Sekretne znaki guwernantki

M: Trzeba szukać dużo powodów do niepotrzebnych testów, zawsze jest szansa na 50-tkę.

System: Wolsung

Dramatis personae:
Erich Krieg, ogr zabijaka z Wotanii: M
Mary-Ann Crawley, skandalizująca córka bogatej arystokratycznej elfiej rodziny z Alfheimu, dziennikarka i republikanka: L
Emma Wilcox, guwernantka Mary-Ann i jednocześnie tajny szpieg Wotański: K
Prowadzi Z.

Z: Podebrał was wotański trawler rybacki.
L: Czy miał na pokładzie przedstawicieli wotańskiego wywiadu?
Z: Nie.
L: to co to za trawler rybacki?

M: Jeżeli z nim współpracowała, to dlaczego przeszukała jego kajutę?
L: No dobra, ona nie współpracowała z nim. Zostałam przekonana.
M: To ja, ogr.
L: Jestem bardzo przenikliwa, dlatego wiedziałam o tym od początku.

L: Miał 3 kostki, nie mógł zginąć.
Z: Zauważył przytomnie L.
L: Z 3 kostkami w naturalny sposób unosi się na powierzchni morza.
M: Ma końcówkę harpuna wbitą w wieloryba i za nim na kilwaterze zasuwa.

A: Gracie przecież teraz w taki fajny system.
B: Taki średnio fajny.
C: Mocne 5 na 10.
D: Nie zapisuj tego.
A: Właśnie zapisuj!
D: Nam trochę nie wypada, uważamy że wszystkie systemy wydane w Polsce są dobre.

Z: Oj, przecież totalnie zanonimizowane są te cytaty. L., zanonimizuj te cytaty.
L: Ale to bym musiał pozmieniać inicjały wszędzie, w tych poprzednich też powinienem.
Z: Nie, teraz od tego momentu powinny być pozmieniane.

Z: Teraz jest jeszcze narracja, którą prowadzę tak powoli.
L: Narrator…
L: prowadzi…
L: narrację…
L: bardzo…
L: powoli…
L: bo…
L: między…
L: wyrazami…
Z: Dobra, L., starczy tego dobrego.
L: czyta…
L: przygodę…
Z: No co za człowiek!

M: Odczep się od mojego gorsetu!
L: Mój fiszbin ma gorsety ze stali.
[wszyscy parskają]
L: Znaczy, na odwrót.
Z: Twoja stal ma gorsety z fiszbinów?

L: Swoją drogą, jaki adekwatny rekwizyt.
Z: Co?
L: Żelazko na parę.
K: Można mu jakąś dyskretną zębatkę dokleić.

M: Co ryzykujemy?
L: No, Z. się zastanawia czy nie poprowadzić po skończeniu tej kampanii czegoś, wymyślając przygody.
M: A więcej kampanii nie wyszło?

K: Jest po polsku takie powiedzenie, gra w trony. Ma mniej więcej takie samo znaczenie jak po angielsku.
L: Coś jak muzyczne krzesła, tylko więcej sztyletów?

K: Czy Wilhelm tu mieszka?
L: też myślałem, że chodzi o cesarza. Ale to trochę nadmiernie familiarne określenie, „Wilhelm”.

M: Badanie nago? To jakiś lekarz-naturysta?
L: Kto by się rozbierał do badania?!
M: To by było zupełnie niewłaściwe.

M: Jak to się u nas mówi, dowody wpadły do wody.
M: Taki żarcik rozbitków.

K: Zawsze kiedy Z. prowadzi to M. go jakoś dobija mechaniką.
M: Dobre mechaniki się bronią.
L: Ta mechanika broni ciebie.

K: Kupuję jej długie suknie z głębokim dekoltem.
L: Kupuję sobie krótkie suknie z niewielkim dekoltem.
M: Jej przekaz rozumiem, twój nie bardzo.
L: Ja niespecjalnie lubię swoje piersi, ale lubię swoje nogi.

L: Daję jej tajne znaki guwernantki. [kręcąc głowa na „nie”]
M: Sekretne znaki!

M [do Z]: No wydaj ten żeton. Jeden żeton daje Ci 100% pewności że się obroni!
Z: OK. [rzuca żetona do puli]
K: No to wydaję kartę.
L: Ha! To się nam opłacało zdecydowanie, za żetona odzyskuje się 3 karty. MG stracił 1 żeton za naszą 1/3 żetonu.
L: Mamy teraz +1 do reputacji na resztę sesji, będzie nas trudniej zabić społecznie.
K: Zwłaszcza, że MG teraz ma mało tych żetonów.
L: Tak, dlatego będą nas teraz przez resztę sesji atakować, strzelać i gonić po dachach.
Z: Niektórzy to tutaj są przenikliwi, ha.

M: Nie idę do opery.
K: Oczywiście, że go bierzemy.
Z: Jesteś w operze.
M: Kiedy przychodzi kelner?

L: Ach, pani hrabina. Łączy nas pewna rzecz, pani męża ręka na naszych pośladkach.
K: „molestował mnie pani mąż”
Z [załamuje się]

L: Jakbym poszła tam i uzyskała materiały na artykuł, to bym odzyskała jeden żeton.
Z: Możesz o tym anonimowo napisać, seans spirytystyczny u hrabiny.
L: Zamknięty seans, anonimowe źródło, nie do zidentyfikowania.

[słuchamy Wagnera jako akompaniamentu sesji]
K: Trochę męcząca jest ta muzyka, może można by ją było jednak zmienić.
L: Albo mógłbyś ją ściszyć tak, żeby jej NIE BYŁO SŁYCHAĆ.
Z: Odważna propozycja.

[Erich umawia się na spotkanie]
Z: Generalnie nie ma najlepszej reputacji, bo to aktorka.
L: Spodoba ci się.
M: Brzmi doskonale.

M: Nieważne co się dzieje, nie hajtaj się z drugoplanowcem.
Z: Jak się z nią ochajta to zostanie pierwszoplanowcem.
L: Chce się ze mną ożenić dla moich kostek!

[postacie dostają ofertę zaproszenia na seans spirytystyczny]
L: Możemy przyjąć. Brzmi jak plot point.

L: Żeby nie było, muszę zdobyć informacje NA ARTYKUŁ. Nie muszę go potem napisać.
Z: El cheapo.

Z: Następnego dnia w gazecie w rubryce towarzyskiej jest notka, że widziano ją w niezwykłej zażyłości w towarzystwie tego młodzieńca.
M: Przychodzę do niej rano z tą gazetą i rzucam.
Emma – Czy jest w tym jakieś ziarno prawdy?!
Mary-Ann – Wysłałaś mnie z nim na diabelski młyn! Nie wiedziałam co zrobić!!! [płacze rozpaczliwie]
Emma – No już, już.
K: Pocieszam ją .

K: Może powinniśmy coś z tym zrobić?
M: Ja chętnie, mam do tego +3.
Z: Kill him.

Z: Jest kościół będący odpowiednikiem anglikanizmu, L. zaraz sprawdzi jak się nazywa bo jest dobrym graczem.
L: Nie mogę sprawdzić, bo pracuję.
Z: Co?! Jak możesz!
L: Gram, notuję cytaty i jeszcze w wolnym czasie tłumaczę bez wpływu na performance, nie powinieneś narzekać tylko dlatego, że nie możesz przerzucić na mnie wykonywania części swoich obowiązków.

L: Jak możesz zarzucać mi brak zaangażowania! <chlip> Jestem taką dzielną graczką!
K: Nie graczką, tylko postacią.
L: Fakt.

L: Nie chcę być bardziej żenująca od trolla.
K: To jest ogr.
M [patrzy się załamany]

M: Już niedługo będzie grzał ręce o pośladki moich przyjaciółek i bezpiecznie wróci do domu.
M: Nie mówię tego!

Erich – Dzień dobry, będziemy potrzebować dwóch sterowców.
Mary-Ann – Dwa sterowce i oddział komandosów.
NPC – czy można podać herbatę? Napoje?
Erich – Dwa sterowce.

M: Rozwalmy ich społecznie! Rozwalamy tę przygodę.

L: Spoko, za -1 do reputacji to jak przegramy to on [Erich] będzie chodzi w takiej reputacyjnej chmurze a my przeżyjemy.
M [krzycząc z toalety]: Ja się na nic nie zgadzam!!

L: Czy to +3 jest przeciwko Venrierowcom zawsze czy tylko ujawnionym? Bo można tak chodzić i atakować społecznie każdego, i pytać czy się ma normalnego skilla czy +3.

Z: „Szlachetny panie, Wotania jest panu wdzięczna, ale nie ma pan doświadczenia w sprawach polityki.”
M: No, ja w zasadzie czuję się już przekonany.
[Z rzuca jakieś smutne 12]
Z: Niestety, zupełnie nie czujesz się przekonany.

L: Jesteś tutaj po to żeby wchłaniać jego ataki dopóki nie umrzesz.
Z: Tank! Nie, zaraz, nie tank, meat shield.Tank ma dużo odporności, ty jesteś po prostu supportem, któremu kazali pójść w krzaki przodem.

M: Dywersja. jestem profesjonalistą w rozlewaniu herbaty. Nie powinni nam przynosić nic do picia kiedy dyskutujemy.

Z: Rzucił 18. Nie udało mu się, w takim razie.
L: Zygu zygu marchewka. Formalna sytuacja! Aczkolwiek herbata leje się gęsto.

K: Powinniśmy mieć dużo więcej żetonów, jak się dostaje przy tylu okazjach.
Z: Maksymalnie jeden.
L: CO NAJMNIEJ JEDEN.
Z: Khm. Tego.

L: [cytuje zasady odzyskiwania punktów] …kiedy któryś z graczy powie coś, co was szczerze rozbawi…
Z: [śmiejąc się przez zaciśnięte zęby] NIC MNIE NIE ROZBAWIŁO.

[przeciwnik wyeliminował już z dyskusji Ericha i Mary-Ann, została Emma z ostatnim znacznikiem]
L: Zawsze możemy poddać konfrontację.
Z: Ale nie potrzeba na to żeby miała kostkę?
L: Nie. „Gracz może zawsze poddać konfrontację.”
Emma – „Czuję się przekonana. [odchodzi]
Z: Somehow, czuję się oszukany.
L: W sumie wydaliśmy trochę żetonów ale Z. zużył dużo więcej.
M: Ile ci tam zostało tych żetonów?
Z: … jeden. Mogę jakoś odzyskać żetony?
L: NIE.

Reklamy

A więc pan też jest mrówką?

System: Wolsung

Dramatis personae:
Erich Krieg, ogr zabijaka z Wotanii: M
Mary-Ann Crawley, skandalizująca córka bogatej arystokratycznej elfiej rodziny z Alfheimu, dziennikarka i republikanka: L
Emma Wilcox, guwernantka Mary-Ann i jednocześnie tajny szpieg Wotański: K
Prowadzi Z.

Z: Co się ostatnio działo?
L: Jakiś gubernator Nowego Ness zaoferował nam podniesienie bogactwa o 1 poziom na tę sesję  albo jakiś absolutnie śmieciarski gadżet z jedną cechą, więc powiedzieliśmy mu, gdzie może go sobie wsadzić i wzięliśmy czasowe bogactwo, to będziemy mieli na statku na balowanie i na panów negocjowalnego afektu.
Z: To był wicekról! No dobra, czy ktoś inny podejmuje się bardziej obszernego podsumowania poprzedniej sesji?

K: Poznałam jeszcze trolla, który zawrócił mi w głowie.
L: Bo miał cztery kostki.
M: Nie, tylko trzy.
L: Zaraz, co, to my rzucamy tylko dwoma?
M: Tak, jesteśmy kompletnymi patałachami.

M: Erich Krieger, czarodziej.
Z: Jaki czarodziej?
L: Czarodziej alkowy.
K: Łotrzyk alkowy. Wojownik alkowy.
M: Wojownik to buduaru.

L: Nie wiem, czy szydzenie z Mistrza Gry przed sesją jest optymalną strategią.
K: Będziemy z niego też szydzić w trakcie sesji, to się wyrówna.

Z: … złoto, srebro, heban, dąb, drewno tekowe…
M: Heban-dąb? To coś jak żelazobeton?

K: Czy jej nie można tak jakoś związać, zakneblować i zostawić?
L: Nie na tym polega rola guwernantki.

M: Są jakieś stoły bilardowe?
Z: Są.
M: Na statku?!
Z: … no dobra, nie ma.

M: Co to znaczy, że test jest trudny?
Z: Nie wiem.

[M i K nie wzięli swojego egzemplarza, więc znowu mamy tylko jedną podstawkę – dyskusja o tym, że fajnie byłoby móc kupić polską wersję elektroniczną]
L: … kupiłbym sobie ebooka…
Z: Ale uważają, że jesteś złodziejem i spiracisz, więc musisz ściągnąć sobie z chomika.

K: Nie może być tak, że jakaś arystokratka źle się prowadzi! To kwestia edukacji młodzieży [spogląda na L.], muszą wiedzieć, że takie wzorce nie popłacają!
L: Reedukacji.

L: Alfred jak?
M: Nie zapisuj, przed chwilą nie miał jeszcze imienia.
K: Lokalny enpec.

Z: Jest za wcześnie żeby rzucać jasne podejrzenia…
M: To może chociaż niejasne podejrzenia?!

M: Jak się jest ogrem i widzi 300-metrową statuę to się robi, co się musi.
Z: Mówi HALT!
K i L (równocześnie): OGER-ZEIT!

[ogr dostaje karteczkę wyznaczającą na następny wieczór schadzkę na pokładzie wieczorowym]
M: Na pokładzie spacerowym? Dobrze, że nie „na statku!” Liczyłem na jej numer kajuty!
Z: No dobra, o północy.
M: Na pokładzie spacerowym…
K: „… ale tu piździ”.

M: Moja postać porusza się krokiem polskiego turysty na all inclusive.

[Z poszukuje Alfheimskiego nazwiska]
M: Suffolk.
Z: Nie może być tak jak w rzeczywistości, musi być lekko zmienione.
L: Nothing-ham!
M: Sir Gis z Guybourne.

Z: Lord Otto von Ausburg, wywiad Wotański oraz Hrabia Winston Nothingham, przedstawiciel wywiadu alfheimskiego.
L: Czy można zobaczyć jakąś legitymację?

L: Zmarnowałem dobry rzut!
Z: Tak, bo następny będzie kiepski.
L: Oczywiście! To podstawy prawdopodobieństwa!

L: Tajny znak – wywiadu!
[Z pokazuje różne dziwne gesty, Leslie odpowiada udając że ma czułki i nimi porusza]
L: „A więc pan też jest mrówką?”

Z: „Za oknem piękna sawanna i lwy.” „Ale mi bardziej podobają się żyrafy.”
M: Wotański instytut spraw specjalnych przygotował tylko jedną wersję odzywki identyfikacyjnej, i było to za czasów wojny burskiej.

M: Ale to jest jakiś outsourcing w skali nie wiem jakiej. „Jesteśmy agencją wywiadowczą, poszukajmy kogoś kto prowadzi śledztwo i ma wyniki.”

[zastanawiamy się, dlaczego wywiady wotańskie i alfheimskie chcą, żeby jacyś ludzie z ulicy prowadzili śledztwo]
L: Może mają śmieciarskie skille społeczne?
M: Wiecie co? Założę się, że oni mają po 3 kostki.

M: To nie jest moja area ekspertyzy.
L: Areał ekspertyzy, dwa hektary.

L: Mogą być faktycznie fletoidami rzucającymi jedną kostką!
Z: Tak, na to wstępnie wygląda.
M: … ale jak tam znajdę u nich jakieś dwie kostki.
L: Może spróbuj z nimi konfliktu społecznego?

Z – Nie mam plenipotencji…
K: Jakiej potencji pan nie ma?

K: Możemy go jakoś wspierać?
L: Nie!
M: Dlaczego?
L: Bo chcemy zobaczyć, jak sobie poradzi.

L: Jesteśmy lepiej wykwalifkowani od nich faktycznie, znają swoje miejsce fletoidy jednokostkowe.

[Z marudzi, że go plecy bolą]
L: Może nasmarować ci plecy żelem rozgrzewającym, mistrzu gry, za jakiś punkcik?
Z: A masz żel rozgrzewający?
L: Nie.
Z: Kurwa.

K: Oczywiście, Fraulein Marianno.
L: Nie nazywam się Marianna, nazywam się Mary-Ann… A.

Z: Czujesz, że ociera się o ciebie coś twardego.
K: Johann?
L: O tym samym pomyślałam.

K: To może zniszczmy krystalograf?
M: Punkt pierwszy, odciąć nas od świata.
L: Sounds legit.

K: Do brydża potrzebne są cztery osoby.
L: Można grać z dziadkiem.
K: Proszę tak nie mówić o profesorze Kunstmanie.

L: Mogę się dowiedzieć [korzystając ze zdolności zawodowej dziennikarza] jego wiek, rase i profesję – czy jest golemologiem na przykład? Hm?! Hm?!
Z: Z tego co mówił to nie.
M: To bardzo przydatna zdolność pozwalająca ci dowiedzieć się o kimś tego, co mówił przy tobie na poprzedniej sesji.

L: Można wyrzucić go za burtę i zobaczyć, czy ataki ustaną. Jeżeli nie, to wyrzucamy kolejnego podejrzanego.

L: Proste porady dla mistrzów gry.
K: „Rób notatki kiedy gracze nie zwracają na ciebie uwagi.”

M: Mam pytanie, dlaczego oni wypuścili ten statek z portu?
L i K: Ćsśśśśś.
K: My jesteśmy na pokładzie, powstrzymamy złoczyńców.
M: Oszczędzamy tyle pieniędzy na budżecie na policję i wywiad.
Z: M., zaraz cię huknę tą książką.

M: RPG to jedyna rzecz gdzie przerzut jest czymś pozytywnym.
L i K [równocześnie]: M.!
Z: Co to ma do rzeczy? … AUA.

[propozycja wieczornego tete a tete]
M: Nie wiem, czy panna ven Üss chciałaby ryzykować swoją reputacją.
L: Właśnie dlatego trzeba by wysondować sytuację. Myślę, że pan Erich powinien delikatnie zgłębić temat.

[dyskusja o prawidłowej wymowie]
K: Nie mówi się statui, mówi się statuy.
L: A nie, obie formy są poprawne.
[i już in character]
M – W kwestii tej statuy.
Z – Ależ może pan mówić statui, obie formy są poprawne.

[L. rzucił na włamywanie 42]
M: Niechcący zdemontowała poszycie statku i przebiła się na zewnątrz z rozpędu.

[leci „My heart will go on”]
M: Zabieram ją na dziób, wiatr rozwiewa moje włosy… nie wiem czemu wyobraziłem sobie wersję, gdzie ogr trzyma tylko takie dwie urwane ręce…

M: Czy ja ją odprowadzam do kajuty, czy ją odprowadzam do kajuty?
Z: Dobra, zróbmy sobie konfrontację społeczną na bliskim dystansie. Badoom-psh.
M: Zmniejszam dystans.
Z: Już bardziej nie możesz.

M: Na szczęście mam odpowiednią kartę, kara, pokonanie zamka, zabezpieczenia, przeszkody.
L: Jej gorset sam się rozepnie. Zupełnie jak Archer i rozpinanie staników.

Z: A, to może żetony miałem 4 a karty miałem 3? Czy nie, karty tez miałem 4… nieważne.
L: DOŚĆ WAŻNE.

K: Mam wrażenie że Z. jest jakimś rasistą antyogrowskim.
L: Ewidentnie nie jest laską.

L: Nie możemy zamykać go w brygu bez dowodów.
M: Bez sensu byłoby zamykać go razem z dowodami.

B [przysłuchująca się sesji z boku]: Słyszę ciągle że macie kolację.
M: Tak jest właśnie, gramy głównie kolacje.
K: Dałbyś nam czas na jakiś podwieczorek.
Z: Dobrze, macie teraz podwieczorek.
K: Świetnie, po podwieczorku będzie czas na kolejne działanie.

M: Za chwilę dojdziemy do tego punktu, gdzie wyrzucamy wszystkie golemy za burtę. Byłem tam dwie godziny temu.

[Tytani…, przepraszam, Graf Rutrich, trafił na górę lodową i wlewa się doń woda]
Z: Rozumiem, że biegniecie na pokład?
M: Nie! Biegniemy do Adeli! „To już jesteście na pokładzie!” „Nie! Biegniemy do Adeli!” „Czyli rozumiem, że już wchodzicie do szalup?” „Nie, biegniemy do Adeli!” [Adela wygrała miażdżąco konfrontację z Erichem]
Z: Dobra, dobra, rozumiem. Macie 3 znaczniki…
L: I będziemy sobie dodawać znaczniki biegnąc w głąb statku! Do Adeli.
Z: … na to wygląda.

L: Zrywam kiecę i begnę w spodniach!
K – Panno Crowley!
L – Statek tonie, myślę że to nie jest moment na zachowywanie pozorów.
K – No dobrze, możemy przymknąć na to oko.

Z: A, pewnie sfora ma tyle znaczników ilu ma…
L: Członków. Wielkich, nieumarłych członków.
M: Nie słyszałem tego.
Z: … członków.

[dyskusja o tym, czy przesiąść się na górę lodową]
M: Zdobyliśmy górę lodowa, wprawdzie szalupy odpłynęły, ale góra lodowa jest nasza.
K: Jak oni tu przeżyli? [nieumarli Wotańczycy]
L: OK, widzę pewne minusy tego planu.

[jakie wziąć osiągnięcie za sesję]
L: Dobicie undeada porucznika.
Z: Dobrze, bierz sobie. Takie słabe osiągnięcie.
L: Za każdym razem kiedy będę musiała pokonać undeada będę mogła wykorzystać.
Z: … pieprzony munchkin!

[kolejne rozważania nt. osiągnięć]
M: Albo jak będzie pojazd na morzu, albo jak inny pojazd zderzy się z górą lodową. Hmmmm…

M [narzekając na mechanikę Wolsunga]: A mam krzepę 3, do tego jeszcze skill strzelania, bonus z rewolweru i tak dalej i nagle mam bardzo wysoki rzut.
L: Ale z rewolweru strzela się na zręczność.
M: [chwila ciszy]
Z: Awkward.

Nie jesteśmy Ewokami!

System: Wolsung

Dramatis personae:
Erich Krieg, ogr zabijaka z Wotanii: M
Mary-Ann Crawley, skandalizująca córka bogatej arystokratycznej elfiej rodziny z Alfheimu, dziennikarka i republikanka: L
Emma Wilcox, guwernantka Mary-Ann i jednocześnie tajny szpieg Wotański: K
Prowadzi Z.

K – Jakim ty jesteś kontrolującym mistrzem gry…
Z – Wcale nie! Milcz!

L – Nie chcę być republikanką, chcę być marksistką-leninistką!
Z – Bardziej rewolucyjnie w tym systemie się nie da.

L – Niepokorny dziennikarz. Kiedy zostanie zraniony jest szczególnie niebezpieczny.
[zaleta „niepokorny” daje bonus do ataku po utracie żetonu odporności]

M – Co to jest aktywna obrona?
K – Czynny żal.
L – Czynny żal to aktywna obrona przeciwko urzędowi skarbowemu.

Z – Proszę, jako gadżety jest laska z ukrytym ostrzem. Czyli postać L.

L – Bez sensu, na wszystkich kartach są królowie a są tylko 4 króle.
Z – Specjalnie wybrałem żebyś miał takie ładne karty. Doceniłbyś, że masz poczet królów angielskich.
K – Alfheimskich.
M – Tam to akurat jest Tytania, Tytania… czemu na wszystkich 52 kartach jest Tytania?

M – Karta wizytowa daje wejście wszędzie.
L – Mógłbym to wziąć zamiast rewolweru ukrytego w torebce, ale jednak wolę moją wierną broń. Może jestem dziennikarką, ale wziąłem sobie do serca to co nam mówił Z.
Z – Może trochę przesadziłem.

L – Blizny, blizny, bez sensu. Mam na karcie 4 linijki na blizny, co ja tam mam wpisać, jestem przecież młodą elfką, nie mam żadnych blizn!
M – Usłyszałem „bielizny”, myślę że bez problemu całość zapiszesz.

Z – Blizny po operacji powiększania piersi.
K – Chyba uszu.
M – Operacja wydłużania uszu.
K – Wydłużanie uszu do takich Warcraftowych.
Z – Te gry komputerowe tworzą takie nierealne oczekiwania wobec elfów.
K – Potem elfy mają kompleksy.

Z – Podziwiasz sylwetkę wielkiego liniowca o nazwie…
L – Tytaniaic.

K – Kobietom wieku się nie wypomina.
L – W szczególności elfkom.

L – Jakby to był sterowiec, to by nie mógł wpaść na górę lodową.
Z – Nie spoiluj! Znaczy, co ty, żadnej góry lodowej nie będzie.
M – Przyznaj się, przygodę czytałeś?

[rozmowy o wydawaniu Mary-Ann za mąż]
L – Jestem bardzo ładna, to prawda.
Z – Ale masz paskudny charakter.
L – To również prawda, jestem straszną zołzą.
K – Muszę ją jakoś opchnąć.
M – A jakaś prowizja jest?

Z [wertując podręcznik w poszukiwaniu mechaniki społecznej] … dyskusja…
L – Dyskusja jest tutaj wybitnie nie na miejscu. Przekonanie kogoś do pójścia do łóżka przy pomocy dyskusji byłoby trudne.
„Szanowna pani, pragnąłbym zauważyć, że jestem trollem, argumenty na rzecz pójścia za mną do łóżka to fakt, że mam dużego członka.”
Z – Cierpię trochę.

[panna Wilcox stara się przekonać trolla żeby był nią zainteresowany, a on ją żeby ona była nim zainteresowana]
Z – On rzuca 3k10.
M – Co, jest legendarny?
Z – No nie opisali go tak dokładnie, ale tak, rzuca trzema kostkami.
M – Bad news jest taki, że chcesz czy nie chcesz, masz kochanka. Good news jest taki, że jest legendarny.

K – Zaczynam się zastanawiać czy by jednak nie wracać tym statkiem, jest tyle argumentów za i przeciw.
L – Ja jestem za.
M – To jest właśnie główny argument przecw.

L – Zapamiętuję wszystko i notuję rozmowę później wymykając się do toalety.
Z – Możesz mówić, że to pamiętnik.
L – No ale nie będę notować w pamiętniku podczas rozmowy!
M – „Mam taki pamiętnik i krótką pamięć, dlatego notuję wszystko na bieżąco.”

K – Ja mówię po wotańsku z bardzo dobrym akcentem, jestem guwernantką więc dużo mówię w obcych językach.
L – Ja mówię po wotańsku z bardzo ciężkim alfheimskim akcentem i momentami wstawiając alfheimskie słowa.
M – To ja przez uprzejmość mówię takim powolnym, wyraźnym wotańskim żałując, że nie mogę przejść na alfheimski jak normalni ludzie.

[Wotańczycy to odpowiednik Niemców]
M: Im większy statek, tym trudniej go zatopić. Wynika to z faktu, że w środku jest dużo powietrza i trudno go całego zalać wodą.
K: No tak, nigdy o tym tak nie myślałam, ale fakt, Wotańczycy muszą się dobrze znać na budowie statków.
M: Tak, nasz wyspiarski lud świetnie się na tym zna.

L [po dostaniu karty z J] – Dżoker! … a nie, zaraz, to walet.
Z – Tak, widać że nie znasz się na tych śmiesznych kartkach z obrazkami.

Z – Jest ta elfka, która ci się przyglądała na wczorajszym balu.
L – Ja też ci się przyglądałam!
M – Ty chichoczesz za każdym razem, kiedy mówisz, że będziemy płynąć razem w jednej kajucie.

[Podczas opisu Statui Zwycięstwa, Z. się przejęzyczył]
M – Słuchajcie, przegapiliście stylizowany hełm antycznej wołowniczki. To taka pastereczka co wypasa woły.

Z – W ramach gestu dobrej woli królowa zdemilitaryzowała statuę. Teraz nie ma na niej załogi. Za to jest garnizon na tej wyspie, gdzie jest statua.
M – Nie ma załogi na statui, jest załoga WOKÓŁ statui, i potrzebują dobrych 5 do 10 minut żeby ją uzbroić.
Z – No teraz nie można od razu burzyć New Ness, trzeba poczekać, to był naprawdę wielki gest ze strony Królowej.

K – Czuję się trochę nieswojo, on pisze na laptopie, on czyta na komórce, tylko ja gram.
Z – Weź sobie żeton.
L – Robię notatki z sesji!
M – Wyjąłem komórkę na 10 sekund!
Z – I to było to złe 10 sekund.

M – High five, Johann!
K – Heil five?
M [facepalm] – Co mówi Wotańczyk Wotańczykowi? „Heil five!”.

K: Panno Crowley, proszę niczego nie dotykać!
L – … jeszcze przed chwilą nie przyszło by mi to do głowy.
K – Wiem!

Elfka: Ciekawa jestem, do czego służą te wszystkie przyrządy.
M: A pani czym się zajmuje?
L – Szpiegowstwem.

M – No dobra, to ja ją spróbuję uwieść… Co muszę przebić do tego testu?
[L parska]
[K parska]
[M parska]
K – To zależy od jej doświadczenia.
M – Zaczekaj chwilę, jestem wyłączony z walki. Au. Au!
K – To akurat jej kwestia.
M – To najgorsze teksty na sesji jakie od dawna słyszałem.

M – I wystarczy, że dojdę do poziomu 20 i potem nic nie muszę robić?
L – Później to już ona będzie.
Z – Co?
K – Nic, kontynuujemy nasz wątek.

M – Szybki test, kogo brakuje?
Z – Garnizonu!
M – Garnizonu, badum pshh!

Z – Możecie też rzucać żeby zatrzymać statuę.
L – Nie możemy! Jak możemy zatrzymać 180-metrową statuę?! Nie jesteśmy ewokami!

L – On chce się dostać do jej środka, jako ogr powinien mieć bonusy, to w końcu kobieta, nawet jeżeli metalowa.
Z – Jesteście dzisiaj poniżej wszelkiej krytyki.

Z – Cel podlega zasadom powalenia.
L – Powaliło cię chyba.
Z – Nie wiem, czy jestem celem, ale czuję się powalony. Czemu wydawało mi się, że to jest prosta mechanika?
K – A grałeś kiedyś w Wolsunga?
Z – Nie!
K – To dlatego.

L – A myślałem, żeby wziąć akrobatykę, ale zamiast tego wziąłem nadzwyczajną kompetencję w Ekspresji.
M – Śpiewaj! Śpiewaj!

[Przy wykorzystaniu karty, trzeba jakoś wpleść element otoczenia. Akcja rozgrywa się w niezbyt dużej sterówce.]
M – To ja tak chwytam się łańcucha i przelatuję przez pomieszczenie tuż nad ich głowami.
Z – This is really weak shit.
L – To nie jest dobry film akcji, to taki really cheesy film akcji.
Z – Muszę popracować nad reżyserią.

[Gracze dostali do wyboru gadżet z jedną cechą, albo bogactwo]
M – To działa tak, że na początku sesji trzeba wybrać te gadżety który się będzie używać, więc to, co mówiłeś
totalnie nie ma sensu, więc mówimy wicekrólowi że może sobie w dupę wsadzić jednopoziomowy gadżet i bierzemy bogactwo.