon dzieliłby się na dwa, prawoskrętnych i lewoskrętnych.
K: Teraz patrz jak herbatę będą podawać!

A żeśmy wylądowali

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[Drużyna ustala gdzie w ich dużym statku jest hangar i jak, właściwie, jest zbudowany]
K: Nie dyskutuj z nim o statkach, to do niczego dobrego nie prowadzi!

[Badziewne wyjście z hiperprzestrzeni…]
MW: Oj, wjebaliśmy się w ławicę kosmowielorybów? Wciągamy właśnie warchlaczki w turbiny?
K: Dokładnie tak! Wrzuci się rewers, turbina wypluje młode!

[…pilot, omijając kosmowieloryby, wpalantował się w asteroidę.]
MW: Jakbym wam zrobił coś takiego, to byście mnie ukrzyżowali.
K: To plot point, nic nie możemy zrobić.
MW: Jakbym zrobił coś takiego jako plot point, ukrzyżowalibyście mnie, zdjęli, a potem ukrzyżowali znów.
J: Nie bój się, ja tu ostrzę noże na P. Po co marnować dobre nerki.
MG: O, to muszę jeszcze wykończyć Rishana, żeby J. nie musiał na następną sesję przychodzić.

[Zostajemy na planecie do odwołania]
MG: Znajdujecie sobie wyspę, nie wysepkę ale wyspę, w chuj kilometrów kwadratowych – ale o ile wasz przewoźnik wie, nie ma na niej megafauny.
K: Przynajmniej dopóki nie wymyśli repulsorów.

MW: Trzeba wziąć i polecieć na orbitę, nazbierać szczątków pojazdów i skonstruować jakąś tratwę, żeby nie ryzykować jedynym space-capable pojazdem jaki mamy.
J: A to mi przypomina, w Lidlu jest promocja na spawarki.

[Radości dżungli]
K: O kurwa, widzieliście, jest taki filmik w internecie, jak kolesiowi wychodzi z ucha wij. Taki, kurwa [pokazuje], piętnaście centymetrów wija! [wzdryga się]
MW: Rozumiem że prewencyjnie czopujesz sobie wszystkie otwory ciała.

J: …I jednym z tych podbić zlikwiduję sobie tego straina: przytulę głowę do kamienia i niby tam nasłuchuję, a tak naprawdę utnę komara.

MG: Czekaj, bo ty sobie robiłeś jakieś protruzje – jak ty właściwie wyglądasz?
MW: Nikt nie wie!
J: Wyglądam jak jedna z ras ktorą on zna, jak Nikto.
K: Jak nikto znajomy.

MW: Spytam tego droida czy mówi w binarnym.
MG: Tak, oba mówią.
J: Ale to stary binarny, oni jeszcze przekreślają zera.