Robale blokowe

J: Jesteś brzydki – właź do skrytki.

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Recap: mają się skontaktować z agentem wywiadu, który chce zmienić strony]
K: …Dostaliśmy zadanie nawiązania kontaktu z kolesiem który chce zdefekować…
MG: Tak, potrzymać mu wiaderko żeby umożliwić…

MG: To jakie są wasze dalsze kroki?
[chwila ciszy]
K: Noo, trzeba tam polecieć.
P: Tak, pierwszy punkt mamy ustalony, potem są znaki zapytania, a potem „profit”.

MG: No, Jawie musicie dać jakieś interesujące zajęcie, bo inaczej to sobie je sam znajdzie.
J: Masz tu puzle klasy extreme – kilo bułki tartej.

J: No bo co, podejdziemy do oficera imperialnego kontrwywiadu i powiemy ej psst, wiemy że chcesz spierdolić?
MG: No, to nie zadziała.
J: Nieno, zadziała bardzo dobrze, ja będę miał akumulator na jajach, a Nimda będzie waterboardowany…
MG: … A potem się zamienicie, tak.
P: Wakacje już zaplanowane, widzę.

[Oficer mieszka w ściśle nadzorowanym budynku i pracuje w ściśle nadzorowanym biurowcu. Plan jest taki, żeby podrzucić mu kosmokaraluchy, wymusić relokację do hotelu na czas dezynsekcji, i wtedy się z nim skontaktować]

MG: Spodziewaliście się, że będziecie hodować karaluchy w starwarsach?
P: Nie. Spodziewałem się że będę podrzucać pluskwy…

[Domowa hodowla robactwa]

K: …Najfajniejsze przepisy są na końcu, tylko matki nie zjedzcie!
J: Burrito mi podjeżdza.

[Triumf przy budowie zdalnie sterowanego urządzenia do rozsiewania kosmokaraluchów]
K: Ha, i mamy plany na przyszłość, jakbyśmy chcieli kiedyś rewolucjonizować
rynek podrzucaczy robali!

[Poszukując kosmokaraluchów znaleźli całe gniazdo]
MG: Dobra, co robicie z matką?
K: No podrzucamy chyba?
P: No zostawiamy?
MG: Matka siedzi z tyłu? Bo możecie po prostu harwestować jaja, a matkę zostawić.
J: Ja chciałem od razu powiedzieć jako posiadacz skillu survival, że ja nie będę harwestował jaj, znajdźcie sobie kogoś innego do tego. Oesu, muszę się jakoś zdystansować mentalnie…

Zwyczajne zlecenie, zwyczajny pasażer

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Rishan – jaszczurowaty – zostawił monstrualną wylinkę]

MG: Powinieneś się cieszyć, że jest cywilizowanym jeszczurem – jakby był niecywilizowany, to by ją jeszcze zeżarł potem.
J: A że jestem cywilizowany, to ją przedtem usmażę.

MG: Zbieracie całą załogę, droidy też?
J: Tylko te obciągnięte skórą.
K: Nie no, jest tylko jeden, i to do połowy, bo 3G teraz skanuje książki.

K: A my w tym czasie polecimy ratować Alderaan.
P: Przed czym ty chcesz ratować Alderaan, to planeta jest, nikt jej nie zastrzeli.

[Ostatnia wizyta w stolicy była dość spektakularna]

MG: Co więcej były też niewinne ofiary, nie tylko wśród pilotów TIE fighterów.
J: Tak, nie jestem dumny z siebie z tego powodu.
MG: To było dawno, nie musiałeś jeszcze mieć sumienia.

P: To i my wynajmiemy limuzynę, nie?
J: Niee, uberem przyjedziemy, tylko tym lepszym.

Wielkie bum

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Radykalne rozwiązanie kwestii pirackiej wymagało zakupu kilkunastu bomb protonowych z demobilu. Z kilku okazuje się wyciekać radioaktywna ciecz.]
J: Ustawię te bomby tak żeby mi nie promieniowały w stronę kabiny.
K: No kurwa, humanista. Przykrył kapą i zadowolony.

[Technik z nudów majstruje przy bombie protonowej]
P: To ja sprawdzę, jak się taką bombę uzbraja zdalnie. No co, siedzę na statku i się nudzę.
MG: Bezczynny technik, najgorsza zaraza.
P: Jak to było, z bezczynnymi rękami co są narzędziem diabła?
J: To o onaniźmie było, P.
P: No sprawia mi to mnóstwo radości!
MG: Na jedno wychodzi.

J: Przerażające, ta bomba ma API!

Nieco chaotyczne działania przeciwpirackie

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Recap]
K: …Nie mamy żadnego planu, ale mamy lekki constraint czasowy, bo Jastra ma być za dwa miesiące na Alderaan. Bo inaczej coś może – wybuchnąć.

[Poszli zwiedzać przedwieczną ruinę na wulkanie]

J: Może byś do nas dołączył?
P: Spoko – ale dyskretnie? Nie brać karabinu?
J: Tak, karabin wsadź w pokrowiec na wędki, a jak ktoś zapyta to powiedz że idziesz łowić. Słyszałeś o węgorzach elektrycznych, więc sprawdzasz czy w wulkanie żyją lawowe.

[„- A po co ci tyle detonitu? – A kryształy będę wydobywać!”]
MG: Gość mówi że górnictwo odkrywkowe piękna rzecz, jeśli ci nogi nie urwie.
P: O, nie myślałem o tym, ale tak, postaram się żeby mi nie urwało.
K: Ma drugą!

[Z powrotem na wulkan, podkładać bomby pod radar – ale zamiast się skradać, idą wprost, dyskutując głośno o lawowych węgorzach]

J: A poza tym przygotowanie zrobiliśmy wieczorem.
K: Zrobiliśmy debila z kolegi.
MG: Prefabrykowany debil.
K: Just add lawa.

[Opuszczona stacja kosmiczna – zwiedzać? A co, jeśli Jedi spróbuje spojrzeć w swoją przyszłość?]
MG: Moc postanowiła zesłać ci taką wizję, że siedzisz w kuchni waszego statku i jesz owsiankę. Z doświadczenia wiesz, że jeśli jutro nie zjesz owsianki, będziesz miał migrenę.
J: Wizja mocy sponsorowana przez producenta owsianki.

Nowy nabytek

K: Nie możemy wyglądać zbyt kompetentnie, bo ich przepłoszymy.

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

J: Jak polecimy na planetę to będę potrzebował twojej pomocy, Nimda.
K: Na jaką planetę – Nar Shaddaa?
J: Tak.
K: To księżyc, ale dobra.
J: Patrz, przywiozłem ci zakładkę do encyklopedii [pokazuje faka].

[Wygadali sobie uprawnienia zastępców szeryfa – ale czasowe i z ograniczonym zakresem]
K: To jest deputyzacja celowa i to PAN JEST CELEM.

[HWK Nimdy zrobił się ciut za bardzo rozpoznawalny, więc Jastra wydał ostatnie pieniądze i kupił mały strupieszały frachtowiec od Jawów – i nazwał go, bardzo adekwatnie, „Rust Bucket”]
J: Udane lądowanie – check.
P: Mogę znaki na kadłubie robić.
MG: Tylko uważaj, gdzie robisz –
K: – Bo nas rozhermetyzujesz!
J: Masz tu marker.
K: A nie reaguje mu z kadłubem?
J: Nie rozpuści sie kadłub od deszczu w ogóle?
P: To fajnie w sumie, że jest nowy statek do robienia sobie jaj…

K: Twój statek był stary, jak wojny klonów były nowe!

[Jastra umie pilotować – trochę – ale oficjalnego szkolenia nie miał, toteż jego znajomość procedur lotniczych pozostawia wiele do życzenia]

P: Dzień dobry wieżo, kapitan „Rust Bucket”…
MG [jako NPC]: Nie interesuje nas jak się pan nazywa, może jakieś stanowisko, nazwa statku, coś…?

P: To ja sobie po drodze wymontuję z pancerza thermal resistance i wmontuję frost resistance z tych części.
J: Możemy go teraz zabić miotaczem ognia, yay!
K: Ale nie możemy zamrozić, wybory wybory.

[Skrytki pełne narkotyków („przyprawy”), Rishan podczas kupna musiał sprawdzić czy aby nie mdła]
MG: Nieee, no jakby to była skoncentrowana przyprawa, to byś jej nie wciągał nosem. Musiałbyś potem spędzić noc w bacta tanku, którego nie macie.
K: Musielibyśmy go w innym zbiorniku jakimś przechować.
J: W górnopłuku z baktą.
K: Nie rozpędzaj się, górnopłuk mamy…

J: Trudne życie kapitana przemytniczego statku. Albo chlasz, albo wciągasz, a na koniec będą do ciebie strzelali.
P: Dzięki temu życie ma kolor.
J: Wymiocin, głównie.

J: Rdza! Poxipol! WD40!
J i K chórem: Kapitan Rustbucket!

MG: Taksówka jest…
K: Kabrio!
MG: Nieee, nie jest kabrio, to by było okrucieństwo.
J: Przypominam że jest tradycja taksówek kabrio na lodowych planetach!
MG: Tu nie ma, wymarła.
K: Z zimna.

Statek nadal nadaje się do użytku

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Rishan chwilowo nieobecny.

Prowadzi: MW

P: Pancerz zostawiam w HWK
K: Na wypadek jakby Rishan potrzebował się wysrać, tak.

P: To ja ostrożnie lutuję, mnie taki granat nie zestunuje, ale byłoby głupio jednak.
MG: No, poza tym to nie jest tak, że możesz sobie ten granat nakręcić potem…

[Zdybali piracki statek, stawiają załodze ultimatum przez radio]

K: Każ im się katapultować, a nie opisuj jakiego masz długiego i włochatego!

MG: Hm, zaraz, nie zmieścisz się…
K: Jak z HWK wyszedł, to i do YT wejdzie.

P: To prawda, wyskoczyłem jak statek spadał, ale po takim lądowaniu ja bym tego droida poskładam, ale on mnie nie!

P: Może parę lekcji pilotażu wezmę u ciebie…
K: O, fajnie, ostatnio się uczę uczenia rzeczy, kilka tricków wypróbuję: „Puść to!”, „Kurwa, zabijesz nas!!”

Tysiąc jeden żarcików z HWK

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Skomplikowana logistyka mieszczenia się w małym i ciasnym HWK]
J: Możemy wziąć ze dwie B1
K: Nadal nie! Musimy się wszyscy wepchnąć do HWK potem!
J: Ale B1 się złożą i można je potem wepchnąć do luku bagażowego.
K: Nie, tam są moje koszule!
J: No to je na dużym statku zostaw, nie idziesz na bal!
K: Nigdy nie wiadomo!

[Wracają, a tam – nie ma statku-matki]
P: Gdzie jest Bantha?! Ja długo nie wytrzymam w tym struclu!
J: Leżę na koi i agresywnie gram w cukierki na telefonie.

P: Puszczę na głośniki tą transmisję.
MG: Puścisz – na jakie głośniki?! Ten statek jest tak ciasny, że jak słuchawki odkręcisz to słychać na całym statku!
K: No kurna, bardzo śmieszne.
J: Nas śmieszy.
K: Znoszę to cierpliwie tylko dlatego, że ostatnio buduję tego HWK z Lego i jest fajny, ale strasznie ciasny.

[MG się zaśmiewa]
K: Kurwa, najlepszy prezent jaki mogłem mu zrobić na święta, polecieć HWKiem dalej niż do kibla. Będzie teraz rżał całą sesję.

[Walczyć z piratami czy nie? Może poczekają?]
K: Sam byłeś stronnikiem wersji, że tu ludzie giną i trzeba się spieszyć i piraci się panoszą, pamiętam twoją propagandówkę.
P: Mi to wszystko jedno.
K: Robiłeś to tylko po to żeby strollować kapitana!

P: Ty po prostu nigdy nie byłeś na siłowni!
J: Byłem.
P: I co tam robiłeś?
K: Spieprzał przed takim gościem co pryskał na niego wodą. „Zjeżdżaj mi stąd, to jest lokal z klasą!”
J: W barze i w saunie byłem.

[Znowu w HWK]
K: …Przednia ładownia strasznie ciasna, najlepiej do niej z zewnątrz sięgać, bo ze środka to dianogą.
P: Właśnie, zabieram dianogę.
K: Dianoga jest tutaj na stanie. Mogę się założyć, że dianogą trzeba się podcierać.

K: Jesteśmy początkującą grupą przedsiębiorców, mamy nieduży ale wygodny statek…
MG: …To dlaczego przylecieliście tym?

Kulawym statkiem przez galaktykę

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, szpieg, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Po wbiciu w asteroidę statek lata, ale jest do generalnego remontu. Nie działają liczne podsystemy, w tym recykling i wewnętrzny hangar.]
J: Nie, ja nie chcę srać w HWK, nie mogę tam siedzieć z komórką.
K: Możesz, ale drzwi musisz trzymać otwarte.
P: Przypominam, że HWK jest na zewnątrz przyczepiony.
MW: Nie, wszystko się trzyma kupy!
[śmiechy]
MW: Jak się potrzebujesz skasztanić, to zakładasz skafander, idziesz po zewnętrzu wnętrza, włazisz do HWK, ściągasz skafander…

MW: Akwarium duże niech kupi.
J: Nahodujesz tkanek?
MW: Może. A może zajmę się akwakulturą?
K: To by była jakaś kultura…

MW: Nie jest to może Mos Eisley w kosmosie, ale niewiele wyżej.
K: Nazywa się Most Nicely?

MW: Jascali musiałeś menu wytłumaczyć.
J: Z kurczakiem nie powinien mieć problemu.
K: Tylko nie mów, że smakuje jak człowiek.

J: Nieno, jak coś to poprowadzę HWK!
K: Tego się właśnie obawiam.

Sprząta orbity, czyści przedpola, usuwa osady

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

K: Ale mamy jeszcze mój bike.
MW: Gdzie niby?
K: Na orbicie.
MW: I co, nie zwieźliśmy go do tej pory niby?
K: No może być zgięty albo coś. Wiesz, raczej nie zwoziliśmy, bo co zwieźliśmy to on nam psuł.
MW: Wiesz co, weźmy bike Jastry. Mam takie przeczucie że się nie popsuje.
[Jastra to postać P.]

[Potrzebujemy dokonać niewielkiej ale istotnej zmiany w świętym miejscu Toydarian. Absolutnie nie ma szans żeby przyjęli to dobrze, a w okolicy są osady. 3G postanawia poradzić sobie z osadami tak samo, jak Jedi ostatnio radzili sobie z wrogą armią – ale Nimda kręci nosem.]
MW: Co, jak Jedi zrzuca asteroid na armię to jest dobrze a jak droid zrzuca to jest źle, tak?
K: Tamto była samoobrona.
MW: To też jest. Preemptywna!

MG: Na Gwieździe Śmierci? Więcej, z pół miliona.
K: No, Luke Skywalker rozwalił i medal dostał, i wszyscy się cieszyli.
MW: Mi też dadzą.
D [z offu]: Nie wstrzymuj oddechu.

MG: Lądujecie w pobliżu struktury…
MW: Wysiądę, zaciągnę się powietrzem, rozejrzę z satysfakcją.
MG: Nic już nie musisz mówić.
K: Co, zapach asteroidy o poranku?
MW: No, pachnie jak zwycięstwo.
D [z offu]: A on co?
MG: Jego pierwsze bombardowanie orbitalne.
MW: Zapaliłbym, gdybym miał płuca.

K: Kurwa, droid medyczny, archiwista, zarchiwizował całą cywilizację Toydarian.
MW: Jedną wioskę zostawiłem.
K: Twoja hojność mnie wzrusza.

[Domykanie wątków]
MW: Wysłuchaj mnie do końca, zanim zaczniesz krzyczeć. Może by tak w ramach znaku z nieba zesłać im asteroid z instrukcją obsługi na płycie.
K: Kurwa, spodobało mu się. Bombardowanie orbitalne sposobem na niwelowanie różnic w nauczaniu początkowym.
MW: Okazuje się że asteroid z orbity jest jak szwajcarski scyzoryk!

MG: Wśród Toydarian też opowieści – że najpierw deszcz ognia z nieba na armię, potem na siedziby szamanów wokół świętego miejsca, że gniew bogów…
MW: Kurde, mogłem sprawdzić jakie oni tam w tych wioskach specjalizacje mają, zostawić tylko tą z uzdrowicielami… No trudno, kamienia raz zrzuconego z orbity nie da się od-zrzucić.

Bitwa na wulkanie!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

[Żebym miał co robić podczas bitwy, P. dał mi do prowadzenia lokalnego Jedi. Jako że planeta jest dość prymitywna, pewne szczegóły ekwipunku trzeba było wyjaśnić.]

MW: Rozumiem, że baterię do latary mam na plecach?
K: Tak, i dynamo takie, kręcisz kręcisz, a potem wrrrr, trzy rundy machania, potem znowu kręcisz kręcisz… Stąd się bierze para w łapie, żeby tym siłowym stylem walki potem.
J: Dlatego was nazywają warczącymi rycerzami.

J: Jak kogoś wrzucimy do wulkanu to będzie badum tssst!

J: Za walkę w pyle jakieś bonusy…?
K: Kaszlesz.

[Na zeszłej sesji sprowadzaliśmy z orbity meteoryt w celu trafienia nim we wrogą armię. Wyszło, ale z potencjalnym problemem – problem, jak się właśnie okazuje, jest taki, że fragment leci w stronę wulkanu, a konkretnie w stronę jednej z grup lokalnych Jedi.]
MW: Kurna, trafiliście meteorytem w Kolmara.
K: Posmiertnyj dała.

J: Taktyka „jak przyjdzie inwazja Toydarian, to schowamy się w górze aż pójdą” jest z gruntu zła, bo w końcu przyjdzie taka inwazja, której nie przeczekają. Nie namawiam tu do genocydu…
MW i K chórem: …ALE…
J: Nieno, ja patrzę długoterminowo i szukam rozwiązań.
K: Ostatecznych rozwiązań kwestii toydariańskiej.