Dwóch kosmitów, robot i antyczne działo

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, Jedi – Armorer, Duros: K.
Rishan Vox, Jedi – Advisor, Falleen: J.
27-3G, droid „medyczny”: MW.

Prowadzi: P

K: Moje dziecko nawiązało też chyba mentalne połączenie między poleceniem „zęby myj” a „zbieraj złom”.

MG: Czyli ty [K.] myślisz nad taktyką, ty [MW] przeszukujesz nagrania, a ty [J]? Siedzisz i patrzysz jak kombinują?
J: Top management.

J: Kurwa, nikogo nie będę przekonywał, w nikim nie będę wzbudzał strachu! Ty masz pomysły, a ja za nie dostanę czarne kropy [konflikt moralny]! Jak zawsze zresztą!

MG [NPC]: Tak, działa czasami umierają.
MW: Jak rany gościa, znacie taką technologię jak lampa naftowa? Jak się skończy nafta to ona gaśnie, nie umiera!
MG [NPC]: A skąd macie zapasy takiego paliwa?
K i MW: Ogarniemy! Nasze działo jest jeszcze młode!
MW: Dzielnie sterczy!

[Dowozimy pilnie potrzebne zaopatrzenie naszym jedynym orbit-capable pojazdem…]
MG: Zleciał z nieba wielki rydwan, wyszli z niego ludzie, wszyscy w szoku! Oprócz tego przypominam że macie pięćdziesiąt robotów, wszystkie z karabinami.
K: Daeniken siedzi w kątku i coś tam skrobie.

[…który musimy szanować.]

J: Nie powinniśmy nadużywać opcji promowej, uważam.
reszta graczy chórem: Tak, tak, wiemy, oczywiście, prom zaraz wraca na wyspę.
MW: Czy ja się chociaż zająknąłem o strafowaniu ich z góry?
K: Stary, mam takie przeczucie że szamani odjebaliby jakieś mambodżambo na pilocie, a on by się wjebał w ziemię!

Reklamy

Szukając pleców

System: ideefixe v2.0

Grają:
Adam „McGyver” Szymański, nieudany student, dość udany włamywacz: P.
Lech „Stachu” Stachowiak, silnoręki surwiwalista, wyznawca teorii spiskowych: B.
Maria „Mary” Krzemińska, sarkastyczna hackerka ze zwierzątkiem domowym: Ew.

Prowadzi: MW

[Turbodresiarze przepłoszeni raz mogą wciąż wrócić]
MG: Poza tym, jak się zorientują że mogą się tu panoszyć, to jeszcze się zalęgną na stałe.
Ew: Wyobrażasz to sobie? Wracasz do domu a tam infestacja schabów.

[Śledzenie w założeniach powinno być dyskretne]

Ew: No to mamy problem, bo mamy dwie osoby które mogą być dyskretne i jedną która może być skuteczna, i te dwie grupy nie zazębiają się.

[Rzucać na Pilotaż czy nie?]

MG: Niee, nie rzucaj, już kiedyś…
Ew: To nie jest moje pierwsze droneo!

[Oponowany rzut na Lekkoatletykę]
Ew: Jest oponowany, bo jesteśmy w samochodzie!

Z powrotem w cywilizacji

System: DND 5 ed

Ren Yue, tiefling, rogue: Ew
Madislak, człowiek, monk: MW
Valnorlerion, elf, mag: K
Lloreindal, półelf, bard: E

Prowadzi: J

MW: To ja zacznę od fritzl-koli.
Ew: To ta taka…
MW: Kola z piwniczną nutą, tak.

MW: To w co my dzisiaj gramy?
MG: Miałem to samo dzisiaj.
K: Kurwa, w Pacmana gramy. Ja jestem Blinky, ty jesteś Pinky, a on jest Clyde.

MG: Mam podchwytliwe pytanie – jak brzmi nazwa drużyny?
[dłuższa konsternacja]
Ew: Bardka niech nam wymyśli, ona jest wordsmith.
MW: No to niech szybko myśli, bo już ślinię ołówek kopiowy.
Ew: No weś, wąsy se pośliń.
MW: Nie mam.
K: No to ołówkiem kopiowym właśnie.

Ew: To taki midget bojowy.
MW: Z jednej strony gryzie, z drugiej sra.
Ew: To tak jak każdy inny midget. Nawet powiedziałabym że to kondycja ludzka.

[Zakupy w sklepie z magicznymi przedmiotami]
MG: Mogą wam dorzucić pierścień skakania.
Ew: Pierścień kakania?
MW: Tak, już zawsze będziesz między trójką a czwórką na skali brystolskiej.

K [zapisuje]: „Pożyczka na wino i ser”.
Ew: To nie jest pożyczka. Jałmużna to jest, znaczy no, kolegami jesteśmy.
K: Dobra, zapisuję jako pożyczka, najwyżej ci nie oddam.

E: W miarę jak wieczór się rozwija, zmierzam do ballad romantycznych z podtekstem.
K: „Mówi wuj do wuja, ‚o mój drogi wuju, ja pięć litrów wody mogę nieść…'”

Ew: To ja biorę Madislaka pod łokieć i idziemy coś zatańczyć, takiego że pomiędzy zostaje miejsce na Jezusa.

Ew: Ja w tym czasie drapię się po dupie i bawię z beholderem. Nauczę go siadać i podawać łapę.
MW: To niezłe, bo nie ma dupy ani rączek.

MG: Jak go karcisz, to on do ciebie strzela tym promieniem strachu.
K: Boję się że ci pierdolnę.
MW: Klatkę mu kocem nakryj!
MG: Jak mu przykrywasz klatkę, to on podpala koc.
MW: Podpala koc, którym jest przykryty?!
Ew: On nie jest bardzo mądry. Jak rozdawali mózgi, to on stał w kolejce po oczy.

Zakosami przez plany

System: DND 5 ed

Ren Yue, tiefling, rogue: Ew
Madislak, człowiek, monk: MW
Valnorlerion, elf, mag: K
Lloreindal, półelf, bard: E

Prowadzi: J

[Skullport, handlowe miasto w Underdarku]
Ew: Ale co, to tu są drowy i tak dalej?
K: No tak, ale nie napierdalają ludzi, bo mają restraining bolty.

Ew: To z kolendrą jest tak, że jest genetycznie uwarunkowane, czy ona smakuje mydłem czy nie?
MG: Tak.
Ew: No więc to jest dziwne, bo mi ona smakuje mydłem, ale to jest dobre mydło!

K: Przepraszam bardzo, ale zawsze jak jesteśmy w nowym miejscu to pierdolimy bez sensu przez cztery godziny i nic się nie dzieje! Jak czymś nas zaraz nie zaatakujesz, to będziemy tak ględzić do nocy!

MG: Widać sporo nietoperzy, które przenoszą tuby ze scrollami we wszystkie strony…
Ew: Gotyckie gołębie pocztowe!

MG: On się podrywa…
MW: Tak zwany podrywacz zwłok.

MG: W wozie jest klatka, a w klatce – taki mały włochaty beholder, ale na jednej szypułce ma zawiązaną różową wstążkę.
E: Aw, taki york, tylko beholder?

[Mikrobeholder wygląda na oswojonego, ciekawe czy się zaprzyjaźni z familiarem maga?]
MG: Jak postawiliście mu sowę, to on z jednego oka zap! strzela ją błyskawicą, potem telekinetycznie przyciąga i zaczyna wpierdalać.
K: Kurwa, wisisz mi sowę.
Ew: Ile taka sowa kosztuje?
K: Dziesięć golda.
Ew: To masz.
K: W rare herbsach.
Ew: Wystaw mi fakturę.

Ew: Pierwszy long rest od kiedy wsiedliśmy na te wozy. A nie, spaliśmy u Cyriaka. Boriaka!
MW: Jakbyśmy spali u Cyriaka, to byśmy nie spali raczej.
MG: Albo obudzili się pokręceni. Łokieć za uchem…

E: Jak coś, to mam taką featurę, że mogę rzucić Command bez wydawania slota.
K: „No, to teraz wujo robi laskę Henrykowi!”
Ew: Jak rany, to jest pogrzeb.
K: „To wujo pogrzebie Henrykowi.”

MW: „Zabieraj te łapy albo przestawię ci czakry”.
E: To jest tekst którego nas nauczyłeś?
MG: Oni wprawdzie nie wiedzą, co to są czakry…
MW: O, mogę któremuś zaraz pokazać.

Ew: Pytam się Stefana, gdzie jesteśmy? Znaczy nie mid coitus…!
MG: A chciałabyś coś poważniejszego, pierścionek?
Ew: Nie, co to za kraina!

[Postkoitalne rozmówki]
Ew: Wóz mamy? E, to komfortowo leżę.
MW: Komfortowo zdrętwiała.
Cz (z offu): To on raczej.
K: Znowu jesteśmy w nowym miejscu, co?

K: Ej, ale jak ten beholder strzela do małych zwierzątek, to żeby on Stefana nie przypalił, jak wyciągnie robaka! Traumę będzie miał…
MG: No, jakby Stefan miał płonącą salamandrę…
Ew: Kurde, mam nadzieję że ta jego salamandra nie jest plamista.

[Zatrzymamy sobie tego mikrobeholdera]
Ew: Jak to wydala?
MG: Podlatuje w pewnej chwili do rogu i tak chark! chark! chark!
K: …Wypada przedramię.
Ew: Nauczę go, żeby rzygał w rogu. Zwierzątko mam, trzeba je tresować. Muszę je jakoś nazwać.
K: Rzygmunt.

MG: …Bo trochę nie uchodzi, żeby cygański lowelas był prowadzony pod łokieć przez kobietę.
K: Za drąga go prowadź. Paganini dyszla.

MW: A co by było, jakbyśmy im tutaj wpierdolili?
K: Pewno byśmy dostali mandat.
Ew: Ale tu nie ma tych twarzy co się unoszą?
K: Ale są te trójki bokserskie. Oferują wpierdol tymi wielkimi mieczami. Trzy razy płazem po ryju.
Ew: Żabą?

Ew: Jaki kształt ma Sigil w końcu?
MW: Pączka.
K: Wyobraź sobie Dunkin’ Donuts; jesteś dżemem.

„Na skróty”

System: DND 5 ed

Ren Yue, tiefling, rogue: Ew
Madislak, człowiek, monk: MW
Valnorlerion, elf, mag: K
Lloreindal, półelf, bard: E

Prowadzi: J

[Podczas ostatniego spotkania z powracającym badguyem postać K. została skokonowana i K. trochę narzeka]
E: Dobrze, następnym razem cię zostawimy w kokonie.
MW: A na razie mogę coś wysnuć z dupy i cię tym owinąć, chcesz?
MG: A czy to się rozpada od słońca?
MW: W końcu.

MW: Oddalę się, zanim koleś zacznie nam prezentować swoją kolekcję chorób wenerycznych.
K: Baza wirusów została zaktualizowana.

K: Radykalne ogrodnictwo, hop hop hop! Kto nawozi fosforem, ten jest chyba potworem, kto nawozi potasem…

MG: To faktycznie są takie odgłosy myśliwskiego nawoływania, ale nie ssaków.
Ew: To co, robale?
MG: Albo gady.
Ew: Jaszczury, jaszczury!
MG: A w lesie faktycznie jakby coś się rusza.
Ew: Tyranozaury, biegną zdeptać nasze wozy!

K: Żeby było jasne, podpalonemu, oślepionemu wilkowi zapakowałaś miecz do dupy…?
Ew: Scimitar!
K: Liga Ochrony Przyrody drze twoją legitymację właśnie.

[MG liczy hitpointy potwora]
MG: Moment, chwila matematyki.
Ew: Właśnie miałam pytać jak się ma. [śpiewa] Jak się masz, jaszczurze, jak się masz…

MG: Nie, żyje bardzo prosto, garnki ma proste…
MW: To mu się wylewa, musiałyby być wklęsłe…
Ew: To talerze są!

MG: Co macie do oclenia na osiem procent, a co na dwadzieścia dwa?
B (z offu): Dwadzieścia trzy!
MG: Nie, dwadzieścia dwa, Skullport nie jest złodziejskie.

Znów na powierzchni

System: DND 5 ed

Ren Yue, tiefling, rogue: Ew
Madislak, człowiek, monk: MW
Valnorlerion, elf, mag: K
Lloreindal, półelf, bard: E

Prowadzi: J

[Wróciliśmy ze zwiadu, przyprowadziliśmy kilkudziesięciu uchodźców]
MG: Książę pan wyjdzie na balkon, popatrzy na tą całą czeredę…
MW: …I każe ich wybatożyć.

K: Przydałoby nam się coś do scryowania, bo zawsze mamy z tym problem.
Ew: Endoskop!
E: Żeby nie wysyłać sowy wszędzie.
Ew: Znaczy się potrzebujemy nie sowy, tylko żurawia!

MG: Dwa dni później napotykacie na szlaku martwe ciało.
Ew: Szlag go trafił.

MG: Zauważyłaś tak naprawdę podkute pięty.
MW: Buty w sensie.
Ew: Boso ale w podkowach.

Ew: Jeśli koń się zesrał zanim w niego walnął piorun, to mamy pieczone jabłka.

Plan…?

Ew: O, a wiesz, jak się nazywa pająk topik, jak schodzi z tematu? Pająk offtopik!

System: DND 5 ed

Ren Yue, tiefling, rogue: Ew
Madislak, człowiek, monk: MW
Valnorlerion, elf, mag: K
Lloreindal, półelf, bard: E

Prowadzi: J

C [z offu, zdalnie]: Dobra, to ja mutuję, grajcie sobie.
MW: Zmutuj w coś przydatnego. Albo przynajmniej zabawnego.

[Schody wytarte od chodzenia]
MW: A jak one są wytarte? Bo jak masz schody w zamku, to one są w taki charakterystyczny sposób wytarte. A jakby chodziły po nich istoty mniejsze niż medium, to wytarte byłoby mniejsze.
MG: Wygląda jakby chodziły tu istoty większe niż medium, a także takie, które
nie używają nóg jako, hehe, medium transportu.

Ew: Pochylę się i powącham te schody.
MG: Czuć jakby dołem do zasypywania trupów.
Ew: Padliną jakby?
MG: Nie nie – wapnem.
MW: Hahaa, to znaczy że to – bardzo stary potwór!

MG: Na suficie jaskini, między stalaktytami, widzisz takie białe obiekty.
Ew: Łupież.

E: Czy ten mój Bardic Inspiration będzie działał, jak oni będą gdzieś tam się bić, a ja zostanę w drzwiach?
MW: On pewno ma zasięg.
E: No, głosu chyba?
MW: Jeśli tak, to dopóki słyszymy, dopóty będą hitpointy.
Ew: W jaskini będzie się nieźle niosło. Echo! Echo, echo…!
MW: Hitpoint! Hitpoint, hitpoint…!