Podwórkowe rozrywki

System: ideefixe v2.0

Grają:
Adam „McGyver” Szymański, nieudany student, dość udany włamywacz: P.
Lech „Stachu” Stachowiak, silnoręki surwiwalista, wyznawca teorii spiskowych: B.
Maria „Mary” Krzemińska, sarkastyczna hackerka ze zwierzątkiem domowym: Ew.

Prowadzi: MW

[Drużyna kupiła nieco rozpadniętego vana]
Ew: Kto będzie naszym specjalistą od pojazdów?
B: No ja umiem jeździć, ty naprawiać, to nas czyni znaczną częścią drużyny A.

[Idą kraść drzewka z lasu]
P: Potrzenujemy liny, jakichś łopat…
Ew: Szmaty nasączonej nie chloroformem, tylko chlorofilem…

[Kontrola międzystrefowa – obaj panowie trafiają na szczegółowe przeszukanie]
P: Ale jaka rutynowa kontrola, ja nic nie zrobiłem, spokojnie sobie jadę…
Ew: Rutynowa, zostaliście losowo wybrani, to że obaj macie na imię Muhamed o niczym nie świadczy.

[Stachu ma wadę Wątpliwa biometryka, co powoduje sporadyczne kłopoty z uwierzytelnieniem]
MG: …No chyba że ktoś ma taki problem jak Stachu, że raz na jakiś czas lodówka odmawia wydania mu jedzenia.
P: Masz zakodowaną lodówkę?!
B: Pewno. Jak myślisz, czemu jestem taki fit?

[Po bójce ze sterydziarzami i poszczuciu jednego z nich bulterierem grupa wysyła ich automatycznym samochodem pod komendę policji]
P: Przyjechali, rozbijali się, pobili się sami ze sobą…
MG: Pogryźli się po worach…
Ew: No gryźli się nawzajem, narkotyki robią straszne rzeczy z ludźmi.

P: Musisz mnie nauczyć się bić, bo czułem się trochę bezradny.
B: Musisz się pizgać.
P: Sam?
B: No nie, innych musisz.

Reklamy

Ursynowski folklor

System: ideefixe v2.0

Grają:
Adam „McGyver” Szymański, nieudany student, dość udany włamywacz: P.
Lech „Stachu” Stachowiak, silnoręki surwiwalista, wyznawca teorii spiskowych: B.
Maria „Mary” Krzemińska, sarkastyczna hackerka ze zwierzątkiem domowym: Ew.

Prowadzi: MW

B: No to stajemy na środku i wymuszenia! rozboje! z naszych połączonych mocy powstaje on – Kapitan Kryminał!

[Wbrew oczekiwaniom wszystkich zainteresowanych, BG pomogli człowiekowi zniknąć nie przez wrzucenie go do dołu z wapnem, a poprzez znalezienie mu nowej kryjówki i sterylizację starej]
Ew: Wracamy, unosząc się na aurze naszej dobrej roboty.
MG: I ogólnej zajebistości
B: Ja się unoszę na aurze ogólnej konfuzji całą tą sytuacją.
Ew: To wystarczająco dobra aura.

[Natchnieni sukcesem, BG postanawiają założyć nielegalny biznes usuwania śladów i trefnizny – tylko jak go nazwać?]
Ew: Polzniktex.
B: Znikpol.

Konsekwencje

Ł: Czy to elektropałka, czy cieszy się pan na mój widok?

System: ideefixe

Grają:

Olgierd, przemytnik, mechanik, rycerz gazrurki: H
Sowa, doktorantka na medycynie, świadczy usługi kobietom w potrzebie: Ł.
Wera, hacker o licznych talentach: I.

Dolly chwilowo nieobecna.

Prowadzi: MW

[Wyciąg wiecznie żywy]
Ł: Sprawdź czy stać cię na fajki.
I: Ja nie palę.
Ł: Tak ci się tylko wydaje.

[Ustalamy strukturę organizacji przestępczej Sowy]
Ł: Kontakt fizyczny utrzymuję z Markiem i Sonią.
[Wszyscy parskają]
H: Są na optycznej, OK?
MG: Rozumiem, nie stykają się interfejsami.

Ł: Strasznie jesteś brutalna, potrzebujesz terapii?
I: Seks i przemoc to najlepsza terapia.
H: Mogę ci pożyczyć elektropałkę.

I: A ty walczysz wręcz?
Ł: W warunkach laboratoryjnych.

[Jak by tu odwiedzić pobitą współkonspiratorkę, nie narażając się na wtopę]
I: Nie macie jakiegoś tajnego hasła w stylu „Matka Boska Aborcyjna”, co?

[Dwóch gości wchodzi do Sowy bez pytania]
I: „Przywrócić panom miesiączkę?”
Ł: Nie proponuję tego mężczyznom, wchodzącym do mnie z ulicy!
H: A w ogóle jakimś mężczyznom to proponowałaś?

Gaslighting

Ł: …Chociaż, jak trudna może być amatorska daktyloskopia w świecie drugiej połowy XXI wieku?

System: ideefixe

Grają:

Olgierd, przemytnik, mechanik, rycerz gazrurki: H
Sowa, doktorantka na medycynie, świadczy usługi kobietom w potrzebie: Ł.
Dolly, dziewczyna o twardych pięściach: E.

Prowadzi: MW

[Drużyna planuje trudną rozmowę]
E: Może po prostu powiedzmy jej prawdę?
(Wszyscy wybuchają śmiechem)

E: Podchodzę do niej tak z sercem na dłoni…
Ł: Skąd ty masz serce? Wszystkie odpady medyczne są jego! (wskazując na H.)

NPC: Nigdy w życiu nie miałam kontaktu z – z… z ludźmi takimi jak wy!
H: Doktoranci. Straszna swołocz.

E [wracając z kuchni]: Co się stało, co się stało?
Ł: No, spytałam jej czy kogoś poznała, a ona popatrzyła na ciebie i powiedziała „nie”.
E: No bo poznała mnie. Nie w sensie biblijnym.
Ł: Nie wystąpiłaś jako krzak gorejący?
E: Ł., nie wiesz co to znaczy poznać kogoś w sensie biblijnym?
H: Poznać po krzaku.

H: Jeżeli ktoś był w stanie wejść na high-security osiedle zamknięte, do domu, w sposób całkowicie niezauważalny dla ochrony tego osiedla… to znaczy że mam pilną sprawę w Supraślu i właściwie powinienem już jechać.

E: Powinniśmy obić ryja śledzącemu. Jak się jakiś pojawi, zaczaić się na niego, a potem wciągnąć go w krzak gorejący i spuścić mu łomot.

Ł: A coś ty taki wyrywny do wpierdolu, takie masz dobre statsy?
H: Gazrurkę mam.
Ł: Aaa, wszystko jasne, masz gazrurkę i od trzech sesji nie używałeś!
MG: Sugerujesz, że świerzbi go gazrurka?
H: Mam też elektropałkę!

Zlecenie bardziej charytatywne

H: Ja jestem uczciwy jak prawdziwy Polak!

System: ideefixe

Grają:

Olgierd, przemytnik, mechanik, rycerz gazrurki: H
Sowa, doktorantka na medycynie, świadczy usługi kobietom w potrzebie: Ł.
Dolly, dziewczyna o twardych pięściach: E.

Prowadzi: MW

I. (komentuje z offu): Przez chwilę myślałam, że pan Szyszka to takie imię jak Pankracy.

[Rozmowy o pracy prowadzone są pod wyciągiem w laboratorium, żeby zmylić podsłuchy]
Ł: Idziemy na papierosa pod wyciąg.
MG: Ty palisz?
Ł: Ktoś musi.

Ł: Zapraszamy pod wyciąg. W sumie nie robimy jeszcze nic nielegalnego, ale siła przyzwyczajenia.

[BG dostali zlecenie sprawdzić, czy NPCa-dziewczynę faktycznie śledzą jakieś typy, czy ma tylko zwidy]
E: [turl] Słabo, 10.
MG: No, to teraz na sto procent wie, że ktoś za nią chodzi.

Ł: Jestem jak polska policja – jak nie ma zagrożenia życia, nie interweniuję.
E: Chyba że ktoś przekracza prędkość.

I. (z offu, wychodząc): Zostawiam cię w dobrych rękach – fizola i głosu rozsądku.

E: Co robimy? Zapalamy głowy i biegamy w kółko? OK.

E: Szukamy tego gościa w kurtce? Ale on się może przebrać…

[Radzenie sobie ze stresem]
Ł: Ja mam swoje metody terapii.
MG: Jakie masz metody terapii?
H: W czym ty się specjalizujesz?
Ł: W aborcjach.

Wretched hive of scum and villainy

System: ideefixe

Grają:

Samir, przekręciarz z giełdy komputerowej: P.
Sowa, doktorantka na medycynie, świadczy usługi kobietom w potrzebie: Ł.
Dolly, dziewczyna o twardych pięściach: E.

Prowadzi: MW

[NPCe w życiu postaci]
P: …Oraz od czasu do czasu robi mi laskę, ale płacę jej za to, więc nie czuję jakbym ją wykorzystywał.

Samir: „Czy chcesz zobaczyć gekona” to mój pickup line!

Samir: Uciekł wam dziki płód i potrzebujesz przejrzeć monitoring?

[Nieogarnięty NPC zabrał się za pokątną produkcję narkotyków]

Sowa: Będzie robił pigułki gwałtu i sam je łykał!

P: Walkę wręcz mam na 10, więc mogę wpieprzyć inwalidzie. Przywalić komuś tak, że kredki mu wypadną z tornistra.

[Impreza]
P: Z głośników sączy się melodyjny dubstep…

[Przesłuchanie trzeciego stopnia, w kiblu]

MG: No, potrzaskaliście nim muszlę…
E: Chyba lepiej, niż jakbyśmy mu mieli potrzaskać miednicę?

Minął miesiąc, nagle przewrót

L: Znowu strzelanina! Mam flashbaki do Wietnamu!
Z: Długo.

System: ideefixe

Grają:
st. sierż. Lucjusz Pawlak, weteran drogówki, w policji od zawsze: L.
ppor. Marcin Dobrowolski, chłopak z dobrej rodziny, posiadacz PLECÓW W WARSZAWIE: Z.
ppor. Wit Szołajski, ambitny z powiązaniami “na mieście”: J.

Prowadzi: MW

Z: Masz tu obok renesansową sieć wifi.
MW: Jak to renesansową?
Z: Tak się nazywa.
MW: A, bo myślałem, że jest renesansowa. To by było coś.
L: Ye Olde Wifi Network.
MW: Networke.
J: Moja następna sieć wifi będzie się tak nazywać.

L: Ma jedną narzeczoną, reszta to flamencje na boku.
MW: Czyli to co postać Z. uprawia to flamenco?

MW: Obsługuje stołówkę w toruńskiej Szkole Artylerii.
J: To catering faktycznie.
L: Jak Szkoła Artylerii to kratering.

[Wizyta w podejrzanej enklawie produkcyjnej – ale co ta enklawa produkuje?]
MW: Zajmuje się uprawą kukurydzy. Jedziecie przez pola kukurydzy.
L: Świetnie. Nie ma lepszego miejsca na strzelaninę niż w kukurydzy. Muton w polu stoi!

[Garaż]
MW: Nie, nie ma gołych bab na ścianie, a radio które gra to Radio Maryja.
L: To ma na ścianie plakaty zakonnic. Św Matkę Teresę.
MW [zastanawiając się przez chwilę]: Teresę nie, ale ma tę, ta, jak jej tam…
L: Faustynę.
MW: Dokładnie, błogosławioną Faustynę.
L: Świętą Faustynę, jest 2045.

MW: Poleciałeś na weekend? To mogą ci nie dać urlopu na żądanie.
Z: Jak to nie dać urlopu?
L: Bo to służba, nie praca!
MW: Możesz się paskudnie spóźnić.
Z: Kiedy? A, w poniedziałek? To się spóźnię, tak akurat żeby do nich postrzelali.

Z: No, nie chciałbym żeby się później okazało że to my usuwamy te dowody.
MW: Może i usuwacie. Może to historia z unreliable narrators?
Z: Co?
MW: No, może to faktycznie wy.

L: Technik idzie ze mną. Jeżeli zacznie się strzelanina, to zacznie się w mojej okolicy, to jak jest technik to istnieje szansa że będą strzelać do niego, a nie do mnie.
MW: Okrutna kalkulacja.
Z: Zastrzelą technika i będzie Ci łyso.

[Podejrzanego dziwnie czuć piwnicą]
L: Może tam mają pieczarkarnię nielegalną, to możliwe, ale mało prawdopodobne.

MW: To Bydgoszcz i nie Policja Federalna, więc musicie wysłać do labu, gdzie się przemieli i wróci za jakiś czas.
Z: Z informacją „próbka zanieczyszczona, prosimy podać następną”.

MW: Hm, jak się może nazywać firma kateringowa?
J: Wesoły Kociołek?
L: Kociołek i synowie.
MW: Kociołex.
J i Z: O!
MW: No dobra, Kociołex.

MW: W sumie fajnie, w czasie tej kampanii pojawił się nie tylko podręcznik, ale również karta postaci.
J: Do wypełnienia na komputerze w PDFie?
Z: Nie przesadzajmy.

[Ostrzelani BG ewakuują się samochodem w pole]
MW: To przestało strzelać i jesteście w kukurydzy.
L: Wiedziałem że to się tak skończy!

[Okazało się, że prócz zwykłych ludzi z automatami w enklawie są też dodatkowe atrakcje]
Z: Chowam się w furgonetce!
L: Schował się w furgonetce żeby mieć tylko taki mały kawałek do pilnowania?! Camper jeden!
Z: Ochujałeś? Drzwi zamykam! Czy ja jestem samobójcą?!

MW: Umówmy się, jesteś cokolwiek przerażony.
Z: Yhm.
MW: … potwierdził spokojnym tonem Z.

L: Idą! … nanozombiaki.
Z: [rzuca kostką w L.]

L: Człowiek-purchawka!
J: Aaaa, człowiek-kalafior!
Z: Człowiek-purchawka, gorzej! Czy w furgonetce swatu są filtry powietrza?

Z: Przesiądźmy się wszyscy do jednej furgonetki.
L: Żeby potwory miały bufet na kółkach!