Porwanie za zgodą porywanej

MG: Prawdopodobieństwo dwóch bomb na pokładzie jest dużo mniejsze niż jednej bomby, więc trzeba po prostu przynieść własną.

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, archeolog/pilot, Duros: K.
Rishan Vox, przemytnik, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, technik/hacker, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[Kto zostaje w stoczni]
P: Elitha, i Rico, i L4…
MG: L4 akurat na systemach podtrzymywania życia się nie zna.
P: On tam nie po to zostaje.
J: Tylko jakby ktoś wkurzał Elithę…
P: …To on mu podtrzymanie życia wymontuje.

MG: Jeden hardpoint zajmuje ci system nagłośnienia, a drugi taki system do strzykania kolorowym dymem z dysz. I oprócz tego jest pomalowany w płomienie, a grill na wlotach powietrza do silników nie ma takiej utylitarnej kratki,
tylko…
J: Smoki!
MG: Dobra, niech będą smoki, mówisz i masz.
J: Kurwa, niczego nie ruszasz w tym statku!
P: Używany tylko na pokazach lotniczych.

[Jak się umówić na wizytę u neurologa?]
K: E, wielki mi problem, jebnę go cegłą i już!

K: tu się robi zimno wieczorem?
MG: Chłodniej.
K: Założę czapkę. Ha!
MG: Patrzcie jaki spryciarz.
K: Duros w czapce.

J: Trzeba zacząć załatwiać samochody.
MG: Złodzieje samochodów?
P: [jęk zawodu]
J: No co?
P: Jeszcze nigdy nie kradłem samochodów!

K: No ale robimy jakieś dobre uczynki przy okazji zdaje się!
P: Dobre uczynki, dobre uczynki – za dobre uczynki nie kupię części do droida!

J: Ale jakto, dwa tygodnie…?
NPC-lekarz: I tak ma pan szczęście że pacjent wypadł, bo bym pana nie przyjęła w ogóle, takie są terminy, sam pan rozumie.
K: Ja tu teraz pana schorzenie ojojam, od razu będzie lepiej: ojojoj, ojojoj.
J: Ona tu ma profesjonalne urządzenie do ojojania. Dlatego ten oddział nazywa się OIOIOM.

[Uspokajanie npców]
J: Poleję ich moim charmem, wszystko już dobrze, najgorsze przed nami…

Duże ilości Despairów naraz

J: Optymalizuj mojego jaszczura!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, archeolog/pilot, Duros: K.
Rishan Vox, przemytnik, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, technik/hacker, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

[K. szydził z lotniczych warunków pogodowych które miały być złe, a były
akceptowalne]

K: I ja taki „więcej! więcej! to wszystko na co cię stać?”
J: I szal taki biały…
K: I uczeń taki obrzygany…

[Zdobyli nóż z wbudowanym łamaczem zamków elektronicznych]
MG: Wtykasz nóż w zamek, otwierasz zamek, jak ktoś cię na tym przyłapuje, wtykasz nóż w kolesia, potem znowu w zamek…
P: Przeceniasz mnie w kwestii wtykania noży w kolesi.
K: Wszyscy jesteśmy tacy więcej paralitycy. Prawie tacy sami z nas nożownicy co pływacy.
[Chwilę przedtem J. próbował pływać w lodowatej rzece, w środku nocy. Na szczęście dobrze ocenił swoje szanse i odstąpił od zamiaru…]

[Oględziny imperialnej bazy]
MG: Niektóre z tych patroli mają takiego średniej wielkości jaszczura na smyczy.
J: Wypraszam sobie!
MG: Nie taki jaszczur.

J: Schowamy się w kanale odpływowym, żeby przeczekać shitstorm!

[Na planecie są także dość prymitywni tubylcy]
MG: To jest taki protojęzyk. Oni jeszcze nie wynaleźli gramatyki, ale jakbyś spędził tu z pół roku, rzucał się z nimi kupą i malował po scianach, to mógłbyś
z nimi się komunikować.
P: Kusząca propozycja, co?
K: Tak, urlop wezmę.
MG: Naukowy.

[Jastrze udało się złamać szyfr na transmisji radiowej, ale spaliło mu się urządzenie do dekodowania]

P: Gaszę.
K: Sukces, jak widzę?
P: Tak, mam ich kody.
K: I to tak dymi, jak jest sukces? Biały dym jak się uda?
J: Habemus codam?

J: Kolesi przeciwników jest na tyle dużo, że dodanie dodatkowych czterdziestu niewiele zmieni.

J: Wiem, kurwa, co zaraz wymyślicie! Wy we dwóch w mundurach imperialnej floty, a ja na czworakach i na smyczy!

P: Coś się zmieniło na zewnątrz?
MG: Tak, na zewnątrz biegają dwa jaszczury puszczone luzem.
P: Kuzyni.
J: [pokazuje obelżywy gest] Wiesz że od tej pory jak zobaczę cokolwiek
włochatego…?
P: Wiem.
K: …Swatał będzie?

MG: Bierzecie jaszczury z zaskoczenia.
J: Znaczy chciałbym powiedzieć że jestem przeciwnikiem tego rozwiązania.
MG: Kwiaty by chociaż kupili, co?
J: Kolacje postawili! To są ciężko pracujące jaszczury!

K: Nie uwierzysz, ale nikogo nie zabiliśmy i nikt do nas nie strzelał.
J i P: Zabiliśmy dwóch.
K: No dobra, bo nie updatowaliśmy cię na bieżąco, napatoczył się na nas patrol. Dzisiaj nikogo nie zabiliśmy, no.

[„Duże ilości Despairów naraz” – szansa na Despair jest 1/12. P. wyrzucił ich dzisiaj sześć.]

Trzewia planety

O: Idziemy [gest przeładowania śrutówki]. I zbieram nabój z podłogi, bo
załadowana przecież była.

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Wyrwaliśmy się z więzienia, przygotowujemy się do eksploracji podziemnych korytarzy – ale ile mamy jedzenia?]
O: Jak coś, mamy jeszcze dużo wieprzowiny.
MW: Wiesz co, ja chciałbym od razu powiedzieć: zasady moralne zabraniają mi zjadać cokolwiek, co jest w stanie grać w karty. Więc wieprzowina – nie. Nie tamta.
O: Ale oni grali w czarnego piotrusia, co to za karty!
MG: W sabacca grali, jak wszyscy.
MW: Widzisz? W sabacca! Musieli umieć liczyć chociaż do dwudziestu!

[Nib zmaga się ze swoim świeżo nabytym sumieniem, a Latro jest dość krwiożerczy. Bywają drobne spięcia na tym tle.]
R: Idziemy w te ciemne korytarze, nie chcemy robić rozpierdolu w kopalni, żeby wypuścili powietrze i żeby zginęło wielu niewolników.
MW: Thank you.
R: Ale tylko po to, żebym się nie musiał o nich potykać.
MW: …Małe kroczki.

[Kodo zakochał się w śrutówce]
R: Będziesz z nią spał teraz? To gamorreańska śrutówka! Wiesz co oni z nią robili?
MW: Teraz już wie! Ma plastyczną wyobraźnię!
O: Dobrze że ją przestrzelałem!
MW: Aha, przestrzelał…

MW: Siedzę, jestem grzecznym pasażerem.
O: Wyrywasz dermę z siedzeń?

[Tymczasem na powierzchni pilot ukrywa się razem ze statkiem. Pokładowe roboty wyłączone, wszystko wyłączone]
O: Jak w łodzi podwodnej.
D: Nigdy nie byłam w łodzi podwodnej…
MG: No, tak naprawdę to byłaś…

[Oczywiście przekradamy się wentylacją – w kierunku uzdatnialni powietrza]
O: Interesuje nas rura która wychodzi z uzdatnialni.
MW: Nie, ta która wchodzi!
O: Bo będziemy szli pod wiatr?
MW: Tak jest, i wiatr może być tak silny że nie będziemy w stanie iść, ale w sumie wolę nie być w stanie iść niż trzymać się rury żeby nas nie wciągnęło w wiatrak, tak, rura wychodząca.
R: Od początku mówiłem!

MG: Na podłodze tunelu leżą jakieś kawałki, jak coś tu wpadło to się tu wala.
O: Odcięta ręka z lightsabrem…
MW: Kurde, bo jak gdzieś jest tunel techniczny, to zaraz odcięte ręce! Co za człowiek!

[Oczywiście w wentylacji są wielkie wiatraki, przez które trzeba jakoś przejść]
O: -szszu- Mam dwie ręce! -szszu- Mam już tylko jedną!

[O. przygotowuje się do zablokowania szyną wiatraka, trzesie kośćmi]
MW: Wyobrażasz sobie, co będzie jak ta szyna odbije.
[rzuca, straszliwie żałosny wynik]
O: Odbiła.
MG: Ale zatrzymałeś.
MW: Twarzą.

R: Jeszcze zapieram się tym kawałem szyny.
MW: Już pokiereszowanym.
MG: Tak, każde nacięcie to jeden pokonany wiatrak.

[Uzdatnialnia powietrza, pradawna Huttowska robota]
MG: Nieeee, no co ty! Nie ma tu planu ewakuacyjnego na ścianie! Co jeszcze, tablica „Ostatni wypadek mieliśmy pięć dni temu”? To są Huttowie!
MW: „In case of emergency – die.”

Znudzony Hutt gorszy od zarazy

MG: Leci standardowy huttowski prom.
R: O wulgarnym kształcie.

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Latro jest żądny sławy]

R: Lubię jak mnie rozpoznają, ale nie lubię jak mi przynoszą dokładnie takie piwo jak pijam!
D: Coś jest nie tak z jego modułem logicznym…

[Huttowie – kobiety…?]
MW: No, któraś szefowa klanu jest, no, szefową.
O: Tak, i szminkę ma.
R: I te wielkie powieki, pociągnięte cieniem…
MW: Sami to sobie robicie.

[Odbijamy więźnia – ale jak?]
D: Ale to jaki mamy plan?
O: No widzisz, to zależy kogo spytać. Bo jak spytasz mnie, to powiem że odbijemy ją dzięki przewadze technologicznej. Jak spytasz [Latro], to pewno powie, że wchodzimy do pałacu, przystawiamy wszystkim pistolety do czoła… A jak spytasz [Niba], to pewno powie jeszcze co innego.

[A może więźnia po prostu wykupić?]
MG: A straty moralne Huttów zawsze bolą.
O: Bo oni są duzi. Moralność mają dużą taką.
MG: I trzeba dużo pieniędzy, żeby na całe ciało starczyło.
MW: Na straty moralne pomagają tylko okłady z pieniędzy.

[Ani jedno ani drugie! Huttowi się nudziło i wtrącił nas do lochu.]

R: Ja już jestem wściekły. Nie jestem już gościem?
MW: Nie. Znaczy wiesz, jesteś gościem, ale nie jesteś gościem.

[Postrzelaliśmy strażników – Gamorrean, MG twierdzi, że Niba gryzie sumienie, czyli ma Konflikt]

MW: No to jest Konflikt, ale jakiś taki na pół gwizdka.
O: Dobijemy świnkę prądem, wiesz? [Udaje force lightning]

O: Gamorreański walkman. Chcecie?
MW: Zakładasz się o 30 kredytów, że w środku jest gamorreańska opera?
O: Tylko jeśli ty sprawdzisz.
MW: Spoko, sprawdzam.
MG: Gamorreański folk metal.
MW: Kuuurwa. Płacę 30 kredytów.

Sprzedaż nieporęcznego lootu

K: Przenieśmy Opole na Coruscant!

System: Star Wars Edge of Empire

Grają:
Nimda Oropax, archeolog/pilot, Duros: K.
Rishan Vox, przemytnik, Falleen: J.
Jastra Ora’nel, technik/hacker, Bothanin: P.

Prowadzi: MW

J: Poddajcie się, jesteście niekompetetni!
P: Ta, w „otoczeni” mogliby nie uwierzyć…

J: Chciałbym też nadmienić, że kapitan straży bardzo nam pomógł, bez jego kompetentnej i chętnej pomocy nie dalibyśmy rady.
MG: Zostanie to zanotowane.
K: Dostanie najsłabszego i najbardziej anemicznego krokodyla.

MG: Ciągle zapominam, że możecie wciąż polecieć na Alderaan, zwiedzić… póki jest.

[Coraz więcej force sensitives w okolicy]
J: Niedługo akademię trzeba będzie założyć.
K: Na razie stronę na fejsie.

[Jastra rusza w teren, kupować nielegalne części]
P: Będę potrzebował kolegę jaszczura do tego.
J: Dla ciebie to porucznik Jaszczur.

J: Bardziej mnie martwi, że losowy statek który miał udawać nasz, miał na pokładzie zdjęcie mojej siostry!
MG: Ale małe.
K: I ubranej.
J: To mnie nie pociesza! Nieno, trochę pociesza.

[W ramach wkręcania przypadkowego imperialnego oficera Rishan sprzedaje mu porn na zawirusowanych memory stickach]
MG: Ogólnie ze sprzedaży tej pornografii 150 kredytów wciągniesz.
J: I am the porno lord.
MG: No, 150 cr to jesteś co najwyżej pornogiermkiem.

Zupełnie nie konfrontacja

D: Kurde, nawet SWAT czasami jeździ na urlop!

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

MG: Ale nie czujcie się bardzo pod presją…
D: Jasne, no pressure! Nad nami dziesięć kilometrów wody!

[Gigantyczna podwodna jaskinia…]
MG: Powietrze jest takie jak potrzeba wam do oddychania, może jest trochę więcej czegoś niż czegoś innego…
O [cienkim głosem]: …Helu!

[…Pełna przedwiecznych robotów.]
O: Próbuję mu powiedzieć w tym staro-cerkiewno-niewiadomojakim nicht ferstehen no comprende. Uniwersalny gest „o chuj tu chodzi”. [wykonuje]

[NPC wychyla się zza osłony, Latro bez żadnych rozmów strzela mu w głowę]
O: Gość myślał że będziemy rozmawiać. Szczerze mówiąc, ja też.

D: To od ilu lat uczysz się być Sithem?
NPC: Już ze trzy lata.
O: Jeszcze dwa i matura.

Odbijanie zakładników metodami gospodarczymi

R: Czyli co, parkujemy za jakimś dużym ukwiałem…?

System: Star Wars – Edge of Empire.

Grają:
Robin, pilotka, człowiek: D.
Latro Kuvar, eks-żołnierz, człowiek: R.
Kodo Choven, mechanik, człowiek: O.
Nib Andook, przekręciarz i początkujący Jedi, Twi’lek: MW.

Prowadzi: P.

[Ruszamy w głębiny wodnej planety i wyposażamy się: kupujemy nielegalną broń…]
MW: To wezmę jeszcze torbę sportową, żeby nie pływać z tym po ulicy.
MG: W walizeczce ci sprzedadzą. To jest Inner Rim, tu jest cywilizacja.
O: Torbę sportową?! To weź jeszcze podwodny dres! Szeleszczący!

[..wypożyczamy sprzęt do oddychania pod woda…]

MW: Wiesz co, butle butlami, ale pójdę w miasto i kupię sobie takie elektroskrzele, żeby mi wyciągało tlen z wody. I jeszcze jakby było zasilane ruchami mięśni, to byłoby zajebiście.
O: Pytanie jakich mięśni.
MW: Kegla, wiesz?

[…i pojazd: łódź podwodną w typie campera.]
MW: Czekaj, wiesz co, wygrzebię instrukcję ze schowka na rękawiczki i sprawdzę do jakiej głębokości jest rated ten camper.
MG: Jak jest zasilanie to nawet do 10 km.
MW: A bez zasilania? Ze trzysta metrów, co?
MG: Nawet pięćset. Ale nie przejmuj się, są kapsuły ratunkowe jak coś.
MW: A do jakiej głębokości one są rated?
MG: 5 km. Ale wytrzymają, nie martw się.
MW: Super, będzie pan zadowolony. A jak nie wytrzymają, to zwracamy pieniądze.

O: Znalazłeś lokalne porno. Włączyłeś – i oślepłeś.
MW: Wiesz co, gaszę.
D: Oglądałabym!
MW: Jesteś into macki?
D: W nastroju badawczym jestem!
MW: A, probe’obowałabyś?

[Natrafiliśmy na zbrojnie przejętą stację naukową, przesłuchujemy jednego z porywaczy]

R: I lepiej żebyś nie krzyczał za głośno.
MW: Niee, może krzyczeć, nic to nie da przecież…
R: Uszy mnie bolą.
MW: A, to sory. [do MG] Psychopatyczny banter robimy, rozumiesz.

[Porywacze podłożyli ładunki na stacji, zebraliśmy ile znaleźliśmy, podkładamy je na ich własny statek – od zewnątrz]
O: Torebki śniadaniowe na ładunki wybuchowe!

O: Nabrał sumienia. Kurde.
MW: Żebyś wiedział! Wyrosło mi sumienie, nie wiem jak sobie z tym radzić!
R: Czymżeś je karmił?
MW: Nie wiem! Obróciłem się i było!

MG: Ten koleś co żeście go zostawili koło reaktora to niestety.
MW: No, spodziewaliśmy się. Przeoczyliśmy jedną bombę i no cóż.
D: Sam je podkładał!
O: Tak je dobrze ukrył, że stał się ofiarą własnego sukcesu.